Rozrywka

Na wesoło

LATO

Wyprawa śladami staropolskiego LATA Lato czyli Lać Skarżyskie Towarzystwo Historyczno- Patriotyczne Renesans, wyruszyło w Góry Świętokrzyskie celem poszukiwania dawnych śladów obrzędowości letniej. Trafiliśmy do wioski Kakonin, gdzie przewodnik górski pan Ireneusz Drzazga, opowiedział nam o frapującym nas temacie. Pan Irek właśnie poinformował nas, że słowo lato, w swoim pierwotnym znaczeniu określa porę dżdżystą i deszczową. Nazwa lato pochodzi z tego samego wyrażenia co LAĆ. Jest to określenie prawidłowe, bo lato to pora roku o największej ilości opadów, ale także w języku potocznym mamy określenie upału, kiedy to żar leje się nam z nieba. Okres wędrówek ludów Kolejna kwestia określenie słowa lato, może być powiązana z okresem wędrówek ludów. Lud przybyły na te ziemie, zauważył że opady atmosferyczne są w tej krainie przez cały cykl życia przyrody. Zatem lato czyli leje, jest adekwatne do powyższego nazewnictwa. Pozostałością pierwotnego znaczenia słowa lato jest dzisiaj nam znana forma liczby mnogiej lata, odnosząca się do określania upływu czasu. W prasłowiańszczyźnie słowo lato rozumiano najpierw jako porę roku, jednak w X wieku, zaczęto już tak nazywać upływ czterech pór roku. Rokiem był bowiem dla ludzi czas pomiędzy jednym latem a drugim. Pozostałością pierwotnego znaczenia słowa „lato”, jest dzisiaj nam znana forma liczby mnogiej „(te) lata”, odnosząca się do określania czasu. Nieprzypadkowo ta pora roku utkwiła najbardziej w świadomości ludzi. Lato to przecież dla wszystkich coś najpiękniejszego, najwspanialszego (ze względu na przyrodę, piękną pogodę, temperaturę powietrza itp.). Nic więc dziwnego, że wyraz ten stał się z biegiem lat nazwą okresu wszystkich pór roku, który zaczął po prostu odmierzać ludziom czas kolejnych 365 dni. Lato dla Słowian Wiemy już, że istniał w prasłowiańszyźnie wyraz lato, który posiadał dwa znaczenia. Najczęściej chodziło o okres umówiony na przełożenie terminu na przykład płatności. Dzisiaj, kiedy używamy takich wyrazów, jak wyrok czy odroczyć, nie przypuszczamy nawet, że mają one związek z dawnym znaczeniem słowa rok. Z czasem, znaczenie słowa rok przesunięto na pojęcie lato. Mamy za to zachowane w języku literackim słowo latoś (z archaicznym zaimkiem si), znaczące albo tego lata, albo znaczące w tym roku. Jak napisane jest w Encyklopedii staropolskiej „Królowie polscy dawali wszystkim dworzanom nieraz cenne podarki, gdy ci winszowali im Nowego Lata. Także dziatki, zebrawszy się w gromadki, obchodzili wszystkie domy i życzyli domownikom Szczęśliwego Nowego Lata”. Kakonińskie obrzędy Na pradawnych ziemiach Kakonina, znany był powszechnie letni zwyczaj tak zwanej prożnej wody. W najcieplejsze dni roku, wylewano za próg kubeł zimnej wody, aby symbolicznie zmyć z całego domostwa zło i wszelkie choroby, aby raz na zawsze się z nimi pożegnać. Tutaj też, gdy letnie słońce odbijało się w taflach pobliskich wód, kłaniano się takiemu odbiciu sądząc, że ono w szczególny sposób pobłogosławi tegoroczne zbiory. Jak mówi nam pan Ireneusz, wiele z tych słowiańskich obrzędów znane były jeszcze w okresie przedwojennym. Każda izba, musiała być ozdobiona jakimś motywem kwiatowym, kojarzącym się z latem, aby zapewnić sobie błogosławieństwo boga słońce. Poezja letnia Ta najpiękniejsza pora roku, zawsze znajdowała sobie upust w prozie i poezji ludowej. Pisano wówczas o momentach miłosnych, weselach i zrękowinach, które właśnie zawierane były w tę porę roku. Delektowano się gorącem slonecznego lata, jak również cieszono się obfitością letnich pól. …..Lato..... ...kiedy lato ukochane do nas zawitało i słoneczko co na niebie, pięknie świecić chciało stare kości wygrzewałem co często bolały by promienie słońca tego, na ból pomagały..... ….Koniec lata..... ...zagoniony, zatroskany jam człek z tego świata patrzę miło przez okienko,... a tu koniec lata liście z drzew już pospadały w krąg jesienna szata a mnie jest po prostu szkoda minionego lata...   fragmenty poezji Stanisława Peczkowicza z Micigozdu   Ewa Michałowska - Walkiewicz Czytaj dalej

0 6

Na wesoło

3 8

Na wesoło

2 7

Na wesoło

HISTORIA GARNCARSTWA

Historia garncarstwa   Nie świeci garnki lepią     Garncarstwo od zawsze stanowiło jeden z największych przełomów cywilizacyjnych. Pozwoliło ono ludziom z praktycznie wszędzie dostępnej gliny, wytwarzać potrzebne naczynia gospodarskie o najróżniejszych kształtach. Najstarsze odkryte naczynia powstały w Japonii około roku 10000 p.n.e. W Skarżysku - Kamiennej, Stowarzyszenie Praosada „Rydno” w parku przy pozostałościach Huty Rejów ( obok Muzeum im. Orła Białego) zaprosiło w dniu 4 lipca mieszkańców miasta na pokaz wypalania naczyń z gliny, jak to czyniono w zamierzchłych czasach.   Dwa sposoby wytwarzania garnków   Początkowo garnki wykonywano na dwa sposoby. Pierwszy z nich polegał na wydrążeniu kciukami w grudce gliny dziury, a następnie uformowaniu naczynia przez podnoszenie gliny wokół wspomnianego otworu. Druga metoda to nic innego jak zwijanie długiego wałka glinianego w spiralę po to, by ścianki garnka tworzyły się równomiernie. Uformowanie naczynia o ściankach jednakowej grubości było jednak trudne. Należało zawsze pamiętać, iż nierówno ulepione garnki łatwo się tłukły. Przełom nastąpił w Mezopotamii około 3250 roku p.n.e. Były wówczas przeprowadzane pierwsze eksperymenty z kołem. Zamocowano wówczas koło poziomo i wrzucono na nie grudkę gliny. Obracające się koło umożliwiało garncarzowi kształtowanie gliny palcami. Ruch obrotowy sprawiał, że powstające naczynia były symetryczne, a formowane ścianki były o jednakowej grubości.   Garncarstwo na ziemiach polskich   Na ziemiach polskich naczynia gliniane pojawiły się około 5400 lat p.n.e. Przybyły wówczas na te tereny ludy rolnicze posiadające umiejętność wytwarzania zarówno naczyń bogato zdobionych, przeznaczonych do gotowania strawy. Głównym surowcem była glina, stosowano także domieszki mineralne (piasek, tłuczeń), wzmacniające konstrukcję. Naczynia lepiono ręcznie z taśm i wałków glinianych. Po wysuszeniu wypalano je w ognisku. Przybycie w ok. 300 r. p.n.e. na tereny dzisiejszej Polski ludności celtyckiej wzbogaciło rzemiosło o umiejętność toczenia naczyń na kole garncarskim. Najbardziej znane stanowisko archeologiczne znajduje się w okolicach Nowej Huty, gdzie odkryto osady celtyckie z ceramiką wytwarzaną na kole. Ceramikę Celtowie wypalali w specjalnych piecach garncarskich.   Naczynia ręcznie wytwarzane   Po odejściu Celtów z ziem polskich, koło garncarskie zostało zapomniane i naczynia wytwarzano wyłącznie ręcznie. Ponownie umiejętność toczenia pojawiła się pod koniec II wieku n.e. Ceramika z tamtego okresu ma ciemną i błyszczącą powierzchnię. Powstały wówczas osady wyspecjalizowane w garncarstwie, m.in. znana była wtedy osada pleszowska. Do wypalania naczyń stosowano piece częściowo zakopane w ziemię, przeważnie dwukomorowe. Do czasu wynalezienia koła garncarskiego wyroby ceramiczne były formowane przez lepienie ich w rękach. Lepieniem garnków i innych naczyń glinianych zajmowały się głównie kobiety. Z chwilą wynalezienia koła garncarskiego wyrób naczyń przeszedł stopniowo z rąk kobiet do mężczyzn. W ten sposób powstało rzemiosło garncarskie. Wśród plemion słowiańskich koło garncarskie pojawiło się w VII wieku. Było to koło wolnoobrotowe i stosowano je do obtaczania ręcznie ulepionych naczyń.   W okresie renesansu   Największy rozwój polskiego garncarstwa przypada na wiek XVI. W tym czasie we wszystkich prawie miastach istniało przynajmniej po kilka pracowni garncarskich. W samym Krakowie notowano dwudziestu garncarzy. Za miarę rozwoju wytwórczości fabrycznej i powstawania wytwórni zagranicznych, uważa się wiek XVIII, gdy na stołach możnych spotykało się coraz częściej naczynia fajansowe, a ceramika wytwarzana na kole garncarskim znajdowała głównych odbiorców jedynie wśród biedniejszego mieszczaństwa i chłopstwa. Ponieważ warstwy te nie mogły sobie pozwolić na kupno drogich naczyń fajansowych, zaspokajały swe potrzeby wyrobami garncarskimi. Wytwórnie ceramiczne, nazywane wówczas „farfurniami", powstawały zwykle w miejscowościach, które już uprzednio były ośrodkami garncarskimi. Tak powstały „farfurnie" w Białej Podlaskiej (1738 r.), Żółkwi (1747 r.), Glińsku (ok. 1750 r.), w Ćmielowie (1809 r.) i w Iłży (1823 r.).   Na przełomie wieków   Na przełomie XIX i XX wieku następuje w Polsce upadek rzemiosła garncarskiego. Zawód garncarza staje się coraz mniej popłatny, a na rynku w coraz większej ilości pojawiają się tanie wyroby fabryczne, wytwarzane taśmowo.   Ewa Michałowska - Walkiewicz Czytaj dalej

1 5

Na wesoło

DZIEJE OPATOWA

Opatów Miasto województwa świętokrzyskiego Towarzystwo Historyczno-Patriotyczne Renesans ze Skarżyska - Kamiennej, postanowiło zgłębić historię Opatowa. Kilka dni temu właśnie wybrało się tam na wycieczkę, by naszym czytelnikom przybliżyć dzieje tego miasta. Opatów, to niewielkie miasto należące do województwa świętokrzyskiego i do powiatu opatowskiego. Kiedyś Opatów był własnością Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła Sierotki. Często zatem na nie mawiano Opatów Radziwiłłówka. Położenie Miasto to położone jest w Małopolsce w Ziemi Sandomierskiej, na wzgórzach o wysokości od 200 do 300 m n.p.m. Opodal rozciągają się pasma Gór Jeleniowskich i Iwaniskich. Przez miasto przepływa rzeka Opatówka, rozdzielając je na dwie części i przecinając głęboką doliną. Opatów położony jest na skrzyżowaniu tras numer 9 E371 Radom - Rzeszów i numer 74 Piotrków Trybunalski - Hrubieszów. Jak donoszą nam dane historyczne o mieście Opatowie, świadectwem najstarszej fazy zasiedlania dawnego Opatowa zwanego Żmigrodem, są głównie fragmenty ceramiki z późnego neolitu oraz wczesnej epoki brązu. Prawdopodobnie był to ośrodek grodowo-miejski powstały w ramach budowy struktury administracyjno-gospodarczej państwa pierwszych Piastów. Początki osadnictwa na dzisiejszym terenie miasta są datowane na przełom X i XI wieków. Gród o nazwie Żmigród, powstał zapewne pod koniec wieku X. Pierwotnie grodzisko znajdowało się w północnej części obecnego miasta. Miało ono kształt cypla o podłożu lessowym, o powierzchni 1 hektara i zbudowane było na wysokim brzegu rzeki, noszącej dawniej nazwę Łukawy. Funkcjonowało ono na wzgórzu wokół klasztoru bernardynów, gdzie archeolodzy odkryli ślady zabudowy miejskiej z XI wieku. Tam też zbudowano pierwszą świątynię miasta, kościół na planie rotundy romańskiej, prawdopodobnie pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. Nowa nazwa „Opatów", po raz pierwszy pojawia się za czasów Kazimierza Sprawiedliwego w 1189 roku. Istnieją także przesłanki zapisane w Kronice Jana Długosza, że w Opatowie była pierwsza polska komandoria zakonu templariuszy.  założona za czasów Henryka Sandomierskiego, który uczestniczył w krucjatach do Ziemi Świętej wraz ze wspomnianymi zakonnikami. Pozostałością klasztoru templariuszy ma być rzekomo kolegiata świętego Marcina, istniejąca po dziś dzień. Nadanie księcia Brodatego W roku 1237, z nadania księcia Henryka Brodatego,Opatów wraz z kilkunastoma wsiami przeszedł na własność biskupów lubuskich. W 1282 roku, biskupi uzyskali od księcia Leszka Czarnego przywilej umożliwiający nadanie wsiom i miastom prawa niemieckiego. Opatów zatem lokowany był na prawie magdeburskim. Od piętnastego stulecia, do utraty niepodległości naszej Ojczyzny, Opatów był miejscem sejmików województwa sandomierskiego. Także tutaj, w XV wieku odbywały się wyroki sądu ziemskiego dla okolicznej szlachty. Najazdy mongolskie Podczas najazdu Tatarów, Opatów został niemal całkowicie zniszczony. W roku 1514 dobra opatowskie kupił kanclerz koronny Krzysztof Szydłowiecki. W tym czasie miasto zostało należycie ufortyfikowane. W 1760 roku, król August III Sas mianował Pejsaka Chaimowicza mieszkańca Opatowa, królewskim syndykiem do spraw żydowskich i jednym z faktorów warszawskiego dworu. W XVIII wieku, Opatów stał się przystanią dla wielu Greków, którzy na ziemiach Królestwa Polskiego szukali schronienia przed prześladowaniami tureckimi. Uzyskali oni pozwolenie na zakładanie świątyń i odprawianie nabożeństw w obrządku bizantyjskim. Już w 1778 roku, w tym mieście powstała prawosławna parafia pw. św. Mikołaja. Rok 1863 W okresie powstania styczniowego, Opatów był miejscem bitwy pomiędzy oddziałami II korpusu generała Józefa Hauke- Bosaka z Rosjanami. Opatów w czasie powstania styczniowego wielokrotnie przechodził z rąk do rąk. Oddziały generała Bosaka zdobyły Opatów w dniu 25 listopada 1863 roku. Poległ wtedy jedynie porucznik Tyszkiewicz. Zdobyto na wrogu broń i amunicję. Bitwa opatowska, przeszła do historii jako największa, a zarazem ostatnia bitwa powstańcza. Dwudziestolecie międzywojenne W okresie międzywojnia, Opatów odwiedził Jarosław Iwaszkiewicz i opisał go w swoich Podróżach po Polsce. W wiosce Zochcin, leżącej dwa kilometry od Opatowa urodził się pisarz Stanisław Czernik. W innej pobliskiej wsi Wsola, urodził się autor Ferdydurke Witold Gombrowicz. W czasie II wojny światowej, Opatów był terenem aktywnej działalności podziemnej. W nocy z 12 na 13 marca 1943 roku, partyzanci z oddziału Jędrusiów, przy współudziale miejscowych oddziałów AK, dokonali udanej akcji odbicia 82 więźniów z tutejszego więzienia. W sierpniu 1944 roku, w rejon Opatowa dotarła Armia Czerwona, w ramach operacji lwowsko-sandomierskiej. tocząc walki o powiększenie przyczółka baranowskiego. Okres powojenny Po wojnie w mieście rozwinął się przemysł przetwórczy – spożywczy i włókienniczy. Wybudowano tu nowe osiedle mieszkaniowe im. Mikołaja Kopernika, Miejski Dom Kultury, lecz mimo wszystko miasto to straciło na znaczeniu.   Ewa Michałowska - Walkiewicz Czytaj dalej

1 4

Na wesoło

1 3

Na wesoło

KONCERTY ALOSZY AWDIEJEWA

Słuchając starych rosyjskich ballad   Awdiejew w świętokrzyskim   Do województwa świętokrzyskiego, do kilku miast tego regionu został zaproszony Alosza Awdiejew, by być atrakcją muzyczną różnych imprez okolicznościowych. Postanowiliśmy zatem, przybliżyć naszym czytelnikom tę artystyczną postać. Aleksy Awdiejew, na którego najczęściej mówimy Alosza Awdiejew (Алексей Алексеевич Авдеев), urodził się dnia 18 lipca 1940 roku w Woroszydłowsku. Jest on polskim aktorem, piosenkarzem i językoznawcą rosyjskiego pochodzenia.   Alosza w Polsce   Do Polski przyjechał on w 1967 roku. Obywatelstwo polskie otrzymał w roku 1993. Mieszka w Bolechowicach pod Krakowem. Od roku 1975, Alosza związany jest z krakowskim kabaretem Piwnica pod Baranami, gdzie występuje w trio z Kazimierzem Adamczykiem (kontrabas) oraz Michałem Kaniewskim (gitara), śpiewając tam romanse rosyjskie, cygańskie, żydowskie i pieśni odeskie. W latach 1975-1980 współpracował jako pianista z krakowskimi zespołami jazzowymi takimi jak Beatle Street Band, a także Playing Family. Od roku 1990, występuje on w trio gitarowym z Kazimierzem Adamczykiem i Markiem Piątkiem, dając liczne koncerty w kraju i za granicą. Nagrywa płyty oraz programy telewizyjne i radiowe. Jest stałym felietonistą miesięcznika psychologicznego pod tytułem „Charaktery” i członkiem Rady Naukowej tego magazyn   Wykształcenie i praca   Absolwent filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. W latach 1974–2001 pracuje jako pracownik naukowy Instytutu Filologii Wschodniosłowiańskiej, gdzie pełnił funkcje wicedyrektora ds. studenckich (1994–1998) oraz kierownika Zakładu Języka Rosyjskiego (1996–2001). Od 2001 pracuje w Instytucie Rosji i Europy Wschodniej Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie zajmuje się głównie gramatyką komunikacyjną. Awdiejew jest też Członkiem polskiego Towarzystwa Językoznawczego. Od roku 1978 jest on doktorem nauk humanistycznych. W roku 1980 pracował w Trinity College w Dublinie, jako visiting professor. Od roku 1986, Alosza Awdiejew jest doktorem habilitowanym, zaś od 2005 roku, jest profesor nauk humanistycznych.   Nasza redakcja miała zatem okazję posłuchać szeregu pięknych koncertów Aloszy Awdiejewa, i choć na chwilę przenieść się gdy po rosyjskich ulicach sunęły zaprzężone w czwórkę koni sanie.......   Ewa Michałowska - Walkiewicz Czytaj dalej

0 4

Na wesoło

CZAS NA DOBRY MIÓD

Czas na dobry miód   Wychyl dzban półtoraka   Towarzystwo Patriotyczno- Historyczne Renesans ze Skarżyska – Kamiennej, zaproszone zostało wraz z naszą redakcją do Adamowa świętokrzyskiego, by zobaczyć jak wytwarza się miód pitny o siedemnastowiecznej recepturze. Towarzystwo to mogło publicznie zaprezentować znane utwory poetyckie, które właśnie wspominały jak robiono taki trunek.   ...wzili litra, potym go rozgorzoli, zamienszali z lewa z prawa, buchli ceguś z becki i dobre było, pomiesoli w gorze kijem liźli łyche cy słodziutkie, nakarmili gości ciutke....   Aby raczyć się półtorakiem   Miód pitny, to tradycyjny napój alkoholowy powstały w wyniku fermentacji miodu pszczelego. Wyrabiany był on od wieków średnich, szczególnie w Polsce. Produkcja miodu pitnego nazywana jest miodosytnictwem, a budynek, w którym odbywała się produkcja owego trunku nosił nazwę miodosytni. W państwie Piastów brakowało wina, które zastępowano łatwiej dostępnymi trunkami takimi jak piwo i miód pitny. Wenecki dyplomata Ambrogio Contarini zanotował w swoim pamiętniku o zwyczajach Polaków, którzy raczyli się miodem pitnym: „Nie mając wina robią pewien napój z miodu, który upija ludzi znacznie bardziej niż wino”. Sycony alkoholem miód ówczesny, cieszył się dużą renomą, ale pijano go rzadko, najczęściej przy okazji ważnych uroczystości takich jak dla przykładu jest wesele. Był to trunek luksusowy i kosztowny. Jednak już w XVI wieku każdy zamożniejszy ziemianin sycił własne miody sam. Zatem nie powstał jeszcze wtedy przemysł trudniący się akurat tym rzemiosłem. Jak pisał w Oekonomice Jakub Haur ...„Ten trunek między innemi jest niepośledni gdy będzie dobrze uwarzony, wystały i klarowny (...) nie tak głowie i żołądkowi szkodzi, owszem posilny, człowieka syci i zdrowie utwierdza miernie zażywany”... Poetycką pochwałę miodu pitnego zamieścił w swej Roxolanii Sebastian Klonowic, „Włoski mieszkańcze! Cóż twoje nektary? Co twoje wina przed nektarem Rusi? Wino jest z ziemi błotnistej i szarej, Miód prosto z niebios spuszczony być musi...” Redakcja w Adamowie Mieliśmy okazję zobaczyć, jak w świętokrzyskim Adamowie robi się tak zwane półtoraki miodne. Pan Jan Gałązka, w tym też celu bierze półtora litra miodu syconego, do którego dolewa czwartą część wody przegotowanej. Stąd też wzięła się i nazwa takowego trunku. Wszystko musi się odbywać w sterylnych warunkach, ściśle według receptury, którą pan Jan otrzymał od swoich przodków. Podobno ta sama receptura, obowiązywała w wieku siedemnastym w miodosytni pani Małgorzaty.- Jest tyle smaków wspomnianego miodu pitnego, ile rodzajów miodu zebranego – relacjonuje pan Jan. Podbieraniem miodu zaś zajmuje się jego przyjaciel z Krynek pan Irek, zatem powstałe półtoraki są ich wspólnym dziełem. Na wytwór ich rak, czekają nabywcy z Pomorza i Górnego Śląska. We Wrocławiu natomiast, powstała restauracja Siwy Gołąbek, gdzie serwuje się tylko miody ze świętokrzyskiego Adamowa.   Nasza redakcja była przednio uraczona wspomnianym trunkiem, za co bardzo dziękujemy panu Janowi i panu Ireneuszowi.   Ewa Michałowska - Walkiewicz Czytaj dalej

0 3

Na wesoło

Wiedeń, pomysł, który warto zrealizować…..

Gospodynie z Koła działającego przy świetlicy wiejskiej w Szonowicach oraz zaproszeni do wspólnego wyjazdu przyjaciele koła, w pierwszy lipcowy weekend, mieli okazję zwiedzić siedzibę  monarchii i imperium Habsburgów. Wiedeń jest bardzo wdzięcznym miastem do zwiedzania. Liczba zabytków, wspaniałych budynków, uroczych uliczek i kamienic przekracza wszelkie dopuszczalne normy i wyobrażenia. Tym pięknym miastem trzeba się po prostu delektować. W stolicy Austrii jest tyle pięknych miejsc, że nie trzeba chodzić z przewodnikiem, by co chwilę spotkać prawdziwe perełki architektury, zadbane kamienice, przepiękne parki, place z fontannami i potężnymi pomnikami. Niemniej z przewodnikiem wyprawa jest o wiele ciekawsza i interesująca. Wszystko się błyszczy dopieszczone i zadbane. Zwiedzanie rozpoczęto od tzw. ringu, czyli obwodnicy okalającej starą część miasta. Jest tam sporo zabytków, wspaniałe kamienice i olbrzymie kościoły. Ulice dość tłoczne, mnóstwo turystów, sklepy, kawiarnie i restauracje otwarte do późnej nocy. W planie wyprawy nie mogło zabraknąć Pałacu Schonbrunn z otaczającymi go pięknymi ogrodami, kolejno był Hofburg – wiedeński pałac władców Austrii, następnie wspólnie z przewodnikiem grupa przeszła do Katedry św. Stefana, a także zwiedzono Schonbrunner Gardens – wielkie, piękne i pachnące ogrody obok Pałacu Schonbrunn oraz Belveder – okazały pałac z pięknym, zadbanym ogrodem i wielką fontanną. Wyprawa nieco męcząca ale obfitująca w wiele niezapomnianych wrażeń. Czytaj dalej

0 5

Trwa przekierowywanie...

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij