Aktualności

Od redakcji

Czy koronawirus wymyka się nam spod kontroli?

Mimo że minął rok od wykrycia pierwszego potwierdzonego przypadku zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w Polsce nie jesteśmy wcale w dużo lepszej sytuacji niż w marcu 2020 r. Co prawda dysponujemy już szczepionkami, ale tempo szczepień jest zbyt wolne, przez co wirus, dzięki mutacjom, może wymknąć się nam spod kontroli – ostrzega prof. Andrzej M. Fal z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWIA w Warszawie. Specjaliści z Polskiej Akademii Nauk oceniają, że raczej nie można liczyć na szybkie zakończenie trwającej pandemii, dlatego sugerują, abyśmy nauczyli się żyć w nowej rzeczywistości. Zgadza się Pan z tą dość pesymistyczną wizją?  Groźba wymknięcia się wirusa SARS-CoV-2 spod kontroli jest rzeczywiście bardzo realna. Wiemy już, że nowe warianty koronawirusa nie są tak wrażliwe na przeciwciała wytwarzane w efekcie trwającej akcji szczepień, nie tak łatwo im ulegają, jak to się dzieje w przypadku wariantu podstawowego. Dużo do myślenia daje casus miasta Manaus w Brazylii, gdzie w ubiegłym roku blisko 70 proc. mieszkańców przechorowało COVID-19. Wydawało się, że wytworzyła się tam już odporność zbiorowiskowa (stadna) i mieszkańcy tego miasta mogą już czuć się bezpieczni. Tymczasem, jak wynika z niedawnych doniesień duża część populacji tego miasta zachorowała na COVID-19 po raz drugi. Okazało się, że spowodował to zmutowany, tzw. wariant brazylijski wirusa SARS-CoV-2. W świetle obecnej wiedzy wydaje się, że stanowi on większe zagrożenie niż tzw. diabeł kalifornijski czy wariant nowojorski. Wiemy już, że dzięki tzw. mutacjom ucieczki, które pojawiły się w nowych szczepach koronawirusa, patogeny te są mniej wrażliwe na działanie naszych odpornościowych linii komórkowych oraz przeciwciał. Jeśli te mutacje będą się dalej powielały i będzie ich przybywać, to możemy mieć poważne problemy z opanowaniem wirusa, przynajmniej za pomocą tej broni, którą teraz mamy, czyli szczepionkami mRNA lub wektorowymi o obecnej strukturze.  Czy wariant brazylijski dotarł już do naszej części świata?  Z tego co wiem, brazylijskiego wariantu w Europie jeszcze nie stwierdzono. Rozprzestrzenia się on ku zaskoczeniu naukowców dość wolno. Nie wiadomo dlaczego. Być może reakcja służb epidemiologicznych w Brazylii była lepsza niż reakcja tych służb w RPA, w odpowiedzi na pojawienie się tam tzw. wariantu południowoafrykańskiego. Niestety biorąc pod uwagę wskaźniki zachorowalności w Brazylii pandemia nie jest jednak wciąż opanowana, co stwarza zagrożenie dla reszty świata.  Wariant południowoafrykański dla odmiany jest już jednak w Polsce. Co to oznacza w praktyce?  Rzeczywiście kilka dni temu potwierdzony został w Polsce pierwszy przypadek zakażenia południowoafrykańskim wariantem koronawirusa. Można się spodziewać jego dalszego rozprzestrzeniania się i przenikania do Polski zza granicy. Granice pozostają przecież w dużej mierze otwarte, a w Europie stwierdzono już bardzo wiele zakażeń z jego udziałem. Przypomnę jeszcze w tym kontekście, że rząd RPA zawiesił w lutym szczepienia preparatem Astra Zeneca, gdyż stwierdzono, że jedynie w niewielkim stopniu szczepionka ta wpływa na południowoafrykański wariant koronawirusa, który w RPA jest już dominujący (jednak szczepienie w znacznym stopniu zapobiega przed ciężkim przebiegiem). Szczepionki mRNA także mają w przypadku tego wariantu wirusa obniżone działanie, ale ze względu na to, że po tego rodzaju szczepieniu mamy generalnie bardzo wysokie miano przeciwciał, to również w przypadku tego wariantu wydaje się ono wystarczające. Szacuje się, że ten wariant ma 4-8 krotnie mniejszą wrażliwość na szczepienie w porównaniu do podstawowego. Który z tych wariantów jest najbardziej groźny?  Jest jeszcze za wcześnie, aby móc je dokładnie porównać i stwierdzić, który jest najbardziej groźny.  Zatem trwa wielki wyścig z koronawirusem, w którym powoli zyskuje on nad nami przewagę. Jak szybko możemy się spodziewać wprowadzenia na rynek kolejnych, ulepszonych szczepionek, które będą w stanie powstrzymać te nowe szczepy wirusa?  Z tego co mi wiadomo, producenci szczepionek w technologii mRNA są w stanie przedstawić kolejną szczepionkę w ciągu 2-3 miesięcy, tylko nieznacznie modyfikując tę, która jest obecnie w użyciu.   Pytanie tylko czy znowu będą musieli przechodzić od nowa cały proces formalny związany z wprowadzeniem ich na rynek?  Nie wiadomo jak podejdą do tej kwestii instytucje regulujące rynek farmaceutyczny. Czy uznają, że to jest generalnie ten sam produkt, czy jednak nowy, wymagający nowych badań. Wtedy przynajmniej badania kliniczne trzeciej fazy będą musiały się odbyć. Pytanie tylko czy mamy na to czas, bo jak widać, wirus robi wszystko, żeby się wymknąć spod kontroli. Najpierw zaczęliśmy go trochę kontrolować zachowaniami higienicznymi (DDM), a teraz szczepionkami i to wytwarzanymi w dwóch różnych technologiach. W dodatku trzecia technologia już za chwilę będzie dostępna.  To dobra wiadomość. Wirus zaczyna się odgryzać, ale nasz arsenał też się powiększa. Co to za nowa technologia?  Chodzi o najbardziej klasyczne szczepionki, czyli białkowe. Podawane w nich jest po prostu białko kolca koronawirusa, za pomocą którego przyczepia się on do naszych komórek i je infekuje. W przeciwieństwie do szczepionek wektorowych i mRNA, gdzie białko to było podawane w sposób pośredni, poprzez dostarczenie komórkom „przepisu” na jego samodzielne wytworzenie, tu niejako podawany jest bezpośrednio sam kolec, aby został rozpoznany przez nasz układ odpornościowy, dzięki czemu potem wytwarzane są przeciwciała. Tą trzecią koncepcję rozwija amerykańska firma Novavax (jest prawdopodobne, że samo białko będzie syntezowane m.in. w Polsce). Warto dodać, że to będzie tania szczepionka, nie wymagająca przechowywania w bardzo niskich temperaturach (wystarczy normalna lodówka). Jeśli potwierdzi się jej skuteczność to ma ona szansę zostać naprawdę dużym graczem. To będzie więc szczepionka idealna także dla biedniejszych krajów. Już za dwa miesiące ma ona zostać poddana ocenie amerykańskiej agencji FDA.  Wariant południowoafrykański dla odmiany jest już jednak w Polsce. Co to oznacza w praktyce?  Rzeczywiście kilka dni temu potwierdzony został w Polsce pierwszy przypadek zakażenia południowoafrykańskim wariantem koronawirusa. Można się spodziewać jego dalszego rozprzestrzeniania się i przenikania do Polski zza granicy. Granice pozostają przecież w dużej mierze otwarte, a w Europie stwierdzono już bardzo wiele zakażeń z jego udziałem. Przypomnę jeszcze w tym kontekście, że rząd RPA zawiesił w lutym szczepienia preparatem Astra Zeneca, gdyż stwierdzono, że jedynie w niewielkim stopniu szczepionka ta wpływa na południowoafrykański wariant koronawirusa, który w RPA jest już dominujący (jednak szczepienie w znacznym stopniu zapobiega przed ciężkim przebiegiem). Szczepionki mRNA także mają w przypadku tego wariantu wirusa obniżone działanie, ale ze względu na to, że po tego rodzaju szczepieniu mamy generalnie bardzo wysokie miano przeciwciał, to również w przypadku tego wariantu wydaje się ono wystarczające. Szacuje się, że ten wariant ma 4-8 krotnie mniejszą wrażliwość na szczepienie w porównaniu do podstawowego. Który z tych wariantów jest najbardziej groźny?  Jest jeszcze za wcześnie, aby móc je dokładnie porównać i stwierdzić, który jest najbardziej groźny.  Zatem trwa wielki wyścig z koronawirusem, w którym powoli zyskuje on nad nami przewagę. Jak szybko możemy się spodziewać wprowadzenia na rynek kolejnych, ulepszonych szczepionek, które będą w stanie powstrzymać te nowe szczepy wirusa?  Z tego co mi wiadomo, producenci szczepionek w technologii mRNA są w stanie przedstawić kolejną szczepionkę w ciągu 2-3 miesięcy, tylko nieznacznie modyfikując tę, która jest obecnie w użyciu.   Pytanie tylko czy znowu będą musieli przechodzić od nowa cały proces formalny związany z wprowadzeniem ich na rynek?  Nie wiadomo jak podejdą do tej kwestii instytucje regulujące rynek farmaceutyczny. Czy uznają, że to jest generalnie ten sam produkt, czy jednak nowy, wymagający nowych badań. Wtedy przynajmniej badania kliniczne trzeciej fazy będą musiały się odbyć. Pytanie tylko czy mamy na to czas, bo jak widać, wirus robi wszystko, żeby się wymknąć spod kontroli. Najpierw zaczęliśmy go trochę kontrolować zachowaniami higienicznymi (DDM), a teraz szczepionkami i to wytwarzanymi w dwóch różnych technologiach. W dodatku trzecia technologia już za chwilę będzie dostępna.  To dobra wiadomość. Wirus zaczyna się odgryzać, ale nasz arsenał też się powiększa. Co to za nowa technologia?  Chodzi o najbardziej klasyczne szczepionki, czyli białkowe. Podawane w nich jest po prostu białko kolca koronawirusa, za pomocą którego przyczepia się on do naszych komórek i je infekuje. W przeciwieństwie do szczepionek wektorowych i mRNA, gdzie białko to było podawane w sposób pośredni, poprzez dostarczenie komórkom „przepisu” na jego samodzielne wytworzenie, tu niejako podawany jest bezpośrednio sam kolec, aby został rozpoznany przez nasz układ odpornościowy, dzięki czemu potem wytwarzane są przeciwciała. Tą trzecią koncepcję rozwija amerykańska firma Novavax (jest prawdopodobne, że samo białko będzie syntezowane m.in. w Polsce). Warto dodać, że to będzie tania szczepionka, nie wymagająca przechowywania w bardzo niskich temperaturach (wystarczy normalna lodówka). Jeśli potwierdzi się jej skuteczność to ma ona szansę zostać naprawdę dużym graczem. To będzie więc szczepionka idealna także dla biedniejszych krajów. Już za dwa miesiące ma ona zostać poddana ocenie amerykańskiej agencji FDA.  Analizując statystyki międzynarodowe wydaje się, że Polska kiepsko wypada pod względem śmiertelności z powodu COVID-19.  Nie przesadzajmy. Jesteśmy pod tym względem gdzieś w połowie stawki. Gorsze wskaźniki mają m.in. Francja, Słowacja, Hiszpania, Bułgaria, Węgry, Czechy, Belgia czy Wielka Brytania. Lepiej od nas wypadają zaś np. Dania, Norwegia czy Estonia. W Europie jesteśmy obecnie na 22. miejscu pod względem liczby zgonów na milion mieszkańców. Ale po odrzuceniu małych krajów, czyli wśród liczących się krajów europejskich jesteśmy na 18. miejscu (na ponad 30 krajów). Nie jest więc wcale dramatycznie. Utrzymująca się od pewnego czasu w Polsce wysoka liczba zgonów z powodu infekcji wirusem SARS-CoV-2 wynika moim zdaniem w dużej mierze z tego, że ludzie nie chcą się przyznawać do zakażenia. Nie chcą się też badać i zgłaszać do lekarza. W efekcie zgłaszają się do leczenia za późno, w zaawansowanym stanie choroby, przez co wielu z nich nie da się uratować. Dzieje się tak m.in. dlatego, że ludzie boją się utraty pracy albo nie chcą narażać rodziny na kwarantannę. Inni zaś wierzą, że wyleczą się sami, np. za pomocą jakichś suplementów diety. Są więc tego różne powody.  Żródło: zdrowie.pap.pl Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

0 0

Od redakcji

0 0

Od redakcji

Najlepszym autorem styczniowego artykułu zostaje...

Każda Wasza aktywność na portalu jest dla nas niezwykle cenna. Cieszymy się ogromnie, widząc reakcje czytelników na artykuły, które publikują autorzy. Dzięki nim ciągle dowiadujemy się o czymś nowym, wzbogacamy swoją wiedzę, przeżywamy wspólnie z nimi wydarzenia, w których brali udział. Warto zatem doceniać ich pracę i zaangażowanie. Kto jest autorem najciekawszego styczniowego artykułu? Nie chcemy dłużej trzymać Was w niepewności! W styczniu na prowadzenie wysunęły się 3 artykuły, które zostały przez czytelników docenione kłosami i komentarzami, jednak zwycięzca może być tylko jeden. Artykułem, który w styczniu cieszył się największą popularnością, zdobywając tym samym aż 12 kłosów, jest: „Wstążka i mulina w robótkach Ewy”, którego autorką jest Pani Teresa Hanusek z KGW Wilkowice. Cieszymy się, że czytelnicy docenili artykuł, w którym autorka opisuje niezwykły talent jednej z członkiń koła. Rzadko zdarza się, by autor tekstu chwalił talent innej osoby, zatem takie zachowanie zasługuje na medal! ;) Artykuł o niezwykłym talencie Pani Ewy możecie przeczytać TUTAJ Pozostałe dwa artykuły, które również cieszyły się niezwykłą popularnością wśród czytelników to: "Wiklinowe robótki Tereni" pani Doroty Andrzejewskiej z KGW Wilkowice z ilością 8 kłosów. Artykuł można przeczytać TUTAJ "Ekologiczna Zagroda" pani Teresy Gieroń z KGW Rudniczanki z Kolonii Rudniki. Artykuł można przeczytać TUTAJ Pani Teresa Gieroń była autorem najciekawszego artykułu w grudniu, jak widać kubek spełnił swoją rolę, towarzyszy autorce podczas tworzenia kolejnych publikacji, które są chętnie czytane, komentowane i kłosowane. Autorkę, panią Teresę Hanusek pragniemy nagrodzić symbolicznym prezentem od redakcji – piękną rękawicą kuchenną w iście folklorowy. Mamy nadzieję, że ten drobny upominek umili czas spędzony w kuchni na przygotowywaniu przepysznych potraw i rozwijania pasji kulinarnej. Chcemy tym samym docenić zaangażowanie w promowanie regionu i tradycji z nim związanych, które przekłada się na tworzenie artykułów na portalu.               Drobny upominek – kubek rękawicę Dajar, której pełniejszą ofertę znajdziecie w Ofercie Rabatowej TUTAJ Nasza zabawa trwa dalej i 2 marca ogłosimy autora najciekawszego lutowego artykułu! Powodzenia! Czytaj dalej

1 2

Od redakcji

Pyszne rogale, nie tylko z okazji Dnia Świętego Marcinia

Wczoraj, 30 stycznia obchodziliśmy Dzień Rogala. Ten smakołyk kojarzy nam się głównie z tradycyjnymi rogalami świętomarcińskimi, pieczonymi z okazji Dnia Świętego Marcina – 11 listopada. Co prawda, ten dzień mamy już za sobą, ale z okazji trwającego jeszcze karnawału, rogale są bardzo popularne. Warto poznać historię oraz kilka tradycyjnych przepisów na te smakołyki, które od lat pieczone są w domu zgodnie z przepisami, przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Tradycja wypieków rogali świętomarcińskich wywodzi się z Poznania, z 1891 roku. Gdy zbliżał się dzień św. Marcina (11 listopada), ówczesny proboszcz parafii pod wezwaniem św. Marcina, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby naśladując patrona  uczynili coś dla biednych. Józef Melzer, jeden z poznańskich cukierników, odpowiadając na apel proboszcza, upiekł trzy blachy rogali i przyniósł pod kościół. W następnych latach dołączyli do niego inni, aby każdy mógł w ten dzień najeść się do syta. Tradycji wypiekana rogala towarzyszy ciekawa legenda: Dawno, dawno temu wyśnił go jeden z poznańskich piekarzy. Ujrzał on we śnie świętego Marcina jadącego na koniu, który podniósł zgubioną przez konia podkowę i postanowił, że będzie piekł ciasto w takim kształcie. Obecnie takie rogale są wypiekane tylko w tych cukierniach, które posiadają specjalny certyfikat. Tradycyjne rogale marcińskie powinny być wykonane z ciasta półfrancuskiego, a ich nadzienie zawierać biały mak, śmietanę, masło, cukier, wanilię, rodzynki, mielone daktyle albo figi i skórkę pomarańczową, a także ważyć około 250 g. Takie pyszności z okazji trwającego karnawału możemy przygotować sami, według tradycyjnego przepisu na wyśmienite rogale z masą marcepanową – palce lizać! Składniki na rogaliki krucho-drożdżowe z masą marcepanową: 400 g mąki pszennej luksusowej, 3 dag drożdży, 2 łyżeczki cukru, 100 g masła miękkiego, 3 żółtka, szklanka mleka, cukier waniliowy, szczypta soli, 150 g masy marcepanowej, cukier puder do posypania, arkusz pergaminu do pieczenia. Drożdże rozgnieć widelcem w miseczce z dodatkiem cukru i zalej ciepłym mlekiem. Odstaw na kwadrans. Mąkę przesiej do dużej misy, wlej zaczyn, dodaj trzy żółtka, cukier waniliowy, szczyptę soli oraz wlej rozpuszczone i ostudzone masło. Wyrabiaj ciasto i zagnieć je w kulę. Odstaw do wyrośnięcia na godzinę. Piekarnik zacznij nagrzewać 15 minut przed pieczeniem. Blachę wysmaruj delikatnie tłuszczem (np. margaryną) i wyłóż pergaminem do pieczenia. Ciasto rozwałkuj na posypanej mąką stolnicy i wykrawać duże trójkąty lub kwadraty. Na płaty ciasta nakładaj łyżeczką kawałek gotowej masy marcepanowej formowanej w kulki i zawijaj płat ciasta w rulon, zaginaj po obu stronach rogi, formując w ten sposób rogaliki. Układaj je na blaszce w 5 cm odstępie od siebie, by się nie zrosły podczas pieczenia. Wstaw blachę do piekarnika na 25 min. Po upieczeniu wyjmij, przełóż łopatką kuchenną na tacę i posyp cukrem pudrem przez sitko. Przedstawiamy przepisy na przepyszne rogale, opublikowane przez Panie z KGW: - Rogale świętomarcińskie – Lucyna Roszczka, KGW Zwola - Rogaliki trzyskładnikowe – Agata Dawidowicz, KGW w Żerechowie - Rogaliki orzechowe – Zofia Wdowiarz, KGW w Rogach Jesteśmy ciekawi, w jakim wydaniu najbardziej smakują Wam rogale. Koniecznie dajcie znać w komentarzu! Czytaj dalej

0 2

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij