Aktualności

1 6
Kłosuj Komentuj Ulubione

Trochę wspomnień z dawnych lat

Kiedy nasze mamy były młode, kiedy my byłyśmy małymi dziewczynkami szonowickie Koło Gospodyń było, działało i miało się całkiem nieźle. Na fotografiach piękne, uśmiechnięte, szczęśliwe kobietki - to nasze mamy i babcie. Poznajemy je bez trudu. Dziś jesteśmy dumne z tego, że możemy czerpać z ich tradycji, zwyczajów i kulturalnego skarbca. Czym zajmowały się gospodynie zrzeszone w kole wczesnych lat siedemdziesiątych? Prywatnie - każda z nich prowadziła gospodarstwo dmowe, pracowała na roli i bez większych wygód i udogodnień wychowywała co najmniej trójkę dzieci. Panowie działali w Kółku Rolniczym, a panie z koła gospodyń pozyskiwały nowe odmiany nasion warzyw i kwiatów do swoich ogrodów. Uczyły się szczepić drzewka i krzewy owocowe, szkoliły się w miejscowym Klubie Rolnika jak przygotowywać nowatorskie potrawy i przetwory, a w jesienne i zimowe wieczory szydełkowały, robiły na drutach różnego rodzaju poduchy, kapcie, skarpety czy rękawiczki. Regularnie spotykały się też na skubaniu pierza chodząc od domu do domu. Ta tradycja to było podtrzymywanie społecznych więzi, wzajemna pomoc, przekazywanie starych opowieści, podań i bajek. Ile było przy tym śmiechu, zabawnych zdarzeń no i miejscowych ploteczek. Nikt nie czuł się samotny, niepotrzebny czy opuszczony. Na skubaniu pierza spotykały się babcie, córki, synowe i wnuczki. Panowie mogli przyjść jedynie na imprezę kończącą skubanie. Był to tzw. Fyjdebal. My jako dzieci uczestniczyliśmy w tym zwyczaju, no bo gdzie mama miała nas podziać. Uczyliśmy się skubać, wsłuchiwaliśmy się w niesamowite opowieści i lokalne historyjki. Najbardziej ciekawe były wspomnienia tych najstarszych babć, które opowiadały jak to pierwej bywało w naszej wsi. Kto gdzie mieszkał, co się działo we dworze czyli w pałacu ziemskich właścicieli, co się działo na farze u proboszcza, jak to było na odpustach i wiejskich zabawach. Siadywaliśmy w kącie albo przy kaflowym piecu, słuchaliśmy z zaciekawieniem grając w karty albo bierki. Co dziwne, z perspektywy czasu, nikomu się nie nudziło. Za oknem było biało, trzeszczał mróz, a na szybach gwaizdkowe witrażyki, w które chuchaliśmy by coś ciekawego zobaczyć. Tak to u nas bywało. Teraz każdy siedzi  przed własnym komputerem, wykonuje całe mnóstwo niepotrzebnej pracy, obok leży smartfon, a w tle ulubiony telewizyjny serial. Wokół pełno szumu, mnóstwo informacji, wiadomości z kraju i ze świata. W ciągu kilku minut od zdarzenia wiemy wszystko: co, kto, kiedy, z kim i za ile. O tym co dzieje się u najbliższych sąsiadów dowiadujemy się najczęściej z facebooka, instagrama czy innych społecznych portali. O tym co dzieje się w gminie, powiecie dowiadujemy się z lokalnych mediów, które węsząc i zarabiając na taniej sensacji serwują nam nieprawdziwe informacje i podrasowane zdjęcia. Ekscytujemy się nawet ludzkim nieszczęściem, drogowymi wypadkami pod którymi w ciągu godziny pojawia się nieraz ze sto komentarzy. Nasi najbliżsi też są zajęci. Mąż albo jest za granicą albo do późna pracuje, dzieci siedzą przy wypchanych tornistrach z mnóstwem zadań, do których odrobienia niezbędny jest internet i wykłócają cię o dostep do komputera czy tableta. Parlka pierze, zmywarka zmywa, robot odkurza. W ogrodzie już tylko trawnik i tuje. Gęsi, kaczek nie opłaca się hodować bo w marketach mnóstwo promocji. Nawet  pierza nie ma, by spotkać się na skubaniu. Zresztą kto by chciał dziś wpuszczać do domu obcych ludzi i robić sobie niepotrzebny bałagan w swoim uporządkowanym i pięknym mieszkaniu. Informacji, wiadomości mnóstwo, wokół szum i zgiełk, ludzi wokół pełno, a człowieka ani jednego. I tu jest miejsce na koło gospodyń! Ale dla wielu jest problem. Trzeba wyjść ze swojego mieszkania, a my jesteśmy zbyt zmęczone, a my jesteśmy nadto zapracowane i zajęte. Wiele z nas jednak wychodzi, opuszcza swój wygodny świat bo tam w tym kole, w tej małej społeczności jeszcze można spotkać zwykłego człowieka. Nie tego z wirtualnego świata, nie z facebooka, nie z instagrama. Taki zwykły człowiek z normalnymi przyziemnymi problemami, taki zwykły człowiek ze smutkiem lub uśmiechem na twarzy. Taki zwykły człowiek z całym mnóstwem i bogactwem przezyć i doświadczeń. Taki zwykły, a jak cenny w dzisiejszym świecie.

Autor: Karina Lassak

Barbara K. z KOŁO GOSPODYŃ WIEJSKICH,,WIOSKOWE TRIO,,SZONOWICE

Udostępnij na facebook!

Teresa G. z Koło Gospodyń Wiejskich Rudniczanki z Kolonii Rudniki

Pięknie opisane,lecz te cudowne lata minęły bezpowrotnie.Zostały nam tylko wspomnienia.

0

30 sty 2018, 09:01:41

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Gdy ląkotka mówi: stop! — historia pewnego kolana

Wszystko zaczęło się niewinnie. Po jednym z treningów tanecznych poczułam nagłe kłucie w kolanie. Zrzuciłam to na zmęczenie, przeciążenie, może nie do końca poprawne ustawienie nogi. Kilka dni później, kiedy wchodziłam po schodach, ból powrócił mocno… Kolano „odmówiło” współpracy, a ląkotka, o której później przeczytałam, odezwała się wyraźnym, przenikliwym sygnałem. To był moment, w którym zrozumiałam, że to nie zwykła dolegliwość – to coś poważniejszego. Szok, bezradność i ból zmieszały się ze sobą, a ja zaczęłam szukać odpowiedzi, co właściwie dzieje się w środku mojego kolana? Ląkotka to mały, elastyczny „amortyzator” ukryty w kolanie. W każdym kolanie znajdują się dwie takie struktury – jedna po stronie wewnętrznej, druga po zewnętrznej. Ich zadaniem jest chronić staw, rozkładać obciążenia i sprawiać, że możemy poruszać się płynnie, bez uczucia tarcia czy bólu. Choć ląkotki mają niewielkie rozmiary, pełnią ogromnie ważną funkcję. Gdy są uszkodzone, szybko okazuje się, jak wiele od nich zależy. Zatańczyć czy nie? Do urazu ląkotki może dojść w różnych sytuacjach. Najczęściej dzieje się to podczas skrętu kolana przy obciążonej nodze – na przykład podczas biegania, gry w piłkę, jazdy na nartach czy nagłego zwrotu ciała. U wielu osób ląkotka słabnie z wiekiem i może pęknąć nawet podczas schodzenia po schodach czy zwykłego przykucnięcia. Objawy zwykle są podobne: ostry lub kłujący ból, obrzęk, uczucie przeskakiwania, a niekiedy blokada, gdy kolana nie da się w pełni wyprostować lub zgiąć. Kiedy ląkotka jest uszkodzona, praca całego stawu zostaje zaburzona. Mięśnie zaczynają napinać się obronnie, a każdy krok może sprawiać dyskomfort. Sama doświadczyłam takich problemów — uraz ląkotki zmusił mnie do zwolnienia tempa, a nawet zwykły spacer potrafił wtedy okazać się wyzwaniem. Te osobiste przeżycia nauczyły mnie, jak ważna jest szybka reakcja, cierpliwość i dobrze dobrana rehabilitacja. Co dalej?  Leczenie zależy od rodzaju uszkodzenia. Niewielkie pęknięcia często leczy się zachowawczo: odpoczynek, zimne okłady, odciążenie nogi, stosowanie ortezy oraz stopniowe wprowadzanie delikatnych ćwiczeń. Jeśli uszkodzenie jest większe, lekarz może zalecić artroskopię – mało inwazyjny zabieg, podczas którego naprawia się ląkotkę lub usuwa jej uszkodzony fragment. To metoda, która zazwyczaj pozwala szybko wrócić do aktywności. Raz, dwa, trzy!  Rehabilitacja jest kluczowym etapem powrotu do zdrowia. Najpierw skupia się na zmniejszeniu bólu i obrzęku, a następnie na przywracaniu ruchomości kolana. Z czasem wprowadza się ćwiczenia wzmacniające mięśnie ud i pośladków, które stabilizują staw i przejmują część obciążenia. Fizjoterapeuci często stosują również trening równowagi i czucia głębokiego – na przykład stanie na jednej nodze, ćwiczenia na miękkiej poduszce lub lekkie przysiady. Dzięki temu kolano staje się pewniejsze, a ryzyko ponownego urazu maleje. Bądź dla siebie czuła! Osoby po kontuzji ląkotki powinny pamiętać, że o kolana trzeba dbać także po zakończeniu leczenia. Regularne ćwiczenia, unikanie gwałtownych skrętów, rozgrzewka przed treningiem i właściwa technika ruchu to podstawa zdrowych stawów. Dobra wiadomość jest taka, że większość pacjentów — mam nadzieję, że również ja — wraca po rehabilitacji do codziennych aktywności, pracy, spacerów, a nawet sportu, często z większą świadomością własnego ciała i jego potrzeb. Sylwia Skulimowska    Czytaj dalej

„Zimna Zośka” i święty Izydor. Wyjątkowy dzień dla rolników!

15 maja to wyjątkowa data w kalendarzu – szczególnie dla mieszkańców wsi i osób związanych z rolnictwem. Tego dnia wspominamy zarówno św. Zofię, jak i św. Izydora Oracza – patrona rolników i ciężkiej pracy na roli. Święta Zofia, nazywana potocznie „zimną Zośką”, kończy okres tak zwanych „zimnych ogrodników”. Według ludowych wierzeń właśnie w połowie maja mogą pojawić się ostatnie wiosenne przymrozki, które od wieków budziły niepokój wśród gospodarzy i ogrodników. Powiedzenie „Pankracy, Serwacy, Bonifacy i zimna Zośka” do dziś przypomina o kapryśnej majowej pogodzie. Święta Zofia żyła w II wieku naszej ery i była matką trzech córek – Wiary, Nadziei i Miłości. W tradycji chrześcijańskiej symbolizuje mądrość, siłę ducha i rodzinne wartości. 15 maja wspominamy także św. Izydora Oracza – patrona rolników, osób ciężko pracujących, opiekujących się zwierzętami gospodarskimi oraz orędownika w czasie suszy. Święty Izydor przez całe życie związany był z pracą na roli i do dziś uznawany jest za opiekuna ludzi żyjących z ziemi. Nie bez powodu powstało powiedzenie: „Święty Izydor wołkami orze, a kto go prosi, to mu pomoże”. To szczególny dzień, by docenić trud i codzienną pracę Rolniczek i Rolników, którzy niezależnie od pogody dbają o plony, zwierzęta i bezpieczeństwo żywnościowe. Rolnictwo od pokoleń stanowi fundament lokalnych społeczności oraz ważną część naszej tradycji i tożsamości. Z okazji wspomnienia św. Zofii i św. Izydora wszystkim Rolniczkom i Rolnikom składamy serdeczne życzenia dobrych urodzajów, sprzyjającej pogody oraz satysfakcji z wykonywanej pracy. Niech każdy trud przynosi obfite plony, a codzienny wysiłek będzie doceniany i należycie wynagradzany. Zdjęcie:  Oliwia Dominowska Photography https://www.facebook.com/share/p/17VrAp5HRr/?mibextid=wwXIfr Czytaj dalej

Barwna podróż przez emocje – wernisaż wystawy Małgorzaty Średzińskiej

W świecie pełnym pośpiechu są chwile, które pozwalają zatrzymać się na moment i spojrzeć głębiej – na emocje, wspomnienia i piękno ukryte w codzienności. Takim właśnie wydarzeniem był wernisaż wystawy „Moje barwne podróże” autorstwa Małgorzaty Średzińskiej, który odbył się w Filii nr 6 Biblioteka Miejska w Łodzi przy ul. Marynarskiej 9. Twórczość artystki to niezwykle osobista opowieść malowana kolorem, formą i subtelną linią. Obrazy prezentowane na wystawie prowadzą odbiorców przez świat emocji i ulotnych chwil zapisanych w pamięci. To abstrakcja pełna wrażliwości, która nie pozostawia widza obojętnym – zatrzymuje, inspiruje do refleksji i pozwala na własną interpretację przedstawionych historii. Małgorzata Średzińska od kilku lat rozwija swoją pasję artystyczną, eksperymentując z różnymi technikami – od akrylu po akwarelę. W jej pracach widać ogromną uważność na detal i emocjonalny przekaz, dzięki czemu każdy obraz staje się osobną malarską opowieścią. Co istotne, malarstwo jest jedynie jedną z odsłon jej artystycznej duszy, która nieustannie poszukuje nowych form wyrazu. Warto podkreślić, że część prezentowanych dzieł można zakupić. To wyjątkowa okazja, by stać się właścicielem jednej z barwnych historii zapisanych na płótnie i zabrać do domu fragment świata artystki. Spotkanie podczas wernisażu przypomniało uczestnikom, jak ważną rolę odgrywa sztuka w życiu człowieka. Pozwala zatrzymać się w codziennym biegu, spojrzeć głębiej i poczuć więcej. Takie wydarzenia pozostają w pamięci na długo – nie tylko dzięki pięknym obrazom, ale przede wszystkim dzięki emocjom, które ze sobą niosą. Wystawę „Moje barwne podróże” można oglądać do końca maja w Filii nr 6 Biblioteka Miejska w Łodzi w Łódź przy ul. Marynarskiej 9. Sylwia Skulimowska  Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij