O nas

O nas

0 1

O nas

Troszkę o nas :)

Koło Gospodyń Wiejskich w Sampławie·28 lutego 2018 Koło Gospodyń Wiejskich w Sampławie powstało w czerwcu 2017 r. z inicjatywy Pani sołtys Karoliny Skręty - Śliwińskiej, liczy obecnie 15 członkiń . Zaangażowane w działalność Koła są panie w różnym wieku.Przewodniczącą KGW w Sampławie jest Pani Agnieszka Dombrowska, z-cą przewodniczącej Pani Iwona Rutkowska, skarbnikiem Pani Justyna Kapitulska. KGW w Sampławie wspólnie z Radą Sołecką w Sampławie oraz Panią Sołtys organizuje zabawy andrzejkowe, sylwestrowe , bale karnawałowe oraz Dzień Kobiet . Współpracujemy także ze Szkołą Podstawową w Sampławie przy organizacji festynów rodzinnych z okazji Dnia Matki, Dnia Dziecka i Dni Rodziny oraz z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Lubawie . We wrześniu 2017 r. po raz pierwszy KGW Sampława brało udział w Dożynkach Gminy Lubawa prezentując swoje stoisko oraz potrawy regionalne na przeglądzie kulinarnym “Kuchnia Ziemi Lubawskiej “. Ponadto mogłyśmy poczęstować zgromadzonych gości innymi potrawami , ciastem i nalewkami domowej roboty . Wyróżnienie , które otrzymałyśmy sprawiło nam wielką radość :) W listopadzie Panie z naszego Koła zostały zaproszone na Andrzejki dla Kół Gospodyń i Klubów Seniora z Gminy Lubawa odbywające się w Łążku. Członkinie KGW Sampława są otwarte na inicjatywy podejmowane przez inne organizacje . Każda z nich, na miarę swoich możliwości dokłada swoją cegiełkę do tworzenia KGW. Pragniemy , aby aktywność Koła z roku na rok coraz bardziej się rozwija, dlatego zapraszamy do naszego grona Panie bez względu na wiek ,którym praca społeczna daje dużo satysfakcji, radości i zadowolenia Czytaj dalej

3 8

O nas

Ale się działo w przedszkolu z KGW

Oj  działo się działo  w przedszkolu https://www.youtube.com/watch?v=Fz1Jat5Cb30 https://www.youtube.com/watch?v=n_AlEgxNxBo&feature=youtu.be Na zaproszenie pani dyrektor przedszkola w Skarżysku Kościelnym pani Barbary Kocia w dniu                          9 kwietnia 2018 r w przedszkolu  gościło Koło Gospodyń Wiejskich ze Skarżyska Kościelnego . Nasze kuchareczki Jolanta Kapusta i  Irena Sykulska pokazywały i robiły z dziećmi rureczki które po upieczeniu smakowały , Agnieszka Śledź uczyła i robiła z dziećmi( trzeba przyznać że duże zainteresowanie było wśród chłopców) kwiaty i inne wyroby z bibuły , Jadwiga Kowalik wspólnie robili jajeczka z materiału no i oczywiście napisaliśmy piosenkę którą wspólnie wykonaliśmy . Dzieci były bardzo chętne do pomocy  i same wykonały kwiaty , jajka ,czy rurki z kremem a jakie zaangażowanie  było przy piosence.  Co warto wiedzieć o działającym przedszkolu w Skarżysku Kościelnym W naszym przedszkolu w roku 2017/2018 funkcjonują cztery oddziały, są to: grupa Biedronki - dzieci 6-letnie, grupa Misie – dzieci 6-letnich, grupa Żabki – dzieci 5-letnie oraz grupa Jeżyki - dzieci 3-4-letnie. Dzieci podczas zabaw mogą korzystać z bogatej oferty zabawek, gier, układanek, puzzli, mini-pussów, jak również ze specjalnie zorganizowanych kącików tematycznych. Każdego roku organizowane są w placówce kiermasze bożonarodzeniowe i wielkanocne. Ozdoby świąteczne i dekoracje przygotowywane są własnoręcznie przez dzieci i nauczycielki. Wykonane ozdoby są rozprowadzane np. jako podziękowania dla przyjaciół, sponsorów lub zaproszonych gości na terenie gminy i powiatu, co stanowi promocję naszego przedszkola. Na przełomie maja i czerwca - w sobotę organizowane są rodzinne pikniki. Dzień ten wypełniony jest licznymi atrakcjami. Przedszkolaki prezentują swoje aktorsko-wokalne zdolności, umiejętności taneczne i językowe oraz prezentują modę na lato. Po artystycznych przeżyciach rodzice, opiekunowie, rodzeństwo naszych milusińskich zapraszani są na grillowanie smakołyki przygotowane przez przedszkolną kuchnię. Tradycją naszą stały się bale karnawałowe organizowane każdego roku pod innych hasłem, które w pewien sposób narzuca charakter stroju i dekoracji. Na balu wspólnie z naszymi przedszkolakami bawi się ich młodsze rodzeństwo i zaproszeni goście. Organizujemy atrakcyjne wycieczki, poprzez które dzieci poznają bliższe i dalsze otoczenie, atrakcje przyrody oraz ciekawe miejsca. Współpracujemy ściśle z Teatrem KUBUŚ w Kielcach, sceną MCK w Skarżysku - Kamiennej, sceną Fraszka w Radomiu uczestnicząc w przedstawieniach dla dzieci, w lekcjach teatralnych oraz w rozmowach o pracy z aktorami. Czytaj dalej

0 12

O nas

3 10

O nas

Niedziela Palmowa-II Edycja Konkursu Palm Wielkanocnych

Szósta niedziela Wielkiego Postu, nazywana jest Niedzielą Palmową, czyli Niedzielą Męki Pańskiej. Jest to dla wszystkich nas, czas refleksji, ale też i radości, bo to właśnie Niedzielą Palmową zaczyn się, najważniejszy w roku tydzień dla chrześcijan na całym świecie- Wielki Tydzień, a który jest zapowiedzią zbliżających się Świąt Wielkanocnych. Z okresem tym wiąże się wiele zwyczajów ,dzisiaj już zapomnianych. Kiedyś istniał w Polsce ciekawy zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. W naszym kościele pw. św.Marcina w tym dniu było bardzo kolorowo od kolorowych pisarzowickich palm wielkanocnych. Po liturgii odprawionej przez księdza proboszcza Janusza Gacek, dzieci wraz z rodzicami udały się do Wiejskiego Domu Kultury z palmami, aby wziąć udział w II edycji konkursu na Palmę Wielkanocną ,wykonaną własnoręcznie. Konkurs ten ogłosiła Rada Sołecka i była też organizatorem wraz z księżmi naszej parafii, a współorganizatorem był Zarząd Koła Gospodyń Wiejskich „Strażniczki Tradycji” w Pisarzowicach. Ogłoszenie wyników konkursu ,było w środę. Jury nie lada miało problem z wyborem tych najpiękniejszych,a zarazem zrobionych z naturalnych materiałów palm. Natomiast mniejszy problem był w wyborze najwyższej palmy,gdyż tutaj najgłówniejszą rolę odgrywała wysokość oraz jej stabilność. Okazała się nią ponad 6m. Stwierdzić można z przyjemnością,iż tegoroczny konkurs udał się znakomicie. Zadowolone były dzieci, a organizatorzy usatysfakcjonowani. Druga edycja Konkursu za nami. Nadmienić należy, iż spory udział w nim mieli nie tylko nauczyciele, księża, ale i rodzice. Zasługują wszyscy na słowa podziękowania. I za rok zapraszamy ponownie do konkursu. Przed wręczeniem nagród sołtys Pisarzowic Stanisław Peszel serdecznie przywitał wszystkich i pogratulował im udziału w konkursie. Podkreślił, że kościół katolicki już od IV wieku świętuje Niedzielę Palmową, która jest symbolem wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy na osiołku. Tam rzesze ludzi witały Go i pozdrawiały gałązkami palm. W Pisarzowicach symbolicznie witamy Pana Jezusa właśnie tymi palmami, które zostały poświęcone w kościele a następnie przyniesione do Domu Kultury celem ich oceny.   Relacja-Cecylia Puzoń zdjęcia- Tomasz Tobiasz Czytaj dalej

0 28

O nas

Ocalić od zapomnienia

Wspomnienia Stanisławy Zielińskiej zd. Stajno ur. 14 stycznia 1909r. zm. 13 stycznia 2002r. Wspomnienia spisała córka Halina Ładoń w 2000r. Wspomnienia mojej mamy i innych osób z mojej wsi spisywałam przez kilka lat. Wydałam też w 2004r. książkę pt.” Rodaki – historia życia babć i dziadków”, w której zamieściłam wspomnienia wielu starszych osób. Postanowiłam w ten sposób ocalić od zapomnienia część wspomnień ostatnich świadków wydarzeń, którzy powoli odchodzą, zabierając ze sobą kawałek ciekawej historii z ich życia, wpisanego w historię wsi Rodaki. Uważam, że we wspomnieniach moich rozmówców, jest niezwykły klimat tamtych czasów, którego nie oddadzą najciekawsze książki. Mam nadzieję, że chociaż w części ocaliłam od zapomnienia obrazy codziennego życia członków naszych rodzin, sąsiadów, przyjaciół. W mojej publikacji znajdują się też wspomnienia babć i dziadków spisane przez uczniów. Szkoły Podstawowej w Rodakach Stanisława Zielińska była pierwszą przewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich w Rodakach. Była też pierwszym i jedynym powojennym opiekunem społecznym w Rodakach. Pomagała uzyskać pomoc z Urzędu Gminy ludziom, znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej. Nie było wówczas instytucji Ośrodka Pomocy Społecznej, opiekunowie społeczni działali bezinteresownie we wszystkich wsiach. Wspomnienia z dzieciństwa Urodziłam się w Rodakach w 1909r. w wielodzietnej rodzinie, miałam trzy siostry i pięciu braci. Mieszkaliśmy w domu składającym się z dwóch izb. Spaliśmy bez wygód, dwóch braci spało na tzw. zapiecku, inni na podłodze na siennikach wypełnionych słomą. Dziewczyny na skleconych łóżkach. Najczęściej jedliśmy kaszę z mlekiem. Rodzice to Salomea i Teodor. Ciężko pracowali. Mama wcześnie rano zanim poszła w pole, ugotowała (uprażyła) duży garnek kaszy, wydoiła krowę i ugotowała mleko. Dzieci albo poszły w pole razem z mamą albo bawiły się bez opieki. Kiedy dokuczył im głód, poszli do domu, wydobyli pajdę kaszy kopyścią i trzymając w ręce zajadali jak bułkę. Mlekiem popili. Na obiad najczęściej był żur, kapusta z ziemniakami lub tzw.gałki (z tartych ziemniaków) z mlekiem. Wszyscy byliśmy zdrowi, bracia wyrośli na przystojnych dobrze wyglądających mężczyzn, nie było po nich widać biedy. Ja jako 15 – letnia dziewczynka zostałam wysłana na tzw. służbę do bogatej rodziny w Będzinie. Musiałam wykonywać wszystkie prace jak dorosła osoba. Sprzątać, prać w balii na tarze, myć raz w tygodniu podłogę drewnianą za pomocą ryżowej szczotki. To wszystko za marne grosze. Najgorsze było mycie schodów zimą w zimnym korytarzu i na zewnątrz. Zimy były ostre. Odmroziłam sobie palce u rąk i do końca życia miałam zniekształcone kciuki. Ponieważ płakałam, mama zabrała mnie po paru miesiącach do domu. Przed wojną wiele dziewcząt pracowało w charakterze służących u różnych tzw. panów, za bardzo skromne wynagrodzenie. Za miesięczny zarobek można sobie było kupić dwa kupony kretonu na sukienkę. Przed wojną mój ojciec miał parę koni i dodatkowo pracował w prochowni w Ogrodzieńcu. Zarobił niewiele, ale trochę pomógł rodzinie, duża część dochodu była przeznaczona na utrzymanie pary koni, czyli zakup dla nich pożywienia. Woził proch do kopalń na Śląsku. Wóz był oczywiście drewniany i miał drewniane koła. A konie miały drewniane podkowy. Ojciec mój nosił wąsa i pięknie śpiewał. Dorosłość i decyzje małżeńskie Przyszedł czas, że wszyscy po kolei zakładali rodziny. W Rodakach pozostałam ja i mój brat Jan, pozostali wyjechali. Siostra Wiktoria i brat Władysław wyjechali do Francji, brat Antoni zamieszkał w Kielcach, brat Konstanty w Legnicy, brat Stefan z żoną w Stanowicach na Ziemiach Zachodnich objął gospodarkę, siostra Maria wyjechała z mężem na Pomorze, tam objęła gospodarkę. Widywaliśmy się rzadko, ale przynajmniej raz w roku. Brat Jan ze swoja żoną pozostał w rodzinnym domu. Ja z moim mężem Julianem pobraliśmy się w 1930, wybudowaliśmy w tym samym roku domek drewniany. Przy budowie domu pomagali ludzie, przyjaciele, koledzy, rodzina. Taki był zwyczaj, że gospodarze posiadający las ofiarowali po jednym drzewie, a ci którzy mieli konie zwozili te drzewa. Ojciec męża Karol Zieliński był cieślą i razem z mężem i jego bratem budowali powoli dom. Pomagali też koledzy. Taka była solidarność. Wyposażenie domu skromne, meble zrobione własnoręcznie przez mojego męża i jego ojca. Ostatnie lata przed wojną były bardzo trudne, panowało bezrobocie i bieda. Dziesiątki mężczyzn zdolnych do pracy nie mogło znaleźć zatrudnienia. W pobliskiej papierni pracowało kilku mężczyzn, najczęściej jako sezonowi. Okres wojenny Wybuch wojny sparaliżował nasze życie. Męża zabrali Niemcy, przebywał na robotach przymusowych w Kędzierzynie pracował na budowie od początku 1940r do roku 1944. Zostałam sama z dwoma synami. Było nam ciężko. Ponieważ byłam w miarę silna, uprawiałam pole, hodowałam krowę, gromadziłam drewno na opał. Podczas wojny nie było to łatwe. Niemcy zakazywali ścinania drzew nawet we własnym lesie. Można było ścinać tylko gałązki. Kiedyś zabrali siekierkę mojemu synowi, bo ściął zbyt grubą gałąź. W czasie wojny razem z innymi ludźmi jeździłam do budowania okopów koło Ogrodzieńca. Były wyznaczone dni, często jeździł też za mnie mój syn, który miał 12 lat. Tam Niemcy dawali posiłek, trochę zupy i pajdę chleba. Brakowało jedzenia więc taki posiłek był cenny, a praca trwała prawie cały dzień. W czasie wojny podczas nalotów, siedzieliśmy w murowanej z kamienia piwnicy, tam było też schronienie dla sąsiadów i najbliższej rodziny. W drewnianym domu było zbyt niebezpiecznie. Siedzieliśmy w piwnicy często bardzo głodni, bo nie było warunków aby coś ugotować. Chleba brakowało. Małe dzieci pytały „czy chlebek umarł?”.Aby go upiec trzeba było zmielić zboże w żarnach, które należało ukrywać, bo Niemcy konfiskowali takie sprzęty. Wieczorami siedzieliśmy w domu, okna były zasłonięte kocami, paliła się delikatnie lampka naftowa lub świeczka. Był to smutny czas. Po wojnie mąż znalazł pracę w fabryce papieru. W 1946r. urodziła się nasza córka Halina. Ja prowadziłam gospodarstwo rolne. Było biednie, ale tak mieli wszyscy. Razem z nami w drewnianym domu mieszkała moja mama Salomea, która pomagała mi opiekować się córką kiedy szłam w pole. W latach 50-tych synowie wyjechali do szkół. Jeden do Jeleniej Góry drugi do Sosnowca, mieszkali w internetach. Rzadko przyjeżdżali do domu. Podróż kosztowała, a pieniędzy było niewiele. Byliśmy szczęśliwą rodziną, przetrwaliśmy wszystko. Przytoczone poniżej wspomnienia dotyczą kilku wątków z życia mojej siostry Wiktorii, która z rodziną pojechała “za chlebem” do Francji. Na początku lat 30-tych razem z setkami Polek, matek i żon górników polskich, moja siostra Wiktoria Supernak zd. Stajno ze swoimi dziećmi - synem Witoldem i córką Stanisławą wyjechała z mężem do Francji. Jej mąż wyjechał tam wcześniej, w poszukiwaniu pracy. Syn Witold miał 8 lat, siostra była od niego starsza. Z chwilą wybuchu II wojny światowej cała rodzina brała udział w ruchu oporu w departamencie Nord. Ich dom był miejscem kontaktów, tam też przechowywane były różnego rodzaju tajne dokumenty. Represje ze strony hitlerowców przerzedzały szeregi członków ruchu oporu. Dotknęły one także moich bliskich. W 1941 r. mój siostrzeniec Witold został aresztowany i rozstrzelany w cytadeli w Lille. W 1942r. Niemcy aresztowali także mojego szwagra, który również został rozstrzelany. Po śmierci męża i syna moja siostra ciężko zachorowała i zmarła. Pozostała jedynie siostrzenica Stanisława, która po wielu perypetiach wraz z mężem wróciła w 1945 roku do Polski, do Legnicy. Wszystkie fakty dotyczące rodziny mojej siostry Wiktorii Supernak i wielu innych rodzin, których dotknęły podobne losy, zostały opisane w książce Krystyny Kozłowskiej pt. “Polki z Resistance”. Początki działalności KGW Związek Kółek Rolniczych w Olkuszu agitował do zakładania organizacji. Jedno z pierwszych Kół Gospodyń powstało w Rodakach. Był to 1957r. Organizacja zgromadziła kobiety w przedziale wiekowym 45-65lat. Kobiety organizowały spotkania, konkursy, gotowały, piekły ciasta. Za pozyskane pieniądze od darczyńców zakupiłyśmy talerze i szklanki. Utworzyłyśmy razem ze strażakami grupę teatralną, przygotowywałyśmy sztuki teatralne oraz różnego rodzaju przedstawienia. Z teatrem jeździliśmy po okolicznych wsiach oczywiście furmankami. Warto wspomnieć, że w naszej wsi było wielu muzykantów - samouków. Mężczyźni grali na harmoniach, skrzypcach, fletach, kontrabasie. Dzisiaj jakoś jest mniej talentów muzycznych. Organizowaliśmy zabawy taneczne, a zarobione pieniądze przeznaczałyśmy na zakup brakujących sprzętów do kuchni. KGW współpracowało ze strażakami. Wieś Rodaki była wsią wesołą. Ludzie się spotykali, śpiewali piosenki, organizowali dożynki i inne święta, robili wspólne ogniska na których piekli ziemniaki tzw. pieczonki. Mimo wielu obowiązków, pracy w polu i przy obrządku inwentarza zawsze był czas na zabawę. Obchodzono tradycyjnie ostatki na zakończenie karnawału, spotykało się wiele grup przebierańców, którzy chodzili po ulicy, odwiedzali znajomych i wspólnie się potem gościli. W lasku nad rzeczką organizowano zabawy taneczne na tzw. błonie (drewnianym podeście). Grali miejscowi muzycy. Zazwyczaj zabawy organizowali strażacy, ale kobiety im w tym pomagały. Był też czas kiedy KGW z Rodak wyjeżdżało na różnego rodzaju występy, które miały miejsce w województwie. Kobiety z KGW przygotowywały także obrzędy, z którymi wyjeżdżały na organizowane przeglądy. W organizacji była dość duża rotacja, odchodziły starsze kobiety, a przychodziły młodsze. Kiedy ja po wielu latach zrezygnowałam z przewodniczenia, moją następczynią została Bronisława Gdula. P.s.od autorki tekstu: Mój rodzinny drewniany domek z 1930r. istnieje do dzisiaj, a w nim zorganizowałam Izbę |Regionalną. Zgromadziłam sporą ilość eksponatów, są to w przeważającej części dawne przedmioty codziennego użytku oraz przedmioty używane w gospodarstwie rolnym. W domku jest odpowiedni klimat, są stare meble, obrazy, makatki, stara kuchnia z kafli. Odwiedzają Izbę turyści i dzieci szkolne. Domek mieści się w Rodakach przy ulicy Poprzecznej 7. Zapraszam – Halina Ładoń Autorka tekstu: Halina Ładoń   Czytaj dalej

2 9

O nas

Droga Krzyżowa ulicami Pisarzowic

„Ze względu na Tego ,który został na nim wywyższony- krzyż stanowi dla nas wyraz ostatecznego tryumfu miłości Boga nad wszelkim złem tego świata” (….) abp.Stanisław Gądecki   W piątkowy wieczór przed Niedzielą Palmową z kościoła pw.Św.Marcina na trasę czternastu stacji drogi krzyżowej wyruszyła procesja. Można ,by rzec, że procesja ta jest u nas już tradycją, bo od ponad 20 lat mieszkańcy w ten wyjątkowy wieczór,rozważają zbawczą Mękę i Śmierć Chrystusa wsłuchani w rozważania czytane przez przedstawicieli naszej miejscowości,modląc się żarliwie,bez względu na warunki pogodowe czy niedogodności. Dla nas katolików jest to czas zadumy, refleksji, a jednocześnie pokazanie naszej wiary innym. Do poszczególnych stacji na swoich ramionach krzyż nieśli druhowie pisarzowickiej straży pożarnej, a obok z pochodniami drogę rozświetlała młodzież OSP i ministranci. Strażacy czuwali także nad bezpieczeństwem uczestników procesji oraz kierowali ruchem. Rozważania poszczególnych stacji czytali przedstawiciele; nauczycieli,straży pożarnej,Akcji Katolickiej,rodziców,Rady Parafialnej,Akcji Miłość i Łaska,ministranci,młodzież przystępująca w tym roku do Bierzmowania oraz członkinie Koła Gospodyń Wiejskich”Strażniczki Tradycji” w Pisarzowicach. Dziękujemy Jezusowi, że pozwolił towarzyszyć nam na drodze krzyża. Wiemy, że była ona dla nas ważna. Wiemy, że jest to również droga do szczęścia. Rozumiemy słowa Jezusa: Kto chce iść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.   Przew.KGW-ST -C.Puzoń Czytaj dalej

1 23

O nas

Rada Kobiet Gminy Wilamowice

W Gminie Wilamowice działa siedem Kół Gospodyń Wiejskich. Gminną Radę Kobiet stanowią , przewodniczące poszczególnych Kół Gospodyń Wiejskich tj.KGW Hecznarowice p.Barbara Mleczko (przewodnicząca GRK), Stowarzyszenie Kobiet Dankowic p.Aniela Stańko (sekretarz GRK), Stowarzyszenie Przyjaciół Kaniówka p.Jadwiga Pilot, KGW „Strażniczki Tradycji” p.Cecylia Puzoń,KGW Stara Wieś p.Anastazja Nycz (skarbnik), KGW Wilamowice p.Małgorzata Sznajder, KGW Zasole Bielańskie p.Maria Kajor. Członkiniami honorowymi są pani Anna Foks, oraz p.Gabriela Ryszka przedstawicielka M-GOK Wilamowice. Działalność opiera się w szczególności na koordynowaniu prac wszystkich Kół działających w naszej Gminie. Na spotkaniach ustalane są coroczne plany jak i strategie pewnych wspólnych przedsięwzięć. W dzisiejszych czasach nadal bardzo ważną rolę odgrywają właśnie Koła Gospodyń Wiejskich, bo przecież te wspaniałe członkinie są strażniczkami naszych zanikających już tradycji. Kobiety pielęgnują rodzinną tradycję, obyczaje, co jest widoczne przy organizacjach życia społecznego, gospodarczego, kulturalnego naszych miejscowości. Członkinie w naszych Kołach podejmują bardzo wiele inicjatyw, które mają na celu integrację naszych środowisk. Panie ,ubrane w stroje ludowe uczestniczą w różnych szkoleniach, warsztatach, w rozpowszechnianiu tradycji kulinarnych, muzycznych, rękodzielniczych, dzielą się swoimi doświadczeniami, umiejętnościami m.innymi przekazując je naszym najmłodszym mieszkańcom na spotkaniach w przedszkolach czy szkołach. Współpracują z samorządem gminy, organizacjami społecznie użytecznymi,organizacjami kościelnymi, wspierają akcje charytatywne. Podczas przedsięwzięć w naszej Gminie, powiecie czy województwie panie prezentują swoje przygotowane wg starych receptur potrawy kulinarne, wspaniałe nalewki,likiery jak i rękodzieło ludowe. Aktywnie działają, a wytrwała praca uwidoczniona jest w rozwoju naszych tożsamości kulturowych poszczególnych „Małych Ojczyzn”. Wszystkie te panie, członkinie Kół to „nie słaba płeć”, ale kobiety aktywne, konsekwentne w działaniu, przebojowe,wrażliwe na drugiego człowieka. Pomimo swoich obowiązków ,takich jak zarządzanie gospodarstwem domowym, rolnym, pracą zawodową ( w większości) poza terenem zamieszkania, znajdują czas na podejmowanie działań na rzecz społeczności, w których żyją. Przyczyniają się w ten sposób w większym lub mniejszym stopniu do rozwoju miejscowości, w której „zapuściły swoje korzenie”.   Zbliżają się Święta Wielkanocne, więc panie Gminnej Rady Kobiet przesyłają wszystkim członkiniom Kół Gospodyń Wiejskich w całej Polsce, władzom samorządowym, powiatowym, wojewódzkim, mieszkańcom Gminy Wilamowice,wszystkim pracownikom portalu i kwartalnika MojaWieś świąteczne życzenia;   „ Wieść radosną niosą dzwony na wszystkie świata grają strony, że zmartwychwstał Pan nad Pany Bóg wszechmocny i kochany. Niechaj Wielkanocne życzenia pełne nadziei,spokoju i miłości przyniosą każdemu sercu zadowolenie dzisiaj i w przyszłości.”   a naszym kochanym ,wspaniałym dzieciom, wnuczętom, ten oto wierszyk; „.... na tym stole wielkanocnym, gdy z dorosłych nikt nie patrzy, bazie w krąg rozkłada wiosna i zaczyna swój teatrzyk. W berka bawią się pisanki na talerzach się ścigając, a z cukrowym zaś barankiem z czekolady tańczy zając. Żółty kurczak z waty,który nóżki ma z zapałek, wylał całą wodę z kwiatów ,piszcząc,lany poniedziałek!”   Rada Kobiet Gminy Wilamowice-C.Puzoń Czytaj dalej

2 22

O nas

3 4

Trwa przekierowywanie...

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij