Aktualności

0 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

Wyjątkowa Chata na Końcu Świata!

Malowniczo położone gospodarstwo państwa Eli i Piotra Nowaków to miejsce, gdzie można chociaż na chwilkę zatrzymać czas, odpocząć i zakochać się w wysokich górach. Zapierające dech w piersiach widoki z domu położonego niemal 900 merów nad poziomem morza to dopiero wstęp do atrakcji oferowanych przez gospodarzy. 

Państwo Nowakowie zanim otworzyli swoje progi dla gości musieli zmierzyć się z ogromną stratą. Rodziny dom pana Piotra w miejscowości Wilkowice w Magurce Łodygowickiej doszczętnie spłonął. Niemal 100-letni drewniany, zbudowany z bali budynek pochłonęły płomienie po sylwestrowej zabawie.
    - Teść prowadził tam agroturystykę, miał gości, którzy tak mocno rozpalili w kominku, że wychył pożar – opowiada pani Ela. - Nic nie udało się uratować, jedynie mały drewniany krzyżyk, zupełnie nietknięty płomieniami spadł ze spalonej ściany prosto do ręki strażaka. Tylko to nam zostało. 

    Teść państwa Nowaków w tym czasie planował przekazać dzieciom gospodarstwo. Niestety zamiast domu małżonkowie dostali zgliszcza. Odbudowanie domu, który był nie tylko miejscem zamieszkania, ale też symbolem historii i tradycji rodzinnej kosztowało wszystkich ogromny wysiłek. 

- Zapadła decyzja o odbudowie, lekko nie było – wspomina gospodyni. - Tak wysoko w górach już nie można budować nowych domów, jedyna opcja to remont lub odbudowa. My dostaliśmy pozwolenie na wybudowanie dwóch domków na zgłoszenie, żeby mieć gdzie mieszkać po pożarze.

 Dom z widokiem jak z bajki
 To wyjątkowe miejsce, malowniczo położone. Z gospodarstwa jest piękny widok na Babią Górę, z Babiej Góry na Pilsko a pośrodku pomiędzy są Tatry. U stóp gór widać Jezioro Żywieckie. Te krajobrazy zapierają dech w piersiach.  Czy można było zatem zdecydować inaczej?

    - Zmobilizowała się cała rodzina, ale już na początku odbiliśmy się od biurokratycznej maszyny – wspomina pani Ela. - Nie dostaliśmy od razu pozwolenia na odbudowę. Zgodnie z przepisami droga, którą latami dojeżdżali do domu nasi przodkowie i my, nie miała statusu prawnego. To nas zablokowało na cztery lata. Walka w sądzie o służebność drogi zakończyła się na szczęście sukcesem. W końcu dostaliśmy pozwolenie.

Dom spalił się w styczniu 2010 roku, odbudowa ruszył w 2015 rok. Rok później państwo Nowakowie się do niego przeprowadzili i jeszcze go wykańczali. 

- Nasi przodkowie są tutaj od 1830 roku opowiada gospodyni  -  Na tych ziemiach było księstwo łodygowickie. Przodkowie męża wypasali po górach owce, kozy, krowy – nazywano ich dzidami. Łodygowski pan nadał im ziemię, żeby mogli się osiedlić. Dla nas to historia i tradycja, dlatego chcemy, żeby to miejsce trwało i było w rękach rodziny. Mamy trzech synów, którzy pomagali przy odbudowie domu.  Teraz są w takim wieku, że zakładają  swoje rodziny, ale przyjeżdżają, pomagają… to tez ich przyszłość.

Drzwi szeroko dla gości otwarte 

 W gospodarstwie jest miejsce dla 22-24 przyjezdnych. 

- W zasadzie moglibyśmy przyjmować ich cały rok, ale zimą trochę się ograniczamy z przyjmowaniem gości ze względu na dojazd – zdradza pani Ela. - To są wysokie góry, nie jest to Szczyrk czy Wisła. Podjazd do naszego domu o tej porze roku to nie lada wyzwanie. Trzeba mieć łańcuchy na koła, odpowiedni samochód, najlepiej z napędem na dwie osie. Jak ktoś już zdecyduje, że chce być u nas zimą, musi być o tym poinformowany i się przygotować. Największe obłożenie mamy latem i jesienią.

 Czym chata bogata. 

Gospodarstwo  „Chata na Końcu Świata” słynie jednak nie tylko z pięknych widoków i położenia, ale również z swojskiego chleba i serów, które z pasją robi gospodyni. 

  - Zaczęło się od wypiekania chleba, który słynie już w okolicy – opowiada pani Ela. - Robię też sery od 10 do 12 gatunków. Najpierw były owcze, teraz są kozie. Częstujemy nimi gości. Można je też u nas kupić. 

Pani Ela żadnego sera się nie boi. Wszystkie rodzaje, które można kupić w sklepie robi w domu - bunce,  mozzarellę, oscypki, camembert, fetę, sery bałkańskie, greckie. 

- Byłam nawet na specjalnym szkoleniu w tym temacie – wspomina. - Próba za próba i się nauczyłam. Żeby robić sery z owczego mleka trzeba mieć tych owiec bardzo dużo, a my nie mamy takiej możliwości, ani obory. Dlatego hodujemy kozy, które dają więcej mleka, jedna nawet do 10 litrów dziennie.

Ile z tego będzie sera? Zaskakująco niedużo. 

 - Z 10 litów raptem kilogram takiego prostego sera sałatkowego – dodaje gospodyni. - A jak robię sery twarde, dojrzewające to wyjdzie ich z takiej ilości mleka jeszcze mniej – tylko 60-70  deko. Ser to duży pochłaniacz mleka. 

Chleb i sery to nie wszystko. 

- Mamy również własne  przetwory – opowiada gospodyni. - Prowadzę ekologiczny bio ogród, z którego mamy owoce. Jest też warzywniak ze szklarniami. Dla siebie i na poczęstunek robimy również własne piwo, ponoć bardzo dobre, jak twierdzą goście. Robimy własne wyroby wędliniarskie, paszteciki, kiełbaski, szyneczki, boczki.

 Pracy jest „po pachy” 

Cały ośrodek to aż trzy hektary ziemi. 

    - Sami z mężem przy tym pracujemy\y – opowiada pani Ela. - Próbowaliśmy kogoś zatrudnić do pomocy, ale trzeba byłoby dowozić taką osobę z dołu, a to już powoli przestaje się opłacać. No i to nie jest taka praca na 8 godzin. To często cały dzień rożnych zajęć. Mało komu coś takiego odpowiada.

W górach na takich wysokościach nie jest łatwo. 

    - My tutaj musimy walczyć o wodę – dodaje właścicielka gospodarstwa. - Nie ma wodociągów tylko studnia. Mieszkamy pod szczytem, więc jak jest dłużej sucho to studnie wysychają. Musimy mieć zbiorniki, które  magazynują wodę. A żeby ona nadawała się do picia musimy mieć również stacje jej uzdatniania.  Nie ma kanalizacji, mamy swoje ekologiczne oczyszczalnie, ale ktoś musi od czasu do czasu przyjechać i to opróżnić. Do ogarnięcia jest również półtora kilometra prywatnej drogi. Trzeba ją utrzymać i zadbać, żeby była przejezdna.

Dzikie zwierzęta też potrafią dokuczyć miejscowym. 

 - Bywa, że narobią bałaganu. Dwa lata temu odwiedziła na jeleń, przeskoczył ogrodzenie i zjadł 50 główek kapusty, rzodkiewki, kalarepy. Zapasy, które miałam mieć na zimę zniknęły w dwie noce. Jastrzębie polują na nasze kury – wylicza pani Ela. 

Plusy i minusy są jak wszędzie. Ale w górach łatwiej się wyciszyć, jest spokój. 

- Nawet w tej pracy można odpocząć, nie ma psychicznego zmęczenia – zapewnia gospodyni. - Zasadniczo dedykujemy wypoczynek w ciszy i spokoju, z dala od zgiełku i pośpiechu, ale zdarzają się imprezy rodzinne czy firmowe.  Jednak staramy się, by wzajemnie nie kolidowały.

Ostatnio uruchomiliśmy balię i saunę. Widok z bali na rozległą okolicę Żywca i jeziora w tle, z widokiem na Tatry, czy tysiącem świateł w nocy, jest też wspaniałym przeżyciem. Myślimy o podnoszeniu jakości naszych usług.

Satysfakcja gości jest ich priorytetem i najlepszą gwarancją na przyszłość.

 - Często jesteśmy pytani, co jest dla nas  najtrudniejsze? Odpowiedź jest jedna - to biurokracja. Mamy zakaz odnawialnych źródeł energii, a konserwator zabytków chciał nam zablokować wjazd na działkę, wstawiając okopy, których tam nigdy nie było.

Co jest najważniejsze w agroturystyce? 

- Satysfakcja gości. Dla nas to również przyjemność spotykać wielu ciekawych i miłych gości, i tylko takich sobie życzymy – dodaje z uśmiechem gospodyni.

Na koniec tajemnica ich siły do działania.    

- To wiara, że drewniany krzyż, który był w domu i przetrwał pożar, jest znakiem, iż mimo trudności każdy z nas ma wyznaczone zadanie i powinien je realizować najlepiej jak potrafi – mówi pani Ela. - Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia naszych skromnych progów!

 

Redakcja mojaWieś ..

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Zimowa pauza od nauki

Ferie zimowe ruszają w całej Polsce. Czas radości i apel o bezpieczeństwo W kolejnych tygodniach uczniowie z całej Polski będą rozpoczynać ferie zimowe, które, zgodnie z harmonogramem, startują w różnych terminach w poszczególnych województwach. To długo wyczekiwany czas odpoczynku, zabawy i zimowych wyjazdów, ale także moment, w którym szczególnie ważna jest ostrożność i dbałość o bezpieczeństwo najmłodszych. Ferie zimowe to dla dzieci i młodzieży okres intensywnej aktywności na świeżym powietrzu, wyjazdów w góry, korzystania z lodowisk, stoków narciarskich oraz półkolonii. Wraz z rosnącą liczbą atrakcji zimowych zwiększa się jednak także ryzyko wypadków. Służby apelują do rodziców i opiekunów o zwracanie szczególnej uwagi na bezpieczeństwo dzieci, zarówno podczas zorganizowanego wypoczynku, jak i zabaw w miejscu zamieszkania. Przypomina się o konieczności korzystania z odpowiedniego sprzętu ochronnego, dostosowanego do warunków pogodowych i umiejętności dziecka, a także o przestrzeganiu zasad obowiązujących na stokach i lodowiskach. Ważne jest również, aby dzieci były świadome zagrożeń związanych z zabawą na zamarzniętych akwenach czy poruszaniem się po drogach po zmroku. Ferie to czas radości, beztroski i budowania pięknych wspomnień. Odpowiedzialne podejście dorosłych oraz rozwaga najmłodszych sprawią, że zimowy wypoczynek przebiegnie bezpiecznie i bez niepotrzebnych zdarzeń. Czytaj dalej

Od Betlejem do polskich domów. Tradycja Trzech Króli

Święto Trzech Króli, obchodzone 6 stycznia, od wieków zajmuje ważne miejsce w polskiej tradycji religijnej i ludowej. Łączy w sobie elementy wiary, symboliki oraz wspólnego świętowania, przypominając o bogatym dziedzictwie kulturowym przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Tradycja Trzech Króli, nazywana także Objawieniem Pańskim, jest jednym z najstarszych świąt chrześcijańskich. Upamiętnia przybycie mędrców ze Wschodu – Kacpra, Melchiora i Baltazara – do Betlejem, gdzie oddali pokłon nowo narodzonemu Jezusowi. Przyniesione przez nich dary: złoto, kadzidło i mirra miały znaczenie symboliczne, wskazując na królewską godność, boskość oraz człowieczeństwo Chrystusa. W Polsce święto to od dawna wiąże się z wieloma charakterystycznymi zwyczajami. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych jest święcenie kredy, kadzidła oraz wody w kościołach. Po powrocie do domu wierni zapisują na drzwiach wejściowych litery „C+M+B” oraz aktualny rok. Znak ten ma chronić dom i jego mieszkańców oraz oznacza prośbę o Boże błogosławieństwo. Często przypomina się również, że litery te można odczytywać jako skrót łacińskiego zdania „Christus Mansionem Benedicat”, czyli „Niech Chrystus błogosławi ten dom”. Dawniej dzień Trzech Króli kończył w Polsce okres bożonarodzeniowy. To właśnie wtedy zdejmowano choinki i kończono śpiewanie kolęd. Na wsiach popularne były także kolędnicze pochody, podczas których przebrani za królów chłopcy odwiedzali domy, śpiewali pieśni i składali życzenia, otrzymując w zamian drobne upominki. Współcześnie dużą rolę w kultywowaniu tej tradycji odgrywają orszaki Trzech Króli, organizowane w wielu polskich miastach i miejscowościach. Barwne pochody z udziałem rodzin, dzieci i dorosłych, wspólne śpiewanie kolęd oraz scenki biblijne sprawiają, że święto ma radosny i wspólnotowy charakter. Dzięki temu Trzech Króli pozostaje żywą tradycją, która łączy religię, historię i kulturę Polski. Czytaj dalej

Koniec roku – czas zatrzymania i nowych początków

Ostatnie dni roku sprzyjają refleksji. To moment podsumowań, drobnych rozliczeń z samym sobą i spojrzenia na postanowienia, które towarzyszyły nam przez minione miesiące. Bez presji i ocen, za to z dystansem, wdzięcznością i gotowością na nowy start. Koniec roku to ten szczególny moment, kiedy czas na chwilę zwalnia. Między ostatnimi kartkami kalendarza a zapachem zimowej herbaty pojawia się naturalna potrzeba podsumowań. Sprawdzamy listy planów, do których wracaliśmy z różnym entuzjazmem, i zadajemy sobie pytanie: czy udało się zrealizować to, co obiecywaliśmy sobie na początku roku? To czas małych i dużych rozliczeń, nie tylko z celów zapisanych w notesie, ale też z codziennych wyborów. Jedne postanowienia spełniły się szybciej, inne po drodze zmieniły kierunek, a jeszcze inne… cierpliwie czekają na swój moment. I to też jest w porządku. Koniec roku nie jest przecież egzaminem, a raczej przystankiem, na którym możemy złapać oddech i spojrzeć na minione miesiące z dystansem. Warto docenić to, co się udało, nawet jeśli na początku wydawało się drobiazgiem. Nowe nawyki, odważne decyzje, wytrwałość w trudniejszych momentach, to one najczęściej składają się na praw-dziwy bilans roku. A to, co się nie udało? Cóż, bywa najlepszą lekcją na przyszłość. Z końcem roku przychodzi też świeża energia. Nowe plany, nowe pomysły i ta przyjemna myśl, że wszystko może zacząć się od nowa. Bez presji idealnych postanowień, za to z większą uważnością na siebie i swoje potrzeby. Bo najważniejsze podsumowanie roku to nie liczby i checklisty, ale po-czucie, że idziemy w dobrą stronę. Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij