Aktualności

Od redakcji

Palce lizać!

Pani Helena Mądrachowska, członkini Koła Gospodyń Wiejskich w Mogilnie Małym zdradza nam swój sekret na wyśmienite ciasto! Marchewkowy przysmak to świetny pomysł na poprawę nastroju w jesienny wieczór i spędzenie czasu w gronie najbliższych przy cieście i herbacie! Zachęcamy. Wypróbujcie sami! Smacznego! Przepis na ciasto marchewkowe Składniki: 2 szklanki startej marchewki, 2 szklanki mąki, 4 jajka, 1 szklanka oleju, 1 szklanka cukru brązowego, 2 łyżeczki sody, 2 łyżeczki cynamonu Krem śmietankowy 300g śmietany kremówki 36%, 200g mascarpone, cukier puder do smaku, aromat cytrynowy, Krem marchewkowy 1 galaretka pomarańczowa, 1 budyń waniliowy, 500ml soku marchewkowego np. Kubuś Wykonanie: Marchewkę ścieramy na drobnych oczkach tarki. Mąkę mieszamy z sodą i cynamonem. Do miski wbijamy jajka, dodajemy cukier i ucieramy razem, aż do powstania kremowej konsystencji. Następnie na przemian dodajemy olej i mąkę dalej miksując. Na końcu dodajemy marchewkę i chwilę mieszamy. Ciasto przelewamy do formy (23 x 28 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 40 minut w 180 stopniach (do suchego patyczka). Po wystudzenia ciasto kroimy na 2 części. Schłodzoną śmietanę ubijamy na sztywną pianę, dodajemy cukier puder i mascarpone, kilka kropli aromatu i miksujemy aż do połączenia. Kremem przekładamy ciasto. Odstawiamy do lodówki. A w tym czasie przygotowujemy drugi krem. Do rondelka wlewamy około 1,5 szklanki soku marchewkowego, a w pozostałym rozrabiamy budyń. Rozrobiony budyń wlewamy do gotującego się soku, mieszamy i gotujemy wg przepisu na opakowaniu. Masę zdejmujemy z ognia i wsypujemy galaretkę, mieszamy aż do rozpuszczenia. Masę studzimy i wylewamy ją na ciasto. Całość odstawiamy do stężenia. Ciasto jest pyszne miałyśmy okazję popróbować na spotkaniu, gdzie Świętowałyśmy Międzynarodowy Dzień Kobiet Wiejskich. Podczas pieczenia marchewka mięknie co nadaje ciastu gęstą, miękką i wilgotną konsystencję.   Czytaj dalej

0 3

Od redakcji

0 1

Od redakcji

0 2

Od redakcji

Życie pisze najciekawsze historie….

Zapraszamy do lektury pierwszej części opowiadania „Inne życie” autorstwa Joanny Zając, mieszkanki niewielkiej miejscowości Gościmowice Drugie w gminie Moszczenica (woj. łódzkie). Pani Joanna każdego dnia udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych i z powodzeniem realizuje swoją wielka pasję. Jest autorką wspaniałych książek, ale przede wszystkim mamą trzech chłopców, sołtysem i dyrektorką banku. A oto pierwszy odcinek opowiadania. Zachęcamy do czytania i zapraszamy do zabawy. Pani Joanna i nasza redakcja czekamy na uwagi czytelników i pomysły, co do dalszego rozwoju historii. To Wy macie wpływ, na to jak potoczą się losy głównej bohaterki. Otrzymaliśmy już kilka znaczących sugestii od czytelników kwartalnika. Piszcie w komentarzach o swoich  pomysłach na życiowe perypetie Agnieszki.   INNE ŻYCIE Agnieszka Miłek szła boso środkiem polnej drogi, w prawej ręce trzymała pantofle. Niespiesznie stawiała kroki, aby odwlec moment powrotu do domu. Wiedziała, że będzie musiała odbyć z ojcem rozmowę, a nie miała na to najmniejszej ochoty. Zdawała sobie sprawę, co ją czeka. Miała z rodzicami pewną umowę. Był rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty, a ona miała dwadzieścia cztery lata. Nie wyszła jeszcze za mąż, więc na owe czasy zaliczała się do grona tak zwanych starych panien, co spędzało sen z powiek państwa Miłków. Agnieszka pragnęła zostać nauczycielką, a założenie rodziny schodziło na dalszy plan. Sąsiad Piotr, składał jej dwukrotnie propozycję małżeństwa, raz gdy miała osiemnaście lat i ponownie, w tamtym roku. Ona każde z tych specyficznych oświadczyn odrzuciła, tłumacząc, że ma inne priorytety. Wiedziała, że mu na niej zależy, ale ona go jedynie lubiła. Serce nie sługa. Poza tym znali się całe życie i traktowała bardziej jak brata, a nie potencjalnego kandydata na męża. – I jak ci poszło? – dopytywał ojciec, gdy stanęła w progu. – Nie będę nauczycielką – obwieściła ze smutkiem. – Widać inne życie jest ci pisane. – Chyba tak – przytaknęła zrezygnowana i usiadła obok niego. – W takim razie pójdę wieczorem do Piotra i powiem, że może ci się oświadczyć, a ty się zgodzisz – oznajmił spokojnie. – Tak – zgodziła się posępnie. Właśnie taka była umowa. Jeśli Agnieszka i tym razem nie dostanie pracy jako nauczycielka, wyjdzie za mąż za Piotra Wolskiego. Była najmłodsza z siódemki rodzeństwa. Bracia założyli własne rodziny, wyprowadzili się z domu. Ona natomiast miała przejąć rodzinne gospodarstwo. Kochała to miejsce, pracę w polu, zwierzęta. Tutaj się urodziła, tutaj mieszkała i widać tutaj przyjdzie jej spędzić całe życie. Marzenia należy odłożyć w kąt, koniec z bujaniem w obłokach. – Mówisz to tak, jakbyś szła pod szubienicę – skwitował ojciec. – Bo tak się czuję – odburknęła. – Daj już spokój. Wyjdziesz za mąż, zajmiesz się robotą, to te głupoty szybko wyparują ci z głowy. – Każdy ma prawo do marzeń – żachnęła się. – Marzeniami się nie najesz – zakończył dyskusję i wyszedł na podwórko. Zbigniew Miłek twardo stąpał po ziemi. Kochał swoją jedyną córkę i dlatego pozwolił, aby się kształciła i starała o posadę nauczycielki. Ucieszyło go jednak, że nic z tego nie wyszło. Piotr będzie dla niej najlepszym mężem, razem przejmą schedę. Nareszcie sprawy zaczynały iść po myśli Miłka. Agnieszka ukryła twarz w dłoniach, pozwoliła by kilka łez spłynęło po policzkach. Każdy koniec jest jednocześnie początkiem. Miała nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży, a ona będzie choć odrobinę szczęśliwa i spełniona. – Co tak siedzisz bezczynnie? – zapytała matka stawiając na stole koszyk pełen wiśni. – Myślę – wyszeptała. – Od myślenia to tylko głowa boli. Lepiej weź się za robotę. Powidła trzeba zrobić – zadysponowała. – Zrobię – zgodziła się. – Rozmawiałam z ojcem. Ślub i wesele odbędą się pod koniec września. – Za dwa i pół miesiąca – stwierdziła sucho. – Nie martw się, zdążymy zorganizować weselisko, jak się patrzy. W końcu wydajemy za mąż jedyną córkę – zapewniła zadowolona z biegu spraw Zofia Miłek i obróciwszy się na pięcie wyszła. Agnieszkę przerażał fakt, że wszystko nabrało tak szybkiego tempa. Jeszcze wczoraj świat wyglądał zupełnie inaczej. Wolała nie wiedzieć, jakie kolejne niespodzianki przygotowało dla niej życie. Dwa dni później, jak w każde sobotnie popołudnie, dziewczyna piekła chleb i ciasto drożdżowe. Lubiła spędzać czas w kuchni i sprawiać, aby te z pozoru zwykłe składniki, łączone ze sobą, przeistaczały się w coś pysznego. – Córeczko, masz gościa – obwieściła uradowana matka. – Dzień dobry – powiedział Piotr. Wszedł do kuchni, w której unosił się aromat świeżo pieczonego chleba. Spojrzał na Agnieszkę, miała na sobie prostą, granatową sukienkę, w wielu miejscach oprószoną mąką. Od dawna żywił do tej dziewczyny szczególne uczucia. Pragnął by została jego żoną i dlatego cierpliwie czekał. W prawdzie nie miał gwarancji, że ten dzień kiedyś nadejdzie, ale chciał właśnie ją, żadną inną. – Dzień dobry – odpowiedziała ledwie słyszalnie. Spojrzała na gościa, a serce o mało nie wyskoczyło z jej piersi. Ubrany w czarne spodnie i białą koszulę, wyglądał elegancko. Wiedziała po co przyszedł, pogodziła się losem. Wiele kobiet wychodziło za mąż z rozsądku, to nic nadzwyczajnego. Po prostu ona będzie jedną z nich. – Zostawiam was samych – powiedziała radośnie Miłkowa. – Twój ociec był u mnie w czwartek – oznajmił. – Wiem. Domyślam się też po co przyszedłeś – odparła. – Nie jesteś zadowolona, prawda? – To nie ma znaczenia – przyznała. – Dla mnie ma. Wiesz, że od lat myślę o tobie bardzo poważnie. Chciałbym, abyś jako moja żona, była szczęśliwa. – Wiem. – Do trzech razy sztuka – zażartował, by odrobinę rozładować napięcie i chyba mu się udało, bo na twarzy rozmówczyni pojawił się lekki uśmiech. Wyjął z kieszeni małe pudełeczko, ukląkł na jedno kolano. – Agnieszko, czy zostaniesz moją żoną? – zapytał. – Tak – zgodziła się pospiesznie, a po chwili na jej palcu zalśnił złoty pierścionek z czerwonym oczkiem. – Mam szczerą nadzieję, że uczucie przyjdzie z czasem i kiedyś powiesz mi to, co tak bardzo chciałbym usłyszeć z twoich ust. Obiecuję, że będę dobrym mężem i ojcem. – Ojcem… – powtórzyła niczym echo jego ostatnie słowo. – Chcę mieć z tobą dzieci – stwierdził.  – Dzieci… Tak. – Nie wiedzieć czemu, zaskoczyły ją te słowa, a przecież to naturalne, że będą mieli potomstwo. Za dużo dobrego, jak na jeden raz. – To skoro wszystko mamy ustalone, idź już. Mam jeszcze dużo pracy – zażądała, potrzebowała chwili dla siebie. – Przyjdę jutro – obiecał. Została sama, usiadła na stołku, nie chciała płakać, ale łzy same wydostawały się spod zaciśniętych powiek. Cudowny początek innego życia.   Czytaj dalej

0 1

Od redakcji

STOP hejt!

Hejt - mowa nienawiści, jest coraz powszechniejsza w Polsce, rozwija skrzydła i w Internecie, i w życiu codziennym. Hejt to negatywne i agresywne komentarze, to wrogie odnoszenie się do osób o innym światopoglądzie. To także negatywne nastawienie do przedstawicieli innego narodu, mniejszości narodowych i religijnych, osób o odmiennym kolorze skóry, mniejszości seksualnych. Hejt to również obraźliwe memy, pełne nienawiści filmy i grafiki. Samo słowo hejt pochodzi z języka angielskiego, od słowa ‘hate’ - nienawidzić.   Treści publikowane przez hejterów nie posiadają żadnej wartości. Mają przede wszystkim na celu sprawienie przykrości danej osobie lub osobom. Niestety hejt rozwija się również w społecznościach lokalnych. Kiedy jest się np. sołtysem, działaczem lokalnym, członkiem stowarzyszenia czy członkiem lokalnej grupy działania z hejtem spotykasz się coraz częściej. Często pojawią się osoby, którym coś nie opowiada… Droga, która została położona nie tam gdzie trzeba. Dotacje, które dostali inni. Dożynki gminne zostały fatalnie zorganizowane, a zaprojektowany i zbudowany plac zabaw jest nieużyteczny i niebezpieczny. Należy jednak pamiętać, że nie każda krytyka jest hejtem. Polska konstytucja daje prawo do wypowiedzenia się na dowolny temat. Jeśli jednak krytyka staje się pełnym nienawiści i pogardy komentarzem, to wtedy staje się hejtem. Jak się bronić przed hejtem? Trzeba dokładnie tłumaczyć, dlatego zostało zrobione tak, a nie inaczej. Warto również zaprosić do współpracy osoby, które hejtują najbardziej. Niech ich hejt stanie się pracą dla lokalnej społeczności. Mowa nienawiści… Bardzo łatwo napisać przykre zdania innej osobie, szczególnie wtedy, kiedy jest się anonimowym. Warto uczyć dzieci, a także osoby dorosłe, że „słowo cyfrowe” trafia do drugiego człowieka i może sprawić mu ogromną przykrość. Ofiary hejterów są narażone na problemy natury psychologicznej. Smutek, depresja, spadek poczucia własnej wartości, zniechęcenie czy świadomość zaszczucia. Może to doprowadzić nawet do samobójstwa. Niestety hejt rozwija się również w szkole. Czy można szydzić i wyśmiewać inne dzieci? Można, przez zazdrość, popisywanie się, a nawet przez nudę. Wiele tutaj zależy od nauczycieli i rodziców, a także od innych koleżanek i kolegów. Na poważne groźby trzeba reagować. Nie być obojętnym, zawiadamiać rodziców, nauczycieli, policję, a przede wszystkim być ogromnym wsparciem, pomagać koleżankom i kolegom. Prawo Hejter nie jest bezkarny, ale polskie prawo nie definiuje w jednoznaczny sposób zjawiska hejtu. Za mowę nienawiści można jednak być pociągniętym do odpowiedzialności karnej. Hejt przybiera różne formy, które w obowiązujących przepisach zostały wyszczególnione. Stalking, pomówienia, znieważenia, publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa, nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowych, publiczna zniewaga z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej lub z powodu bezwyznaniowości, publiczne propagowanie faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych. Polskie prawo przewiduje nawet karę pięciu lat pozbawienia wolności za groźby z powodu dyskryminacji, karę dwóch lat za kierowanie gróźb karalnych oraz karę trzech lat za zmuszanie przemocą innej osoby do określonego działania. Bardzo ważna jest konsultacja z prawnikiem, który specjalizuje się w sprawach dotyczących np. hejtu internetowego. Mamy prawo do robienia zdjęć, a także zrzutów ekranu potwierdzających działanie hejtera. Dobrze jest zapisać daną stronę i jej adres url, gdyby hejter usunął komentarz. Hejterzy powinni pamiętać, że w Internecie nie są anonimowi. Policja jest w stanie namierzyć, kto kryje się pod pseudonimem. Jak bronić siebie i innych przed hejtem? Nie zwracać uwagi na hejt i nie czytać komentarzy, ewentualnie zablokować użytkownika lub konto. Jeśli jednak chcemy odpisać, to nie dajmy się ponieść emocjom, zaczekajmy i przemyślmy odpowiedź na hejt. Nie odpowiadajmy agresją na agresję. Zgłaszajmy mowę nienawiści u administratorów portali. Nie przesyłajmy dalej hejtu, nie lajkujmy go. Jeśli jednak nie możemy sobie poradzić z hejtem, porozmawiajmy z psychologiem lub zadzwońmy do telefonu zaufania. Spotkajmy się z prawnikiem lub zgłośmy tę sytuację policji. Sylwia Skulimowska Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

0 0

Od redakcji

Zostań mistrzem wypieków! Takie przepisy tylko u nas!

Na łamach kwartalnika „mojaWieś” prezentujemy przepisy kulinarne naszej ekspertki Elżbiety Ślązak z Horodła. Autorskie, wspaniałe pomysły pani Elżbiety zachęcają do eksperymentów w kuchni i sprawiają, że wiele potraw w naszych domach nabiera rumieńców. Oto kilka z nich, tych najsłodszych. Więcej przepisów znajdziecie na łamach naszego kwartalnika „mojaWieś”. Jeżeli nie macie go jeszcze w domu gorąco zachęcamy do prenumeraty. Gwarantujemy szybką dostawę, bezpośrednio do domu. Jeśli potrzebujesz więcej informacji o prenumeracie i sposobach jej zamawiania, zadzwoń pod bezpłatny numer 800 007 444 lub napisz do nas wiadomość na adres redakcja@mojawies.pl. PRZEPISY: Sernik gotowany Składniki 1 kg sera w wiaderku 4 jajka 200 g masła 3/4 szklanki cukru cukier waniliowy 2 budynie waniliowe 200 ml mleka duże opakowanie herbatników polewa 4 łyżki masła 4 łyżki cukru 4 łyżki kakao 4 łyżki wody Wykonanie W garnku, na małym ogniu rozpuścić masło, dodać oba cukry, dokładnie wymieszać. Następnie dodać twaróg i jajka, energicznie mieszać by nie było grudek. Budynie rozprowadzić w mleku, dodać do masy serowej i dokładnie mieszać, doprowadzić do wrzenia i gotować chwilę aż masa zacznie bulgotać i zgęstnieje. Dno blaszki wyłożyć herbatnikami, wylać część masy, przykryć herbatnikami i znów wylać masę. Robić tak aż do wyczerpania składników. Z masła, wody, cukru i kakao zrobić polewę. Wszystkie składniki przełożyć do garnuszka, zagotować na małym ogniu aż wszystko się rozpuści i taką polewą polać ostatnią warstwę herbatników. Ostudzony sernik schłodzić w lodówce. Szarlotka Składniki 3,5 szklanki mąki 200 g masła 3/4 szklanki cukru 3 łyżki śmietany 3 jajka 2 łyżeczki proszku do pieczenia cukier waniliowy Jabłka: 1 kg jabłek łyżeczka cynamonu 1/3 szklanki cukru cukier waniliowy Wykonanie Mąkę przesiać na stolnicę, zrobić w niej dołeczek, masło drobno wkroić w mąkę. Dodać śmietanę, proszek do pieczenia, cukier i żółtka. Szybko zagnieść ciasto. Jabłka obrać i pokroić w drobną kostkę, przełożyć do garnuszka i chwilę podsmażać. Dodać oba cukry i cynamon. Ostudzić. Blaszkę posmarować masłem i posypać bułką tartą lub wyłożyć papierem do pieczenia. Połową ciasta wyłożyć blaszkę. Wylać na to jabłka. Z białek ubić pianę z odrobiną soli i wyłożyć na jabłka. Drugą połową ciasta przykryć całość. Piec ok. 45 minut w 180 st. C. Babka majonezowa Składniki pół szklanki mąki pszennej pół szklanki mąki ziemniaczanej 4 jajka 2 łyżeczki proszku do pieczenia pół szklanki cukru 5 łyżek ulubionego majonezu opakowanie cukru waniliowego garść łezki czekoladowej lub kilka kostek posiekanej czekolady polewa 3 łyżki masła 3 łyżki wody 3 łyżki cukru 3 łyżki kakao Wykonanie Jajka ubić z dwoma cukrami na puszystą masę. Obie mąki i proszek do pieczenia wymieszać w osobnej misce, dodać do ubitych jaj. Następnie dodać majonez i łezki czekoladowe. Wszystko delikatnie ale dokładnie wymieszać już łyżką drewnianą. Przelać do formy na babkę natłuszczonej masłem i obsypanej bułką tartą. Wstawić do piekarnika na 35 minut i piec w 180 st. C. Z masła, wody, cukru i kakao zrobić polewę (wszystko razem rozpuścić na małym ogniu) i polać ostudzoną babkę.   Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

1 1

Od redakcji

0 0

Od redakcji

0 1

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij