Od Redakcji wszystkie artykuły z kategorii >

Żniwa i tradycje z nimi związane

Żniwa to czas zbioru zbóż, to  wyjątkowe wydarzenie dla rolników. W rodzimej kulturze zajmują bardzo ważne miejsce. Towarzyszą im żniwne piosenki, zwyczaje i święta. I to już od czasów pogańskich. W naszym klimacie zbiory zaczynają się w czerwcu, a kończą zazwyczaj w sierpniu. Zbieramy wszystko, co u nas rośnie, czyli m.in. żyto, pszenicę, jęczmień, owies, pszenżyto i  rzepak. Zboże od wieków było podstawą ludzkiego pożywienia, otaczano je czcią, jako symbol życia, dobra, płodności, dostatku, pożytecznej pracy i błogosławieństwa Bożego. Według legendy ludowej o Matce Boskiej zboża zostały podarowane  ludziom przez samego Boga. Zboża miały kłosy na całej długości – od ziemi aż po wierzchołek. Dlatego ludzie zawsze mieli chleba pod dostatkiem i nigdy nie głodowali. Z czasem tak przywykli do tego dobrobytu, że przestali szanować chleb. W końcu nie wytrzymał. „Skoro nie umiecie uszanować Bożego daru, to nie będziecie go mieli wcale! – zawołał i zamierzał pozbawić wszystkie zboża kłosów tak, aby ludzie nie mieli z nich ziarna. Uderzył w chmurę i zesłał na ziemię deszcz, który padał bez końca przez 40 dni i nocy. Tak się złożyło, że był to czas żniw, woda zalewała kłosy aż po same czubki. Wówczas na ludzi i na wszystko, co żyło,  padł wielki strach i widmo głodu. I byłby świat przepadł bez ratunku, gdyby nie Matka Boska, która zaczęła prosić Boga Ojca, aby ulitował się nad ludźmi i nad ich niedolą. „Jeżeli nie będzie w ogóle ziarna – pomyślała – to ludzie będą umierać z głodu”.  Prosząc tak i modląc się za ludzi,  spłynęła wraz z deszczem na zalane pola. Pociągnęła za kłosy zbóż, wyciągając je nieco nad wodę,  poprosiła Boga, aby choć tyle zostawił dla nich. Jej prośba została wysłuchana, woda wsiąkła w ziemię. Od tamtej pory ziarno w zbożach znajduje się tylko w niewielkich kłosach na samym czubku źdźbła.  I do dzisiaj ta uratowana przez Matkę Bożą długość kłosa daje chleb wszystkim ludziom, chroniąc ich od głodu.  Na wsi przestrzegano też pewnych rytuałów, które miały zapewnić udane zbiory. Nigdy nie rozpoczynano żniw ani w poniedziałek, ani w piątek. Najlepszym dniem tygodnia, by skosić, chociaż jeden snopek zboża, była sobota. – Sobota jest dniem poświęconym Matce Boskiej i stąd ten zwyczaj ,wierzono, że dzięki temu dopisze pogoda w czasie żniw i zboże będzie suche. Pszenica zajmowała w kulturze ludowej  ważne miejsce: jako zboże chlebowe, również z racji faktu, że to z mąki pszenicznej, białej, wypiekano świąteczne chleby, bułki i ciasta – lepsze niż jedzone na co dzień pieczywo żytnie, owsiane czy też jęczmienne, ale też z powodu powiązania ją ze sferą sacrum i stawiania w opozycji do chwastów, jako siły diabelskiej - Pan Bóg pszenicę mnoży, a diabeł kąkol sporzy. Z pszenicy wypieka się także hostię i opłatek, a w dawnej tradycji weselny kołacz i wigilijną kutię przyrządzano koniecznie z mąki pszennej. Miejsca ważne, choć nieco mniej od pszenicy, przypadały także żytu, owsu i jęczmieniowi, jako tym, których używano do wypieków powszednich i produkcji alkoholu. Zboża  były stałym elementem obrzędów i obyczajów ludowych, z których wiele manifestowało się właśnie w czasie żniw i to na nich dzisiaj się skupię. Z początkiem żniw związany był słowiański obyczaj zażynek, czyli rozpoczęcia zbiorów. Kiedy słoma nabierała odpowiedniego koloru, a ziarno stawało się odpowiednio twarde, wiadomo było, że nadszedł czas żniw, który wyznaczał głos przepiórki. Pierwsze kłosy  ścinano w środę lub sobotę były to dni poświęcone słowiańskiej bogini Mokoszy, a później, po przybyciu chrześcijaństwa na ziemie polskie, Matce Boskiej. Początek żęcia wyznaczał gospodarz, który stawał na skraju pola i z odkrytą głową prosił siły wyższe o pomoc. Następnie ostrzył podaną mu uprzednio kosę, robił znak krzyża i przystępował do koszenia – z czasem utarł się zwyczaj, aby koszenie rozpoczynać od miejsca uprzednio obsianego święconym ziarnem w formie krzyża. Po pierwszym koszeniu gospodyni rozkładała na ziemi białe płótno i częstowała chlebem, kiełbasą i gorzałką, a pierwszy skoszony snop przechowywano do Święta Godowego. Do żniw wstawano zwykle przed świtem, aby móc w ciągu dnia, w czasie największych upałów zrobić sobie przerwę na posiłek i odpoczynek – jak również dla ochrony przed południcami, które krzywdzić miały pracujących w południe żniwiarzy. Często też w czasie pracy śpiewano, rytm pieśni pomagał bowiem w utrzymaniu tempa. Bardzo pilnowano, aby na ściernisku nie został ani jeden kłos. Na początku też żęto zboże sierpem, ponieważ kosę uważano za atrybut śmierci, z czasem jednak przekonano się do niej, jako narzędzia żniw, co pozwoliło na znaczne przyspieszenie prac. Konsekwencją tego był jednak spadek jakości słomy. Na zakończenie żniw na polu pozostawiano fragment zboża. Przystrajano go kwiatami i stanowił on symbol ich zakończenia. Kłosy ścięte z tego miejsca wykorzystywane były podczas przypadającego na 15 sierpnia święta Matki Boskiej Zielnej. Współczesny człowiek żyje inaczej od swoich przodków, ale trudno powiedzieć, czy nie lepiej. Rolnik stał się samowystarczalny i nie ma potrzebuje, by sąsiedzi przychodzili do pomocy podczas żniw. Wsiada do nowoczesnego kombajnu i sam kosi od rana do wieczora. Nawet z nikim nie porozmawia. Dawniej praca była ciężka, ale ludzie na polu mieli czas  rozmowy i spotkania. Już teraz sąsiad z sąsiadem nie usiądzie na miedzy, by pogadać o wszystkim i o niczym. Takie czasy nastały. Magdalena Studzińska     (s)

Amore pomidore!

Czy jest wśród Państwa ktoś, kto nie kocha pomidorów? Kto nie lubi pomidorówki, nie przepada za gołąbkami w sosie pomidorowym? Nie zerka tęsknym wzrokiem na świeżą bułkę z pomidorami, cebulą i koperkiem? Kto pizzę absolutnie je bez pomidorów! Kto na pomidory patrzy wilkiem!? Niemożliwe! Solanum lycopersicum – pomidor zwyczajny, niby taki zwyczajny a jednak król każdego stołu. Zadomowiać się w Europie zaczął dopiero w XVI wieku, bo choć Krzysztof Kolumb w 1492 roku odkrył Amerykę i prawdopodobnie przywiózł pomidory, to Europa jednak nie doceniła ich potencjału i potraktowała jako niezwykle ozdobną roślinę… trującą.  Zapewne dlatego, że niedojrzały pomidor zawiera toksyczny związek - solaninę, która może powodować dość nieprzyjemne dolegliwości. I choć pierwsze zwyczajowe nazwy pomidora, potwierdzające, że miłość do nich zaczęła rozkwitać, pojawiły się dopiero w XVI wieku, to już wtedy było wiadomo, że to uczucie na wieki. O pomidorach, zaliczanych na początku do owoców, zaczęto wyrażać się wręcz poetycko, z podejrzeniem, że są afrodyzjakami… Jabłko miłości - poma amoris, złote jabłko - poma aurea, a później już brzmiące znajomo - pomi d’oro to tylko niektóre z określeń, jakie im nadawano. Sam pomidor musiał jednak zaczekać całe dwa wieki, kiedy to stał się naszym swojskim pomidorem. Co koi nerwy?  Pomidor! Okazuje się, że pomidor to nie tylko smak. To cenne narzędzie w walce z nowotworami. Likopen, organiczny związek chemiczny, który wchodzi w skład pomidora jest jednym z przeciwutleniaczy, chroniących organizm przed chorobami układu krwionośnego, a przede wszystkim przed rakiem. Likopen przyswajalny jest w postaci przetworzonej, przez np. podgrzanie pomidora z oliwą (lub innym tłuszczem) - wtedy najlepiej się wchłania. Ale to nie wszystkie właściwości pomidora. Pomidor to „lek” na nerwy i powód dobrego samopoczucia. Hmm…, może dlatego, że jest tak niskokaloryczny - w 100 g ma tylko 15 kcal. I wtedy można go jeść, jeść, jeść… i cały czas chudnąć! Życie bywa piękne! Pomidory to też skarbnica wielu innych cennych dla człowieka wartości. Potas zawarty w pomidorach pozwala prawidłowo pracować układowi krwionośnemu, dba o nasze serce i pozytywnie wpływa na kurczliwość mięśni oraz obniża ciśnienie tętnicze. Warto wspomnieć, że pomidory mają również mnóstwo witaminy C. Jeden pomidor pokrywa aż w 60% jej dzienne zapotrzebowanie i tym samym wzmacnia naszą odporność oraz zabezpiecza 25 % dziennego zapotrzebowania na witaminę E, która nazywana jest witaminą młodości i płodności. Pomidory zawierają też witaminy z grupy B, witaminę H i witaminę K oraz duże ilości b-karotenu, którego działanie polega między innymi na neutralizowaniu szkodliwych wolnych rodników. Krwawa Mary… Ależ absolutnie piszę o tej zdrowej wersji - bez alkoholu - za to z mnóstwem cennego pomidorowego składnika, stąd zapewne ten krwawy pomidorowy przymiotnik w nazwie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że według niektórych wersji nazwa koktajlu pochodzi od imienia brytyjskiej królowej Marii I Tudor, która była zwana "Krwawą Marią" z racji swoich, hmm… zainteresowań. Spuśćmy jednak zasłonę milczenia na minione wieki i cieszmy się pomidorowym smakiem Krwawej Mary. Ale pomidory to nie tylko wstrząsające fakty, to także inne interesujące odsłony dań z nimi w roli głównej.  Sałatki, surówki, zupy na ciepło czy chłodniki, zapiekanki, sosy, smoothie i proszę Państwa… lody! Tak, są już pomidorowe lody w towarzystwie pachnącej bazylii! Obawiam się jednak, że na samym początku zapomniałam wspomnieć o najważniejszej roli naszego pomidora. Roli, z której jej znany i ceniony chyba w każdym zakątku świata. Bo czyż można nie wspomnieć o ketchupie? No właśnie. Addio pomidory I choć Kabaret Starszych Panów śpiewał z tęsknotą… „…Addio pomidory  Addio ulubione  Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół  Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej  Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół  To cóż że jeść ja będę zupy i tomaty  Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ ...  w te witaminy przebogaty...  Addio pomidory, addio utracone  Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł” To dziś pachnącymi pomidorami możemy cieszyć się przez cały rok, choć bez wątpienia te polskie, słoneczne są najlepsze! Sylwia Skulimowska Czytaj dalej

„Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą” - rusza ogólnokrajowa akcja

To już szósta edycja ogólnopolskiej akcji informacyjno-edukacyjnej na rzecz bezpieczeństwa osób przebywających na wodach i terenach przywodnych pod nazwą „Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą” . W ramach akcji Biuro Komunikacji Społecznej KGP we współpracy z Biurem Prewencji KGP przygotowało spoty informacyjne, w których wzięły udział reprezentantki Polski w kajakarstwie - medalistki Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Celem akcji „Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą” jest poprawa bezpieczeństwa osób przebywających na wodach i terenach przywodnych, poprzez działania informacyjno-edukacyjne skierowane do ogółu społeczeństwa. Jej bezpośrednimi adresatami są osoby przebywające nad wodą - zarówno dzieci, młodzież, jak i osoby dorosłe. Planując wypoczynek nad wodą, zapoznaj się z poniższymi radami i wskazówkami, które pozwolą Ci uniknąć niepotrzebnej tragedii oraz spędzić bezpiecznie wakacje i czas wolny. Rady dla wypoczywających nad wodą Najbezpieczniejsza jest kąpiel w miejscach odpowiednio zorganizowanych i oznakowanych, będących pod nadzorem ratowników WOPR lub funkcjonariuszy Policji Wodnej. Nie korzystaj z kąpieli w gliniankach, stawach, na żwirowiskach – mogą być bardzo zanieczyszczone, zarośnięte i głębokie; w razie zagrożenia nikt Cię nie usłyszy. Bardzo lekkomyślne jest pływanie w miejscach, gdzie kąpiel jest zakazana. Informują o tym znaki i tablice. Nie wolno też pływać na odcinkach szlaków żeglugowych oraz w pobliżu urządzeń i budowli wodnych (mostów, zapór, portów itp.) Przestrzegaj regulaminu kąpieliska, na którym wypoczywasz. Dobrze jest znać oznaczenia obowiązujące na kąpielisku: biała flaga – kąpiel dozwolona, czerwona flaga – kąpiel zabroniona, brak flagi – nie ma dyżuru ratowników. Jeśli Twoje dzieci są w wodzie, miej nad nimi ciągły nadzór (na moment nie spuszczaj ich z oka), nawet wtedy, gdy umieją pływać. Jedno zachłyśnięcie może się skończyć utonięciem. Obecność ratowników nie zwalnia rodziców lub opiekunów z obowiązku pilnowania dziecka. Odpowiedzialność za swoje dzieci zawsze ponoszą rodzice. Nie pływaj w wodzie o temperaturze poniżej 14 stopni Celsjusza, najlepsza temperatura to 22-25 stopni. Nie pływaj w czasie burzy, mgły, gdy wieje porywisty wiatr. Nie skacz do wody, gdy skóra jest nagrzana po bezpośrednim kontakcie ze słońcem. Przed wejściem do wody skorzystaj z prysznica lub stopniowo ochlap klatkę piersiową, szyję i nogi – unikniesz wtedy wstrząsu termicznego, skurczu lub omdlenia. Nie przebywaj też za długo w wodzie, gdyż grozi to wychłodzeniem organizmu. Po wyjściu z wody trzeba się osuszyć i przebrać w suche ubranie. Nie pływaj w miejscach, gdzie jest dużo wodorostów lub wiesz, że występują zawirowania i zimne prądy. Pływaj w miejscach dobrze Ci znanych. Nie skacz do wody w miejscach nieznanych, gdy nie wiesz, jaka jest głębokość wody i jak ukształtowane jest dno. Może się to skończyć śmiercią lub kalectwem! Absolutnie zabronione są w takich miejscach skoki na tzw. główkę. Pamiętaj też, żeby nie popychać innych kąpiących się i wypoczywających. Nigdy nie pływaj po spożyciu alkoholu. Nie pływaj na czczo lub bezpośrednio po posiłku. Pamiętaj, że materac dmuchany nie służy do wypływania na głęboką wodę, daleko od brzegu, podobnie jak inne gumowe zabawki (np. koło, rękawki, pontony). Pływanie po zapadnięciu zmroku oraz w nocy jest bardzo niebezpieczne. Korzystaj jedynie z pewnego i sprawnego sprzętu pływającego. Na brzegu, szczególnie w słońcu, noś nakrycie głowy, smaruj się filtrami ochronnymi. Najlepiej opalaj się w ruchu, np. grając w piłkę. Jeżeli jesteś świadkiem udzielania pomocy człowiekowi wyciągniętemu z wody - nie przeszkadzaj ratownikom, nie komentuj ich działań, nie traktuj tej sytuacji instruktażowo. Tu toczy się walka o życie ludzkie. Bawiąc się w wodzie, nie zakłócaj wypoczynku innym. Zadbaj o czyste kąpielisko - nie wrzucaj do wody żadnych śmieci, butelek, papierków, opakowań. Nie krzycz nad wodą, nie rób niepotrzebnego hałasu, nie wzywaj pomocy dla żartu. Jeśli widzisz, że ktoś w wodzie lub na brzegu potrzebuje pomocy ratownika, najlepiej unieś obie ręce, krzyżuj i rozkładaj je nad głową. Podczas pływania kajakiem, łódką czy żaglówką, pamiętaj zawsze o założeniu dziecku kamizelki ratunkowej z kołnierzem, która musi być dopasowana do jego wagi i wzrostu oraz koniecznie zapięta. Dobrze jest wpisać do telefonu numer ratunkowy nad wodą – 601 100 100. W razie wypadku zadzwoń, podając miejsce zdarzenia, opisując sytuację, stan osób poszkodowanych i ich liczbę. Koniecznie podaj swoje nazwisko. Nigdy nie przerywaj pierwszy rozmowy z dyżurnym!   Czytaj dalej

„Wilamowskie Śmiergusty”

Po pandemicznej, dwuletniej przerwie udało się zorganizować cykliczną imprezę środowiskową Wilamowskie Śmiergusty. Pogoda sprzyjała spacerom, a atrakcji nie brakowało. Tłumy mieszkańców i przyjezdnych z gminy Wilamowice odwiedziło trwającą przez dwa dni imprezę na LKS”Wilamowiczanka” w Wilamowicach. Można było nie tylko potańczyć, pośpiewać, a także podziwiać kunszt muzyczny, taneczny i kulinarny. W pierwszym dniu zaprezentowali się: grupa „Kurtynka” oraz Dziecięcy Teatrzyk Lalkowy „Wiluś” z Wilamowic. Następnie wszyscy zebrani wysłuchali koncertu Reprezentacyjnej Orkiestry Dętej Wilamowic. Podziwiali dziewczęta z Mażoretek „Nemezis”, koncert zespołu „Pociąg Rock'n Roll”. Sobotni pierwszy dzień zakończył się festynem z zespołem „Desperado” w późnych godzinach nocnych, oczywiście pod gwiazdami. Drugi dzień „Wilamowskich Śmiergustów” rozpoczął występ młodzieżowej orkiestry dętej z Pisarzowic. Następnie zaprezentowały się zespoły ludowe: Z.R.”Dankowianie”,Z.R.„Echo” i Z.R.”Pisarzowianki” Swój wielki kunszt taneczny pokazały dziewczęta z Akademii Mażoretek „Gracja” ze Starej Wsi. Przy dużym aplauzie widowni, dziewczęta z Gracji zakończyły swój występ, zaprezentował się zespół „Nafest Band” z Republiki Czeskiej oraz rodzimy wirtuoz Janusz Korczyk z Zasola Bielańskiego. Drugi dzień imprezy środowiskowej zakończył Szymon Wydra z zespołem „Carpe Diem” oraz pokaz sztucznych ogni. Warto dodać, że podczas trwania drugiego dnia świetnej zabawy nie zabrakło poczęstunku, który to członkinie KGW Gminy Wilamowice przygotowały i częstowały obecnych na stadionie. Były to panie z KGW; z Dankowic, z Hecznarowic, z Kaniówka, ze Starej Wsi, z Pisarzowic, z Wilamowic i z Zasola Bielskiego. Obecne były również panie z Ukrainy ze swoimi regionalnymi produktami, mieszkające w Wilamowicach. Był także szeroki wybór potraw z grilla i napojów. Przez dwa dni (28 i 29 maja) nie zabrakło wielu atrakcji dla milusińskich, były to ; wesołe miasteczko, stoiska z zabawkami i słodyczami, animacje z „Fabryką Radości”. Podziękowanie kierujemy do organizatorów, a to: Burmistrza Gminy Wilamowice i pracowników na czele z dyrektorem Miejsko Gminnego Ośrodka Kultury w Wilamowicach za wspaniale zorganizowaną imprezę integracyjną. Działania realizowane były w ramach projektu pt. ”Solidarni w partnerstwie: społeczna i międzynarodowa współpraca-kluczem do europejskiej solidarności.” Z Programu Europe for Citizens. Partnerzy projektu: Kisújszàllàs Vàros Onkormànyzata- Węgry, Obec Hornà Súča- Słowacja, Mĕstský úŕad Dolni Beneśov- Republika Czeska, Mesto Rajecké Teplice- Slowacja, Grad Żupanja- Chorwacja, Grad Klanjec- Chorwacja, Obec Kunerad- Słowacja Czytaj dalej

Aktualności wszystkie artykuły z kategorii >

Kolorowe jarmarki

Nie było lepszego miejsca na prezentację oferty Zagórzańskich Dziedzin niż Jarmark w Muzeum. I to nie byle jakim Muzeum, ale takim, którego głównym celem jest badanie, zachowanie i popularyzacja materialnej i duchowej kultury Zagórzan. Na zaproszenie Partnera Zagórzańskich Dziedzin, Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce – Zdroju, kreatorzy zagórzańskiej marki lokalnej prezentowali podczas dorocznego wydarzenia swoje produkty oraz ofertę turystyczno – wypoczynkową regionu. Jak to na prawdziwym jarmarku wszystkie stoiska mieniły się feerią barw, a kupujących i oglądających otaczał zewsząd przyjemny gwar rozmów… Na tle pozostałych wystawców wzrok przyciągał duży biały namiot, do którego wabiły smaki, zapachy i muzyka zagórzańska. Można tu było nabyć miody i produkty pszczele z dwóch zagórzańskich pasiek – od Moniki i Piotra Woźniaków z Koniny oraz Marii i Tadeusza Kołodziejów z Łostówki. Wprawne oko znawców produktów lokalnych dostrzegło wśród tych pierwszych miód wielokwiatowy oznaczony Znakiem Promocyjnym ZAGÓRZAŃSKIE DZIEDZINY, którego wysokiej jakości strzegł na stoisku Bulanda dumnie prezentujący znak zagórzańskiej marki. Miłośnicy produktów prosto od rolnika mogli do woli wybierać w serach wytwarzanych przez Monikę Kubik z Mszany Górnej. Swoje dzieła ręką ludzką uczynione na jarmark przywieźli Zagórzańscy Pasjonaci Stowarzyszenie Rękodzielników, Justyna Babuśka z Łętowego (ręcznie malowane przez nią chusty to prawdziwe perełki!) oraz siostry Danuta i Ewa Franczak z Mszany Dolnej. Literaturę dot. regionu oraz inne swoje utwory proponowała gościom wydarzenia zagórzańska pisarka i poetka – Władysława Anna Jamróz. O bogatej ofercie turystycznej regionu zawierającej przede wszystkim usługi ze Znakiem Promocyjnym ZAGÓRZAŃSKIE DZIEDZINY Bazy Lubogoszcz z Kasinki Małej i JANDA Resort&Conference w Mszanie Dolnej dyskutowano z ich przedstawicielami (odpowiednio: Lucyną Pazdur i Dominiką Duda – Nalepa) oraz pracownikami bliźniaczych samorządów: miasta i gminy Mszana Dolna. Jak zwykle serca turystów skradł Jasiek, góral zagórzański, który czarował niesamowitymi opowieściami i obietnicą wspólnej wędrówki po skarb! Show zdecydowanie skradła jednak Dorota Kościelniak ze Stowarzyszenia Miłośników Kultury Góralskiej Pod Cyrlom z Olszówki, która w zaaranżowanej obok białych namiotów strefie warsztatów kreatywnych, proponowała prowadzone przez siebie aktywności: warsztaty taneczno – muzyczne „Pieca zadym nie troncojcie” (ze Znakiem Promocyjnym ZAGÓRZAŃSKIE DZIEDZINY) oraz artystyczne „Cosik zmalowane” – obydwa z oferty Zagórzańskich Dziedzin. Olszowianka zabawą „w scura” testowała swój nowy pomysł. Podbiła nim serca uczestników jednej z półkolonii Summit Europejskie Centrum Językowe. Niezmiennie powodzeniem cieszyło się monidło z zagórzańską parą pędzla Józefy Potaczek. Możliwość szybkiej przymiarki stroju regionalnego i zrobienia sobie w takim anturażu zdjęcia okazała się nie lada atrakcją. Opowieści o Zagórzańskich Dziedzinach snuliśmy cały dzień. Na naszym stoisku gościliśmy mieszkańców Rabki i okolic oraz turystów przebywających tutaj na wypoczynku, ale również ludzi „z branży”, którzy nie tylko o Zagórzańskich Dziedzinach słyszeli, ale są nimi zafascynowani i z zapałem nam kibicują! Miło było usłyszeć słowa gratulacji i poznać nowych fanów zagórzańskiej marki lokalnej - wspominają Zagórzanie. Nie wymienimy tutaj wszystkich, ale wspomnieć musimy o przebojowej i niezwykle profesjonalnej autorce profilu „Zaryte. Podróże w czasie i przestrzeni”. Poznać ją osobiście to prawdziwy zaszczyt i przyjemność! Po raz kolejny z rabczańską społecznością oraz uzdrowiskowymi turystami spotkamy się 13 sierpnia b.r. podczas „Święta rabczańskiej solanki”. Obiecujemy, że atrakcji nie zabraknie! – zapraszają kreatorzy Zagórzańskich Dziedzin. Magda Polańska Czytaj dalej

Warto spełniać marzenia!

Mażoretki Pixi to zespół działający przy Gminnym Ośrodku Kultury w Wijewie. Obecnie w sekcji trenują dwie kategorie wiekowe: kadet i junior. Podczas treningów dziewczyny pracują z różnymi rekwizytami tj.: baton, czyli pałka mażoretkowa, POM PON, buława oraz flaga. Taniec mażoretkowy jest to jeden z trudniejszych sportów, ponieważ podczas marszu należy poprawnie skoordynować ruchy, które muszą być synchronizowane z muzyką jednocześnie wykonując pracę z rekwizytem. Taniec uczy dziewczyny cierpliwości, wytrwałości, pokory, umiejętności radzenia ze stresem oraz poczucia rytmu. Podczas treningów wykorzystywane są różne rodzaje style tańca i sportu np. balet, jazz, gimnastyka, akrobatyka i wiele innych. W 2020 roku Mażoretki Pixi debutowały podczas Mistrzostw Europy w federacji MIA online uzyskały tytuł I vice mistrza Europy w kategorii junior trio classic. Następnie 2021 roku uzyskały tytuł II vice mistrza Świata Federacji MIA online w kategorii junior miniformacja POM PON. Te osiągnięcia dały nam siłę, aby startować podczas kolejnych Mistrzostw. W obecnym sezonie dziewczyny wywalczyły: I miejsce kategorii miniformacja kadet POM PON z federacji ZSM oraz SMTiChP II vice Mistrza Polski w kategorii miniformacja baton junior z federacji ZSM oraz SMTiChP II vice Mistrza Polski w kategorii junior miniformacja buława z federacji ZSM II vice Mistrza Polski w kategorii trio junior buława SMTiChP Udział podczas Mistrzostw Polski weryfikuje umiejętności Mażoretek. Każdy sukces powoduje w zespole chęć do dalszej pracy i kontynuowania pasji dziewczyn. Dzięki tym osiągnięciom i ciężkiej pracy kształtuje się niezwykła wieź w zespole. Natomiast w każdej trudnej chwili dziewczyny wspierają się wzajemnie. A porażki motywują do poprawienia błędów. ,,Jesteśmy szczęśliwe, kiedy możemy wystąpić przed publicznością i zaprezentować swoją pasję. Niezwykle motywuje nas doping i brawa publiczności. Słowa uznania zawsze nas wzruszają i utwierdzają nas, że warto dążyć i spełniać marzenia. Obecnie przygotowujemy się do koncertu z okazji 5-lecia istnienia zespołu, który odbędzie się we Wrześniu.’’ Agnieszka Szczepańska - trenerka zespołu      (s) Czytaj dalej

Wijewiada!

Kolejna impreza za nami! W sobotę, 16 lipca, na boisku przy Wiejskim Domu Kultury w Wijewie odbyła się kolejna edycja Wijewiady czyli święta gminy Wijewo. Imprezę o godzinie 17:00 rozpoczął Wójt Gminy Wijewo Mieczysław Drożdżyński i zaczął sięTurniej Wsi o Puchar Wójta Gminy Wijewo. To zabawa, w której mieszkańcy rywalizują o miano najlepszej wsi w gminie. Do rywalizacji przystąpiło 6 sołectw, które zmierzyły się w siedmiu konkurencjach. Były to m.in. tor sprawnościowy, przeciąganie liny czy marsz gąsienicy. Niespodzianką była ostatnia konkurencja, którą było dojenie krowy na czas. Niektórzy zawodnicy pierwszy raz w życiu doili krowę! W tym roku zwycięzcami turnieju zostali mieszkańcy Brenna, którzy odebrali z rąk Wójta Gminy Wijewo, pana Drożdżyńskiego, oraz Przewodniczącej Rady Gminy Wijewo, pani Rąk, puchar oraz czek z nagroda pieniężną. Wszystkie pozostałe drużyny także otrzymały puchar oraz nagrody pieniężne o wartości uzależnionej od zajętego miejsca w turnieju. Ogólna klasyfikacja Turnieju Wsi o Puchar Wójta Gminy Wijewo: I miejsce - Brenno II miejsce - Radomyśl III miejsce - Potrzebowo IV miejsce - Miastko V miejsce  - ex aequo Zaborówiec i Wijewo Największą atrakcją wieczoru był Kabaret DNO, który wystąpił ze swoim ponad godzinnym spektaklem oraz zespół wykonujący utwory zespołu ABBA –ABBA COVER Tribute Live Band, który rozgrzewał publiczność w tą chłodną noc. Obok sceny przygotowano strefę dla dzieci z dmuchańcami i eurobungee oraz stoisko z zabawkami. Przygotowano też stoiska gastronomiczne, gdzie można było kupić m.in. watę cukrowa czy popcorn, a także dania lokalnej kuchni przygotowane przez Panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Wijewa oraz Ochotniczą Straż Pożarną w Wijewie. Na koniec imprezy odbyła się zabawa z DJ-ami, którzy zagrzewali do tańca wszystkich gości w tą zimną noc. Ewelina Walkowiak Gminy Ośrodek Kultury we Wijewie Redkacja mojaWieś również była na Wijewiadzie! Zwycięskie Brenno otrzymało od nas najnowszy numer kwartlanika "mojaWieś"! No i oczywiście spróbowaliśmy pysznego bigosu przygotowanego przez Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Wijewie! Dziękujemy! I do zobaczenia za rok!  Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij