Od Redakcji wszystkie artykuły z kategorii >

Artystycznie i kulinarnie na XIII Reg.Spotkaniu z Tradycją w Oświęcimiu

Oczami korespondenta- część III 13 i 14 lipca podczas trwania XIII Przeglądu Zespołów Regionalnych KGW w Oświęcimiu można było podziwiać nie tylko piękne kolorowe (tradycyjne) stroje z dziewięciu powiatów południowej Polski , wsłuchać się w śpiew i zobaczyć ciekawe układy taneczne, artystyczne rzemiosło ,ale też pokosztować pysznych ciast członkiń Kół Gospodyń Wiejskich współpracujących z RZRKiOR w Bielsku-Białej. Wpisać się było można także do Księgi Pamiątkowej RZRKiOR w Bielsku-Białej. W pierwszym i drugim dniu trwania Spotkania z Tradycją zobaczyć można było jak i kupić piękną ,ręcznie wykonaną biżuterię. Biżuterię wykonały  członkinie KGW z Dzięgielowa na czele z panią Gertrudą Proksa, Kosze kwiatów zrobionych z włóczki czy kordonka przez członkinie z KGW Bujaków. W drugim dniu można też było podziwiać „ewenement.”!!! Członkini  z KGW Brzeszcze –Bór pani Stanisława Kuczyńska  pokazywała jak robi się serwetkę metodą klockową. Warto wspomnieć, iż „koronki klockowe” przez wieki uważane były za najbardziej ekskluzywne tekstylne wyroby. Nazwę swoją wzięły od narzędzi, czyli podłużnych szpulek drewnianych zwanych klockami za pomocą których były i są wytwarzane. Należą z pewnością do najciekawszych, a zarazem najtrudniejszych technik rękodzieła artystycznego. Nie można było oderwać wzroku od zręcznie pracujących i przerzucających szpulki drewniane paliczków artystki nad tworzącym się wzorem serwetki. Jest to nieprawdopodobne, że można wytworzyć takie piękne i misterne dzieło. Pani Stanisława przywiozła ze sobą także gotowe serwety, serwetki, podkładki pod filiżanki ,nawet zakładki do książki. W ciągu tych dwóch wspaniałych dni goście, występujący artyści, mieszkańcy czy turyści na Rynku Głównym w Oświęcimiu oglądający i podziwiający kunszt artystyczny pań z KGW Bujaków, Dzięgielowa i Brzeszcz-Bór , syci wrażeń, znaleźli jeszcze miejsce by pokosztować pysznych wyrobów cukierniczych ,wypieków członkiń KGW z Soli, Zwardonia i z Brzeszcz-Bór. Można także było oglądnąć ciekawe zdjęcia, przeczytać wpisy „złote myśli” czy cytaty w Księdze Pamiątkowej  RZRKiOR w Bielsku-Białej. Nad Księgą od lat pieczę ma honorowy członek Zarządu p.Edward Korczyk.

20 lat na scenie

W Pisarzowicach sensacja, baby tworzą zespół tańca KGW chce występować Okolice zawojować... tak było 20 lat temu, a dzisiaj Zespół Regionalny ”Pisarzowianki” świętuje swoje okrągłe urodziny. Zespół powstał w listopadowy wieczór 1998 roku. Jego założycielem był Stanisław Olearczyk akompaniator i kierownik muzyczny, który pełni tę funkcje do dziś. Choreografem jest pani Bogusława Kubiczek (przez 10 lat była kierownika grupy), a od 2012 roku kierownikiem jest Cecylia Puzoń, przewodnicząca KGW”Strażniczki Tradycji” w Pisarzowicach. Od początku aktywnie grupa bierze udział we wszystkich wydarzeniach sołeckich, gminnych powiatowych, wojewódzkich, dożynkach, przeglądach zespołów regionalnych, uroczystościach kościelnych. Występuje na scenach w Słowacji i w Czechach. Podczas uroczystych obchodów jubileuszu, które miały miejsce na sali OSP w Pisarzowicach goście mogli podziwiać przywiezione przez zespół, nie tylko z zagranicznych wojaży, nagrody, dyplomy, suveniry i puchary. Podczas uroczystości zostały wręczone odznaczenia, które przyznano jubilatom przez Zarząd Oddziału Polskiego Związku Chórów i Orkiestr w Bielsku-Białej. Srebrną Odznakę Honorową otrzymał za wybitną działalność artystyczną pan Stanisław Olearczyk, brązową uhonorowano członków zespołu, a kierownik Cecylii Puzoń wręczono Dyplom Honorowy za wybitne zasługi dla amatorskiego ruchu artystycznego. Szefowa zespołu wręczając wraz z paniami z zespołu statuetki na zakończenie jakże wspaniałej uroczystości, podziękowała wszystkim władzom powiatowym, samorządowym, organizacjom działającym na terenie Gminy Wilamowice jak i poza nią, sponsorom, darczyńcom, sympatykom, członkom zespołu którzy występowali na przestrzeni 20 lat istnienia i ich rodzinom, a obecnym członkom zespołu „małym i dużym” za zaangażowanie . Podziękowania skierowane także były w szczególności do starosty bielskiego Andrzeja Płonki, burmistrza Mariana Treli oraz dyrektora M-GOK w Wilamowicach Aleksandra Nowaka, którzy objęli patronat nad jubileuszem zespołu. Po części artystycznej rozpoczęła się biesiada przy suto zastawionych stołach, podczas której gości bawił grający na akordeonie pan Stanisław. Wspaniały poczęstunek przygotowała wraz z grupa członkini zespołu Beata Kostrzewa. Cecylia Puzoń zdjęcia A.Olearczyk oraz R.Prochowski Czytaj dalej

Scena to ich drugi dom

Logopeda, woźny, policjant, nauczyciele, dyrektorka przedszkola i szkoły podstawowej, stomatolog, gościnnie lekarz a nawet ksiądz, spotkali się pewnego dnia na scenie Centrum Kultury w Żabnie. Z ciekawości, a może trochę dla świętego spokoju dali się namówić do udziału w przedstawieniu i wcielili się w postacie z baśni o Czerwonym Kapturku. Ot tak - niepozornie rozpoczęła się ich wielka przygoda ze sceną. Zanim jednak grupa teatralna AD-HOC, o której tu mowa, rzuciła na kolana żabieńską publiczność pomysł na amatorski teatr narodził się w głowie Elżbiety Kijowskiej, nauczycielki ze Szkoły Podstawowej w Żabnie. Pani Elżbieta miała już spore doświadczenie, bo prowadzi od 20 lat dziecięcy teatr Galimatias. – Zajęcia z dziećmi to niesamowita frajda – zapewnia reżyserka przedstawień. – Dostrzegłam wielki potencjał w uczniach. Z biegiem czasu grupa dzieci, którą wzięła pod swoje skrzydła, zaczęła odnosić spore sukcesy na deskach teatralnych i sięgać po najwyższe laury na konkursach, nawet ogólnopolskich. – Pomyślałam, że skoro zespół dziecięcy odnosi tak znaczące sukcesy, czemu by nie spróbować z dorosłymi – wspomina pani Elżbieta. Przy próbie realizacji pomysłu pojawił się jednak spory kłopot. Żabno jest małą miejscowością w powiecie tarnowskim i nikt z zaproszonych przez reżyserkę znajomych nie palił się do współpracy. Trzeba było zmierzyć się ze obawami, wstydem i strachem przed śmiesznością. – Ja byłam jednak przekonana, że przedsięwzięcie musi wypalić – mówi pani Elżbieta. – Nie zrezygnowałam tak łatwo. Dalej dzwoniłam, namawiałam i prosiłam, na tyle skutecznie, że zebrało się kilku ochotników. Zaczęły się próby do pierwszego przedstawienia, które było luźną adaptacją baśni o Czerwonym Kapturku. Wielkimi krokami zbliżała się premiera. – Gdy staliśmy przed sceną, tuż przed naszym debiutanckim występem, sami nie mogliśmy w to uwierzyć – opowiada reżyserka. Centrum Kultury pękało w szwach. Zgromadzona publiczność nie zmieściła się na sali widowiskowej i czekała na korytarzu ponad godzinę, żeby obejrzeć przedstawienie. – To zagrzało nas do boju, poczuliśmy wiatr w żaglach i ogromną motywację do dalszej pracy – wspomina reżyserka. Kontakt z publicznością, oklaski, atmosfera na scenie, światła, kostiumy – wszystko sprawiło, że krew mocniej zaczęła krążyć w żyłach aktorów, obudziła się pasja, rozkwitły talenty. – Rozpoczęłam poszukiwania nowego repertuaru – wspomina pani Elżbieta. – Chcieliśmy jako grupa być coraz lepsi, żeby się nie wstydzić, żeby nikt nie powiedział, że jesteśmy wiejskim zespołem. Postanowiliśmy stworzyć prawdziwy teatr. W gronie aktorów, a z czasem przyjaciół pani Elżbiety znaleźli się: nauczyciele, dyrektorka przedszkola, dyrektorka szkoły podstawowej w Niedomicach (bo była na spektaklu i bardzo chciała zagrać) logopeda, woźny, policjant, stomatolog, gościnnie lekarz, a nawet ksiądz. – Wszyscy stworzyli niesamowity zespół, który działa już od 6 lat – dodaje pomysłodawczyni teatru. – W tym czasie wystawiliśmy kilka sztuk, otrzymaliśmy kilka wyróżnień na festiwalach, ale najważniejsze jest to, że doskonale się rozumiemy. Dajemy z siebie wiele, bo pomimo licznych obowiązków zawodowych spotykamy się 2 razy w tygodniu, żeby każdy spektakl był na najwyższym poziomie. Od początku grupę wspiera pani dyrektor Centrum Kultury w Żabnie – Marta Warias, która zagrała w pierwszym spektaklu. Przygoda z teatrem zaczęła się od niepozornej bajki, ale w repertuarze grupy znalazły się sztuki Sławomira Mrożka, Juliusza Machulskiego czy Jana Drdy . – Ostatni spektakl, który napisał współczesny mistrz angielskiej farsy Ray Cooney pt. „Okno na parlament”, dał nam najwięcej satysfakcji mówi pani Elżbieta. – Komedia omyłek rozbawiła zgromadzoną publiczność do łez. A publiczność zawsze im sprzyjała i dopingowała do dalszej pracy. – Staliśmy się „celebrytami” w Żabnie, w tym pozytywnym znaczeniu – mówi z uśmiechem reżyserka. – Każda premiera w naszym miasteczku jest sporym wydarzeniem. Szanujemy widza, bo dla niego tworzymy i dajemy z siebie wszystko. Rola Elżbiety Kijowskiej polega na zaproponowaniu repertuaru i wizji scenicznej. – Oczywiście, jak każdy twórca wpadam w szał, jeśli widzę, że coś nie idzie – mówi pani Elżbieta. – Ale wszyscy mnie znają na tyle, że moje trzaskanie drzwiami nie robi już na nikim wrażenia. W tej teatralnej rodzinie ważny jest aktor, ale jeszcze ważniejszy widz, z którym można zanurzyć się w niezwykły świat sceniczny, gdzie wszystko zdarzyć się może… – Mój zespół napawa mnie dumą, bo są to ludzie wyjątkowi, którzy tworzą spektakle lekkie, żartobliwe, ale mądre, a przy tym dobrze się sami bawią i mam nadzieję, że tę swoją pasję przekazują widzom. W każdą sztukę wkładają mnóstwo pracy i serca – zachwala grupę reżyserka. AD – HOC: Paweł Węgiel, Marcin Węgiel, Ewa Korus, Katarzyna Smolik, Monika Spinda, Anna Szopińska-Lech, Małgorzata Mazur, Maciej Domański, Robert Grajdura, Krzysztof Ryndak, Anna Chyc, Teresa Seremet, Adam Tomczyk, Henryka Ruchwa, Magdalena Cudzich -oprawa muzyczna, Elżbieta Kijowska-reżyser Czytaj dalej

Jak papryka, to tylko z zagłębia Przytyckiego

Sprawdza się jako świeży dodatek do sałatek, kanapek, a także potraw gotowanych czy smażonych, jest również pyszna w postaci przetworów na zimę, z dodatkiem buraków czy cebuli. To smaczne warzywo coraz częściej gości na naszych stołach. Równie chętnie zaczynamy je też uprawiać. Czy to się jednak opłaca? Co, gdzie i kiedy ? Chociaż w Europie jest znana już od XVI w., to do tej pory kojarzyła się nam głównie z Węgrami. Dopiero 30 lat temu rozpoczęto w Polsce uprawę tego bardzo smacznego i wartościowego warzywa. Centrum produkcji papryki w Polsce znajduje się w gminach Przytyk , Potworów, Klwów i Stara Błotnica, choć wszystko swój początek miało w gminie Przytyk. A pierwszym producentem papryki był Antoni Kwietniewski z miejscowości Wola Wrzeszczowska tym samym przyczynił się do powstania zagłębia paprykowego w wyżej wymienionych gminach. Pamięci Antoniego Kwietniewskiego Zrzeszeni Producentów Papryki ufundowało tablicę pamięci w gminie Prztyk. Zarówno w Przytyku jak i w odległych o około 40 km miejscowości znajduje się zagłębie papryki. Jest to region w którym produkuje się najwięcej warzyw pod osłonami. Papryka z tych rejonów eksportowana jest na rynki Europy Środkowo Wschodniej, Zachodniej i Północnej. Producenci papryki, pod osłonami uprawiają również fasolkę szparagową, kapustę pekinkę czy też cukinię. Dzięki swojej ciężkiej pracy wykonali duży skok w zakresie technologii produkcji pod osłonami. Własnymi nakładami finansowymi i ciężką pracą doprowadzili do zbudowania największego rejonu w Polsce produkującego warzywa pod osłonami, a szczególnie papryki. Papryka z zagłębia Przytyckiego nie ma sobie równych. To gwarancja doskonałej jakości i niepowtarzalnego smaku. Ogromne koszty, śmieszne zyski Produkcja papryki to długi proces, a także ogromny nakład finansowy, związany z zakupem nasion, wyprodukowaniem sadzonek, zakupem środków ochrony roślin. Już bardzo wczesną wiosną, w lutym czy marcu, zaczynają się pierwsze prace, których rezultaty widać dopiero w sierpniu. Jest to dla producentów ogromy wysiłek finansowy. Produkcja musi być bardzo dobrze zorganizowana, co gwarantuje warzywom najwyższą jakość, pomimo której większość rolników martwi się jednak o zbyt. Producenci tłumaczą, że z roku na rok koszty związane z uprawą papryki rosną. Ciągłe podwyżki energii, nawozów, czy samych foli nie są adekwatne do ceny za jaka sprzedają swój towar. Ceny w skupach przyprawiają o dreszcze. Za kilogram papryki drugiego gatunku rolnik przed laty otrzymywał 2,5 zł. Dzisiaj za kilogram warzyw pierwszego gatunku nie dostanie 2 zł. Ogromne są również koszty uprawy. Jeden tunel, gdzie dojrzewa papryka, to koszt około 5000-6000 tysięcy złoty. Taka folia rozłożona na specjalnej konstrukcji powinna wystarczyć na co najmniej 4 lata, ale często w jednym sezonie trzeba ich założyć więcej. Nawałnice, burze, silny wiatr potrafią w kilka chwil zniszczy tunel i porwać folię, która nie nadaje się do do ponownego założeni. A bywają lata gdzie zniszczonych zostaje kilka tuneli razem z konstrukcją. Często dzieje się też tak, że importowana papryka jest oferowana po niższych cenach, dużo niższych niż koszty produkcji rodzimych przedsiębiorców. Kazimierz Szubiński Czytaj dalej

Aktualności wszystkie artykuły z kategorii >

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij