Aktualności

Od redakcji

Wspomnienia mieszkanki Rodak – Pani Danieli Mrówkowej 89-letniej członkini KGW

Z wielu powodów postanowiłam porozmawiać z panią Danielą. Ma ona szczególny dar przekazu wspomnień, ma doskonałą pamięć, pamięta nawet drobne szczegóły ze swego młodzieńczego życia, potrafiła z pamięci spisać 26 piosenek, śpiewanych dawniej przy różnego rodzaju okazjach. Spisała też z pamięci 12 wierszy. Pani Daniela chętnie spotyka się z kobietami,  podczas spotkania nuci stare piosenki, ma bardzo piękny głos. W sierpniu 2012r. prowadziła dla kobiet z KGW warsztaty wycinankarskie. A oto wspomnienia Pani Danieli: ten fragment spisany w 2012r. „Urodziłam się 14 listopada 1929r. w Rodakach. Ukończyłam IV klasy szkoły podstawowej, naukę rozpoczęłam w 1936r. Wtedy kierownikiem szkoły w Rodakach był Wacław Słomczyński, wspaniały działacz społeczny, który dla środowiska Rodak wiele uczynił i współpracował z miejscowymi organizacjami. Słomczyński wraz ze swoją żoną mieszkał w domu Błażeja Leśniaka, a potem w domu Stefanii Działach. Zdzisława – żona Słomczyńskiego zmarła dość wcześnie, pochowana jest na cmentarzu w Chechle. Jej grób  bardzo zniszczony, rozsypujący się już prawie pomnik, znajduje się tuż obok wejścia na cmentarz w Chechle po lewej stronie. Na tablicy nagrobnej bardzo słabo, ale jeszcze widoczne są napisy. Niedługo po śmierci żony pan Słomczyński wyjechał do rodzinnego Sosnowca. Po nim kierownictwo szkoły objęła pani Bronisława Turska. Pani Turskiej pomagali w nauczaniu dzieci – Walerian Mazur (z Ryczówka), który przekazywał wiedzę na temat rolnictwa i uprawy ziemi, natomiast Julian Zieliński uczył matematyki. Kiedy skończyliśmy 4 klasy, zdaliśmy egzamin, przyjechał przedstawiciel Wydziału Oświaty z Olkusza powiadomić, aby dzieci przyjechały do Olkusza po świadectwa. Ja nie pojechałam, bo mama powiedziała – po co ci to świadectwo. Na tym moja edukacja zakończyła się. Zajęciem moim była pomoc rodzicom w gospodarstwie. Pasłam też kozy, później krowę. Lubiłam bardzo czytać książki, często pożyczał mi je mój kolega Zygmunt Leśniak. Zabierałam więc książkę na pole lub łąkę i czytałam. Wyszłam za mąż 24 września 1949r. za Romana Mrówkę. Najpierw był ślub cywilny, potem były zapowiedzi w kościele, a następnie ślub kościelny. Ślub cywilny odbył się w Ogrodzieńcu, bo wtedy należeliśmy do gminy Ogrodzieniec, wójtem był Wincenty Załoga mieszkaniec Rodak. Na ślub jako para pojechaliśmy na rowerach, nie mieliśmy swoich świadków. Świadkami byli przypadkowo napotkani znajomi – Mieczysław Wójcik i Gieszczyk – imienia nie pamiętam. Dostali dwa litry wódki za przysługę. Mój ślub kościelny odbył się 16 października 1949r.w kościele w Chechle. Podczas ceremonii ślubnej w kościele towarzyszył nam orszak druhen i drużbów, było osiem par. Druhny ubrane były bardzo skromnie. Do kościoła druhny i drużbowie oraz goście jechali przez Chaberową Górę po kamienistej drodze furmankami, zaś para młodych – czyli ja z moim mężem –  jechaliśmy powozem. Ten powóz był wynajęty z Klucz od Lewowskiego. Pan Lewowski przed wojną woził tym powozem rodzinę Dietlów, która posiadała w Kluczach swój majątek. Przyjęcie weselne odbyło się w moim rodzinnym domu. Uczestniczyła w nim najbliższa rodzina i sąsiedzi. Orkiestra składała się z trzech muzykantów: Wacław Wójcik grał na skrzypcach, Kozicki z Grabowej na trąbce oraz harmonista z Błędowa, który nieustannie śpiewał  tą samą zwrotkę: Pół godzinki z tobą ha,ha Niech widzę w tobie cały świat Pół godzinki z tobą ha,ha Nie powie żaden słowa nam Wśród gości była oczywiście moja chrzestna Stanisława Gnacik, chrzestny Karol Piątek zmarł, gdy miałam kilkanaście lat. Kucharką na moim weselu była Maria Jurczyk (zwana Lusią). Mieszkała ona z mężem w swoim domu za budynkiem dawnej szkoły, wspaniała kobieta. Obowiązkowo jako pierwsze danie na przyjęciu weselnym był rosół. Drugie danie to ziemniaki, kapusta, buraki i kotlety mielone. Pani Jurczykowa upiekła na to przyjęcie wspaniałe pasztety z króliczego mięsa (mój ojciec hodował króliki), było też trochę kiełbasy. Wszyscy goście bawili się świetnie, dużo śpiewali. U pani Jurczykowej było letnie przedszkole, ona gotowała dzieciom obiady. Znajomość z nią sprawiła, że zatrudniła mnie w tym przedszkolu jako opiekunkę dzieci na okres wakacji. Dzieci były bezpieczne pod naszą opieką, a rodzice mogli spokojnie iść pracować w polu. Ona była dla mnie – bardzo młodej kobiety – wzorem, nauczyła mnie jak żyć. Pani Jurczykowa pochodziła z Włocławka. Sprowadził ją w nasze strony były dyrektor fabryki papieru w Kluczach – Jabłoński. Ona była jego kucharką we Włocławku. Kiedy przyjechali do Klucz, dyrektorowi potrzebna była jeszcze pokojówka. Została nią moja kuzynka, Antosia Oruba po mężu Pandel. Panią Jurczykową dyrektor nazywał Lusia, jej zaproponował małżeństwo z Jurczykiem. Pobrali się i wybudowali dom w Rodakach za budynkiem byłej szkoły.” Pani Daniela opowiada dalej o sobie: „Z mężem uprawialiśmy dość sporo pola, mieliśmy konia, którym nie tylko obrabialiśmy pole, ale również woziliśmy węgiel z Papierni. Ponieważ mąż pracował, po węgiel jeździłam ja. Nie zawsze węgiel był na składzie, trzeba się było dowiadywać, a jak już pociąg przywiózł węgiel to wtedy były duże kolejki furmanek. Mój koń był narowisty, więc często był z nim problem. Inne konie się denerwowały, również furmani byli zdenerwowani. Ja byłam zawsze jedyną kobietą wśród furmanów. Nieraz zdenerwowani kazali mi podjeżdżać mówiąc – „puśćmy tę babę”. Nie było łatwo naładować 1- 1,5 tony węgla na furmankę. Uprawialiśmy pole, które wymagało ogromu pracy. Mąż pracował, więc cały ciężar suszenia siana, okopywania ziemniaków, pasania i dojenia krów spadał na mnie. Ale jakoś sił starczało. Zawsze lubiłam się udzielać społecznie. Należałam przez długie lata do Koła Gospodyń Wiejskich, przez wiele lat razem z Mrówką Stanisławem śpiewałam w kościele godzinki, należałam do chóru kościelnego, uczestniczyłam w przygotowywaniu wielu imprez szkolnych i kościelnych. Mam już 83 lata, ale jeszcze nadal kontaktuję się z kobietami z Koła Gospodyń Wiejskich, niedawno uczestniczyłam w ich spotkaniu. Poproszono mnie, abym nauczyła kobiety wycinania firaneczek. Była to kiedyś bardzo popularna metoda wykonywania z papieru firanek tzw.„zazdrosek”. Obecnie te wycinanki nie są znane, ale jednak zaczynają się podobać raczej jako dekoracje wnętrz w formie obrazów. Przekazałam także kobietom dwadzieścia sześć piosenek, które pamiętam z tamtego okresu, z okresu mojego dzieciństwa i młodości. Piosenki spisałam z pamięci, przypomniałam sobie również kilkanaście wierszy. Taki zbiór przekazałam w ręce mojej dzisiejszej rozmówczyni.(26 września 2012.r) Piosenki z zeszytu Pani Danieli:                                         I piosenka                                                                 Na południu, gdzie są dni gorące Szło ich dwoje wśród palmowych alei. Słów namiętnych rzucali tysiące, Lecz w tych słowach nie było nadziei.   Piękny młodzian opuszczał dziewczynę, Która jak powój w sercu jego rosła. Chciał opuścić uroczą krainę I iść gdzie go rozpacz będzie niosła.   Gdy tak stali oboje w milczeniu, On rzekł do niej, żegnaj moja droga! Już nie wrócę na twoje wołanie Zobaczym się w niebie – u Boga.   II piosenka Dziewczyno, usiądź koło mnie, Niech cię do serca przytulę. Co ty tak stronisz ode mnie, A ja cię kocham tak czule.   Myśli po szczęściu mijają, Myśli po szczęściu młodości, A kiedy łzy nam popłyną, Dziewczę nie bój się miłości.   Bóg kazał, ażeby ciernie Rosło po drodze do nieba. Bo kochać to kochać wiernie Czasami płakać też trzeba. Minęło 6 lat od ostatniej naszej rozmowy, którą skrótowo opisałam. Wiele razy w ciągu tych 6 lat spotkałam się z panią Mrówkową w jej domu, aby posłuchać jej ciekawych, z życia wziętych opowieści. Ostatnio spotkałyśmy się w styczniu 2018r. Pani Daniela dalej w pełnej formie. Pamięć niezawodna, wyrecytowała kolejne wiersze, które spisałam. Spotkałyśmy się  w styczniu 2018r. na Dniu Seniora w miejscowej świetlicy w Rodakach.  Opowieściom nie było końca, opowiadała o różnych sytuacjach z dzieciństwa i późniejszego okresu, kolejne fakty, niektóre smutne, niektóre bardzo zabawne. Pani Mrówkowa zawsze uśmiechnięta, wesoła, ma niesamowite poczucie humoru. Ostatnie nasze spotkanie miało miejsce w lutym (3 .II.2018) na zebraniu sprawozdawczym Koła Gospodyń Wiejskich.  Wprawdzie pani Mrówkowa była najstarszą członkinią wśród nas (ma obecnie 89 lat), ale wygląda wspaniale, gustownie ubrana, podmalowana, zrobiona fryzura, uśmiechnięta, na tyle lat absolutnie nie wygląda. Recytowała wiersze z pamięci nawet do mikrofonu, otrzymała gromkie brawa. Postanowiłam te wiersze spisać, poszłam do niej następnego dnia. Kiedy ją odwiedziłam w domu, wierszyki były już spisane, starannie, chociaż drżącą ręką. Podczas spotkania znów opowiedzieła mi kilka historyjek z jej młodzieńczego życia. Wspominała także swoje pracowite dorosłe życie, łza się kręciła. Słuchanie jej opowieści to prawdziwa przyjemność. Pani Daniela ma obecnie 89 lat. Zapraszała mnie do kolejnych odwiedzin. Myślę, że wkrótce ją odwiedzę. Na wizytę u niej trzeba koniecznie przeznaczyć co najmniej jedną godzinę, bo żal wyjść. Spisała:Halina Ładoń KGW Rodaki    Czytaj dalej

0 10

Od redakcji

Upadek na lodzie? Należy Ci się odszkodowanie!

Codziennie jesteśmy narażeni na różnego rodzaju niebezpieczeństwa: poślizgnięcia, upadki, wypadki w pracy, zdarzenia drogowe. Wszyscy pamiętamy jak mamy i babcie przestrzegały nas przed różnymi czyhającymi niebezpieczeństwami i staramy się codziennie do nich stosować. Nie jesteśmy jednak w stanie ustrzec się od różnych wypadków, które szczególnie zimą, czyhają na każdym kroku. Tuż po zdarzeniu bądź poniesionym uszczerbku na zdrowiu warto zwrócić się po poradę do eksperta, który pomoże uzyskać odszkodowanie. Możemy być zdziwieni, ile sytuacji puściliśmy płazem, myśląc że odszkodowanie w takiej sytuacji nam się nie należy! Odpowiadamy na Wasze pytania i wątpliwości: W jakiej sytuacji należy mi się odszkodowanie?  Jeśli na skutek wypadku spowodowanego przez innego sprawcę doznasz obrażeń ciała lub innego uszczerbku na zdrowiu, możesz oczekiwać: zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; zwrotu kosztów poniesionych na leczenie, opiekę zdrowotną, rehabilitację oraz utraconych dochodów za okres niezdolności do pracy spowodowanej wypadkiem; renty z tytułu utraconych korzyści, w przypadku, kiedy częściowo lub całkowicie utracisz zdolność do pracy zarobkowej, zwrotu kosztów za rzeczy, które w czasie wypadku uległy zniszczeniu. Czy obrażenia ciała muszą być widoczne, aby uzyskać odszkodowanie? Wypadek to przeżycie traumatyczne, w związku z czym możesz w jego wyniku doznać tylko fizycznych obrażeń ciała, ale także rozstroju zdrowia w sferze psychicznej. Jeżeli doznałeś jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu, należy Ci się odszkodowanie. Jakie muszę posiadać dokumenty, aby uzyskać odszkodowanie? Przede wszystkim powinieneś przygotować dowód osobisty oraz dokumentację medyczną (dotyczącą leczenia po wypadku, wszelkie faktury i rachunki za leki, środki opatrunkowe, rehabilitację, wizyty lekarskie lub zakup sprzętu medycznego). O innych potrzebnych dokumentach poinformuje Cię Europejskie Centrum Odszkodowań. W jakich sytuacjach mogę domagać się odszkodowania? Odszkodowanie należy się każdemu, kto doznał uszczerbku na ciele bądź zdrowiu. Wiele sytuacji życiowych, które kiedyś zbagatelizowaliśmy, kwalifikowały się do ubiegania się o odszkodowanie: obrażenia ciała, wypadek śmiertelny, szkoda na pojeździe, wypadek w rolnictwie, wypadek przy pracy, potknięcie/poślizgnięcie, błąd medyczny. Skontaktuj się z Europejskim Centrum Odszkodowań, które całkowicie darmowo przeanalizuje Twój przypadek. Po konsultacji pomoże uzyskać odszkodowanie, które Ci się należy. Jesteśmy ciekawi czy mieliście jakieś problemy z uzyskaniem odszkodowania lub zwyczajnie nie wiedzieliście jak i gdzie się o nie ubiegać? Czytaj dalej

0 1

Od redakcji

Na postne zachcianki - śledź z imbirem

Śledzie z imbirem, suszonymi śliwkami i pomarańczą Naszym, prawdziwym sekretem udanych śledzi jest dobre wymoczenie ich. Mamy nauczyły nas, aby moczyć je w mleku – dzięki temu stają się delikatne. - przepis na idealne śledzie zdradzają Panie z KGW Ekobabki. Składniki (porcja dla 4-6 osób): 1/2 kg śledzi matiasów (bez chemicznych dodatków!) 3 cebule obrane i pokrojone 6 ząbków czosnku drobno pokrojonych 4 cm korzenia imbiru świeżo utartego 1 szklanka gęstego przecieru pomidorowego lub passaty 1 łyżka koncentratu pomidorowego dobry olej rzepakowy (najlepiej ekologiczny) do smażenia pełna garść rodzynek 10 suszonych śliwek 2 łyżki jasnego miodu sól do smaku pieprz czarny świeżo i grubo mielony 3 listki laurowe 5 ziaren ziela angielskiego sok wyciśnięty z ½ średniej wielkości pomarańczy 1 łyżeczka drobno startej skórki ze sparzonej i dobrze wyszorowanej pomarańczy mleko do moczenia matiasów Wykonanie: Matiasy umyć i wymoczyć w mleku. Po kilku godzinach wyłożyć rybę na sito i dokładnie umyć zimną wodą. Osuszyć – na sicie, a później przy pomocy papierowych ręczników. Pokroić na kawałki – takie na jeden kęs. Cebulę i czosnek posiekać, zeszklić na oleju z dodatkiem świeżo mielonego pieprzu. Dodać ziele angielskie, listki laurowe, pokrojone śliwki i umyte rodzynki. Poddusić mieszając ok. 5 min. Następnie dodać przecier pomidorowy, koncentrat, sok z pomarańczy i imbir. Mieszać i dusić na ogniu, aby zredukować płyny do pożądanej konsystencji (dosyć gęsty sos). Na koniec dodać skórkę z pomarańczy, miód i doprawić solą. Całość wymieszać i odstawić, by smaki się przegryzły. Sos powinien być ostrawy, słodki i lekko słony. Gdy sos ostygnie dodać kawałki śledzi i całość delikatnie wymieszać. Przełożyć do słoika i postawić do lodówki na całą noc. SMACZNEGO! Przepis nadesłały Panie z KGW Ekobabki z Cedzyny Śledź w przeróżnych postaciach, marynatach i zalewach to świetny pomysł na przystawkę przed daniem głównym lub jako postny obiad. Jesteśmy ciekawi, w jakiej postaci Wy lubicie podawać śledzie, koniecznie podzielcie się z nami przepisami! Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

0 3

Od redakcji

0 3

Od redakcji

Zaczynamy Wielki Post, pamiętając o okazaniu miłości najbliższym

Dzień po Ostatkach przypada Środa Popielcowa, czyli pierwszy dzień Wielkiego Postu. Tym dniem rozpoczynamy okres 40 dni przygotowań do Świąt Wielkanocnych, odmawiając sobie przyjemności i uczestnictwa w hucznych zabawach. W dzisiejszych czasach, tradycje związane z przygotowaniami do Wielkanocy i początkiem Wielkiego Postu, najlepiej znają mieszkańcy wsi. Do dziś z ogromnym szacunkiem podchodzą do Wielkiego Postu i kultywują związane z nim przykazania. W środę popielcową szczególnym wyrazem pokuty jest posypywanie głów popiołem. Obrzęd ten odprawiany jest podczas mszy świętej. Tradycja posypywania głów popiołem na znak pokuty pojawiła się w VIII wieku. W XI wieku papież Urban II uczynił go obowiązującym zwyczajem w całym Kościele. Wówczas postanowiono, że popiół będzie pochodził z palm poświęconych w Niedzielę Palmową z ubiegłego roku. Tradycja ta przypomina o kruchości ludzkiego życia, ale również o nadziei na nowe życie w związku ze zmartwychwstaniem Jezusa. W Środę Popielcową obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post ścisły, czyli ograniczenie liczby posiłków do syta do jednego w ciągu dnia. Okresy i dni pokuty są w Kościele katolickim specjalnym czasem ćwiczeń duchowych, liturgii pokutnej, pielgrzymek o charakterze pokutnym, dobrowolnych wyrzeczeń, jak post, modlitwa i jałmużna. Wszystkie te obrzędy powtarzane są po to, by wyciszyć się i przygotować na święta. W tym roku Środa Popielcowa przypada 14 lutego, czyli w Walentynki – Święto Zakochanych, zatem warto wspomnieć o tradycji i tego święta. Jego nazwa pochodzi od imienia św. Walentego - 14 lutego ma on swoje święto. Był to młody ksiądz, który udzielał ślubów zakochanym parom wbrew zakazowi cesarza Klaudiusza II Gockiego. Władca uważał, że samotni mężczyźni są dużo lepszymi żołnierzami. Za swoją działalność Walentego spotkała okrutna kara. Ścięto mu głowę. Wiele osób uważa go za patrona zakochanych, jednak w Kościele uważa się go za obrońcę przed ciężkimi chorobami, zwłaszcza umysłowymi, nerwowymi i epilepsją.  Kilka miast w Polsce przyznaje się do posiadania relikwii św. Walentego, w tym Lublin, Kraków i Chełmno. W każdym z nich 14 lutego organizowane są obchody ku czci patrona zakochanych. Stałym niemalże elementem walentynek jest wzajemnie wręczanie sobie walentynkowych ozdobnych karteczek. Czerwone, najczęściej w kształcie serca, opatrzone walentynkowym wierszykiem, a często i miłosnym wyznaniem. Ze świętem łączy się również zwyczaj obdarowywania partnera walentynkowymi upominkami w postaci kwiatów, słodyczy, pluszowych maskotek. Mimo że patron święta jest katolicki, rodowód Walentynek wywodzi się od zwyczajów pogańskich – w tym wypadku ze starorzymskiego święta: Luperkalia*, które przypadało w zbliżonym terminie. Obchody Luperkaliów polegały na poszukiwaniu wybranki serca np. przez losowanie jej imienia ze specjalnej urny. Do Polski Walentynki trafiły w latach 90’ XX wieku z kultury francuskiej i krajów anglosaskich. Można powiedzieć, że z chwilą pojawienia się w Polsce zaczęło konkurować o miano tzw. święta zakochanych z rodzimym świętem słowiańskim (o pogańskim rodowodzie) zwanym Nocą Kupały lub Sobótką, a obchodzonym w nocy z dnia 21 na 22 czerwca. Walentynki to miły dzień, w którym warto wszystkim bliskim okazać więcej uczucia niż na co dzień. Drobny bukiecik dla ukochanej babci czy przyjaciółki na pewno wywoła uśmiech na twarzy. Bo w Walentynki warto pamiętać o wszystkich. Jesteśmy bardzo ciekawi jakie sposoby na okazywanie miłości i czułości preferujecie Wy Czy obchodzicie w jakiś szczególny sposób Walentynki?   Czytaj dalej

0 2

Od redakcji

Kto w zapusty nie tańczy, temu len nie rośnie!

Dziś Ostatki – ostatni dzień karnawału. Tradycyjne ostatki trwają kilka dni, a zaczynamy je świętować w Tłusty Czwartek. Skąd wywodzi się tradycja obchodzenia ostatków? Jak w naszych domach obchodzi się ostatki? Oczywiście zgodnie z tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie! Zwyczaj obchodzenia ostatków wywodzi się z obrzędów ku czci bogów urodzaju, odprawianych jeszcze w starożytności. W Polsce zwyczaj ostatków przyjął się dopiero w XVII wieku.  W zależności od regionu Polski spotkamy się z różnym nazewnictwem. Na przykład w Wielkopolsce usłyszymy o podkoziołku, na Śląsku o kozelku, a na wsiach w całej Polsce o zapustach. Coraz rzadziej słyszy się natomiast o śledziku. Jak dawniej obchodzono ostatki? Po okolicznych domostwach chodziły tzw. maszkary zapustne - przebierańcy, którzy głośno hałasowali. Ich zadaniem było „obudzenie” wiosny. Wśród maszkar byli: słomiany niedźwiedź, diabeł, dziad, baba, Cygan i Żyd. Chodzili od domu do domu i odgrywali scenki. Dziad całował młode dziewczyny, baba „okradała” domy, a Cyganka wróżyła z kart. Cały obrzęd kończył się huczną zabawą dla wszystkich. Ciekawy zwyczaj obowiązywał na Warmii i Mazurach. Kiedy kończyły się ostatki (we wtorek o północy, tuż przed środą popielcową), wieszano w kominie czystą patelnię. Był to symbol postu, zakończenia wszelkiego obżarstwa. O północy kończyły się też tańce, wyłączano muzykę. Uważano, że jeśli ktoś złamie ten zwyczaj, przez całe życie będzie... bawił się z diabłem. W Wielkopolsce i na Kujawach ostatni dzień karnawału zwano podkoziołkiem. Nazwa ta wywodzi się od kozła – zwierzęcia symbolizującego w tradycji ludowej witalność. W ostatkowej zabawie najczęściej brały udział młode dziewczyny, które jeszcze nie wyszły za mąż i nie znalazły w trakcie karnawału wybranka serca. Tego dnia wielkopolskie wioski przemierzał koziołek, czyli słomiana kukła w kształcie kozy ciągniona przez kawalerów na wózku lub na kole. Zatrzymywali się oni przed domami panien i nawoływali do wzięcia udziału we wspólnej zabawie. Orszak kawalerów przy akompaniamencie skrzypiec zmierzał do dworu. Przebierańcy kłaniali się mieszkańcom dworu i odgrywali krótkie przedstawienie. W zamian dostawali chleb, ser, masło i jajka. Centralnym punktem uroczystości ostatkowych była zabawa w karczmie, w której prym wiodły panny na wydaniu. Śpiewały one krótkie piosenki okolicznosciowe. Popularnym zwyczajem była giełda panien, w czasie której targowano się o dziewczyny lub płacono grosiki za taniec z nimi. Pannom, które nie znalazły wielbiciela przypinano do ubrań różne przedmioty. Najważniejszą potrawą spożywaną tego dnia był pieczony kozioł lub baran. Na ostatkowym stole nie brakowało także innych tłustych potraw, wokół których tańczono i śpiewano. Tego dnia należało przede wszystkim dobrze się bawić. Dokładnie o północy po gospodzie rozsypywano popiół symbolizujący nadejście Wielkiego Postu i zakończenie wszelkich zabaw. Ostatki w innych regionach Polski Ciekawe zwyczaje ostatkowe panowały na Pomorzu. Dzień przed Środą Popielcową nazywano tam śledzikiem. Popularne były obrzędy na urodzaj, czyli zapewniające wysokie plony w mającym nadejść okresie wegetacyjnym. Starsza kobieta rozpoczynała tzw. taniec lenny. Przepasana wykonaną z lnu tasiemką starała się podskoczyć jak najwyżej . Im wyższy skok, tym wyższy len miał wyrosnąć w danym roku. Innym zwyczajem były rybackie zeszewiny. Przez kilka dni mieszkańcy wsi wiązali wielką sieć, którą następnie wieszali przed domem. Chętni wchodzili do niej i mocno się huśtali, starając się później jak najszybciej z niej wyplątać. Ostatnia osoba, która opuściła sieć, musiała postawić pozostałym piwo. Jesteśmy bardzo ciekawi, jakie tradycje i obrzędy związane z Ostatkami panują w Waszych domach. Koniecznie opiszcie je w komentarzach! Czytaj dalej

0 3

Od redakcji

Bezpieczna droga

To już co prawda końcówka ferii zimowych, ale o bezpieczeństwie na drodze warto pamiętać przez cały rok. Głównie, jeśli chodzi o drogę najmłodszych z domu do szkoły i na odwrót. Szczególnie w terenach wiejskich jest to bardzo ważne, zwłaszcza zimą, kiedy wcześniej robi się ciemno i piesi na drodze stają się mało widoczni. Jak zadbać o bezpieczeństwo najmłodszych i nie tylko? Oto garść wskazówek, o których powinni pamiętać wszyscy piesi i kierowcy! Nie noś kluczy, komórki, pieniędzy w widocznym miejscu – to może skusić potencjalnego złodzieja. Nikomu nie podawaj swojego adresu zamieszkania, nazwiska, nr telefonu – szczególnie nieznajomym. Jeśli ktoś próbuje Cię skrzywdzić, wołaj głośno o pomoc. Kiedy spadnie śnieg - poruszaj się ostrożnie po chodnikach i drogach. Informuj bliskich dokąd idziesz i o której wrócisz. Idąc w pobliżu drogi zachowaj szczególną ostrożność – długość hamowania pojazdów zimą jest znacznie dłuższa wskutek śliskiej nawierzchni. Nie przebiegaj przez ulicę, nie przechodź przez ulicę w miejscach niedozwolonych. Bądź widoczny na drodze, noś odzież ze specjalnymi odblaskami. Nie pozwalaj, aby kierowca w trakcie jazdy korzystał z telefonu komórkowego. Podczas jazdy zawsze należy zwracać uwagę na innych użytkowników drogi i utrzymywać bezpieczną odległość, zwłaszcza gdy na drogach jest ślisko i zalega śnieg. Gdy zauważysz zdarzenie drogowe, a na miejscu udzielana jest pomoc, zachowując ostrożność kontynuuj jazdę, nie tamuj drogi. Pamiętaj, aby wszystkie czynności wykonywać z rozwagą, bez niepotrzebnych emocji. Nie rzucaj w jadące pojazdy śnieżkami, gdyż takie zachowanie może być przyczyną kolizji lub wypadku drogowego. Rodzice powinni sprawdzić drogę do szkoły, a następnie nauczyć dziecko, jak powinno prawidłowo pokonywać trasę. Rodzice muszą pamiętać, że dziecko powinno być widoczne. Dlatego najlepiej, aby miało ubranie w jasnych kolorach, a na rękawie założoną specjalną opaskę odblaskową. Czasem lepiej, żeby dziecko chodziło okrężną, ale dobrze oświetloną drogą, z przejściem dla pieszych oraz z sygnalizacją świetlną. Możesz przejść tylko w miejscach oznaczonych pasami (zebra) – wyjątek, gdy odległość od przejścia dla pieszych przekracza 100 m. Zawsze spójrz na drogę i upewnij się, czy możesz bezpiecznie przejść na drugą stronę jezdni: najpierw spójrz w lewo potem w prawo i znowu w lewo. Nigdy gwałtownie nie wbiegaj na jezdnię. Idź lewą stroną drogi, by widzieć nadjeżdżające samochody. Zapoznaj dziecko z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa ruchu drogowego (aby zachowało szczególną ostrożność na pasach, podczas przechodzenia przez ulicę czy na przystanku autobusowym). Korzystaj z auta w sposób bardzo odpowiedzialny. Pamiętaj, że zachowanie dziecka często bywa trudne do przewidzenia. Zwolnij gdy zbliżasz się do miejsca, w którym znajduje się szkoła, przedszkole czy plac zabaw. Dowożąc dziecko do szkoły należy zatrzymać się w miejscu dozwolonym tak, aby nie ograniczyć widoczności dla innych kierujących i pieszych przechodzących przez jezdnię. Nigdy nie parkuj w zatoczce autobusowej. O bezpieczeństwie na drodze stanowi również pojazd, którym się poruszamy. Sprawdź czy Twoje auto jest sprawne i nie wymaga naprawy. Każda usterka może być powodem do zdarzenia drogowego! Już teraz możesz skorzystać z atrakcyjnej możliwości kupienia auta w MultiOpcji! Dzięki takiej możliwości finansowania, możesz częściej zmieniać auto na nowe i mieć gwarancję bezpiecznej jazdy. Skorzystaj dzięki Ofercie Rabatowej z Forda w MultiOpcji klikając TUTAJ i uzyskaj rabat na swoje auto! Miło nam również poinformować o nowym salonie AUTO KAMAG w Pile, który dołączył niedawno do Programu „mojaWieś”, oferując korzystne rabaty w ramach Programu „mojaWieś” dla mieszkańców wsi. Na zdjęciu od lewej: Prezes Salonu Auto KAMAG w Pile – Pan Dobrzyca, VicePrezes WZRKiOR w Poznaniu – Pan Edmund Stachowiak, Dyrektor ds. Sprzedaży Salonu Auto Kamag – Pan Marek Środa. Czy słyszałeś o nowym modelu Ford EcoSport? Sprawdź więcej TUTAJ. Czytaj dalej

0 2

Od redakcji

Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek!

"Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła". Dziś możemy objadać się do woli z racji Tłustego Czwartku! Nie liczymy kalorii, pączków i faworków, którymi będziemy się osładzać cały dzień. Tłusty Czwartek to najsłodszy dzień w roku, który rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. Jest tradycją o pogańskich korzeniach, gdzie symbolizował koniec zimy. Był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. W dawnych czasach tłusty czwartek rozpoczynał cały tłusty tydzień, podczas którego bawiono się aż do "ostatków", czyli wtorku przed Popielcem. Na stołach królowały suto kraszone potrawy, między innymi, mięsa, pierożki i kapusta ze skwarkami. W tłusty czwartek nie objadano się pączkami i innymi słodkościami, jak dziś, ale raczej wszelkiego rodzaju mięsem, boczkiem, słoniną, kapustą. Po domach chodził tak zwany "zapust", przystrojony konik w towarzystwie dwóch oryginalnie ubranych osobników. Do ich obowiązków należało między innymi wypraszanie biesiadników z karczmy o północy przed Środą Popielcową. Około XVI wieku w Polsce pojawił się zwyczaj jedzenia pączków w wersji słodkiej. Wyglądały one nadal nieco inaczej niż obecnie – w środku miały ukryty mały orzeszek lub migdał. Ten, kto trafił na taki szczęśliwy pączek, miał cieszyć się dostatkiem i powodzeniem. Według jednego z przesądów, jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego pączka – nie będzie mu się wiodło. Zapewne każdy z nas pamięta z dzieciństwa pieczenie pączków i faworków razem z babcią lub mamą. W domu unosił się słodki zapach smażonego ciasta drożdżowego i cukru pudru. W szkole klamki smarowało się masłem lub smalcem, robiąc psikusa kolegom ze szkolnej ławy i nauczycielom. By wkupić się w łaski surowych profesorów, przynoszono całe góry pączków i faworków. Gniazdka a’la pączki wiedeńskie Składniki: 20 g cukru, 225 g mąki, 250 ml wody, 1/2 łyżeczki soli, 125 g masła, 6 jajek do smażenia: 4 kostki smalcu lub litr oleju roślinnego cukier puder lub lukier: 1 szklanka cukru pudru, gorąca woda W garnku zagotować wodę. Dodać cukier, sól i pokrojone na kawałki masło, przez kilka minut podgrzewać cały czas mieszając. Dodać mąkę i mieszając drewnianą łyżką, gotować masę przez kilka minut. Kiedy ciasto zacznie odchodzić od ścianek garnka i stanie się zbite, odstawić je z ognia i przełożyć do dużej miski. Ostudzić. Po ostygnięciu dodawać po jednym jajku, cały czas mieszając drewnianą łyżką. Ciasto będzie gotowe, gdy stanie się kremowe i jednolite. W garnku podgrzać tłuszcz do temperatury 170 stopni C. Rękawem cukierniczym wyposażonym w gwiazdkową końcówkę o średnicy 1 cm, formować kółka o średnicy ok. 3 cm, wyciskając masę bezpośrednio na kwadraciki wycięte z papieru do pieczenia. Wkładać je do tłuszczu papierem do góry i smażyć aż się odkleją od papieru. Usunąć papier i smażyć na złoty kolor z dwóch stron. Wyjąć łyżką cedzakową na ręczniki papierowe i ostudzić. Posypać cukrem pudrem lub skropić lukrem sporządzonym z cukru pudru wymieszanego z niewielką ilością wrzącej wody. Pyszności na Tłusty Czwartek polecają Panie Gospodynie: „Tradycyjne pączki wg przepisu Grażyny” Izabela Itrich-Hopa z KGW w Sławkach Faworki i róże karnawałowe Regina Dynaryńska z Koło Gospodyń Wiejskich w Mogilnie Małym Szybkie pączki kładzione łyżką Maria Jachowicz z Koło Gospodyń Wiejskich Biały Kościół Róże karnawałowe wg. przepisu KGW Ślesin Ile pączków już zjedliście? W naszej redakcji jest bardzo słodko, może jakiś konkurs na zjedzenie pączka bez oblizywania się? Podobno jest to niemożliwe ;) Jesteśmy ciekawi czy przygotowujecie inne słodkości niż pączki i faworki z okazji tłustego czwartku. Koniecznie napiszcie w komentarzach! Czytaj dalej

0 4

Od redakcji

Kto miód łyka, jak koń bryka! Płynne złoto z babcinej spiżarni

O drogocennych właściwościach miodu pisali już starożytni Egipcjanie, nazywając go płynnym złotem. I to określenie wcale nie jest przesadzone. Miód jest również obecny praktycznie w każdym domu. Wykorzystujemy go do słodzenia, do gotowania i pieczenia. Sięgamy po niego podczas zachorowań na przeziębienie lub grypę. Jego cenne właściwości przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Za co najbardziej cenimy miód? pozytywnie wpływa na pracę serca, polepsza krążenie krwi i obniża ciśnienie. działa oczyszczająco na organizm, łagodzi skutki stresu, pobudza trawienie i likwiduje zaparcia, spożywanie miodu zwiększa odporność organizmu i chroni układ oddechowy przed rozwojem zakażenia, działa przeciwbakteryjnie, wykrztuśnie, uodparniająco oraz przeciwalergicznie, nasze babcie radziły smarować rany miodem, przyspiesza oczyszczanie ran, a także wykazuje właściwości przeciwbólowe, przeciwzapalne, hamuje powstawanie próchnicy, wykorzystywany przy leczeniu cukrzycy, ze względu na cukry redukujące (m.in. fruktozę). Rodzaje miodów i ich właściwości: Miód rzepakowy jest w stanie płynnym prawie bezbarwny lub ma barwę lekko słomkową i słaby zapach kwiatów rzepaku. Pomocny w leczeniu wątroby, trzustki, nerek, układu pokarmowego, wrzodów żołądka i dwunastnicy. Obniża ciśnienie tętnicze krwi i wyrównuje niedobory potasu w organizmie. Skuteczny także przy przeziębieniach i stanach zapalnych dróg oddechowych. Miód spadziowy to miody gęstsze od nektarowych i zawierają więcej związków mineralnych, szczególnie potasu, fosforu, chloru, siarki, wapnia, magnezu i żelaza. Działają antyseptycznie, przeciwzapalnie i wykrztuśnie, wspomagają system odpornościowy człowieka. Zalecane są osobom pracującym dużo przy komputerze. Miód lipowy w stanie płynnym ma kolor jasnożółty, czasem bursztynowy z zielonkawym odcieniem. Zapachem przypomina kwiaty lipy. Działa antyseptycznie, przeciwskurczowo, napotnie, przeciwgorączkowo, wykrztuśnie, lekko nasennie i uspokajająco, obniża gorączkę. Pomaga w leczeniu grypy, przeziębienia, kaszlu, ostrych i przewlekłych chorobach przeziębieniowych, anginach, zapaleniach zatok obocznych nosa, dróg oddechowych. Miód gryczany jest najczęściej ciemno-herbaciany lub brunatny. Ma charakterystyczny zapach i ostry smak. Dzięki dużej zawartości rutyny, substancji oczyszczającej naczynia, polecany jest przy miażdżycy, chorobie wieńcowej i nadciśnieniu tętniczym. Sprzyja odbudowie komórek kostnych, wzmacnia układ odpornościowy. Przyspiesza gojenie ran i zrastanie kości. Polecany również przy zapaleniach nerek i opłucnej, stanach osłabienia pamięci, leczeniu jaskry, osłabionego wzroku i słuchu. Miód nostrzykowy o lekkim zapachu waniliowym ma jasny kolor.  Zawiera kumarynę, która obniża ciśnienie tętnicze krwi. Miód działa uspokajająco i nasennie. Ma wpływ na zmniejszenie krzepliwości krwi, obniża ciśnienia krwi oraz wykazuje działanie przeciwkrzepliwe. Można polecić także przy bezsenności, migrenie, nerwobólach i zespole klimakterycznym. Miód nawłociowy pojawił się sprzedaży nie tak dawno. Ma charakterystyczny kwaśnosłodki smak, po skrystalizowaniu mętnieje i przybiera jaśniejszą barwę. Polecany jest przy dolegliwościach i schorzeniach dróg moczowych, pęcherza, prostaty, kamicy nerkowej i zapaleniu jelit. Pomocny przy leczeniu grypy, kataru, przeziębień i biegunek. Miód polecamy wykorzystać do pysznych miodowych muffinek – z okazji jutrzejszego Tłustego Czwartku: Suche składniki: 1/2 szklanki cukru, 1 łyżka cukru waniliowego, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 1 łyżeczka sody oczyszczonej, szczypta soli, 2 szklanki mąki pszennej Mokre składniki: 50 g masła, 1 szklanka mleka, 4 łyżki miodu, 2 jajka, Polewa: 2 łyżki śmietany 18%, 1 łyżeczka miodu Podgrzać mleko i rozpuścić w nim masło oraz miód. Wystudzić i roztrzepać w nim jajka. Przesianą mąkę wymieszać z pozostałymi suchymi składnikami. Do suchych składników dodać mokre i wymieszać je łyżką na jednolitą masę. Napełniać papilotki masą do 2/3 ich wysokości. Piec w nagrzanym do 180 stopni C piekarniku 15 - 18 minut. Muffiny od razu po wyjęciu z piekarnika smarować rozmieszaną z miodem śmietaną. Smarować koniecznie gorące muffiny, aby śmietana mogła się pod wpływem ciepła roztopić. Pieczenie słodkości i gotowanie pysznych potraw z okazji tłustego czwartku usprawnią produkty TEFAL, dostępne w atrakcyjnych cenach TUTAJ. Koniecznie sprawdź! Jesteśmy bardzo ciekawi, jakie miody znajdują się w waszej kuchni i do czego ich najczęściej używacie. Koniecznie dajcie znać Źródło: Polski Związek Pszczelarski Czytaj dalej

1 5

Trwa przekierowywanie...

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij