Aktualności

0 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

Polacy w Ameryce

Zapraszamy Państwa do przeczytania artykułu "Polacy w Ameryce" zamieszczonego w 1/2022 kwartalniku "mojaWieś mojaPolska". Autorką jest Pani dr Lucja Mirowska-Kopec - Prezes Związku Klubów Polskich. 

Jednocześnie przypominamy, że kwartalnik "mojaWieś mojaPolska" można zakupić w Empiku lub zamówić przez stronę internetową Empik!

Zapraszamy Państwa do Empiku i polecamy się serdecznie! :) 

 

HISTORIA ORGANIZACJI

Historia polskiej emigracji do Chicago, powszechnie uznanego jako stolica polskiej diaspory w Stanach Zjednoczonych, sięga wczesnych lat trzydziestych XIX stulecia. Polscy emigranci to wygnańcy po Powstaniu Listopadowym 1830 r., kiedy Polski nie było na mapie.

Na przełomie XIX i XX wieku liczba emigrantów z Polski rosła w olbrzymim tempie, a tęsknota za ojczyzną i bliskimi, pozostawionymi w rodzinnych stronach, była silną motywacją do jednoczenia się w kluby regionalne emigrantów pochodzących z Małopolski. Kluby miały dwa podstawowe cele: podtrzymywanie kultury polskiej i bratnią pomoc na gruncie amerykańskim oraz utrzymywanie łączności z ojczystymi stronami i niesienie im pomocy ekonomicznej. Najstarszy klub Szczurowa powstał już w 1902 roku. Przed I wojną światową było już 218 zarejestrowanych klubów.  Przyjmowały one nazwy swojej wsi, miasta lub powiatu.

Wiosną 1928 roku poczyniono pierwsze kroki do powołania Związku Klubów Małopolskich (ZKM), którego celem było zrzeszanie powstałych w Chicago i okolicach klubów z tamtych stron. Inauguracyjne zebranie związku odbyło się 22 maja 1928 roku, w którym udział wzięli przedstawiciele 12. klubów.  Postanowiono połączyć siły i powołać związek, który zjednoczy pojedyncze kluby. Powołany został Zarząd i rozpoczęto przygotowania do ukonstytuowania organizacji, którą formalnie zarejestrowano 3 września 1929 roku. Celem związku miało być „podnoszenie kulturalnego i ekonomicznego statusu Amerykanów polskiego pochodzenia oraz organizacja pomocy charytatywnej dla ubogich.”  Zarząd rozpoczął działalność zdobywając środki finansowe na potrzeby organizacji. Jednocześnie powstały liczne komitety, które zajmowały się problemami polskich emigrantów. Związek włączał się także w działalność polityczną poprzez poparcie udzielane politykom polskiego pochodzenia oraz popierającym polskie interesy. Z inicjatywy ZKM jedna z najdłuższych ulic Chicago uzyskała nazwę Generała Kazimierza Pułaskiego.

W latach 1928 – 1936 odbywały się coroczne walne zebrania związku. W 1936 roku uchwalono Konstytucje ZKM. W 1937 roku odbył się I Zjazd ZKM, na którym uchwalono nazwę - Związek Klubów Małopolskich w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej oraz godło, na którym widnieje siewca rzucający ziarno na zaoraną ziemię. W I Zjeździe udział wzięli delegaci z 51. klubów. Postanowiono sobie także za cel, wybudowanie własnej siedziby.

Lata drugiej wojny światowej (1939-45) były okresem, w którym ZKM mobilizował środki finansowe na wsparcie dla ojczyzny i zaapelowal o „konsolidacje wysiłków wszystkich organizacji polonijnych w celu pomocy dla znajdującej się pod okupacja Ojczyzny.” Zbierano środki na Fundusz Ratunkowy Polski. Na IV Zjeździe, w maju 1943 roku, zdecydowano zintensyfikować pomoc dla uchodźców i żołnierzy polskich.  W maju 1945 roku, po zakończeniu II wojny światowej, odbył się V Zjazd ZKM, w którym uczestniczyli przedstawiciele z 80. klubów. W wydanej rezolucji położono nacisk na jedność Polonii oraz współpracę z powstałym, w 1944 roku, Kongresem Polonii Amerykańskiej. Postanowiono także kontynuować pomoc dla zniszczonej działaniami wojennymi Polski za pośrednictwem UNRRY (Organizacji Narodów Zjednoczonych dla spraw Pomocy i Odbudowy). Do Polski wysłano 5 tysięcy skrzyń z ponad 500. tonami towarów. W akcje te włączonych było 131 klubów zrzeszonych w ZKM.

Związek wciąż jednak nie posiadał własnej siedziby, a jej funkcje pełnił tzw. Dom Stefaniaka przy 1401 W. Superior w Chicago. W 1949 roku, dzięki mobilizacji wszystkich klubów, udało się zebrać potrzebne fundusze i wykupić na własność Dom Stefaniaka za kwotę 40 tys. dolarów.  

W okresie zimnej wojny, który wpłynął negatywnie na działalność klubów i organizacji polonijnych, w akcie protestu przeciw ideologii komunistycznej, która zalała Europę Wschodnią, ale przede wszystkim kochaną ojczyznę, zmieniono nazwę „zjazd” na „sejm”. W maju 1951 roku odbył się VII Sejm ZKM, w którym wzięli udział delegaci ze 100. klubów. Sejm jednoznacznie wypowiedział się przeciw okupacji „Rosji sowieckiej” w Polsce oraz wezwał wszystkie kraje do przeciwstawienia się jarzmowi komunizmu zarówno w Polsce, jak i innych okupowanych państwach. Potępiono terror Stalina oraz traktaty w Jałcie i Teheranie dotyczące granic Polski. Domagano się śledztwa w sprawie wymordowanych w Katyniu polskich żołnierzy, policjantów i inteligencji.

Po śmierci Stalina i wydarzeniach w 1956 roku, ponownie otworzyła się możliwość pomocy Polsce. W 1957 roku delegacja ZKM udała się do Polski, gdzie spotkała się na audiencji z Kardynałem Tysiąclecia, bł. Stefanem Wyszyńskim, który wyraził podziękowanie dla działalności ZKM na rzecz Polski. Było to bardzo ważne wydarzenie dla działalności ZKM i wszystkich klubów, co przełożyło się na liczbę członków organizacji liczącej 43 tys. i zjednoczonych w 153. klubach. W latach 60. ZKM rozpoczęło się nadawanie audycji radiowej „związkowa godzina radiowa.”

Lata 70. wyznaczyły ruchy migracyjne Polonii, która opuściła „Trójkąt Polonijny”, co doprowadziło do sprzedaży budynku organizacji. Duży wpływ na podjęcie tej decyzji miał też fakt, że zaczęto skarżyć ZKM o odszkodowania w wyniku „wypadków”, którym uległy osoby przebywające w budynku. Doprowadziło to do problemów finansowych organizacji, czego konsekwencją była sprzedaż budynku. W maju 1978 roku odbył się XIV Sejm ZKM, tym razem w wynajętej sali kościoła św. Jana Berchams. Wzięło w nim udział 99. członków reprezentujących 33 kluby. Podjęto wówczas decyzje o zmianie nazwy organizacji na Związek Klubów Polskich w Stanach Zjednoczonych Ameryki, co dało możliwość klubom z innych regionów do przystępowania do organizacji. Skoncentrowano się także na zakupie nowej siedziby. Udało się to dopiero w 1984 roku. Zakupiony został budynek przy 5835 W. Diversey Ave., w okolicy, gdzie mieszkało wówczas wielu Polaków.  Jest on siedzibą Związku do dzisiaj.

W 1992 roku Związek Klubów Polskich podjął decyzje o przejęciu organizacji największego polonijnego wydarzenia, jakim jest Parada Dnia Konstytucji 3 Maja. Utworzony został Komitet Organizacyjny, którego przewodniczącym jest prezes ZKP, a w skład komitetu wchodzą przedstawiciele różnych organizacji polonijnych. Udało się zintegrować środowisko polonijne we wspólnym dziele, a parada w 1992 roku stała się ogromnym sukcesem, który został dostrzeżony także przez władze i polityków amerykańskich oraz Polskę i Polonie na świecie. Dziś parada, która odbywa się w pierwszą sobotę maja, jest transmitowana droga internetową do każdego zakątka świata, w którym mieszkają Polacy. Każdego roku wybierany jest Wielki Marszalek Parady i dwóch vice-marszałków oraz Królowa Parady. Przyznawany jest również tytuł Przyjaciela Polonii, który nadaje się przedstawicielom ze środowiska amerykańskiego, którzy wspierają Polonie. Kilkanaście tysięcy uczestników parady maszeruje ulicą Columbus Drive w prestiżowym miejscu w centrum Chicago.

Z inicjatywy śp. Wojciecha Seweryna i przy współpracy ZKP oraz zaangażowaniu całej Polonii, powstał Pomnik Katyński, który znajduje się na Cmentarzu św. Wojciecha w Niles. 10 kwietnia 2010 roku śp. Wojciech Seweryn był członkiem delegacji państwowej do Katynia, miejsca, gdzie zamordowany został jego ojciec. Niestety Smoleńsk stal się i dla niego miejscem, spoczynku.  Wraz z 95. przedstawicielami elity polskiej, na czele z Prezydentem RP - prof. Lechem Kaczyńskim, Pierwszą Damą - Marią Kaczyńską i ostatnim Prezydentem na Uchodźctwie - Ryszardem Kaczorowskim. ZKP natychmiast podjął decyzje o ufundowaniu Tablicy Smoleńskiej, która została umieszczona obok Pomnika Katyńskiego.  Jest to główne miejsce wizyt delegacji państwowych z Polski oraz polonijnych uroczystości patriotycznych, szczególnie organizowanych przez Związek Klubów Polskich.  

Aktualnie Związek Klubów Polskich zrzesza 37 klubów. Przy ZKP działa Komitet Organizacyjny Parady Dnia Konstytucji 3 Maja, Komitet Wyborów Królowej Parady, Komitet Opieki nad Pomnikiem Katyńskim i Tablicą Smoleńską, Chór im. Fr. Chopina, Teatr Ludowy Rzepicha, Zrzeszenie Literatów Polskich im. św. Jana Pawła II, Dziecięcy Zespół Taneczny „Wawel” oraz Stowarzyszenie Ułanów Polskich im. T. Kościuszki. ZKP wspiera Polską Szkołę im. Jana Kochanowskiego, która jest kontynuacją powstałej przy związku szkoły im. Wincentego Witosa. Organizowane są wystawy okolicznościowe, programy patriotyczne, konkursy dla dzieci i młodzieży, a także spotkania, prelekcje i warsztaty. ZKP współpracuje z Fundacja im. Janusza Kurtyki z Polski. Celem współpracy jest rozwijanie idei budowania dobrego wizerunku Polski za granica, popularyzowanie polskiej historii wśród przedstawicieli Polonii oraz środowiska amerykańskiego. W ramach tej współpracy zorganizowane zostały dwa spotkania wirtualne, w których wzięli udział autorzy książek historycznych, prof. Tadeusz Wolsza, prof. Andrzej Chwalba, a ze strony ZKP - prezes dr Lucja Mirowska-Kopec, prof. Dominic Pacyga oraz Daniel Pogorzelski. W konferencjach uczestniczyła młodzież polonijna oraz przedstawiciele organizacji polonijnych.

Podczas pandemii Covid-19, kiedy działalność wszystkich klubów i organizacji została wstrzymana ze względu na ogłoszone obostrzenia, udało się doprowadzić do wspaniałej uroczystości przyznania przez władze miejskie części ulicy Diversey - gdzie mieści się siedziba ZKP - honorowej nazwy Ulicy Alliance of Polish Clubs in the USA.

Najwyższą władzą ZKP jest Sejm, który odbywa się co trzy lata. Na Sejmie wybierany jest Zarząd i dyrektorzy. Podejmowane są najważniejsze decyzje związane z działalnością organizacji. Zebrania Izby Delegatów ZKP odbywają się w każdy drugi piątek miesiąca. Izba Delegatów czuwa nad bieżącą działalnością ZKP.

Związek Klubów Polskich w USA jest organizacją charytatywną i edukacyjną, która propaguje kulturę polską, zwyczaje oraz tradycje polskie i katolickie. Jest organizatorem wydarzeń patriotycznych i kulturalnych: uroczystości rocznicy Mordu Katyńskiego i Tragedii Smoleńskiej, Parady 3 Maja, dożynek, rocznicy inwazji Rosji na Polskę, Opłatka Polonijnego, Balu Sylwestrowego, Wyborów Królowej Parady i Święconek Polonijnych oraz wielu innych.

ZKP jest członkiem Kongresu Polonii Amerykańskiej na Stan Illinois oraz Muzeum Polskiego w Ameryce, a także współpracuje ze wszystkimi organizacjami polonijnymi oraz uczestniczy w wydarzeniach polonijnych. Od 2010 roku ZKP, jako pierwsza chicagowska organizacja patronuje Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej i ściśle z nią współpracuje.

dr Lucja Mirowska-Kopec

Prezes ZKP

Na zdjęciu: Jan Bator - Sekretarz, Klub Błażowa i Okolica, Bogdan Placek - Dyrektor, Klub Pilzno i Okolice, Ewa Rumiński - Skarbnik, Klub Przyjaciół Ziemi Ropczyckiej, Maria Majchrowska - II Wiceprezes, Klub Brzeziny, Lucja Mirowska-Kopec - Prezes ZKP, Towarzystwo Dolnośląskie, Ryszard Bober - III Wiceprezes, Klub Błażowa i Okolice, Maria Boduch - I Wiceprezes, Klub Kwików, Iwona Wolska - Korespondent, Klub Przyjaciół Ziemi Ropczyckiej, Władysław Wytrwał - IV Wiceprezes, Klub Gręboszów, Maria Rysz - Sekretarz Finansowy, Klub Województwa Białostockiego.

Rogalski, Andrzej, Związek Klubów Polskich w Ameryce, Polonia Publication, Inc., 1994

Tolczyk, Longin, W obronie Polonii, Wydawnictwo Wici, 1988

Wnuk, Włodzimierz, Związek Klubów Małopolskich, Instytut Wydawniczy Pax, 1074

 

 

 

 

(s)

Redakcja mojaWieś ..

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Truskawki – czerwone złoto polskiego lata

Soczyste, pachnące i wyczekiwane przez cały rok – truskawki od lat należą do najchętniej kupowanych owoców w Polsce. Są symbolem początku lata, ale także ważnym elementem krajowego sadownictwa i ogrodnictwa. Choć dziś trudno wyobrazić sobie bez nich czerwcowe stoły, ich historia i znaczenie są znacznie bogatsze, niż mogłoby się wydawać. Owoc o niezwykłej historii Truskawka, którą znamy współcześnie, nie występowała w naturze od zawsze. Powstała w XVIII wieku jako efekt skrzyżowania dwóch gatunków poziomek – pochodzącej z Ameryki Północnej poziomki wirginijskiej oraz południowoamerykańskiej poziomki chilijskiej. Dzięki temu połączeniu uzyskano owoce większe, bardziej aromatyczne i lepiej nadające się do uprawy. Do Polski truskawki trafiły stosunkowo szybko i z czasem stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych owoców sezonowych. Polska wśród europejskich liderów Polska od wielu lat znajduje się w gronie czołowych producentów truskawek w Europie. Uprawy prowadzone są zarówno w dużych gospodarstwach towarowych, jak i w mniejszych, rodzinnych gospodarstwach ogrodniczych. Coraz częściej wykorzystuje się nowoczesne technologie – tunele foliowe, systemy nawadniania czy precyzyjne nawożenie – które pozwalają wydłużyć sezon i poprawić jakość owoców. Produkcja truskawek wymaga jednak dużego nakładu pracy. Zbiór nadal w dużej mierze odbywa się ręcznie, a powodzenie sezonu zależy od wielu czynników: pogody, dostępności pracowników, kosztów produkcji i sytuacji rynkowej. Smak i zdrowie w jednym Truskawki są cenione nie tylko za smak, ale również za właściwości odżywcze. Zawierają witaminę C, błonnik, przeciwutleniacze oraz składniki mineralne wspierające prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Co istotne – są niskokaloryczne i w dużej części składają się z wody. Regularne spożywanie świeżych owoców może wspierać zdrową dietę, a sezon na truskawki to doskonały moment, by sięgać po produkty lokalne i świeże. Truskawka – owoc wielu możliwości Choć najczęściej jemy je prosto z koszyczka, truskawki od lat inspirują kuchnię. Powstają z nich dżemy, konfitury, soki, koktajle, ciasta i desery. Coraz częściej pojawiają się także w wytrawnych kompozycjach – sałatkach, sosach czy daniach z dodatkiem serów i ziół. To właśnie ich uniwersalność sprawia, że niezmiennie pozostają jednym z ulubionych smaków lata. Smak lata, który łączy pokolenia Truskawki to coś więcej niż owoc – to część letnich wspomnień i tradycji. Kojarzą się z pierwszymi wakacyjnymi dniami, wizytą na targu, pracą w polu i domowymi przetworami przygotowywanymi na zimę. W świecie, który coraz bardziej przyspiesza, sezon na truskawki przypomina o wartości lokalności, świeżości i prostych przyjemności. A ich pojawienie się co roku oznacza jedno – lato właśnie się zacznie... Czytaj dalej

Sołectwo Kłady – wspólnota z pasją i sercem

Kłady to malowniczo położona wieś w powiecie zduńskowolskim, w województwie łódzkim. Miejscowość ciągnie się wzdłuż drogi obsadzonej aleją starych, dostojnych drzew, a przybyłych wita śpiew ptaków i spokój wsi. W skład miejscowości wchodzą Kłady Dworskie oraz Stare Kłady. Pierwsze wzmianki o wsi pochodzą z 1775 roku, a według źródeł historycznych w 1796 roku Kłady liczyły zaledwie 25 mieszkańców. Była to wówczas wieś szlachecka należąca do parafii w Borszewicach – taki układ utrzymał się do zakończenia II wojny światowej. Po wojnie, wraz z tworzeniem nowych struktur administracyjnych, Kłady znalazły się w granicach gromady Ochraniew w Gminie Zduńska Wola, a pierwszym sołtysem został Tadeusz Kosecki. W 1984 roku mieszkańcy Kład postanowili wystąpić o utworzenie odrębnego sołectwa. Chęć samodzielnego działania i decydowania o sprawach lokalnych była ogromna – i już rok później, w 1985 roku, decyzja ta została oficjalnie zatwierdzona. Integracja i rozwój Pierwsze wybory władz sołectwa odbyły się 9 lipca 1985 roku. Sołtysem został Wacław Maniewski, a w skład rady sołeckiej weszli: Tadeusz Kosecki, Janusz Kusiak, Wiesława Pawlik, Zbigniew Budka i Józef Jasiaczyk. Na początku działalność sołectwa koncentrowała się na bieżących sprawach – naprawie dróg, przycinaniu drzew czy budowie wodociągu. Jednak z biegiem lat mieszkańcy pragnęli stworzyć miejsce, które integrowałoby lokalną społeczność i dawało przestrzeń do wspólnego działania. Po 30 latach istnienia sołectwa mieszkańcy świętowali swój jubileusz w leśnym zaciszu – za stodołą sołtysa. Gdy stodołę rozebrano, narodził się pomysł stworzenia nowej przestrzeni spotkań – miejsca przyjaznego dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Dostępność dla wszystkich W 2017 roku na działce przekazanej przez sołtysa Wacława Maniewskiego (symbolicznie odsprzedanej gminie za złotówkę) powstało boisko, które stało się centrum życia wsi. Teren o powierzchni 30 arów został ogrodzony, obsadzony tujami, wysiano trawę, a mieszkańcy własnoręcznie zbudowali bramki i drewnianą wiatę – według projektu sołtysa. Materiały na inwestycję pozyskano dzięki grantom sołeckim z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, przy wsparciu radnego Sylwestra Witczaka. Niezwykle cenna była też pomoc władz Gminy Zduńska Wola – wójta Henryka Staniuchy, zastępcy wójta Antoniego Wujdy oraz pracowników urzędu. Dzięki tej współpracy i ogromnemu zaangażowaniu mieszkańców udało się zrealizować ambitny plan. Sołtys z wizją i charyzmą Wacław Maniewski pełni funkcję sołtysa już od 30 lat. Choć planował zakończyć działalność, mieszkańcy przekonali go do kolejnej kadencji. Jest człowiekiem z wizją, energią i ogromnym sercem do ludzi. Z dumą mówi o swoich sąsiadach – rolnikach i aktywnych zawodowo mieszkańcach, którzy mimo wielu obowiązków znajdują czas, by wspólnie działać na rzecz sołectwa. Na pytanie, dlaczego z takim zaangażowaniem tworzy nowe przestrzenie, odpowiada z prostotą: - Nie mogłem patrzeć, jak dzieci grają w piłkę na drodze. Dziś w Kładach działają: świetlica kontenerowa, boisko, altana grillowa, siłownia plenerowa i plac zabaw. Trwa także budowa zadaszonego tarasu przed świetlicą. Miejsce, które tętni życiem Teren sołectwa zachwyca estetyką – starannie przycięty trawnik, ogrodzenie z wysokich tuj, przyjazna przestrzeń, która zaprasza do spędzania czasu razem. Mieszkańcy sami projektują i wykonują większość prac. Dzięki temu powstało miejsce wyjątkowe – z duszą i charakterem. Można tu spotkać się z sąsiadami przy kawie, poćwiczyć na świeżym powietrzu, zagrać mecz czy po prostu porozmawiać. Seniorzy mają tu swoją przestrzeń do aktywności i integracji, a dzieci – bezpieczne miejsce do zabawy. Co roku sołectwo powiększa się o nowych mieszkańców, którzy podczas uroczystości składają symboliczną przysięgę „dobrego sąsiada” – to piękny zwyczaj, który wzmacnia więzi i poczucie wspólnoty. Koło Gospodyń Wiejskich – tradycja z nową energią W Kładach prężnie działa Koło Gospodyń Wiejskich pod przewodnictwem Agnieszki Woszczak. To reaktywacja tradycji sięgającej lat powojennych – pierwsze KGW prowadziła Stanisława Grądkowska, wspierana przez Weronikę Mataśkę, Helenę Frątczak, Zofię Maniewską i Genowefę Banaś. Dziś gospodynie kontynuują tę piękną historię, dbając o kulinarne dziedzictwo i wspólnotowy charakter wsi. Rolnik, społecznik, lider Sołtys Maniewski już jako 16-latek angażował się w życie lokalne – współpracował z Naczelnikiem Gminy Zduńska Wola, Stanisławem Szewczykiem, i doprowadził do powstania pierwszego boiska piłkarskiego we wsi. Dziś z uśmiechem wspomina tamte czasy, choć jego zaangażowanie i pasja nie słabną do dziś. Wspólny sukces Na sukces sołectwa Kłady pracowało wielu mieszkańców. Wśród najbardziej zaangażowanych są m.in. Tomasz i Łukasz Gruszczyńscy, Tomasz Budka, Damian Woszczak, Robert i Maciej Maniewscy, Filip Potakowski, Jacek Małek z synami – Sylwestrem, Witoldem i Przemysławem, Grzegorz Kusiek z synami – Robertem, Piotrem i Marcinem oraz Dominik Budka. Wsparcie finansowe i rzeczowe zapewnili lokalni przedsiębiorcy: • Agnieszka i Bogusław Klimczakowie, właściciele firmy Klimeko, • Michał i Błażej Gierczyńscy z firmy Żwir-Trans, • Jerzy Capała z firmy Kornik. Podczas jubileuszu 40-lecia sołectwa Pani Poseł Jolanta Zięba-Gzik pogratulowała mieszkańcom zintegrowanej postawy i społecznego zaangażowania. My również gratulujemy Mieszkańcom – Sołtysa, a Sołtysowi – Mieszkańców. Anna Kamila Kaczmarek   Czytaj dalej

Boczniaki – smaczne, zdrowe i łatwe w uprawie

Jeszcze kilkanaście lat temu boczniaki kojarzyły się głównie z kuchnią wegetariańską lub specjalistycznymi sklepami ze zdrową żywnością. Dziś są coraz bardziej popularne, a ich walory smakowe i zdrowotne doceniają zarówno kucharze, jak i dietetycy. Te charakterystyczne grzyby o wachlarzowatych kapeluszach stanowią doskonałą alternatywę dla mięsa i mogą być cennym elementem codziennej diety. Grzyb o wyjątkowym wyglądzie Boczniak ostrygowaty (łac. Pleurotus ostreatus) należy do najczęściej uprawianych grzybów na świecie. Nazwa pochodzi od kształtu kapelusza przypominającego muszlę ostrygi. W naturze występuje na martwych lub osłabionych pniach drzew liściastych, zwłaszcza buków, topól i wierzb. Kapelusze boczniaków osiągają średnicę od kilku do nawet kilkunastu centymetrów. Ich kolor może być szary, brunatny, niebieskawy lub kremowy, w zależności od odmiany i warunków wzrostu. Grzyby te rosną w charakterystycznych skupiskach, tworząc efektowne kaskady. Skarbnica wartości odżywczych Boczniaki są niskokaloryczne – 100 gramów świeżych grzybów dostarcza zaledwie około 30–40 kcal. Jednocześnie zawierają wiele cennych składników odżywczych: białko roślinne, błonnik pokarmowy, witaminy z grupy B, witaminę D, potas, fosfor, żelazo i magnez, przeciwutleniacze wspierające organizm w walce z wolnymi rodnikami. Szczególne zainteresowanie naukowców budzi obecność beta-glukanów – związków wspomagających funkcjonowanie układu odpornościowego. Badania wskazują również, że regularne spożywanie boczniaków może korzystnie wpływać na poziom cholesterolu oraz zdrowie układu krążenia. Boczniaki w kuchni Mięsista konsystencja sprawia, że boczniaki często nazywane są „grzybowym mięsem”. Doskonale nadają się do smażenia, duszenia, grillowania oraz pieczenia. Mogą stanowić składnik zup, sosów, farszów, sałatek czy dań makaronowych. Coraz większą popularnością cieszą się panierowane boczniaki, które po usmażeniu przypominają w smaku i strukturze kotlet. W kuchni roślinnej wykorzystywane są również jako zamiennik mięsa w burgerach, tacos czy gulaszach. Warto pamiętać, że boczniaki nie wymagają długiej obróbki termicznej. Wystarczy kilka minut smażenia, aby zachowały swój aromat i wartości odżywcze. Łatwe do uprawy Jedną z największych zalet boczniaków jest możliwość ich samodzielnej uprawy. Grzyby te można hodować na słomie, trocinach lub specjalnych podłożach dostępnych w sklepach ogrodniczych. Nie wymagają dużej przestrzeni ani specjalistycznego sprzętu. Uprawa może odbywać się w piwnicy, garażu czy innym zacienionym miejscu o umiarkowanej temperaturze i odpowiedniej wilgotności. Pierwsze zbiory często pojawiają się już po kilku tygodniach od założenia hodowli. Grzyb przyszłości Rosnące zainteresowanie zdrowym odżywianiem i dietą opartą na produktach roślinnych sprawia, że boczniaki zyskują coraz większe grono zwolenników. Łączą w sobie doskonały smak, wysoką wartość odżywczą oraz łatwość uprawy. Nic więc dziwnego, że coraz częściej goszczą na naszych stołach i znajdują zastosowanie zarówno w tradycyjnej, jak i nowoczesnej kuchni. Boczniaki są dowodem na to, że zdrowa żywność może być jednocześnie smaczna, dostępna i przyjazna dla środowiska. Zdjęcie: Anielskie Ogrody: https://www.facebook.com/share/p/1Czes3rcDm/?mibextid=wwXIfr Czytaj dalej

Boże Ciało – święto wiary, tradycji i wspólnoty

Boże Ciało to jedno z najważniejszych i najbardziej uroczystych świąt w tradycji katolickiej. Obchodzone jest co roku, przyciągając wiernych do wspólnej modlitwy i publicznego wyznania wiary w obecność Chrystusa w Eucharystii. Uroczystość ta ma wyjątkowy, radosny charakter. W wielu miejscowościach wierni uczestniczą w procesjach eucharystycznych, które przechodzą ulicami miast i wsi, zatrzymując się przy przygotowanych ołtarzach. To czas modlitwy, refleksji oraz świadectwa wiary wyrażanej nie tylko słowem, ale także obecnością i wspólnotowym przeżywaniem święta. Boże Ciało od wieków wiąże się również z bogatą tradycją zdobienia przestrzeni, przez którą przechodzi procesja. Płatki kwiatów, zielone gałązki, chorągwie i symbole religijne tworzą wyjątkową oprawę, podkreślając uroczysty charakter tego dnia. W wielu parafiach szczególne miejsce zajmują dywany kwietne – misternie układane kompozycje z żywych kwiatów, będące wyrazem zaangażowania, wspólnoty i przywiązania do tradycji. Święto Bożego Ciała jest także okazją do umocnienia więzi międzyludzkich. W przygotowania angażują się całe społeczności – rodziny, sąsiedzi, parafianie – którzy wspólnie tworzą przestrzeń pełną piękna i symboliki. Dzięki temu uroczystość nabiera nie tylko wymiaru religijnego, ale również społecznego. To dzień, który przypomina o znaczeniu wspólnoty, o sile tradycji oraz o potrzebie zatrzymania się w codziennym biegu, by spojrzeć na to, co najważniejsze – wiarę, relacje i duchowe wartości. Boże Ciało pozostaje jednym z tych świąt, które łączą pokolenia i wciąż na nowo inspirują do tworzenia piękna – zarówno w przestrzeni, jak i w relacjach międzyludzkich. wiecej zdjęć: https://www.facebook.com/share/p/1DRAm5o9fF/?mibextid=wwXIfr Czytaj dalej

Z Bieszczadzkiej Hecy prosto na polskie stoły!

W małym bieszczadzkim gospodarstwie powstają sery, o których smakosze z całej Polski mówią z zachwytem, a lista wysyłkowa zapełnia się na długo przed kolejną partią. Ich producentka, Ania z Bieszczadzkiej Hecy, opowiada o tym, jak razem z mężem zbudowali mleczne gospodarstwo od zera, czemu zaufała naturze bardziej niż sklepowym etykietom i dlaczego w jej serach nie ma miejsca na kompromisy.  „Zaczynaliśmy od absolutnego zera” Od kiedy prowadzi pani gospodarstwo mleczne? Czy to rodzinna tradycja? Jak gospodarstwo rozwijało się na przestrzeni lat? - Nasze gospodarstwo prowadzimy od ponad 3 lat. Zaczynaliśmy od absolutnego zera, bo ja byłam po rozwodzie, po którym zostałam w małym domku z dzieckiem bez pieniędzy, a mój luby jak stał tak wyszedł z domu rodzinnego i zamieszkał ze mną, gdyż jego rodzina nie popierała jego związku z rozwódką. Luby, mój Maciej, wychował się w wielopokoleniowym gospodarstwie mlecznym i był przekonany, że w przyszłości przejmie schedę po rodzicach, bo to od początku była jego pasja. Ja jako rolnik na RHD robiłam herbatki, syropy, dżemy i przetwarzałam wszystko, co tylko znalazłam w ogrodzie i na łące. Mój już wtedy mąż pomagał mi w tym do momentu aż udało się zorganizować środki na wkład własny do kredytu. Zastawiliśmy więc całą naszą ziemię i wzięliśmy ogromny kredyt na budowę obory i zakup krów. Marzeniem mojego męża było sprowadzenie z Austrii rasy Simental Fleckvieh. To marzenie udało się spełnić. W ten sposób połączyliśmy moją pasję do przetwarzania, teraz już głównie mleka, z lubego pasją do hodowli bydła mlecznego.    „Pierwszy warsztat odbyłam dekadę temu i… zupełnie o nim zapomniałam” Skąd pasja do serów? Skąd taka wiedza? Ile rodzajów serów powstaje w gospodarstwie? - Na jedyny warsztat z robienia serów wybrałam się ponad dekadę temu. I zrobiłam to tylko dlatego, że potrafiłam sama zrobić wszelkie przetwory, wędlinę, chleb, mydło, maści, leki ziołowe, a nie umiałam zrobić serka. Przez tą dekadę ta wiedza praktycznie nie była mi potrzebna, ale teraz wiem, że dobrze zrobiłam jadąc tam wtedy. W naszym gospodarstwie na początku zachłyśnięci jakością naszego mleka robiliśmy i sprzedawaliśmy wszystko: od surowego mleka, przez śmietankę (50% tłuszczu), masło (zwykłe i ziołowe np. z cząbrem, czosnkiem niedźwiedzim czy chrzanowe), twarogi i serki podpuszczkowe z wszelkimi dodatkami. W tej chwili popyt na sery jest tak duży, że całe mleko jakie mamy przeznaczamy na serki właśnie. Robimy podpuszczkowe z ziołami, serki w ziołach zanurzone w lokalnych olejach nierafinowanych oraz dojrzewające. Te ostatnie cieszą się ogromnym wzięciem, zwłaszcza seria słowiańska: ser Perun (z pieprzem czarnym, chili i wędzoną papryką), Jarowit (z czosnkiem niedźwiedzim i suszonym pomidorem) czy Leszy (z grzybami, cząbrem i owocami jałowca). Ale Mleczna Rosa (ser dojrzewający bez dodatków), Bieszczadzki Marmurek (z węglem drzewnym) i Bieszczadzki Siniak (ser z winem) również są bardzo pożądane i wyczekiwane przez klientów.  „Jarowit to mój złoty marmur” Jakie sery najbardziej pani lubi i dlaczego? - Moim ukochanym serkiem jest Jarowit. Tam smak mlecznego, wręcz śmietankowego sera dojrzewającego miesza się ze słodyczą suszonego mielonego pomidora i charakterem czosnku niedźwiedziego. A do tego plasterek sera wygląda jak złoty marmur z czerwonymi i zielonymi żyłkami.  „Od soboty do środy serki na wysyłki, w czwartek i piątek – ukochane dojrzewające” Jak wygląda pani przeciętny dzień pracy? - Wstaję około 6 rano. Luby już wtedy doi krowy, a ja w tym czasie ogarniam córkę, wysyłam ją do szkoły i biorę się za pakowanie serków na wysyłki. Około 8.00 dostaję świeże mleko i mogę zacząć robić kolejne serki na wysyłki, a w tym czasie Luby przejmuje pakowanie. Od soboty do środy produkujemy serki na wysyłki, a w czwartek i piątek mam wolne udoje i mogę robić serki dojrzewające – to kocham najbardziej. Między robieniem serków, pakowaniem, odpisywaniem na maile i wiadomości, sprzątaniem i planowaniem nowości zawsze staram się znaleźć czas, by nagrać kilka rolek i wrzucić na socjalne media. Bardzo lubię dzielić się tym, co robię, z widzami.  „Tylko mleko krowie – reszta to czysta natura” Z jakiego mleka powstają sery? Ile zwierząt jest w gospodarstwie? - Produkujemy tylko z mleka krowiego i mamy prawie 20 krów mlecznych. Ale w naszym gospodarstwie są jeszcze trzy stare konie, które wykupiliśmy, by nie poszły do rzeźni, lub przyjęliśmy na emeryturę, by miały godną starość, na którą zasłużyły.  „To nie była promocja. Ja po prostu chciałam dzielić się wiedzą” Skąd pomysł na promowanie serów i gospodarstwa w mediach społecznościowych? - To nie była promocja. Ja chciałam dzielić się swoimi przepisami i pokazywać ludziom, jak mogą sami zrobić herbatkę na zgagę, syrop na kaszel czy maść na łuszczycę. A teraz na chleb, masło, twaróg i ser. Okazało się, że większość ludzi chętnie ogląda filmiki z przepisami, ale wolą kupić od nas. I mimo iż na wszystkie nasze produkty zawsze dawałam przepisy, by każdy mógł sam w domu zrobić, to nigdy nie brakowało chętnych na zakup naszych specjałów.  „Bo nie chciałam używać rzeczy szkodliwych” Sole, syropy, herbatki – skąd pomysł na takie produkty? Sama je pani przygotowuje? - Pomysł na samodzielne robienie syropów, przypraw, mydeł, szamponów, past do zębów czy mazideł wziął się stąd, że zaczęłam czytać składy kupnych produktów i nie chciałam używać rzeczy szkodliwych, tony cukru czy rakotwórczych dodatków. Dlatego zaczęłam sama robić i promować produkty domowe o prostym składzie. Tak to zostało do tej pory. Dlatego w składzie naszych serów nie znajdziecie nic poza mlekiem, podpuszczką i odrobiną soli. Chyba, że wybierzecie te z ziołami, to jeszcze zdrowe ziółka. Agnieszka Namysł  Więcej zdjęć: FB MojaWieś Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij