Aktualności

Od redakcji

0 0

Od redakcji

0 1

Od redakcji

Szczepienia w ciąży - czy to bezpieczne?!

Przybywa dowodów na to, że szczepienia przeciwko COVID-19 w ciąży to korzyść i dla matki, i jej dziecka – przeciwciała, jakie wytwarza matka po szczepieniu, przenikają barierę łożyskową, a ponadto znajdują się też w pokarmie kobiecym. Wygląda zatem na to, że dziecko zyskuje zatem ochronę przed zachorowaniem na COVID-19. Prof. Mirosław Wielgoś z WUM podkreśla, że tego rodzaju zabezpieczenia maluch długo w inny sposób nie będzie mógł uzyskać – małych dzieci nie szczepi się przeciwko COVID-19. Dowodów na to, że wytworzone przez zaszczepioną kobietę przeciwciała przechodzą barierę łożyskową, dostarczyli ostatnio polscy lekarze z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Prowadzą badania nad wpływem szczepień przeciwko COVID-19 na kobiety ciężarne i ich dzieci. Wstępne rezultaty ich pracy zostały właśnie opublikowane w czasopiśmie Vaccines. Jako jedni z pierwszych na świecie i pierwsi w Polsce udowodnili bowiem przezłożyskową transmisję przeciwciał przeciwko antygenowi S wirusa SARS-CoV-2. Tym samym należy wnioskować, że urodzone niemowlę zyskuje ochronę przed zakażeniem. „Kobiety ciężarne są w grupie podwyższonego ryzyka ciężkiego przebiegu infekcji COVID-19. Zaszczepienie ich zmniejsza ryzyko zachorowania u mam, ale także zwiększa szansę na uniknięcie wielu powikłań ciąży w przebiegu tej infekcji dla płodów. Badanie prowadzone w naszym ośrodku ocenia właśnie skuteczność i bezpieczeństwo szczepienia przeciwko COVID-19 w czasie ciąży" – wyjaśnił w specjalnym komunikacie prof. Tomasz Waśniewski, ordynator Oddziału Klinicznego Ginekologiczno-Położniczego. Dodał, że w badaniu uczestniczą kobiety dobrowolnie zaszczepione w okresie ciąży. Kwalifikacja do badania odbywa się po szczepieniu. Do tej pory do badania zakwalifikowano ponad 180 kobiet ciężarnych z całej Polski – wszystkie pracują w systemie opieki zdrowotnej, w większości są to lekarki. W krwi pępowinowej wszystkich urodzonych przez zaszczepione matki noworodków stwierdzono przeciwciała przeciwko COVID-19. "Potwierdzamy tym samym możliwość uodpornienia dzieci pacjentek zaszczepionych w ciąży. Udowodniliśmy, że tydzień ciąży, w którym jest podawana szczepionka, jest głównym czynnikiem wpływającym na transfer przezłożyskowy przeciwciał poszczepiennych" – podkreślił Zdanowski.  Obecnie badacze analizują zebrane dane. Chodzi o to, że polscy naukowcy mogą się przyczynić do ustalenia optymalnego momentu podania szczepionki kobietom ciężarnym. W polskim badaniu zauważono bowiem, że istnieje pewna zależność w poziomie przeciwciał w krwi pępowinowej u noworodka a terminem podania szczepionki matce: im szczepionka podana była wcześniej przed porodem, tym poziom przeciwciał u noworodka był wyższy (jednak trzeba pamiętać, że wszystkie ciężarne, które brały udział w badaniu, szczepione były w trzecim trymestrze ciąży). Jednocześnie naukowcy zastrzegli w pracy, że odnotowano przeciwciała także w krwi pępowinowej noworodka, którego matka otrzymała drugą dawkę szczepionki zaledwie tydzień przed porodem. Kiedy zaszczepić się w trakcie ciąży? - Wiemy już, że  choroba jest znacznie bardziej niebezpieczna zarówno dla ciężarnej, jak i przebiegu ciąży niż szczepienie. Ciężarne reagują na szczepienie tak samo jak kobiety nie będące w ciąży. Jeśli wystąpi podwyższona ciepłota ciała, to jest to krótkotrwałe i nie wymaga jakiegoś specjalnego działania - zwykle wystarczy przyjąć wtedy paracetamol – mówi ginekolog i położnik prof. Mirosław Wielgoś, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w latach 2016-2020.  Dlatego zachęca wszystkie swoje pacjentki i wszystkie kobiety w ciąży, by udały się do punktu szczepień, a ewentualne wątpliwości wyjaśniły ze swoim lekarzem prowadzącym. - Pamiętajmy o tym, że przyjęcie szczepienia w ciąży daje dziecku odporność na COVID-19, którego w inny sposób nie uzyska, przynajmniej na razie, ponieważ nie szczepi się obecnie małych dzieci. I pewnie jeszcze długo takiej rejestracji nie będzie – podkreśla.  Lekarz zastrzega, że oczywiście, na obecnym etapie, nie ma twardych wytycznych co do tego, w którym konkretnie momencie ciąży najlepiej jest przyjąć szczepionkę przeciwko COVID-19. Ale nie oznacza to, że nie ma wielu przesłanek pozwalających na „miękkie” wskazówki.  W sukurs przychodzą tu bowiem doświadczenia z innymi szczepionkami, wiedza o rozwoju ciąży, a także doświadczenia na zwierzętach.  - Obecne zalecenia eksperckie są wynikiem daleko posuniętej ostrożności, która nakazuje, by jednak szczepionkę podawać po 1. trymestrze, choć są też zwolennicy szczepienia w trakcie tego trymestru, jednak po zakończeniu 8. tygodnia ciąży; wtedy proces organogenezy jest już zakończony – mówi prof. Wielgoś. Dodaje jednak, żeby nie panikować, jeśli kobieta zaszczepiła się wcześniej.  - Są też dane świadczące o tym, że zaszczepienie w 1. trymestrze nie przyniosło żadnych negatywnych skutków, a wprost przeciwnie - wyjaśnia. Apeluje, by nie poddawać się lękowi o powikłania zakrzepowe po szczepieniu. - Nie ulega wątpliwości, że ryzyko zakrzepu w przebiegu COVID-19 jest zdecydowanie – podkreślam – zdecydowanie wyższe niż po szczepieniu. Powikłania zakrzepowe poszczepienne są moim zdaniem demonizowane, a jednocześnie zapomina się o tym, że choroba powoduje u znacznego odsetka pacjentów zmiany zakrzepowe, na dodatek u niektórych bardzo zaawansowane – podkreśla. Jaka szczepionka lepsza w ciąży Specjalista uważa, że przede wszystkim ta, która jest szybciej dostępna. - Wprawdzie więcej szczepień w populacji kobiet ciężarnych wykonano szczepionkami mRNA, w związku z czym istnieje już pokaźna baza wiedzy na temat skutków tych konkretnych szczepionek u przyszłych matek. Nie zapominajmy jednak, że drugą sporą grupą kobiet w ciąży, które przyjęły szczepionkę przeciw COVID-19, są te, przede wszystkim z USA, które zostały zaszczepione szczepionkami wektorowymi. W związku z tym, kiedy pacjentka pyta mnie, którą szczepionką się zaszczepić, odpowiadam, że generalnie tą, która będzie dostępna - wyjaśnia. Jego zdaniem, lepiej nie czekać tygodniami na szczepionkę mRNA, jeśli dostępna jest wektorowa, bo w tym czasie może dojść do zakażenia. - Wówczas kobieta ciężarna ma o wiele gorszą sytuację, bo będzie się borykać z chorobą, a być może także i jej następstwami - mówi. Dodaje, że wiele kobiet dziękuje mu na mediach społecznościowych za rzeczowe przedstawienia argumentów, które zachęciły je do szczepienia. - Piszą, że czują się bezpieczniejsze teraz, a jednocześnie nie było się czego obawiać w związku ze szczepieniem - dodaje. Prof. Wielgoś przypomina przy okazji, by kobiety w ciąży nie zapominały o dwóch szczepieniach, które w trakcie ciąży są zalecane: przeciwko grypie i przeciwko krztuścowi. - Jeśli szczepimy ciężarną przeciwko krztuścowi w trzecim trymestrze, mamy na uwadze to, że jej dziecko zyska tzw. bierną odporność, czyli będzie wyposażone w przeciwciała przeciwko tej chorobie, które wyprodukuje matka, i które przejdą barierę łożyskową - wyjaśnia. Szczepionka przeciw krztuścowi jest obowiązkowa dla dzieci, ale można ją podać w drugim miesiącu życia (potem maluch dostaje dawki przypominające). Jednocześnie pałeczki krztuśca są częstymi patogenami w środowisku i o ile zdrowym dorosłym nie czynią wielkiej krzywdy (najczęściej chorują w taki sposób, że nie doznają powikłań), to dla niemowląt i małych dzieci krztusiec bywa chorobą wręcz śmiertelną. Przechorowanie grypy w ciąży zwiększa zaś ryzyka powikłanego przebiegu ciąży – przedwczesnego porodu, niskiej masy urodzeniowej, a także zakończenia ciąży niepowodzeniem. Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl Źródła: Komunikat prasowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie Zdanowski, Waśniewski: Evaluation of SARS-CoV-2 Spike Protein Antibody Titers in Cord Blood after COVID-19 Vaccination during Pregnancy in Polish Healthcare Workers: Preliminary Results, Vaccines 2021, 9(6), 675; https://www.ajog.org/article/S0002-9378(21)00187-3/fulltext Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Artysta pełną gębą

Zdun, ludowy rzeźbiarz, który nie boi się nowatorskich pomysłów i uparcie dąży do wyznaczonych celów. Oto nasz bohater – Mateusz Gębala, mieszkaniec niewielkiej wsi w województwie śląskim - żadna twórcza i ciężka praca nie jest mu straszna. Ma swój styl, brawurowo projektuje i wykonuje piece kuchenne, chlebowe, kominki czy grille. Sprosta oczekiwaniom najbardziej wymagających klientów, a miał już takich wielu. Jego rzeźby w kamieniu i drewnie zdobywają uznanie na licznych konkursach. Mateusz Gębala już od ponad 20 lat zarabia na życie uprawiając zawód zduna. To nie tylko jego praca ale też pasja. Kilka z jego projektów „wypłynęło” poza granice naszego kraju i zdobyło uznanie w licznych publikacjach branżowych, zachęcają do współpracy kolejnych inwestorów. Zdun to zawód, który dla wielu osób zdaje się być powoli zapominany, Mateusz - zdun z krwi i kości dowodzi, że to nieprawda i z rozmachem eksperymentuje, tworzący wyjątkowe piece. Są projekty, które wspomina ze szczególnym sentymentem. - Pierwszy taki stanął w pięknym beskidzkim domku – opowiada Mateusz. - Inwestorką była artystka, której życzeniem był dziwny, krzywy kominek. Taki wykonałem a jego zdjęcia wrzucone do „sieci” szybko zaczęły znajdować uznanie i przyciągać kolejnych inwestorów poszukujących niestandardowych rozwiązań. Dla pomysłowego zduna otwarci na innowacje i odrobinę szaleństwa klienci stwarzają przestrzeń dla wyjątkowych pomysłów. - Tak powstają moje najlepsze, autorskie prace – dodaje artysta. - Kolejną taką wykonałem dla architekta, do domu z bali, stojącego na szczycie jednego z beskidzkich szczytów. Zamówienie dotyczyło białego kuchennego pieca oraz akumulacyjnego, tynkowanego kominka. Te projekty, po umieszczenie ich zdjęć w internecie, zdobyły uznanie na świecie i były komentowane w wielu językach. Skąd przychodzą inspiracje? - To też kwestia porozumienia z klientem i jego otwartości na moje sugestie – dodaje. - Wtedy efekt może zapierać dech w piersiach. Tak stało się w przypadku bajecznego kominka, który zamówiła u mnie pewna projektantka mody. Oj naoglądałem się wtedy bajek w poszukiwaniu inspiracji, ale warto było. . Miałem też przygodę z Gaudim. Kolejna inwestorka była pasjonatką jego stylu. Wykonałem też projekt kominka „flaszki” – na życzenie artystki z Krakowa. Mateusz eksperymentował również z piecami chlebowymi i to ze sporymi sukcesami. - Rosło na nie zapotrzebowanie na rynku, więc zacząłem proponować klientom piece do zabudowy ogrodowej – opowiada zdun. - Nie miałem jeszcze wtedy ekspozycji, wymyśliłem więc, że zrobię piec na kółkach z okrągłym paleniskiem. Jeździłem z nim do potencjalnych inwestorów w celach ekspozycyjnych, aż w końcu jeden z nich go kupił. Wykonałem drugi, jeszcze większy – kupił go ten sam klient. Piecze do dziś w tych piecach podpłomyki na różnych imprezach historycznych. Rzeźba to jego żywioł Drugim obliczem działalności Mateusza jest ludowa rzeźba, którą wykonuje w kamieniu i drewnie. - Wiedziałem jak obrabiać kamień i nie sprawiało mi to problemu, dzięki doświadczeniu w pracy zduna – opowiada. - Zajmowałem się więc głównie rzeźbieniem w piaskowcu. Żeby sprawdzić swoje siły zacząłem startować w różnych konkursach, gdzie oceny jurorów mocno mnie zaskakiwały. Kamień okazał się moim atutem. Materiał ten ma opinię trudnego , dlatego nawet gorsza rzeźba, ale w kamieniu, była wyżej oceniana niż te w drewnie. - Kamień to ciężki materiał, praca jednak taka ciężka nie jest, wcale nie cięższa niż rzeźba w drewnie. Biorę małe dłutko, młoteczek i po małym ziarenku piasku delikatnie dążę do celu, trzeba używać mniej siły, uderzać tylko więcej razy – zdradza artysta. - Kamień wymaga pokory, jest twardy, ale kruchy, żeby go opanować potrzeba techniki i pokoju. Wypracowałem je sobie, ale po drodze nie jedna głowa, twarz czy nos odpadły przed końcem pracy, gdyż źle uderzyłem. Drewnem jednak nie pogardzi. - Lubię jedno i drugie – dodaje. Kultowa praca Mateusza to jak do tej pory rzeźba św. Floriana. - Stoi ona na 1,50 metrowym postumencie, w sumie mierzy 3 metry. Taka „robota życia” – dodaje artysta. - Nie kułem wcześniej w kamieniu tak dużej pracy. Były wątpliwości czy dam radę? Wiedziałem, że jak coś nie wyjdzie to nie będę miał możliwości zaczęcia od nowa. Wyszło wspaniale! Pieniądze na tą rzeźbę pochodziły ze stypendium Marszałka Województwa Śląskiego. - Starałem się o nie przez 5 lat, to była trochę droga przez mękę, ale ostatecznie się udało. Ktoś docenił ten projekt – dodaje Mateusz. Rzeźna św. Florian służy lokalnej społeczności i stanęła jako przydrożna kapliczna przy siedzibie Ochotniczej Straży Pożarnej. Historia kołem się toczy Jego korzenie to mała wieś ……..– nieduża sypialnie Bielsko - Białej. - U nas sporo ludzi pracuje w przemyśle. Wsie w pobliżu to nie są też tereny rolnicze – opowiada Mateusz. Małe gospodarstwa, rolnictwo zaczęło zanikać. - Jestem jednym z niewielu mieszkańców, a jest ich około 2000, którzy mają małe stadko kur – dodaje. - Ale pamiętam jeszcze obrzędy wiejskie, gwara zawsze była obecna w naszym domu. Gdy rozpocząłem przygodę ze sztukę, to zacząłem wracać pamięcią do tego okresu. Trochę przez przypadek dowiedział się o swoich przodkach. - W ośrodku kultury, gdzie pracowałem 15 lat poznałem animatorkę sztuki, z która jak się okazało miałem wspólnych krewnych, nasi dziadkowie byli rodzeństwem – opowiada. - I tak dowiedziałem się, że moi przodkowie byli znanymi muzykantami i rzeźbiarzami. Zostało po nich kilka prac, zdjęć, pamiątek rozsianych po rodzinie, małych form rzeźbiarskich w zbiorach muzealnych pozbieranych również po rodzinie. Uzbierało się tego już na małą wystawę. Artystyczna droga Mateusza nie była zatem przypadkowa. Jego pasja i zapał, za którymi poszło mnóstwo czasu i wysiłku, żeby realizować swoje pomysły, żeby rzeźbić były kontynuacją tradycji przodków. - To są moje korzenie. Poszedłem za wielką tęsknotą i dopiero w wieku 40 lat zrozumiałem co mnie tak w tym pociągało – dodaje Mateusz. - Nigdy też nie wątpiłem, że to ma sens, kolejne tygodnie, praca po nocach, to mnie pochłaniało bez reszty. Niestety pieniędzy z tego nie było, dlatego jestem wdzięczy żonie, że to wytrzymała. Artystyczne plany na przyszłość? - Chciałbym dokończyć realizację cyklu Patroni Europy. Będzie to 6 rzeźb w kamieniu, trzy są już skończone. Każda o wysokości 80 cm, z najważniejszymi atrybutami i detalami. Kolejny pomysł to Chrystus Frasobliwy w trzech odsłonach – wyrzeźbiony w kamieniu, w drewnie i stali, każdy po metrze. Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Nowa melodia, świeże wykonanie

Pelpliński zespół ewangelizacyjny „Na cały głos” skomponował i wykonał nową melodię Koronki do Miłosierdzia Bożego. - Pan Jezus potrzebuje dziś promocji, by Dobra Nowina obficiej była obecna we współczesnym świecie” - mówi ks. Zbigniew Gełdon z Pelplina. Środowisko muzyczne działające przy diecezjalnym Radiu Głos w Pelplinie skomponowało i nagrało nową wersję melodii do przekazanej przez św. s. Faustynę Kowalską Koronki do Miłosierdzia Bożego. Zespół „Na cały głos” pragnął w ten sposób uczcić 90. rocznicę objawień Jezusa Miłosiernego, które miała polska zakonnica. Zbiór melodii stworzyli Jacek Hoduń i Agata Glejt. Wirtualna prapremiera utworu odbyła się o godz. 15 w ostatnią niedzielę (25 kwietnia), w Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Projekt nosi nazwę „Otwarte Drzwi – Koronka”. Organizator inicjatywy ks. Zbigniew Gełdon podkreśla, że „Pan Jezus potrzebuje dziś promocji i dobrego wizerunku. Potrzebuje więc ludzi, aby Dobra Nowina obficiej była obecna we współczesnym świecie”. Kapłan informuje dalej o stworzeniu nowego kanału na YouTubie, pod nazwą „Otwarte Drzwi”. „Podjęliśmy się tego, aby w coraz bardziej zamkniętym świecie przypomnieć przesłanie i nadzieję płynącą od Miłosierdzia Bożego”, dodaje w wypowiedzi dla Radia Głos. Kompozytor i aranżer nowej melodii Koronki przyznaje: „Poczuliśmy głęboką potrzebę skomponowania nowej melodii a właściwie muzyki do Koronki”. Jacek Hoduń przypomina dalej o 90. rocznicy pierwszych objawień, które miała św. Faustyna i dodaje, że „jest to doskonała okazja, by Koronka z nową melodią, poruszyła jeszcze więcej ludzkich serc”. Agata Glejt, kompozytorka oraz wokalistka dopowiedziała: „Miłosierdzie Pańskie na wieki wyśpiewywać będę, to słowa z Dzienniczka św. Faustyny, ale dzisiaj to także i moje pragnienie”. Dyrygentka zespołu „Na cały głos” powiedziała również: „śpiewając Koronkę na nowo odkryłam jej piękno. Mam ogromny zaszczyt zaprosić każdego z Was do wspólnej modlitwy”. Całość utworu „Otwarte Drzwi – Koronka” jest dostępna pod adresem: https://youtu.be/neOyJ0Rd5wo ks. Zbyszek Gełdon Fundacja Na cały Głos   Czytaj dalej

0 2

Od redakcji

Fundusze naprawcze powinny być skierowane na obszary wiejskie

Fundusze naprawcze powinny być w możliwie największej części skierowane na obszary wiejskie m.in. na cel odbudowy przetwórstwa lokalnego – podkreślił w czwartek na debacie z członkami Komitetu Regionów, komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski. Chodzi o środki z funduszu odbudowy po koronakryzysie. "Fundusze naprawcze, bardzo ważne, ogromne fundusze, które Unia Europejska przewiduje, powinny być też w możliwie największej części skierowane na wieś, na obszary wiejskie, m.in. na cel odbudowy przetwórstwa lokalnego, lokalnego przemysłu, który jest odbiorcą produktów rolniczych" – podkreślił Wojciechowski. Zdaniem komisarza, jeśli rolnicy będą mieli gdzie sprzedać produkty, jeżeli bardziej się zorientujemy na lokalne rynki, będziemy premiować rolników, którzy dostarczają towary do lokalnych przetwórni, a z tych lokalnych przetwórni świeża żywność będzie dostarczana na lokalne rynki, to "możemy osiągnąć wiele dobrego". "To jest priorytetem KE i wierzę głęboko, że to się przyczyni do rozwoju obszarów wiejskich" – zaznaczył Wojciechowski. Podczas debaty z samorządowcami dużo uwagi poświęcono digitalizacji na obszarach wiejskich. Wojciechowski deklarował, że to jest jeden z priorytetów unijnej polityki i UE chce osiągnąć tu "bardzo duży postęp". "Nie będzie innowacji w rolnictwie, na obszarach wiejskich, jeżeli tej sprawy nie poprawimy. To jest zawarte w rekomendacjach do państw członkowskich, związanych z ich planami strategicznymi, dotyczącymi rozwoju obszarów wiejskich" – wyjaśnił. Zwrócił uwagę na potrzebę synergii między różnymi politykami, co również się przewijało w wypowiedziach samorządowców. Podkreślił, że Wspólna Polityka Rolna nie jest jedyną polityką adresowaną do obszarów wiejskich. "Przypomnę tylko art. 174 Traktatu, który definiuje cele polityki spójności. Tam obszary wiejskie wymienione są na pierwszym miejscu, obok obszarów poprzemysłowych i obok obszarów o niekorzystnych warunkach geograficznych, czy przyrodniczych. Obszary wiejskie powinny być traktowane ze szczególną uwagą, tak mówi Traktat" – mówił komisarz. Zdaniem Wojciechowskiego w praktyce bywa z tym różnie i możemy zaobserwować tendencję do "pozostawiania wszystkiego" wspólnej polityce rolnej, w związku z tym z WPR czasami są finansowane wydatki, które "właściwe są zaprzeczeniem rolnictwa". "Jeśli się np. wspiera rolników, którzy przestają być rolnikami i podejmują inną działalność, to oni bardzo często potrzebują wsparcia, ale nie powinno być to wsparcie ze środków rolniczych, tylko właśnie z (Europejskiego) Funduszu Społecznego, ze środków polityki spójności" – ocenił. Podkreślił, że chce bardzo mocno "podnosić tę kwestię". "Musimy patrzeć na obszary wiejskie, widząc wszystkie możliwe polityki unijne a nie tylko Wspólną Politykę Rolną. Ona sama nie będzie w stanie sprostać tym wszystkim ogromnym wyznawaniom, które mamy na obszarach wiejskich: wykluczenie komunikacyjne, wykluczenie internetowe, ucieczka młodych ludzi ze wsi. (…) Musi być pełna synergia i użycie wszystkich możliwych środków" – ocenił. Wartość unijnego budżetu UE na lata 2021-2027, w którym zawarte są m.in. środki na Wspólną Politykę Rolną, wyniesie 1,074 bln euro, a funduszu odbudowy - 750 mld euro. Środki z tej drugiej puli mają pomóc w naprawieniu szkód gospodarczych i społecznych, jakie wyrządziła pandemia koronawirusa. kurier.pap.pl Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Posiedzenie Świętokrzyskiej Izby Rolniczej w Skarżysku-Kamiennej

9 lipca 2021 r. odbyło się, po długiej przerwie związanej z pandemią, Posiedzenie Rady Powiatowej Świętokrzyskiej Izby Rolniczej  Powiatu Skarżyskiego. Posiedzenie otworzył przewodniczący Rady - Szymon Płusa. Na posiedzenie przybyło wielu znakomitych gości. Prezes ŚIR Stanisław Stanik przedstawił informacje z bieżącej działalności Świętokrzyskiej Izby Rolniczej w Kielcach, Pan Krzysztof Bąk przedstawił informacje z działalności Lekarza Powiatowego Weterynarii w Skarżysku- Kamiennej, pokazał mapy zagrożenia ASF oraz przekazał informacje o wypłatach wysokich odszkodowań dla kół łowieckich. Swoje oferty dla rolników przedstawiły przedstawicielki Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych oraz Banku Pocztowego. Miłym akcentem były gratulacje i dyplomy od przedstawicielki Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach, pani Jolanty Krupy, które otrzymali Szymon Płusa (za kiszony topinambur) i KGW zeprezentowane przez panią Irenę Sykulską (za topinambur w zalewie miodowej) podczas jubileuszowej XX edycji ogólnopolskiego Konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”. Pani Janina Kołek została uhonorowana za wiele lat współpracy z ŚODR. Pragnę bardzo serdecznie podziękować pani dyrektor ŚIR - Agnieszce Łodej  i koleżankom z biura ŚIR w Kielcach. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność! Szymon Płusa Czytaj dalej

0 1

Od redakcji

Szczepić, nie szczepić...?

Niemal codziennie pojawiają się na internetowych portalach i forach komentarze czytelników pełne obaw i pytań dotyczących szczepień przeciwko COVID 19. Wielu z nas, którzy jeszcze nie zdecydowali się na sczepienie jest po prostu przerażonych ewentualnymi powikłaniami i reakcjami organizmu. Do rzadkości nie należą również sytuacja, gdy już zaszczepiona osoba jeszcze przez wiele dni a czasem tygodni obserwuje swoje ciało doszukując się reakcji, które mogłyby przypisać ewentualnym reakcjom poszczepiennym. Każdy ból głowy, mięśni, podwyższoną temperaturę czy kołatanie serca uznają za sygnał niebezpiecznych powikłań. Niestety w większości przypadków przyczyną takich sytuacji jest natłok, nie do końca rzetelnych informacji, komentarzy i powtarzanych historii. Z wielu źródeł docierają do nas informacje związane z niebezpieczeństwem, jakie ma wywołać szczepienie. Ich autorami bardzo często są osoby związane z ruchami antyszczepionkowymi, które świadomie koloryzują wszelkiego rodzaju negatywne relacje. Również w mediach można zauważyć taką tendencję i pogoń za sensacją. A my przestajemy myśleć trzeźwo. Podważamy celowość i rzetelność licznych badań i statystyk zapewniających, że korzyści płynące ze szczepienia znacznie przewyższają ewentualne wystąpienie skutków uboczne. Strach ma wielkie oczy. Typowe reakcje poszczepienne mijają w ciągu doby lub dwóch i są niegroźne dla naszych organizmów. Drodzy czytelnicy w razie pytań konsultujcie się z lekarzami, nie polegajcie na dziwnych opiniach i strachu, zdrowie jest najważniejsze! Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Zadbaj o bezpieczeństwo!

Wakacje na wsi to sposób na letni odpoczynek dla wielu dzieci i to nie tyko tych, które mieszkają w małych miejscowościach. Co roku na wieś przyjeżdżają młodzi ludzi, żeby spędzić kilka tygodniu u babci i dziadka, cioci czy dalszej rodziny. A lato to pora intensywnej pracy dla rolników. Wiele dzieci pomaga też swoim rodzicom w polowych pracach, często nie zdając sobie sprawy z licznych zagrożeń, które niosą ze sobą takie zajęcia. Jak sprawić, żeby wakacje na wsi były bezpieczne? I tutaj zaczyna się rola opiekunów, którzy są odpowiedzialni za zapewnienie najmłodszym bezpieczeństwa. To dorośli muszą wykazać się czujnością i przewidzieć konsekwencje udziału dzieci w polowych pracach. Niestety co roku zdarza się sporo wypadków z udziałem dzieci, zwłaszcza w okresie żniw! Wielu z najmłodszych ginie lub zostaje trwale okaleczonych. Najczęstsze wypadki to – upadki, uderzenia, pogryzienie i przygniecenie przez zwierzęta, pochwycenie lub uderzenie przez ruchome części maszyn. Aby uniknąć tragicznych w sutkach zdarzeń należy przede wszystkim porozmawiać z dziećmi i uświadomić im obecność zagrożeń związanych z pracą w gospodarstwie. Ważne jest również wyznaczenie dla dzieci miejsca zabaw z dala od budynków gospodarczych oraz tras pędzenia zwierząt lub przejazdu maszyn. Zagrożeniem dla najmłodszych są również różnego rodzaju zagłębienia, wykopy, zbiorniki na gnojowicę i szamba. Bezwzględnie trzeba je zabezpieczyć. Od miejsc, gdzie bawią się dzieci należy trzymać z daleka ostre narzędzia, widły, noże, kosy, siekiery. Dzieci miewają też szalone pomysły dlatego warto być przezornym i pomyśleć o zabezpieczeniu i dobrym oświetleniu schodów, wejść na poddasza i strychy. Niajmłodsi pod żadnym pozorem nie mogą osługiwać kombajnów oraz ciagników, ani przebywać na pomostach siewników, kombajnów oraz sadzarek podczas pracy tych maszyn. Dorośli natomiast muszę bezwzględnie pamiętać o sprawdzaniu, czy nie ma dzieci w sąsiedztwie uruchamianych maszyn. Kolejnym zagrożeniem w gospodarstwach są chemikalia. Środki ochrony roślin, zaprawy do nasion, oleje, smary czy konserwanty powinny być zabezpieczone przed kontaktem z dziećmi. Zagrożeń w gospodarstwach jest mnóstwo, dlatego bądźmy ostrożni, przewidujmy i reagujmy najszybciej jak to możliwe.   Czytaj dalej

0 2

Od redakcji

Wakacje w pełni

Wakacje to czas beztroski, zabawy i upragnionych atrakcji, na które dzieci czekają cały rok. Pamiętajmy, że dla rodziców to wyzwanie, aby nie tylko sprawiać najmłodszym radość, lecz przede wszystkim zapewnić im bezpieczny wypoczynek! Lato to doskonały czas, aby nieco urozmaicić dzieciom czas wolny. Poprzedni rok szkolny, to godziny spędzone przed komputerem podczas nauczania zdalnego. Teraz w końcu mogą w pełni korzystać ze słońca i uroków wiejskiego życia. Ważne, aby rodzic w pełni zaangażował się do wspólnego spędzenia czasu. Nie można pozostawiać dziecka samemu sobie! Istnieją niezauważalne na pierwszy rzut oka zagrożenia. Dziura w siatce, niewielki staw, pracujący kombajn  – każda z sytuacji może stać się powodem poważnych wypadków. Oprócz tego pamiętajmy również o bardziej przyziemnych problemach, które łatwo przeoczyć. Skórę małego dziecka zawsze należy chronić kremem z wysokim filtrem UV nawet wtedy, gdy dziecko nie będzie bezpośrednio narażone na działanie promieni słonecznych. Powszechnie wiadomo również, że podczas upałów każdy męczy się i poci intensywniej niż zazwyczaj. Z tego powodu konieczna jest częstsza kąpiel i nawadnianie. Pamiętajmy, aby dziecko zawsze miało dostęp do wody pitnej. Dzieci często sięgają po słodzone napoje i soki – pamiętajmy o tym, że to niepotrzebne cukry! Dziecku w zupełności wystarczy woda, dbajmy przy okazji o zdrowe nawyki w odżywianiu. Drodzy Czytelnicy, życzymy Wam i Waszym dzieciom, wnukom, bratankom i siostrzeńcom, wspaniałych i bezpiecznych wakacji! Czytaj dalej

0 0

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij