Aktualności

Od redakcji

Amore pomidore!

Czy jest wśród Państwa ktoś, kto nie kocha pomidorów? Kto nie lubi pomidorówki, nie przepada za gołąbkami w sosie pomidorowym? Nie zerka tęsknym wzrokiem na świeżą bułkę z pomidorami, cebulą i koperkiem? Kto pizzę absolutnie je bez pomidorów! Kto na pomidory patrzy wilkiem!? Niemożliwe! Solanum lycopersicum – pomidor zwyczajny, niby taki zwyczajny a jednak król każdego stołu. Zadomowiać się w Europie zaczął dopiero w XVI wieku, bo choć Krzysztof Kolumb w 1492 roku odkrył Amerykę i prawdopodobnie przywiózł pomidory, to Europa jednak nie doceniła ich potencjału i potraktowała jako niezwykle ozdobną roślinę… trującą.  Zapewne dlatego, że niedojrzały pomidor zawiera toksyczny związek - solaninę, która może powodować dość nieprzyjemne dolegliwości. I choć pierwsze zwyczajowe nazwy pomidora, potwierdzające, że miłość do nich zaczęła rozkwitać, pojawiły się dopiero w XVI wieku, to już wtedy było wiadomo, że to uczucie na wieki. O pomidorach, zaliczanych na początku do owoców, zaczęto wyrażać się wręcz poetycko, z podejrzeniem, że są afrodyzjakami… Jabłko miłości - poma amoris, złote jabłko - poma aurea, a później już brzmiące znajomo - pomi d’oro to tylko niektóre z określeń, jakie im nadawano. Sam pomidor musiał jednak zaczekać całe dwa wieki, kiedy to stał się naszym swojskim pomidorem. Co koi nerwy?  Pomidor! Okazuje się, że pomidor to nie tylko smak. To cenne narzędzie w walce z nowotworami. Likopen, organiczny związek chemiczny, który wchodzi w skład pomidora jest jednym z przeciwutleniaczy, chroniących organizm przed chorobami układu krwionośnego, a przede wszystkim przed rakiem. Likopen przyswajalny jest w postaci przetworzonej, przez np. podgrzanie pomidora z oliwą (lub innym tłuszczem) - wtedy najlepiej się wchłania. Ale to nie wszystkie właściwości pomidora. Pomidor to „lek” na nerwy i powód dobrego samopoczucia. Hmm…, może dlatego, że jest tak niskokaloryczny - w 100 g ma tylko 15 kcal. I wtedy można go jeść, jeść, jeść… i cały czas chudnąć! Życie bywa piękne! Pomidory to też skarbnica wielu innych cennych dla człowieka wartości. Potas zawarty w pomidorach pozwala prawidłowo pracować układowi krwionośnemu, dba o nasze serce i pozytywnie wpływa na kurczliwość mięśni oraz obniża ciśnienie tętnicze. Warto wspomnieć, że pomidory mają również mnóstwo witaminy C. Jeden pomidor pokrywa aż w 60% jej dzienne zapotrzebowanie i tym samym wzmacnia naszą odporność oraz zabezpiecza 25 % dziennego zapotrzebowania na witaminę E, która nazywana jest witaminą młodości i płodności. Pomidory zawierają też witaminy z grupy B, witaminę H i witaminę K oraz duże ilości b-karotenu, którego działanie polega między innymi na neutralizowaniu szkodliwych wolnych rodników. Krwawa Mary… Ależ absolutnie piszę o tej zdrowej wersji - bez alkoholu - za to z mnóstwem cennego pomidorowego składnika, stąd zapewne ten krwawy pomidorowy przymiotnik w nazwie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że według niektórych wersji nazwa koktajlu pochodzi od imienia brytyjskiej królowej Marii I Tudor, która była zwana "Krwawą Marią" z racji swoich, hmm… zainteresowań. Spuśćmy jednak zasłonę milczenia na minione wieki i cieszmy się pomidorowym smakiem Krwawej Mary. Ale pomidory to nie tylko wstrząsające fakty, to także inne interesujące odsłony dań z nimi w roli głównej.  Sałatki, surówki, zupy na ciepło czy chłodniki, zapiekanki, sosy, smoothie i proszę Państwa… lody! Tak, są już pomidorowe lody w towarzystwie pachnącej bazylii! Obawiam się jednak, że na samym początku zapomniałam wspomnieć o najważniejszej roli naszego pomidora. Roli, z której jej znany i ceniony chyba w każdym zakątku świata. Bo czyż można nie wspomnieć o ketchupie? No właśnie. Addio pomidory I choć Kabaret Starszych Panów śpiewał z tęsknotą… „…Addio pomidory  Addio ulubione  Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół  Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej  Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół  To cóż że jeść ja będę zupy i tomaty  Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ ...  w te witaminy przebogaty...  Addio pomidory, addio utracone  Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł” To dziś pachnącymi pomidorami możemy cieszyć się przez cały rok, choć bez wątpienia te polskie, słoneczne są najlepsze! Sylwia Skulimowska Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

„Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą” - rusza ogólnokrajowa akcja

To już szósta edycja ogólnopolskiej akcji informacyjno-edukacyjnej na rzecz bezpieczeństwa osób przebywających na wodach i terenach przywodnych pod nazwą „Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą” . W ramach akcji Biuro Komunikacji Społecznej KGP we współpracy z Biurem Prewencji KGP przygotowało spoty informacyjne, w których wzięły udział reprezentantki Polski w kajakarstwie - medalistki Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Celem akcji „Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą” jest poprawa bezpieczeństwa osób przebywających na wodach i terenach przywodnych, poprzez działania informacyjno-edukacyjne skierowane do ogółu społeczeństwa. Jej bezpośrednimi adresatami są osoby przebywające nad wodą - zarówno dzieci, młodzież, jak i osoby dorosłe. Planując wypoczynek nad wodą, zapoznaj się z poniższymi radami i wskazówkami, które pozwolą Ci uniknąć niepotrzebnej tragedii oraz spędzić bezpiecznie wakacje i czas wolny. Rady dla wypoczywających nad wodą Najbezpieczniejsza jest kąpiel w miejscach odpowiednio zorganizowanych i oznakowanych, będących pod nadzorem ratowników WOPR lub funkcjonariuszy Policji Wodnej. Nie korzystaj z kąpieli w gliniankach, stawach, na żwirowiskach – mogą być bardzo zanieczyszczone, zarośnięte i głębokie; w razie zagrożenia nikt Cię nie usłyszy. Bardzo lekkomyślne jest pływanie w miejscach, gdzie kąpiel jest zakazana. Informują o tym znaki i tablice. Nie wolno też pływać na odcinkach szlaków żeglugowych oraz w pobliżu urządzeń i budowli wodnych (mostów, zapór, portów itp.) Przestrzegaj regulaminu kąpieliska, na którym wypoczywasz. Dobrze jest znać oznaczenia obowiązujące na kąpielisku: biała flaga – kąpiel dozwolona, czerwona flaga – kąpiel zabroniona, brak flagi – nie ma dyżuru ratowników. Jeśli Twoje dzieci są w wodzie, miej nad nimi ciągły nadzór (na moment nie spuszczaj ich z oka), nawet wtedy, gdy umieją pływać. Jedno zachłyśnięcie może się skończyć utonięciem. Obecność ratowników nie zwalnia rodziców lub opiekunów z obowiązku pilnowania dziecka. Odpowiedzialność za swoje dzieci zawsze ponoszą rodzice. Nie pływaj w wodzie o temperaturze poniżej 14 stopni Celsjusza, najlepsza temperatura to 22-25 stopni. Nie pływaj w czasie burzy, mgły, gdy wieje porywisty wiatr. Nie skacz do wody, gdy skóra jest nagrzana po bezpośrednim kontakcie ze słońcem. Przed wejściem do wody skorzystaj z prysznica lub stopniowo ochlap klatkę piersiową, szyję i nogi – unikniesz wtedy wstrząsu termicznego, skurczu lub omdlenia. Nie przebywaj też za długo w wodzie, gdyż grozi to wychłodzeniem organizmu. Po wyjściu z wody trzeba się osuszyć i przebrać w suche ubranie. Nie pływaj w miejscach, gdzie jest dużo wodorostów lub wiesz, że występują zawirowania i zimne prądy. Pływaj w miejscach dobrze Ci znanych. Nie skacz do wody w miejscach nieznanych, gdy nie wiesz, jaka jest głębokość wody i jak ukształtowane jest dno. Może się to skończyć śmiercią lub kalectwem! Absolutnie zabronione są w takich miejscach skoki na tzw. główkę. Pamiętaj też, żeby nie popychać innych kąpiących się i wypoczywających. Nigdy nie pływaj po spożyciu alkoholu. Nie pływaj na czczo lub bezpośrednio po posiłku. Pamiętaj, że materac dmuchany nie służy do wypływania na głęboką wodę, daleko od brzegu, podobnie jak inne gumowe zabawki (np. koło, rękawki, pontony). Pływanie po zapadnięciu zmroku oraz w nocy jest bardzo niebezpieczne. Korzystaj jedynie z pewnego i sprawnego sprzętu pływającego. Na brzegu, szczególnie w słońcu, noś nakrycie głowy, smaruj się filtrami ochronnymi. Najlepiej opalaj się w ruchu, np. grając w piłkę. Jeżeli jesteś świadkiem udzielania pomocy człowiekowi wyciągniętemu z wody - nie przeszkadzaj ratownikom, nie komentuj ich działań, nie traktuj tej sytuacji instruktażowo. Tu toczy się walka o życie ludzkie. Bawiąc się w wodzie, nie zakłócaj wypoczynku innym. Zadbaj o czyste kąpielisko - nie wrzucaj do wody żadnych śmieci, butelek, papierków, opakowań. Nie krzycz nad wodą, nie rób niepotrzebnego hałasu, nie wzywaj pomocy dla żartu. Jeśli widzisz, że ktoś w wodzie lub na brzegu potrzebuje pomocy ratownika, najlepiej unieś obie ręce, krzyżuj i rozkładaj je nad głową. Podczas pływania kajakiem, łódką czy żaglówką, pamiętaj zawsze o założeniu dziecku kamizelki ratunkowej z kołnierzem, która musi być dopasowana do jego wagi i wzrostu oraz koniecznie zapięta. Dobrze jest wpisać do telefonu numer ratunkowy nad wodą – 601 100 100. W razie wypadku zadzwoń, podając miejsce zdarzenia, opisując sytuację, stan osób poszkodowanych i ich liczbę. Koniecznie podaj swoje nazwisko. Nigdy nie przerywaj pierwszy rozmowy z dyżurnym!   Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

0 0

Od redakcji

„Wilamowskie Śmiergusty”

Po pandemicznej, dwuletniej przerwie udało się zorganizować cykliczną imprezę środowiskową Wilamowskie Śmiergusty. Pogoda sprzyjała spacerom, a atrakcji nie brakowało. Tłumy mieszkańców i przyjezdnych z gminy Wilamowice odwiedziło trwającą przez dwa dni imprezę na LKS”Wilamowiczanka” w Wilamowicach. Można było nie tylko potańczyć, pośpiewać, a także podziwiać kunszt muzyczny, taneczny i kulinarny. W pierwszym dniu zaprezentowali się: grupa „Kurtynka” oraz Dziecięcy Teatrzyk Lalkowy „Wiluś” z Wilamowic. Następnie wszyscy zebrani wysłuchali koncertu Reprezentacyjnej Orkiestry Dętej Wilamowic. Podziwiali dziewczęta z Mażoretek „Nemezis”, koncert zespołu „Pociąg Rock'n Roll”. Sobotni pierwszy dzień zakończył się festynem z zespołem „Desperado” w późnych godzinach nocnych, oczywiście pod gwiazdami. Drugi dzień „Wilamowskich Śmiergustów” rozpoczął występ młodzieżowej orkiestry dętej z Pisarzowic. Następnie zaprezentowały się zespoły ludowe: Z.R.”Dankowianie”,Z.R.„Echo” i Z.R.”Pisarzowianki” Swój wielki kunszt taneczny pokazały dziewczęta z Akademii Mażoretek „Gracja” ze Starej Wsi. Przy dużym aplauzie widowni, dziewczęta z Gracji zakończyły swój występ, zaprezentował się zespół „Nafest Band” z Republiki Czeskiej oraz rodzimy wirtuoz Janusz Korczyk z Zasola Bielańskiego. Drugi dzień imprezy środowiskowej zakończył Szymon Wydra z zespołem „Carpe Diem” oraz pokaz sztucznych ogni. Warto dodać, że podczas trwania drugiego dnia świetnej zabawy nie zabrakło poczęstunku, który to członkinie KGW Gminy Wilamowice przygotowały i częstowały obecnych na stadionie. Były to panie z KGW; z Dankowic, z Hecznarowic, z Kaniówka, ze Starej Wsi, z Pisarzowic, z Wilamowic i z Zasola Bielskiego. Obecne były również panie z Ukrainy ze swoimi regionalnymi produktami, mieszkające w Wilamowicach. Był także szeroki wybór potraw z grilla i napojów. Przez dwa dni (28 i 29 maja) nie zabrakło wielu atrakcji dla milusińskich, były to ; wesołe miasteczko, stoiska z zabawkami i słodyczami, animacje z „Fabryką Radości”. Podziękowanie kierujemy do organizatorów, a to: Burmistrza Gminy Wilamowice i pracowników na czele z dyrektorem Miejsko Gminnego Ośrodka Kultury w Wilamowicach za wspaniale zorganizowaną imprezę integracyjną. Działania realizowane były w ramach projektu pt. ”Solidarni w partnerstwie: społeczna i międzynarodowa współpraca-kluczem do europejskiej solidarności.” Z Programu Europe for Citizens. Partnerzy projektu: Kisújszàllàs Vàros Onkormànyzata- Węgry, Obec Hornà Súča- Słowacja, Mĕstský úŕad Dolni Beneśov- Republika Czeska, Mesto Rajecké Teplice- Slowacja, Grad Żupanja- Chorwacja, Grad Klanjec- Chorwacja, Obec Kunerad- Słowacja Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Udar mózgu

Udar nie jest chorobą osób starszych i zdarza się coraz częściej u tych po 40 roku życia, a nawet młodszych. Jest śmiertelnym zagrożeniem dla pacjenta, dlatego warto wiedzieć, co robić by udaru nie mieć i jak pomóc, jeśli wystąpi.   Co to jest udar mózgu? Udar to obumarcie jakiejś części mózgu z powodu niewystarczającego zaopatrzenia tkanek w krew. Doprowadza to do upośledzenia określnych funkcji neurologicznych. Wyróżniamy udar krwotoczny (potocznie nazywany wylewem) i udar niedokrwienny. Udar krwotoczny powstaje w wyniku uszkodzenia ściany tętnicy i wylewu krwi do okolicznych tkanek. Udar niedokrwienny to zaburzenia drożności naczynia, przepływ krwi zostaje ograniczony lub całkowicie zablokowany. Najczęstszą przyczyną jest miażdżyca tętnic mózgowych lub zator. Liczy się każda sekunda… W przypadku, kiedy widzimy, że coś dziwnego dzieje się z nami lub inną osobą, trzeba szybko wezwać pomoc. Szybka reakcja otoczenia, może uratować życie. Co powinno nas zaniepokoić? - wykrzywiona twarz, opuszczony kącik ust, - brak czucia po jednej stronie ciała, bądź chory czuje drętwienie, - osłabienie kończyn po jednej stronie, utrata równowagi, - niewyraźne mówienie, osłabienie mięśni języka i garda, - zawroty głowy, bóle głowy - zaburzenia widzenia, niedowidzące oko, ograniczenie pole widzenia. Jeżeli pojawi się którykolwiek z powyższych objawów, należy jak najszybciej zadzwonić po pogotowie. Bardzo ważne jest zapamiętanie, o której godzinie zaczęły się zmiany, ponieważ przy udarze niedokrwiennym do 3 godzin lub czasami do 6 godzin po rozpoczęciu udaru wprowadzą w szpitalu specjalistyczne leczenie. Czym grozi udar? Udar mózgu powoduje obumieranie obszarów mózgu, które są odpowiedzialne za poszczególne funkcje organizmu. Możemy przestać mówić, mieć paraliż lub może dojść do zaburzeń zdolności poznawczych. Intensywna rehabilitacja może pomóc w przywracaniu utraconej sprawności, ale czasami niektórych zmian cofnąć się nie da. Ćwiczenia fizyczne i zabiegi fizjoterapeutyczne poprawiają sprawność ruchową i ogólne samopoczucie. U chorych z niedowładem kończyn potrzebna jest nauka chodzenia, a fizjoterapeuci poprawiają też sprawność rąk. Niektórzy chorzy muszą walczyć z afazją, mają trudności w nazywaniu przedmiotów, nie pamiętają imion znajomych osób i nie potrafią właściwie budować zdań. Wtedy pomocą służy logopeda. Pokonanie trudności emocjonalnych ułatwia psychoterapia. To ciężka praca dla chorego, specjalistów i dla całej rodziny. Dlaczego? Czasami nie wiadomo, co było przyczyną udaru. Można jednak wskazać czynniki, które zwiększają ryzyko jego występowania. Jeśli masz kłopoty z cukrzycą, chorobami układu krążenia (wady serca, migotanie przedsionków), nadciśnieniem tętniczym, podwyższonym cholesterolem, palisz papierosy, nadużywasz alkoholu, masz migrenę i przeżywasz stres, a do tego jesteś otyły to możesz mieć kłopoty.  Jak się zabezpieczyć? Najlepszym sposobem zapobiegania udarowi jest stosowanie zdrowej diety, regularne ćwiczenia, oraz unikanie palenia papierosów i ograniczenie picia alkoholu. Zazwyczaj zaleca się dietę niskotłuszczową i bogatą w błonnik. Duże ilości owoców i warzyw oraz produkty pełnoziarniste. Trzeba również zdecydowanie ograniczyć spożywanie soli. No i oczywiście aktywność fizyczna. Takie zmiany pomogą uniknąć miażdżycy, wysokiego ciśnienia krwi i wysokiego poziomu cholesterolu. Warto o tym pamiętać, że nadwaga zwiększa ryzyko udaru mózgu o 30 %. Powinno się również przeprowadzać badania okresowe i być pod kontrolą lekarza rodzinnego. Wczesne wykrywanie problemu i skuteczne zapobieganie to podstawa. Liczy się głos wsparcia Udar zmienia życie. Spośród osób, które przeżyją około 20% chorych wymaga stałej opieki, 30% osób wymaga pomocy w niektórych czynnościach, a 50% wraca do pełnej sprawności. Rehabilitacja po udarze mózgu jest procesem skomplikowanym i długotrwałym. Oprócz fizjoterapii i logopedii, ogromnie istotna jest pomoc psychologa, który pomoże przywrócić radość z życia, a także poczucie niezależności, aby pacjent nie czuł się ciężarem dla bliskich. Chory powinien nauczyć się radzić sobie ze stresem, a przede wszystkim odnaleźć się w życiu rodzinnym, osobistym i społecznym. Bardzo ważna jest nasza pomoc, choć SMS ze słowami, które dadzą siłę do walki. Człowiek, który zachoruje, czeka na nasz głos wsparcia.   Sylwia Skulimowska Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Pan Karp z Bełdowa

Tradycja hodowli karpia na tych terenach sięga już XV wieku, stąd można śmiało mówić o linii hodowlanej „Karpia Bełdowskiego”, która udoskonalana przez wieki, daje imponujące rezultaty hodowlane. Karpie z Bełdowa cechuje bezłuskowa skóra, mała głowa oraz silne wygrzbiecenie i umięśnienie ciała, a dzięki prawdziwie ekologicznej hodowli, bełdowski karp znany jest i ceniony nie tylko w regionie łódzkim, ale w całej Polsce. Udokumentowane jest to licznymi nagrodami, wyróżnieniami i certyfikatami posiadanymi przez gospodarstwo rybackie w Bełdowie. Jak to z karpiem jest? Gospodarstwa Rolno-Rybackie w Bełdowie, w którym hoduje się karpia, użytkuje pan Adam Michaś, który wraz z rodziną i współpracownikami gospodaruje na 300 ha gruntów, z czego 150 ha stanowią stawy hodowlane. - Na pozostałych 150 ha gruntów produkowane są zboża, które w większości stanowią paszę dla karpi (w ciągu roku zjadają one ponad 200 ton zboża) – zaznacza właściciel. Gospodarstwo bazuje na tradycyjnej metodzie chowu tzw. „Metodzie Dubisza” – to takie przygotowanie stawu, poprzez zabiegi hodowlane, by wytworzyły się tam warunki pokarmowe odpowiednie do wymaganej określonej grupy wiekowej karpi. Ryby w trakcie cyklu produkcyjnego przenoszone są ze stawu do stawu i stąd metoda często jest również określana jako „metoda przesadkowania”. W efekcie gospodarstwo stawowe składa się z szeregu stawów różnych kategorii, m.in.: przeznaczonych do rozrodu, wychowu narybku, odchowu i przetrzymywania karpi towarowych. Cykl hodowli karpia tą metodą trwa 3 lata. - W pierwszym roku życia małe karpiki odżywiają się głównie zooplanktonem, aby pod koniec sezonu osiągnąć wagę około 50 gram. W kolejnym roku życia oprócz naturalnego pokarmu, karpie dokarmia się już śrutą zbożową tak, aby jesienią osiągnęły 200-250 gram. Dopiero w trzecim roku życia dokarmiając karpie ziarnem zbóż, głównie pszenicy, jęczmienia i kukurydzy uzyskujemy rybę, która może już trafić na nasz stół – opowiada Adam Michaś. Choć gospodarstwo zajmuje się głównie hodowlą karpia (stanowi ona 90% produkcji ogólnej), hodowca wprowadził też inne gatunki ryb, m.in.: amura, suma, tołpygę, szczupaka, sandacza, jesiotra i inne. Ryby te sprzedawane są w ilościach hurtowych i detalicznych przez cały rok. Gospodarstwo do przewozu żywych ryb dysponuje specjalistycznym samochodem o ładowności jednorazowej do 1500 kg i dowozi ryby do odbiorców w całym kraju. Czyste wody rzeki Bełdówki… - Oprócz metody chowu, równie istotną rolę w procesie produkcji ryb z Bełdowa stanowi umiejscowienie bełdowskich stawów. Położone wśród lasów i łąk, z dala od aglomeracji miejskich, zasilane są czystymi wodami rzeki Bełdówki – uśmiecha się Adam Michaś – Ma to dla kupujących i dla nas olbrzymie znaczenie. Poza tym hodowla ryb w stawach, poza produkcją dobrej żywności, współgra ze środowiskiem naturalnym poprzez kształtowanie i wzbogacanie lokalnej różnorodności biologicznej. Retencjonujemy wodę w okresie wiosennym i letnim, co wpływa pozytywnie na mikroklimat – podkreśla hodowca. Długi jak sum… Łowisko modernizuje się cały czas, rozbudowywana jest baza gastronomiczno-turystyczna. No i są oczywiście trzy stawy przeznaczone pod łowiska… - Dla uatrakcyjnienia oferty gospodarstwa, zostały wyodrębnione 2 stawy pod łowiska wędkarskie dla pasjonatów z terenu gminy Aleksandrów Łódzki i województwa łódzkiego. W 2019 roku rekordzista w jednym ze stawów - tylko w jednym dniu - złapał 84 karpie. Na łowisku większość ryb jest w wielkości konsumpcyjnej, ale można tam też złowić okazy kilku, czy kilkunastokilogramowe, które dla uatrakcyjnienia przygody wędkarskiej wpuszcza się do stawów. Rekord łowiska w Bełdowie to karp ważący 12,5 kg, szczupak o wadze 11,3 kg i 23-kilogramowy sum. Co ważne, z łowiska mogą korzystać osoby nieposiadające uprawnień wędkarskich PZW - zapewnia Adam Michaś – Zapraszamy do nas, to wymarzony odpoczynek! Materiał zarybienowy Warto zaznaczyć, że Gospodarstwo Rolno-Rybackie objęte jest stałą opieką weterynaryjną, co daje kupującemu pewność pochodzenia i jakość zdrowotną ryb. W Bełdowie produkują również duże ilości materiału zarybieniowego, z czego znaczna część przeznaczona jest do sprzedaży. Dominującymi formami są: Wylęg karpia w miesiącach maj-czerwiec w zależności od terminu tarła. Lipcówka karpia w wadze 2-5 g/sztukę w miesiącach czerwiec-lipiec. Narybek (Różnych gatunków), czyli ryby jednoroczne w wadze ok. 50 g/szt. Miesiące marzec-kwiecień i październik-listopad. Kroczek, (Różnych gatunków), czyli ryby dwuletnie w wadze ok 250 g/szt. Miesiące marzec-kwiecień i październik-listopad. Palczaka sandacza (narybek jesienny) w miesiącu październiku.   Pseudoekologiczna moda… Prowadzenie gospodarstwa rybackiego to ciężka praca przez cały rok. Latem, rybom, zagrażają zbyt wysokie temperatury, które wpływają negatywnie na ich przyrosty i żerowanie. Zimą natomiast, niebezpieczny jest brak tlenu, stąd konieczna jest kontrola jego zawartość w wodzie pod lodem. Pracy nie ułatwia również obecność drapieżników. Straty spowodowane przez gatunki chronione takie jak: kormoran czarny, wydra, czapla siwa są olbrzymie i dochodzą nawet do 50-60% ubytków ryby w stawach. Niestety z tego tytułu nie ma żadnych rekompensat, ani odszkodowań od państwa. - Kolejny suchy rok przyniesie ponownie duże straty w hodowli – podkreśla hodowca. - Deficyt wody w stawach to mniej pokarmu naturalnego, a więc i mniejsza produkcja finalna. Ale branża karpiowa boryka się jednak w ostatnich latach z coraz większymi problemami, nie tylko w procesie hodowli, ale również zbytu ryb. - Od kilku lat przed świętami uaktywniają się organizacje pseudoekologiczne, które atakują tradycję sprzedaży żywych karpi oraz ich spożywania podczas wigilijnej wieczerzy. W ostatnim czasie okazało się, że działania tych organizacji często są finansowane przez konkurencyjne branże, np. środowisko hodowców łososia norweskiego. Pod wpływem tych akcji wielkie sieci handlowe wycofują się ze sprzedaży żywego karpia. To dla nas, hodowców, duży problem – zaznacza Michaś.   „Z ikrą” Gospodarstwa Rolno-Rybackie Bełdów należy do powstałej Rybackiej Lokalnej Grupy Działania „Z ikrą”, w której pan Adam Michaś jest wiceprezesem zarządu.  Idea wspólnego działania umożliwia bardziej efektywne korzystanie ze środków europejskich, które dają rybakom i samorządom możliwość inwestowania w rozwój gospodarstw i infrastruktury. - To wielka szansa dla naszego regionu na rozwój i pozyskanie dodatkowych środków dla naszych gospodarstw, nie tylko rybackich - twierdzi wiceprezes RLGR „Z ikrą”. Gdzie szukać najsmaczniejszej ryby? Po odłowach karpie oczekują na sprzedaż w specjalnych stawach, które nazywane są magazynami handlówki. Są to głębokie stawy o niewielkiej powierzchni, ale za to z dużym przepływem świeżej wody. Każdy staw zaopatrzony jest w specjalne aeratory i dyfuzory dotleniające wodę. Dzięki tym zabiegom karpie pozbywają się mulistego posmaku i oczyszczają swoje organizmy z resztek kwasu mlekowego, który wytwarza się w organizmie ryb podczas stresu wywołanego np. odłowem. To, między innymi, sekret wspaniałego smaku „Karpia Bełdowskiego”. Choć na walory smakowe ,,Pana Karpia’’ z Bełdowa, co warto jeszcze raz zaznaczyć, ma przede wszystkim wpływ ekologiczny, naturalny sposób hodowli i karmienie ryb wyłącznie zbożami z własnego gospodarstwa. Gdzie szukać najsmaczniejszej ryby na świąteczny stół, ale także na cały rok? Odpowiedź jest prosta. - Najlepiej bezpośrednio u producenta-rybaka. Wtedy mamy gwarancję świeżości i wspaniałego smaku, niezmiennego od stuleci… - podkreśla Adam Michaś. Zapraszamy do Bełdowa www.karpzbeldowa.pl!   Sylwia Skulimowska   Gospodarstwo Rolno-Rybackie Adam Michaś Bełdów 70 95-070 Aleksandrów Łódzki tel.: 042 712 14 12 kom.: 697 629 051, 608 591 951                           (s)     Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

0 0

Od redakcji

Łapać wiatr w żagle i nie bać się ryzyka…

W pobliżu Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, w dolinie rzeki Mrogi położony jest Wiatrowy Sad, gospodarstwo z niezwykłym skarbem, z jabłkami. Na czele firmy stoi niezwykła osoba, Grażyna Wiatr - kobieta z charyzmą, kobieta z bagażem życiowych doświadczeń. Rodzina Wiatrów zajmuje się sadownictwem od ponad 60 lat. Tradycja przekształciła się w dobrze prosperujący biznes. Ale to nie tylko zmysł ekonomiczny odgrywa tu znaczącą rolę. Jest coś znacznie ważniejszego, cenniejszego i rzadko spotykanego – pasja.  Pasja i serce - Pani Grażyno znamy się od lat, a pani wcale się nie zmienia, a wręcz przeciwnie! Z kim pani podpisała pakt witalności i młodości? - Z sokami - śmieje się pani Grażyna. - Ja wcale nie żartuję, piję dużo soków, a raz w tygodniu mam nawet cały dzień sokowy. Zdecydowanie lżej się wtedy czuję i mam więcej energii. - To absolutnie widać, jest pan chodzącą reklamą swoich soków. Ale zacznijmy od początku. Jak to wszystko się zaczęło? Jakie były początki produkcji soków?  - Czasami nieszczęście przeradza się w szczęście, otwiera inne nowe drzwi. Tak właśnie było z nami. Grad zbił nam sad i uszkodził owoce, które nie nadawały się na export. Postanowiliśmy pewną partię jabłek przetłoczyć na sok, a przy okazji zbadać rynek, czy sok jabłkowy mętny będzie miał popyt. Dlatego, kiedy spotka nas jakieś niepowodzenie, warto rozejrzeć się dookoła i poszukać innych możliwości. Tak zaczęła się nasza przygoda w tłoczeniu soków, przygoda życia – mówi z przekonaniem pani Grażyna. Z każdej sytuacji jest wyjście, człowiek nie podda się, jeśli ma pasję i serce twierdzi właścicielka Wiatrowego Sadu. I to serce widać na każdym kroku w Wiatrowym Sadzie, także wszędzie tam gdzie pani Grażyna pojawia się ze swoimi sokami. Nie tylko doradzi, jaki sok kupić, ale także porozmawia, tak po prostu, z serca. Przy okazji opowie o sokach – pasji jej życia. Rodzinne smaki W firmę zaangażowana jest cała rodzina. Mąż Stanisław dogląda sadu - z którego pochodzą jabłka przeznaczone do tłoczenia, syn Łukasz z żoną Justyną zajmują się tłocznią, doradzają córki - Sabina i Aneta z rodzinami. Ale to pani Grażyna jest twarzą i sercem Wiatrowego Sadu. Każda kompozycja soków w gronie rodzinnym jest dobierana, degustowana i oceniana. Decydujący głos ma oczywiście Szefowa. Jej ulubione soki to jabłko z rabarbarem, jabłko z pokrzywą, jabłko z burakiem i jabłko z aloesem. - Czym Wiatrowy Sad zaskoczy nas na wiosnę? Jest już sok jabłkowy z pokrzywą, z zieloną pietruszką, białą porzeczką i białym burakiem, a nawet z mango. Proszę nam uchylić rąbka tajemnicy. - Jeśli ma zaskoczyć to musi to być niespodzianka, ale zapewniam, że warto na nią zaczekać. Już niedługo będziecie mogli państwo spróbować nowego smaku, choć wśród naszych kompozycji każdy znajdzie swój ulubiony smak – śmieje się pani Grażyna.   Deszcz nagród Ten pierwszy sok jabłkowy z Kałęczewa został wpisany w 2011 roku na Listę Produktów Tradycyjnych prowadzoną przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a także otrzymał otrzymał certyfikat „Jakość Tradycja”. Tak to się zaczęło, a potem? Potem posypał się deszcz nagród. Wiatrowy Sad zdobył ich już ponad 50, w kraju i zagranicą. - Nie sposób wymienić wszystkich. Zerknęłam na stronę internetową, a tam aż lśni się od statuetek. Które wyróżnienia są dla Pani najważniejsze? Które najbliższe sercu? - Wszystkie nagrody i wyróżnienia są bliskie mojemu sercu, ale najważniejsze są opinie i uwagi konsumentów – zapewnia właścicielka Wiatrowego Sadu. - To nasi klienci są dla nas największą inspiracją. W 2019 roku Wiatrowy Sad podczas XIX edycji ogólnopolskiego konkursu Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów został nagrodzony PERŁĄ za sok jabłkowy z truskawką, który był również wystawiany na targach w Mediolanie, jako produkt województwa łódzkiego. - Otrzymaliśmy też złoty medal za jabłko z aloesem – z dumą uzupełnia pani Grażyna - Aloes to bardzo oryginalne zestawienie. Na państwa stronie widziałam sok aloesowy EKO, sok aloesowy z miąższem EKO… - Kompozycja z aloesem to strzał w dziesiątkę. Aloes przygotowaliśmy najpierw pięcioprocentowy, ale to była za mała dawka, więc podwoiliśmy ją. I to było to. Sprowadzamy go z Wysp Kanaryjskich, u nas rozlewamy i łączymy z sokiem jabłkowym. Nasza dbałość o smak i dbałość o zdrowie jest doceniane przez klientów. Dbałość o jakość Pani Grażyna uważa, że w dzisiejszych czasach nie sztuka coś wyprodukować jeśli jest serca i pasja, ale sztuka to sprzedać. Naturalne soki zawsze będą droższe od „soków” - koncentratów mieszanych z wodą. Trudno o jakość i jednocześnie dobrą cenę. Wydaje się jednak, że rodzinie Wiatrów udało się te dwie sprawy pogodzić. Gospodarstwo z Kałęczewa objęte jest programem Integrowanej Produkcji Owoców (IPO) wykorzystującym w sposób zrównoważony postęp techniczny i biologiczny w uprawie, ochronie roślin i nawożeniu. W Wiatrowym Sadzie zwraca się szczególną uwagę na ochronę środowiska i zdrowie ludzi. Gospodarstwo należy również do Grupy Producentów Owoców Elita Sp. z o.o., która skupia producentów owoców z gminy Głowno, Dmosin i Rogów. Tajemnica smaku - W czym tkwi sekret niezwykłego smaku tych soków? - Oczywiście w wysokiej jakości surowcu z którego są tłoczone soki i odpowiednio dobranej kompozycji smakowej - zaczyna opowiadać pani Grażyna. W procesie technologicznym, w którym owoce są tłoczone i poddawane pasteryzacji w temperaturze 80-82 stopni Celsjusza, uzyskuje się naturalnie mętny sok. Co ważne do produkcji wykorzystywane są tylko całe i zdrowe owoce, ponieważ nie zachodzi w nich proces fermentacji. Tak uzyskiwany sok posiada cenne wartości odżywcze, naturalnie występujące cukry. Produkcja soku jest uzależniona od pory roku. Pokrzywa wykorzystywana do kompozycji z jabłkiem zbierana jest w maju, bo to właśnie majowa pokrzywa ma najwięcej substancji odżywczych. Wszystkie inne dodatki do soku jabłkowego jak marchew, burak, pomidor, rabarbar itp. są dostarczane od rzetelnych i sprawdzonych producentów mających stosowne certyfikaty. Smak soków z Wiatrowego Sadu to też zasługa opakowania typu bag in box, które pozwala cieszyć się świeżym aromatem owoców do 14 dni po otwarciu. - Pani Grażyno, co chciałaby Pani przekazać kobietom na wsi, które stoją przed niejednokrotnie najważniejszymi decyzjami życia i boją się zaryzykować? - Najważniejsze… łapać wiatr w żagle i nie bać się ryzyka.   Sylwia Skulimowska   Tłocznia soków z owoców i warzyw Wiatrowy Sad Grażyna Wiatr 95-061 Dmosin, Kałęczew 14 (woj. łódzkie) www.wiatrowysad.pl tel. kom. 604 982 197 Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Z uśmiechem przez życie!

Koło Gospodyń Wiejskich w Wielkiej Wsi obchodziło w zeszłym roku 85-lecie istnienia. Panie były i są z kulturą za pan brat. Wiele uśmiechu dają i tyle uśmiechu odbierają, razem ze wspaniałą panią Teresą Wójcik. Po prostu, z uśmiechem przez życie! - Moją pierwszą sztuką była „Uczciwa rodzinka”. O rodzince „nie daj Boże”, o ojcu, matce i synu. Graliśmy tę sztukę pięćdziesiąt lat temu, a wszystkie trzy role pamiętam do dziś. Podarować komuś uśmiech to wielka sprawa. Wiele uśmiechu można podarować i wiele uśmiechu otrzymać. To daje mi naprawdę dużą satysfakcję. Skarżenie się na życie i choroby? Nie w moim stylu! Dzięki Bogu, mam dużo młodych znajomych – mówi z uśmiechem 87-letnia pani Teresa. A wszystko to zaczęło się wtedy… Koło powstało w 1936 roku. Ze zdjęć uśmiechają się wspaniałe bojowniczki o rolę kobiet na wsi - a było ich aż 40 - pod przewodnictwem pełnej humoru i zdolności pani Kamili Kościelskiej. Panie organizowały wspaniałe kursy pieczenia, m.in.: bab, makowców, a nawet pączków, a także kurs haftowania u pani Marii Fertlińskiej i kurs robienia przetworów - „Przetwory owocowo - warzywne”. Uczestniczyły w konkursach i wystawach. Panie ogromnie ceniły pracę kobiet na wsi, wiedziały, że jest ciężka i niedoceniana. Niestety przyszła wojna… Kobiety jednak nie zapomniały o tym, by trzymać się razem, uczyć się i pomagać sobie wzajemnie. W 1964 roku dwanaście pań postanowiło reaktywować Koło Gospodyń Wiejskich w Wielkiej Wsi i krzewić tradycję i kulturę. Teatr jest magią… Kiedyś nie było telewizji i Internetu, ale ludzie mieli coś innego, chyba nawet bardziej fascynującego… teatr! Panie postanowiły dać ludziom trochę uśmiechu i przy okazji wspaniale się bawiły oraz zarabiały pieniądze na działalność koła.  Już zimną 1968 roku, panie przedstawiły swój pierwszy spektakl „Wilk syty i owca cała”, który stał się sławny też w okolicznych wsiach – Jeździły od wsi do wsi, były cudownymi aktorkami – wspomina Janina Michalska, członkini koła. – W latach sześćdziesiątych na wsiach nie było telewizorów i seriali, więc mieszkańcy bardzo chętnie przychodzili na przedstawienia. W latach późniejszych były wystawane również inne sztuki, m.in.: „Moralność pani Dulskiej” i „Qui pro quo”. Oczywiście reżyserką była pani Barbara Stępnik, przewodnicząca koła. – Nauczyła mnie występować na scenie. Oczywiście umiała powiedzieć tekst odpowiednim głosem i zamaszystymi ruchami: „Był sobie słoooń. Wieeeeelki jak słooooń” – prezentuje pani Barbara Włodarczyk, członkini koła.  Nie byłoby tej wyjątkowej historii koła, gdyby nie pani Teresa Wójcik – primadonna twórczości artystycznej Koła Gospodyń Wiejskich w Wielkiej Wsi. – Żadna z nas nie wyobraża sobie koła bez pani Teresy. Pani Teresa ma najwięcej energii, mimo swoich 87 lat!. Tryska humorem do tego stopnia, że czasem koleżanki nie mogą przestać się śmiać! – śmieje się Iwona Mamzer, członkini koła. - Jej wspaniałe poczucie humoru przejawia się też w sytuacjach nie bardzo do śmiechu. Kiedy leżała w szpitalu, potrafiła rozbawić do łez całą salę chorych. Pani Teresa jest odpowiedzialna za uśmiech, ale i za całokształt twórczości artystycznej koła. Pisze scenariusze do przedstawień i je reżyseruje. Jest autorką tekstów do piosenek i skeczy. Nic dziwnego, że zbiera burzę oklasków i wspaniałe nagrody, między innymi jest laureatką przeglądu piosenek ludowych w Lututowie. - zaznacza pani Iwona. Choć czasem smutno, czasem wesoło, lecz razem łatwiej żyje się nam...  „...A teraz wszystko tak się zmieniło, traktory warczą, telewizor gra. Można powiedzieć, że żyć jest miło, lecz wciąż każdemu czegoś jest brak. Już tyle lat trwa nasze koło, idziemy razem już wiele lat. Choć czasem smutno, czasem wesoło, lecz razem łatwiej żyje się nam...” Teresa Wójcik Panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Wielkiej Wsi dokładnie pamiętają wspaniałą pracę członkiń przed II wojną światową i po 1964 roku. Kronika podaje, że oprócz teatru, panie organizowały bardzo popularne „odczyty z lekarzem, prawnikiem i odczyty hodowlane”. Organizowały również loterię fantową, a zarobione pieniądze przekazywała na budowę Centrum Zdrowia Dziecka i na wyjazd dzieci do sanatorium w Rabce. Dzisiaj członkiń jest już pięćdziesiąt, więc działanie, pod przewodnictwem przewodniczącej Koła Gospodyń Wiejskich w Wielkiej Wsi pani Jadwigi Pokorskiej, idzie z ogromną mocą! Są chyba największym kołem w okolicy zrzeszającym kobiety. Uwielbiają gotować dla innych, ale też trochę dla siebie, ponieważ uczestniczą w wielu konkursach kulinarnych i zdobywają nagrody, np. „Polska od kuchni” w Uniejowie, czy „Wielkanocna Baba z Łódzkiego” i „Chleb Ziemi Łódzkiej”. Ich popisową potrawą jest wątróbka w boczku, która, zdaniem smakoszy, ma wyjątkowy smak. Czytelnikom kwartalnika „mojaWieś”, panie proponują przepis na kolejny rarytas – ciasto „Wawelskie”. Ale nie tylko jedzeniem człowiek żyje. Wyjątkowy smak mają spotkania z bliskimi. Panie organizują ogniska i pikniki rodzinne, imprezy integracyjne i zabawy, a także wspólnie podróżują, np. do Karpacza, Szklarskiej Poręby. Wystawiają teatrzyki kukiełkowe dla dzieci i dbają o ich rozwój ruchowy angażując się w budowę placu zabaw. Postanowiły też zadbać o zdrowie, promując akcję #szczepimysię z mobilnym punktem szczepień. Panie z Wielkiej Wsi nie byłby sobą, gdyby nie nagrały filmu w konkursie „Koło ARiMR w sercu wsi”, zorganizowanym przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Przedstawiły tę niezwykłą radość robienia coś wspólnie dla dobra innych… i zajęły III miejsce. Co jest teraz najważniejsze? - Chciałabym zaangażować w pracę dla wsi właśnie młode pokolenie – mówi pani Jadwiga Pokorska, przewodnicząca koła. - To właśnie młodzi powinni przekazywać dalej zwyczaje i piękne przyśpiewki. A my już razem, z odwieczną prawdą o wspólnocie gospodyń, będziemy robić swoje. ------------- Wawelskie Ciasto: 2 szklanki mąki, ½ szklanki cukru pudru, 300 g margaryny lub masła, 4 jajka, 4 łyżki mleka, 5 łyżek cukru, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, dżem z czarnej porzeczki (słoiczek), bakalie Krem: ½ litra mleka, cukier waniliowy, 2 łyżki cukru, 2,5 łyżki mąki pszennej, 2,5 łyżki mąki ziemniaczanej, ¾ kostki masła Masło, cukier puder i żółtka utrzeć, dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i mleko. Ciasto podzielić na 2 części. Obie części wyłożyć do blaszek na papier do pieczenia i posmarować dżemem. Piec przez 15 minut w 180 OC. Następnie przygotować dwie miski i do każdej wbić po 2 białka i 2,5 łyżki cukru. Dobrze ubić masę i posmarować każdy z blatów, a następnie posypać bakaliami. Piec następne 10 min. Przygotowanie kremu: Z 1 litra mleka odlać ½ szklanki i dodać do niej mąkę, cukier i cukier waniliowy. Pozostałe mleko zagotować, wlać mieszankę i ugotować budyń. Masło utrzeć i dodawać wystudzony budyń. Następnie przełożyć blaty kremem. Smacznego życzą Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Wielkiej Wsi!    Sylwia Skulimowska     Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Masz las? To my mamy dla Ciebie cenną wiadomość. Wkrótce będziesz mógł starać się o pieniądze na przeprowadzenie w nim inwestycji

Do 29 lipca 2022 r. biura powiatowe ARiMR będą przyjmować wnioski o przyznanie pomocy na inwestycje zwiększające odporność ekosystemów leśnych i ich wartość dla środowiska. W tym naborze po raz pierwszy można będzie je składać również poprzez aplikację eWniosekPlus. Jakie grunty kwalifikują się do pomocy? Dofinansowanie dotyczy lasów prywatnych w wieku 11-60 lat o powierzchni od 0,1 ha do 40 ha, które nie są objęte premią pielęgnacyjną PROW i dla których opracowany jest Uproszczony Plan Urządzenia Lasu, lub dla których zadania z zakresu gospodarki leśnej określa decyzja starosty wydana na podstawie inwentaryzacji stanu lasu. oraz zostały wykazane w ewidencji gruntów i budynków jako las. Jakie warunki należy spełniać, żeby sięgnąć po pomoc? Wsparcie przyznawane jest właścicielowi lasu – osobie fizycznej, prawnej lub jednostce organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej. Aby otrzymać dofinansowanie należy mieć nadany numer identyfikacyjny w trybie przepisów o krajowym systemie ewidencji producentów, ewidencji gospodarstw rolnych oraz ewidencji wniosków o przyznanie płatności. Konieczne jest również przedstawienie zobowiązania do wykonania planowanego przedsięwzięcia zgodnie z wymogami planu inwestycji zwiększających odporność ekosystemów leśnych i ich wartość dla środowiska, sporządzonego przez nadleśniczego. Jakiej wysokości wsparcie można uzyskać i na co je przeznaczyć? Pomoc można otrzymać na: wprowadzenie drugiego piętra w drzewostanie, dolesienie luk powstałych w wyniku procesu chorobowego, wprowadzenie podszytu, założenie remizy, czyszczenia późne czy zabiegi ochronne przed zwierzyną. Dofinansowanie przyznawane jest do powierzchni lasu, w którym prowadzone są konkretne działania. Jego wysokość jest zróżnicowana i uzależniona od rodzaju inwestycji oraz warunków w jakich ma być realizowana – waha się od 8,82 zł za metr bieżący w przypadku ogrodzenia remizy siatką o wysokości co najmniej 2 m do 14 213 zł/ha za przebudowę składu gatunkowego drzewostanu polegającą na dolesianiu luk na powierzchni o nachyleniu powyżej 12°. Kiedy i gdzie będzie można składać wnioski? Wnioski o dofinansowanie będzie można składać od 20 czerwca do 29 lipca 2022 roku w biurach powiatowych ARiMR. Będzie można to zrobić osobiście, przekazać poprzez platformę ePUAP lub wysłać rejestrowaną przesyłką pocztową Dokumenty po raz pierwszy będą mogły być składane również przez aplikację eWniosekPlus za pośrednictwem PUE. (źródło ARiMR)   Czytaj dalej

0 0

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij