Aktualności

Od redakcji

Czy ciśnienie może być za niskie?

Wszyscy wiedzą, że nadciśnienie to poważny problem zdrowotny. Coraz powszechniejsza staje się wiedza, że także wysokie ciśnienie to powód do niepokoju i ostatni dzwonek na zmiany w stylu życia. Niskim ciśnieniem prawie nikt się nie przejmuje, a tymczasem niskociśnieniowcy słaniają się na nogach, piją hektolitry kawy, a jak się skarżą na złe samopoczucie, to słyszą, że wygrali dobry los na loterii życia… To nie do końca tak. Trzeba pewne sprawy wyjaśnić. Co to jest niskie ciśnienie? No właśnie: czy ciśnienie 110/70 to niskie ciśnienie? Nie, to jest ciśnienie optymalne. Powiedzmy jednak o pewnej grupie ludzi, która swoje dolegliwości wiąże z niskim ciśnieniem. Tu są dwie kategorie. Najczęściej… Najlepiej, żeby wywiad był bez zdjęcia, a ja będę się wypowiadał anonimowo... Dlaczego? Bo o tym, że z powodu niskiego ciśnienia nie mogą funkcjonować najczęściej mówią kobiety, które następnie wyjaśniają, że muszą usiąść i napić się kawy. Ale wtedy nie mogą pracować… To niesprawiedliwe, panie profesorze. Czy spotkała pani mężczyznę, który mówiłby, że ma niskie ciśnienie i musi się napić kawy? Rzadko, właściwie chyba nie. Ale w końcu różnimy się płciowo, na przykład mamy inne hormony. Kobiety też wydzielają testosteron, a mężczyźni – estrogen. Hormony nie mają z tym nic wspólnego. U większości tych ludzi, którzy narzekają na niskie ciśnienie i muszą je sobie podnosić kawą, nie ma żadnych dolegliwości związanych z niskim ciśnieniem. Ciśnienie poniżej 120/80 to ciśnienie optymalne. Pytanie jednak, jak niskie może być ciśnienie. No właśnie. Jak niskie może być prawidłowe ciśnienie? Zacznę od tego, że jesteśmy w stanie powiedzieć, jakie ciśnienie tętnicze miał człowiek w okresie paleolitu, nazywanego okresem złotego wieku ludzkości, a to z tego względu, że człowiek wówczas najmniej pracował. Szacuje się, że ze względu na dostępność zwierząt i duże umiejętności polowania wystarczyło kilka godzin w tygodniu, żeby zdobyć pożywienie. Człowiek paleolityczny jadł zatem to, co zebrał, i co upolował, a poza tym miał niekończące się wakacje. W latach 70. naukowcy dotarli do plemion, które wciąż funkcjonowały jako wspólnoty łowiecko-zbierackie. Ludzie z tych plemion mieli ciśnienie tętnicze o wartości średnio 90 na 60 (Hg/mm). Trzeba wiedzieć, że ciśnienie perfuzyjne, czyli takie, które sprawia, że krew dopłynie tam, gdzie powinna, zaopatrując wszystkie komórki w tlen i inne potrzebne składniki, ma właśnie taką wartość: 90 na 60. Ale może spaść poniżej tej wartości? Zdarzają się pacjenci, którzy mają ciśnienie skurczowe poniżej 90 mm słupka rtęci. Wówczas jesteśmy przygotowani na to, że może u nich wystąpić problem z zaopatrzeniem w krew narządów, na przykład mózgu czy nerek. Wyjaśnijmy sobie jednak, że ciśnienie tętnicze to podstawowy mechanizm, dzięki któremu każda komórka jest zaopatrywana w tlen i inne potrzebne substancje docierające wraz z krwią. Człowiek ma wiele ewolucyjnie wykształconych mechanizmów podtrzymujących i podwyższających ciśnienie, natomiast prawie nie ma żadnych mechanizmów obniżających ciśnienie - wszystkie układy regulujące nasz organizm nastawione są na podnoszenie ciśnienia. Ma to związek z tym, że w toku ewolucji człowiek musiał wykształcić mechanizmy zwiększające jego szanse przeżycie w razie ataku. W tym kontekście obniżenie ciśnienia ma tylko jedno zastosowanie – to ma miejsce na przykład w przypadku omdleń wazowagalnych, kiedy ludzie mdleją z emocji czy na widok krwi. Takie omdlenie to atawistyczny mechanizm, dzięki któremu napadnięty ratował się „udając trupa”. Inne atawistyczne mechanizmy obrony zakładają podwyższenie ciśnienia – aby móc uciec czy odpowiedzieć atakiem. Mówi pan, że większość ludzi przy ciśnieniu poniżej 120 nie ma żadnych niepokojących objawów. Czy zatem można powiedzieć, że ciśnienie poniżej 120 nie daje dolegliwości?  Nie, są pacjenci, którzy dolegliwości mają. Tu wyróżniamy dwie grupy osób, u których mamy do czynienia ze spadkami ciśnienia. Pierwsza, na szczęście nieliczna, to pacjenci z chorobami układu nerwowego, w których dochodzi do  uszkodzenia tej części mózgu, która reguluje ciśnienie tętnicze, a zarazem pracę serca i naczyń. Trzeba wiedzieć, że mechanizm ciśnienia tętniczego to bardzo prosta hydraulika. Ciśnienie podnoszą drobne naczynia – kiedy się skurczą, powstaje opór i ciśnienie we wszystkich tętnicach rośnie. U osób z pewnymi chorobami układu nerwowego ten mechanizm nie działa. Jest to olbrzymi problem, bo oczywiście odczuwają z tego powodu szereg dolegliwości. Krótko mówiąc – przy pionizacji ciała spada im ciśnienie i tracą przytomność. Tego typu objawy rozwijają się też przy zaawansowanej chorobie Parkinsona. Druga grupa, znacznie większa, to ludzie w wieku podeszłym, którzy mają mało elastyczne naczynia i mniej sprawne niż wcześniej serce. Nie oznacza to, że chorują na serce - z wiekiem nasze serce i naczynia po prostu włóknieją, czyli robią się sztywne. Wyobraźmy sobie, że zaciskamy sztywną gumę - w efekcie tego zaciskania ona wpadnie w drgania. Tak samo jest z naczyniami takich osób. Kiedy serce jest w rozkurczu, krew przepływa, bo popychają ją takie zaciskane naczynia, jednak u ludzi ze sztywnymi naczyniami pracują one gorzej. W związku z tym, kiedy trzeba szybko zmienić przepływ krwi, może dojść do objawów spadku ciśnienia. Kiedy to się dzieje? Najczęściej przy pionizacji – czyli przy wstawaniu. Często widzimy starsze osoby, które po wstaniu chwieją się. Kiedyś bardzo częste były omdlenia w kościele – ludzie starsi szli rano na mszę, wcześniej niczego nie jedli, nie pili, a wzięli swoje leki nasercowe, czyli często obniżające ciśnienie, i kiedy wstawali w trakcie nabożeństwa – mdleli. Czyli na nabożeństwo lepiej iść po posiłku? Na nabożeństwo trzeba iść przygotowanym, nie tylko duchowo, ale i cieleśnie. Drugim momentem, w którym do omdlenia może dojść u takich osób, to czas po posiłku, bo wtedy krew zaczyna inaczej krążyć. Ci ludzie, którzy po posiłku chcą się przemieścić, a mają słabe naczynia, mogą doświadczyć omdlenia, bo duża część krwi znajduje się w okolicach układu pokarmowego. Wyśmiał pan już kobiety słaniające się z powodu niskiego ciśnienia, ale wrócę do tego tematu. Wiele z tych kobiet wiąże swoje złe samopoczucie ze zmianami pogody. Używa zresztą terminu: meteopatia. Analizowano w różnych krajach wpływ klimatu na wartości ciśnienia tętniczego u ludzi. I rzeczywiście jest pewna zmienność ciśnienia związana z porami roku i wiąże się ją przede wszystkim z nasłonecznieniem. W czasie miesięcy ciepłych ciśnienie jest niższe. Można to tłumaczyć tym, że pod wpływem wyższej temperatury otoczenia naczynia się rozszerzają. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że ludzie mówią czasami, że ciśnienie im „skacze”. Mechanizm tego jest taki, że są to najczęściej takie osoby, które mierzą ciśnienie wtedy, kiedy źle się czują. Złe samopoczucie z jakiegokolwiek powodu, czy jest to ból, czy emocje, to dla naszego organizmu sytuacja stresowa, a nasz organizm na stres, niezależnie od jego powodu, reaguje w sposób jednolity: aktywacji tej części układu nerwowego, która powoduje wzrost ciśnienia. Jeśli ktoś wtedy zmierzy sobie ciśnienie, to ono jest wysokie. Co prawda, jeśli nic nie będzie robił, to po dwóch godzinach ono samo się obniży. Niektórzy ludzie na sytuacje stresowe mogą też reagować obniżeniem ciśnienia – zwykle nerwowy układ autonomiczny powoduje  w razie stresu wzrost ciśnienia, ale jeśli dany człowiek stosuje strategię przetrwania na „udawanie trupa”, to u takich osób w sytuacji stresowej ciśnienie będzie spadać. Pamiętajmy, że nie mamy stałego ciśnienia, ono cały czas podwyższa się i obniża. Chorym skarżącym się na skoki ciśnienia pokazuję 24-godzinny pomiar ciśnienia, żeby zobaczyli, jak te wartości w ciągu doby się zmieniają, a oni nawet tego nie odczuli.  Czy jednak istnieje niebezpieczna dolna granica ciśnienia? Widzimy wielu pacjentów, którzy mają niskie wartości ciśnienia, poniżej 90 na 60 – i dobrze funkcjonują. Pytać trzeba zawsze o przyczynę. Bo jeśli u kogoś spadek ciśnienia jest wynikiem odwodnienia, krwotoku – to jest to bardzo niebezpieczne. Ale jeśli nie ma takiej sytuacji, a człowiek nie odczuwa dolegliwości, nie ma sensu martwić się niskim ciśnieniem. A kiedy powinna zapalić się lampka alarmowa? Kiedy niezależnie od wartości ciśnienia pojawiają się dolegliwości: utrata świadomości, ciemno przed oczami, mroczki przed oczami, zachwiania równowagi, omdlenia, uczucie osłabienia takiego stopnia, że człowiek nie jest w stanie ustać i musi się położyć lub przynajmniej usiąść. Wtedy konieczne jest poszukanie przyczyny takich dolegliwości, zatem trzeba się zgłosić do lekarza. A ci, którzy mają - jak mówią – niskie, czy też – jak mówią lekarze – optymalne - ciśnienie, takich dolegliwości nie odczuwają, ale cierpią z powodu złego samopoczucia? Zadaje mi pani pytanie: „Jak żyć?” A to nie do mnie, pani redaktor. Warto, by się cieszyli, że nie mają wysokiego ciśnienia, które jest bardzo istotnym czynnikiem ryzyka zgonu. To ryzyko wzrasta już wtedy, gdy ciśnienie przekracza wartość ciśnienia skurczowego 120 mm słupka rtęci. A chcąc poprawić sobie przepływ krwi w naczyniach, warto się wiercić – poruszać nogami, stopami, zaciskać dłonie. Po angielsku nazywa się to „fidgeting” i jest prozdrowotnym działaniem, bo pozwala także spalić trochę kalorii... źródło: www.zdrowie.pap.pl, fot. PAP/J. Kalbarczyk Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

Pochwal się babcią, opowiedz o dziadku

Babcia i dziadek to dwie najważniejsze, obok rodziców, osoby w życiu młodego człowieka. Wspierają, opiekują się i troszczą o najmłodszych, pokazują jak ważne są korzenie, historia i tradycja. Napiszcie do nas o swoich dziadkach. Jaki jest twój dziadek, kim była dla ciebie babcia. Jaką rolę odegrali w twoim życiu. Może nie ma ich już przy tobie, a może nadal cieszysz się ich obecnością, uśmiechem i wsparciem. Zachęcamy podzielcie się z nami wspomnieniami, krótkimi historiami, zabawnymi i wzruszającymi anegdotami z życia, których głównymi bohaterami są dziadkowie. Piszcie w komentarzach. Na wasze historie czekamy do poniedziałku (27 stycznia). Najbardziej poruszająca, pełna emocji relacja zostanie przez nas wyróżniona i nagrodzona. „Bóg nie mógł być wszędzie, więc stworzył dziadków.”                                                                                                          Jan Boczek                                                                                                          prezes Zarządu                                                                                      szcczęśliwy dziadek dwóch wnuczek - 10 letniej Zosi i prawie 3 letniej Poli   Czytaj dalej

0 7

Od redakcji

0 0

Od redakcji

Zachwyca wielkością

Nowy Ford Explorer został zaprojektowany, aby zapewnić niezapomniane wrażenia z jazdy samochodem typu SUV. Oferuje nowoczesną stylistykę, możliwość jazdy terenowej, zaawansowane systemy wspomagania kierowcy oraz hybrydowy układ napędowy Plug-in, który optymalnie łączy moc i wydajność. Nowy Ford Explorer to największy i najbardziej wszechstronny SUV Forda, jaki kiedykolwiek był w sprzedaży w Europie. Zaawansowany hybrydowy układ napędowy Typu Plug-in współpracuje z 3-litrowym silnikiem EcoBoost V6 z turbodoładowaniem, zapewniając 450 KM mocy i wyjątkową wydajność. Silnik jest wyposażony w inteligentną 10-biegową automatyczną skrzynię biegów, która zapewnia wysoką dynamikę jazdy, niezależnie od tego, czy pokonujesz górskie wzniesienia, brodzisz przez rzekę lub mkniesz autostradą. Inteligentny napęd na cztery koła przekazuje moc do kół o największej przyczepności, aby poprawić trakcję niezależnie od rodzaju nawierzchni. Napęd współpracuje z nowym systemem Terrain Management, który umożliwia optymalne dostosowanie wydajności Explorera do warunków jazdy i terenu. Podczas jazdy po mieście, inteligentne systemy takie jak Auto Start/Stop i Active Grille Shutter (aktywna przesłona kraty wlotu powietrza) współpracują z hybrydowym układem napędowym w celu zmniejszenia emisji spalin i ograniczenia do minimum konieczności tankowania paliwa. Nowy Ford Explorer oferuje komfortową przestrzeń nawet dla siedmiu osób. Starannie wykonane wnętrze i nowoczesne technologie sprawią, że dla wszystkich podróżnych jazda będzie przyjemnością. Po złożeniu foteli zyskasz przestrzeń o pojemności aż 2274 litrów. Efekt? Bez trudu zabierzesz wszystko, co jest potrzebne na weekend lub dłuższą przygodę. Dzięki systemowi Ford SYNC 3, wbudowanemu modemowi FordPass Connect i systemowi audio Bang&Olufsen, podróż będzie niezwykłym przeżyciem. Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

0 1

Od redakcji

Zimą w góry - zdrowo, ale ostrożnie

Zimowe wycieczki górskie mogą być pasjonujące i zdrowe. Konieczne jest jednak pamiętanie o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Opowiada o tym dr n.med. Bartosz Puchalski, specjalista kardiolog, ratownik górski w Grupie Bieszczadzkiej GOPR. Czy zimowe wycieczki w polskie góry stwarzają duże ryzyko dla zdrowia? Góry zawsze stanowią pewne zagrożenie, także latem. Przykładowo Bieszczady nie są górami wysokimi, jednak wraz ze wzrostem wysokości spada temperatura, wzmagają się porywy wiatru. Jednocześnie w zimie szybko zapada zmrok, mogą też pojawić się utrudniające widzialność opady śniegu, mgła czy też zamieć śnieżna. Można wtedy zabłądzić i stracić orientację w terenie. Co może z tego wyniknąć? Na pewno należy brać pod uwagę możliwość powstania odmrożeń. Może dojść także do niebezpiecznego wychłodzenia organizmu - hipotermii. W turystyce górskiej, szczególnie w narciarstwie wysokogórskim czy wspinaczce często dochodzi także do różnego rodzaju niebezpiecznych urazów. Można zmniejszyć ryzyko takich zdarzeń? Podstawa to odpowiednie przygotowanie kondycyjne oraz sprzętowe. W Tatry zimą trzeba zabrać ze sobą m.in. raki, czekan i linę, uprząż,  z kolei w Bieszczady, z uwagi na bardzo duże odległości zasadne są rakiety śnieżne lub narty tourowe. Trzeba posiadać plecak z dodatkowym ciepłym ubraniem, termos z gorącą herbatą, odpowiednio kaloryczny prowiant , folię NRC, latarkę, naładowany telefon z alarmowym numerem ratunkowym w górach (tel.601 100 300), mapę, kompas oraz tzw. lawinowe ABC (detektor, sonda oraz łopata). Bardzo istotna jest też wiedza oraz umiejętność posługiwania się wyżej wymienionym sprzętem. Jak jeszcze trzeba się przygotować? Kolejna sprawa to kondycja. Na przykład w czasie zimowych ferii wiele osób bierze urlop i często wstaje od biurka, udaje się w góry, czy też od razu zakłada narty udając się na stok. To pierwszy krok do wypadku lub też kontuzji. Przed wyjazdem trzeba się odpowiednio kondycyjnie przygotować, zadbać zarówno o trening siłowy jak i aerobowy. Trzeba wzmocnić nie tylko nogi, ale tak naprawdę całe ciało. A co z ubiorem? Najbardziej zalecane jest tzw. ubieranie na cebulkę, czyli zakładanie wielu warstw. Jednocześnie w technice odzieżowej nastąpił duży postęp i mamy do dyspozycji nowoczesne ubrania z membranami chroniącymi przed wodą, wiatrem i odprowadzającymi pot. Wybór jest duży i warto zadbać o odpowiedni ubiór. Zawsze należy zabrać dodatkową parę rękawic oraz czapkę. Lepiej zapewne też nie zapominać o jakichś zapasach? Pożywienie to następna rzecz. Można zabrać ze sobą np. wysokoenergetyczne batony, które zapewnią dużą liczbę kalorii. W górach energię oraz siły traci się dosyć szybko. Do tego dobrze jest mieć wspomniany już termos z gorącą herbatą. Załóżmy, że sytuacja staje się naprawdę trudna, ktoś doznał urazu czy opada z sił albo czuje się przemarznięty. Jak ocenić, kiedy należy wezwać pomoc? W momencie urazu uniemożliwiającego poruszanie się wychłodzenie organizmu następuję dosyć szybko. Należy od razu wezwać służby ratunkowe mając na uwadze fakt, że dotarcie do poszkodowanego może czasami dłużej potrwać. Służby ratownicze można zawiadomić dzwoniąc pod numer 601 100 300 lub za pomocą aplikacji RATUNEK, którą warto zainstalować na smartfonie. Wystarczy kilka kliknięć, aby powiadomić ratowników o swojej sytuacji. Czy turysta w kłopotach będzie później musiał za taką pomoc zapłacić? W Polsce poszkodowany otrzymuje ją bezpłatnie. Inaczej jest na przykład u naszych południowych sąsiadów – na Słowacji czy w Alpach. Jeśli dana osoba nie jest ubezpieczona i dojdzie do wypadku, może otrzymać później rachunek na naprawdę wysoką kwotę za udzieloną pomoc. Często bowiem potrzebne jest użycie śmigłowca, a to jest wyjątkowo kosztowne. Odpowiednie ubezpieczenia nie są tymczasem drogie. Powiedzieliśmy dużo o zagrożeniach, ale na zimowej turystyce górskiej zdrowie może zapewne też skorzystać... Wysiłek fizyczny jest najtańszym i najlepszym “lekiem” w profilaktyce chorób układu krążenia. Odpowiednio dostosowany pozwoli utrzymać organizm w jak najlepszym zdrowiu oraz kondycji. Czy zaleciłby Pan coś jeszcze osobom wybierającym się zimą w góry? Zawsze przestrzegam przed lawinami. To jest bardzo istotne zagrożenie, nie tylko w Tatrach, ale także w Bieszczadach czy też Beskidach. Każdy turysta, który o tej porze roku jedzie w góry, powinien mieć przynajmniej podstawową wiedzę na ten temat, a najlepiej przejść odpowiednie przeszkolenie. Warto śledzić komunikaty lawinowe, sprawdzać prognozę pogody, nie bać się zadzwonić do GOPRu z pytaniem o warunki panujące w górach. Należy także odnotować wyprawę w tzw. “książce wyjść” lub też poinformować służby ratunkowe o zamierzonej trasie oraz przewidywanej godzinie powrotu. Rozmawiał Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl Czytaj dalej

0 1

Od redakcji

Ptasia grypa zbiera krwawe żniwo

Utrata apetytu i pragnienia, drgawki, duszność i biegunka u drobiu to objawy, które przyprawiają o dreszcze każdego hodowcę. A jest się czego bać. Ptasia grypa dziesiątkuje polskie fermy. Służby weterynaryjne potwierdzają nowe ogniska wirusa. Przebieg choroby może być tak gwałtowny, że ptaki umierają nawet bez wcześniejszych symptomów choroby. Obraz kliniczny jest bardzo szeroki, od zakażenia bezobjawowego, po chorobę o bardzo gwałtownym przebiegu i dużej zjadliwości. Tam gdzie się pojawi wybijane są całe stada ptactwa, a hodowcy są narażeni na ogromne straty. W środę (15 stycznia) pojawiły się doniesienia o podejrzeniu ptasiej grypy w dwóch gospodarstwach w powiecie ostrowskim w Wielkopolsce. W miejscowości Słaborowice padło 21 tysięcy kaczek i kaczorów, a w gospodarstwie w Ostrowie Wielkopolskim - 9 tysięcy kaczek. Do tej pory potwierdzono dwa przypadki grypy ptaków w Wielkopolsce. 31 grudnia zeszłego roku ujawniono pierwszy przypadek ptasiej grypy w Topoli Osiedlu (powiat ostrowski). Wirus H5N8 wystąpił na fermie kur niosek. Ich stado liczyło 65 tysięcy ptaków, które zostały zutylizowane. Drugi przypadek wirusa potwierdzono 13 stycznia na fermie w miejscowości Zalesie (powiat kolski). Tutaj wybito 6 tysięcy gęsi. Ognisko ptasiej grypy wykryto również w fermach indyków w gminie Uścimów (powiecie lubartowskim - Lubelskie). Padło tam około 25 tysięcy ptaków. Drogi zakażenia Zakażenie następuje głównie drogą oddechową i pokarmową. Najbardziej prawdopodobnym źródłem zakażenia drobiu domowego jest bezpośredni lub pośredni kontakt z wędrującymi ptakami dzikimi, zwykle ptactwem wodnym. Rozprzestrzenienie wirusa może następować również poprzez zanieczyszczoną paszę, wodę, nawóz, ściółkę, sprzęt i środki transportu. Bardzo ważną rolę w rozprzestrzenianiu wirusa grypy ptaków odgrywa człowiek, który poprzez zanieczyszczone ubranie, obuwie, sprzęt i produkty może przyczynić się do rozprzestrzeniania choroby. Objawy u ptaków Wirus powoduje ostry przebieg i wysoką śmiertelność nie tylko u drobiu grzebiącego, ale również wodnego. U kur i indyków choroba rozpoczyna się zwykle od nagłego „wyciszenia" stada, utraty apetytu i pragnienia. Wśród objawów obserwuje się też drgawki, przewracanie na grzbiet, duszność, wypływ z nosa i biegunkę. Czas trwania choroby jest niekiedy tak szybki, że śmierć ptaka nie poprzedzają objawy kliniczne. Śmiertelność jest bardzo wysoka. U gęsi często jedynym zauważalnym objawem, oprócz nieznacznego wzrostu śmiertelności, są zaburzenia produkcji nieśnej i składanie jaj bez skorup, tzw. „lanie jaj". Jak zabezpieczyć gospodarstwo Każdy hodowca drobiu powinien zabezpieczyć gospodarstwo przed wtargnięciem wirusa, na wszelkie możliwe sposoby. Oto kilka z nich: • Pasza, woda do pojenia oraz słoma (ściółka) muszą być skutecznie zabezpieczone przed kontaktem z dzikimi ptakami i ich odchodami. • Przed wejściami i wyjściami z budynków inwentarskich muszą być wyłożone maty dezynfekcyjne. Muszą być one cały czas wypełnione środkiem dezynfekcyjnym. • Wszystkie wejścia na fermę zaopatrzone powinny być w odpowiednio oznakowane tablice np. „Zakaz wstępu nieupoważnionym osobom”. • Na terenie fermy nie może przebywać inny drób niż utrzymywany w obiekcie produkcyjnym. • Należy dokonywać codziennego przeglądu stad oraz prowadzić dokumentację zawierającą informacje na temat liczby padłych ptaków, spadku spożycia paszy i wody oraz odsetek nieśności z imiennym wskazaniem osoby przeprowadzającej przegląd. • Osoby wchodzące do budynków z drobiem muszą stosować zasady higieny osobistej oraz zakładać odzież jednorazowego użytku przypisaną do danego budynku. • Ci, którzy w ciągu 72 godzin uczestniczyli w polowaniu na ptaki łowne powinny się powstrzymać od wykonywania czynności związanych z obsługą drobiu. Główny Lekarz Weterynarii zapewnia, iż nie istnieje żadne zagrożenie zakażenia się konsumentów grypą ptaków, poprzez spożywanie mięsa drobiowego i jego przetworów. Czytaj dalej

0 0

Od redakcji

25 lat z „Głosem”

Radio Głos - Katolicka Rozgłośnia Diecezji Pelplińska 27 listopada 2019 roku świętowała swój srebrny jubileusz działalności. W swojej misji służy Kościołowi, kulturze i regionowi. Nasza rozgłośnia od wielu lat ceni sobie współpracę z Kołami Gospodyń Wiejskich. Jako radio regionalne mamy okazję do promowania wielu inicjatyw, które często nie są zauważane. Panie z KGW imponują nam swoim zorganizowaniem, kreatywnością i pomysłem na twórcze prace. Na terenie Kociewia i Kaszub oraz Powiśla zorganizowanych Kół Gospodyń Wiejskich jest bardzo dużo. Chciałbym kilka wymienić, z racji na naszą współpracę, tylko medialną. KGW z Gogolewa na czele z jej szefową Marią Kamrowską od 6 lat wspiera organizację pomorskiego spotkania młodych pod nazwą „Przystań - Warsztaty dla duszy”. Panie pieką ciasta, które na Kociewiu nazywamy „kuchem”. Nie może ta impreza odbyć się bez chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym. Dla pań z KGW to okazja to współpracy z młodzieżą i zainspirowanie ich do pracowitości. KGW z Morzeszczyna cechują niesamowite zdolności artystyczne. Na Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy przygotowują piękne ozdoby. Panie wykorzystują wiele technik wykonawczych. Produkty, które tworzą to nie zwykłe ozdoby, ale prawdziwe arcydzieła. W naszym regionie w okresie przedświątecznym jest sporo wystaw, konkursów i jarmarków, na których panie z KGW prezentują swoje wyroby. Działalność KGW to wielki wkład w podtrzymywanie kultury regionu, strojów, kulinariów oraz folkloru. W Jabłowie, powiat starogardzki, od wielu lat organizowany jest Turniej Kół Gospodyń Wiejskich. Kobiety ze Stowarzyszenia Kwiaty Kociewia zachęcają do udziału w dyscyplinach artystycznych, kabaretowych i wokalnych. W powiecie tczewskim działa Kociewskie Forum Kobiet, które założyła Krystyna Gierszewska. Pani Krystyna od wielu lat działa ze swoim KGW w Lignowach Szlacheckich. Panie promują zwłaszcza kociewskie jedzenia. Co roku organizują sympozjum „O jeściu na Kociewiu”. Chciałbym zauważyć też nietypową działalność KGW Nowego Wieca. To koło wyróżnia troska o krzewienie kultu błogosławionej siostry Marty Wieckiej pochodzącej z ich wsi. Panie zorganizowały zbiórkę na rzecz budowy pomnika siostry Marty. Zmobilizowały lokalne środowisko. Efektem tych działań jest tak zwana „Majówka z bł. siostrą Martą Wiecką”. Pięknym owocem szerzenia kultu są pielgrzymki do wsi błogosławionej. Kilkaset osób wędruje pieszo z oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów miejscowości. Na majówkę do Nowego Wieca przyjeżdżają także pielęgniarki z całego Pomorza, których patronką siostra Marta. Cała organizacja tego wydarzenia, w którym uczestniczy kilkaset osób spoczywa na Kole Gospodyń Wiejskich, których część należy do Katolickiego Stowarzyszenia bł. siostry Marty Wieckiej. Mógłbym jeszcze wiele napisać o KGW z naszego terenu. To zaledwie kilka przykładów z wielu jeszcze do opisania. Korzystając z okazji, chciałbym w imieniu naszej rozgłośni podziękować za Wasz ogromny wkład w budowanie naszej lokalnej tożsamości. W tej tożsamości nie zapominacie o korzeniach chrześcijańskich i trosce o zachowanie wiary w naszym narodzie a także umiłowania naszej Ojczyzny. ksiądz Zbigniew Gełdon Czytaj dalej

1 1

Od redakcji

0 1

Od redakcji

Krowa i świnia 500 +

Dodatkowe pieniądze trafią do gospodarzy, którzy podwyższą standardy w hodowlach bydła i trzody chlewnej. Rząd oszacował, że skorzysta z nich około 65.000 rolników. Stawki zostały przyjęte 7 stycznia 2020 roku. Żeby otrzymać pieniądze rolnik będzie musiał zatroszczyć się o maciory czy krowy, zwiększając przestrzeń jaką zwierzęta mają do dyspozycji. Zadbać o ich lepsze samopoczucie i zdrowie, poprawiając warunki utrzymania ponad obowiązujące przepisy. Powierzchnia przypadająca na jedną krowę, lochę czy tucznika ma być większa o co najmniej 20% w stosunku wymaganej minimalnej powierzchni. Dodatkowe pieniądze można również otrzymać organizując zwierzętom dostęp do pastwiska lub wybiegu. - Dopłata ma rekompensować rolnikom koszty podwyższonych standardów utrzymywania zwierząt - podkreśla resort rolnictwa. Wysokość dopłat zależy od działań, jakie rolnicy podejmą na rzecz poprawy warunków hodowli. Pieniadze nie są małe. Na 612 zł rocznie za sztukę może liczyć rolnik, który zapewni lochom dostęp do wybiegu, a na 595 zł – ten , który zapewni krowom mlecznym więcej miejsca w oborze. Na realizację dopłat przeznaczono 50 mln euro. Pieniądze będą pochodzić z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014-2020. Wnioski o dopłaty będzie można składać od 15 marca do 15 maja 2020. Posłuży do tego eWniosekPlus. W sporządzaniu planu poprawy dobrostanu zwierząt rolnikom będą pomagali wyszkoleni doradcy rolni. Ustawa ma wejść w życie 15 marca 2020 r.   Czytaj dalej

0 1

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij