Aktualności

0 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

Nie bójmy się swoich smoków, a nawet zacznijmy na nich latać!

Król Artur: Legenda miecza, Łotr 1., Gwiezdne wojny - historie, Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda, Spectra Jamesa Bonda. To tylko kilka ról w bogatej filmografii polskiego aktora, który jest na dodatek: cyrkowcem, modelem, kaskaderem, zwycięzcą Big Brothera, gdzie zdobył serca widzów i miłość Ewy! Ale to nie wszystko… reżyser, scenarzysta, połykacz ognia i… położnik! Jaką życiową radę nam daje?

- Kiedy zaczniemy się śmiać ze swoich słabości, one staną się naszymi mocnymi stronami. Zatem nie bójmy się swoich smoków, a nawet zacznijmy na nich latać!

Zapraszamy Państwa na pasjonującą rozmowę z Kamilem Lemieszewskim i niezwykłą podróż do jego barwnego świata!

 

Kamil, truskawki kupione?

Oczywiście! Truskawki, arbuz, no już lato pełną gębą!

No i szparagi…

A to już Ewa zrobiła, przepyszne. W risotto na duszonym boczku, w białym winie. Po prostu coś cudownego! Ewa mnie totalnie zaskoczyła, bo część się ściera i smaży na oliwie.

O! Nowy sposób na szparagi!  Uwielbiam rozmawiać o jedzeniu (śmiech)! Czego jeszcze jesteś wielbicielem? I nie mam tu whisky na myśli!

Tylko pomidorowa klasyczna, polska, na gęsinie i kaczce. Jestem totalnym miłośnikiem pomidorowej, chociaż też czernina, do wyboru.

Pyszne wiejskie jedzenie. Czerniny nie próbowałam...

Klasyczne, wiejskie, polskie jedzenie. Jako dzieciak czerninę gotowałem z dziadkami, babciami, mamą…

I czas spędzałeś na wsi…

Jeden z najwspanialszych okresów w moim życiu i wciąż wracam do tych wspomnień. Kiedy tylko mogę, to wyjeżdżam na wieś. Właśnie teraz spędziliśmy tydzień w beskidzkiej wsi Brenna.

Kamil, jesteś nazywany człowiekiem orkiestrą…

(śmiech) W sumie orkiestrą nie jestem. Nie jestem nadęty, ani nie jestem rozdarty jak smyczki. W tym moim szaleństwie jest metoda. Mam dużo różnych umiejętności i zdolności, które rozwijam w miarę upływu czasu.

Jesteś aktorem, dyrektorem teatru i agencji reklamowej, modelem, kaskaderem, cyrkowcem, barmanem i uwaga… położnikiem. O matko!

A tak, ukończyłem też Uniwersytet Medyczny w Łodzi, jestem pielęgniarzem, położnikiem, po wydziale lekarskim, ale teraz skupiam się przede wszystkim na filmie, jestem też producentem filmowym. No i piszę scenariusze.

Zainteresowań i zawodów mnóstwo…

One się wszystkie łączą. W tym szaleństwie jest taka metoda, że bycie aktorem to nie jest tak, że trzeba udawać, że wykonuje się pewne rzeczy, ale wykorzystywać umiejętności lub tak to zagrać. Mam to doświadczenie, że grać nie muszę, wiem jak to zrobić.

Jest w tobie mnóstwo „twarzy”. A jaka jest twoja? Ta prawdziwa?

Tak jak w Big Brother była piosenka: „kim naprawdę jesteś?”.  Czasami sam się zastanawiam, która jest moją prawdziwą, bo miałem już tyle różnych twarzy na scenie i przed kamerą. Ale myślę, że ta prawdziwa to twarz romantyka i melancholika.  Uwielbiam tradycję, uwielbiam trochę tego romantyzmu, piękną muzykę, piękne stroje. Uwielbiam też zabiegać o kobietę i ją rozpieszczać…

Ewa… Jak to wszystko się zaczęło?

Tego nikt naprawdę nie wie. Ale możemy zacząć od środka, albo od początku. Zakończył się jeden z moich dłuższych i ważniejszych związków w Londynie. Kiedy poszukiwałem innej miłości, znalazłem zdjęcie właśnie Ewy, wyglądała jak z okładki francuskiego magazynu modowego. Z białym ręcznikiem na głowie. Zdjęcie było robione na balkonie, w Paryżu.  Musiałem zapytać, czy nie zechciałaby wspólnej sesji zdjęciowej? Ale nawet nie odpisała… Nie dałem za wygraną i przez 3 lata starałem się dotrzeć do niej, odnaleźć ją. Pewnego dnia, kiedy przyjechałem do Polski, na warsztaty spadochroniarskie i strzelecko jeździeckie, jeden z fotografów zaproponował sesję w nowoczesnym spektaklu i rolę Jezusa. Marią od Jezusa była Ewa. No i udało mi się z nią porozmawiać i dostać kontakt do niej. Miałem już wracać do Londynu, ale przedkładałem samolot z tygodnia na tydzień, aż w końcu udało mi się umówić z Ewą na randkę. I tak już zostałem. W międzyczasie powstał projekt Wielkiego Brata, zniknąłem na czas nieokreślony, więc ten nasz romans letni w pewien sposób się urwał. Przez 4 tygodnie byłem w programie, w zamknięciu i nagle produkcja wpuściła dodatkowe uczestniczki…

I wtedy pojawiła się Ewa, cała w bieli!

Nie, nie, pojawiła się w kostiumie kąpielowym. (śmiech) Akurat był projekt plaży, wygrałem i byłem właścicielem rajskiej plaży. Dopłynęły do nas 2 piękne blondynki, w tym Ewa. No i zamknęli nas na ponad miesiąc, w jednym pomieszczeniu, a moje serce się roztopiło. No i tak zostało… Już 4 lata.

Love story!  Jaka ona jest? Za co ją kochasz?

(...)

Ciąg dalszy w kwartalniku mojaWieś... 

Rozmawiała Sylwia Skulimowska 

----------------------------------------------------------------------------

Drodzy Czytelnicy, więcej nie będziemy zdradzać! Czytajcie i chłoncie barwny świat Kamila Lemieszewskiego!

Kwartalnik dostępny w Empiku, Delikatesach Centrum, w „Chacie Polskiej” i wybranych salonikach sprzedaży Kolporter. Zachęcamy również do kontaktu na nami i prenumeraty kwartalnika. (nasz mail: redakcja@mojawies.pl lub telefon +48 661 986 479).

Zapraszamy!

 

Redakcja mojaWieś ..

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Poezja zakorzeniona w ziemi i pamięci. O twórczości Anieli Andrzejczak

Wiersz Anieli Andrzejczak pt. „Pradziadkowie” to niezwykle czuła, pełna pokory i refleksji opowieść o tym, co najważniejsze – o rodzinie, ziemi i dziedzictwie przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Autorka w prostych, a zarazem głęboko poruszających słowach buduje obraz świata, w którym codzienna praca, tradycja i wiara splatają się w jedną, harmonijną całość. Centralnym symbolem utworu staje się dębowa ławeczka pośród róż – miejsce spotkań pradziadków, rozmów i wspomnień. To właśnie ona staje się metaforą pamięci, zakorzenienia i trwania rodzinnych historii, które mimo upływu czasu nie tracą swojej mocy. Obraz ten przenosi czytelnika w przestrzeń pełną spokoju, natury i międzypokoleniowej więzi. Wiersz jest również hołdem złożonym ziemi – rozumianej nie tylko jako przestrzeń życia i pracy, ale przede wszystkim jako bezcenny dar, przekazywany przez przodków. Autorka podkreśla trud ich codziennego wysiłku, szacunek do pracy rąk oraz głęboką wdzięczność za możliwość budowania życia „od świtu do zmierzchu”, w zgodzie z rytmem natury. Szczególną siłą tej poezji jest jej szczerość i prostota. Nie znajdziemy tu zbędnych ozdobników – jest za to autentyczne przeżycie, wdzięczność i wiara w trwałość wartości, które łączą pokolenia. To poezja bliska ludziom i ich codziennym doświadczeniom, wyrastająca z głębokiej miłości do ziemi i rodziny. Twórczość Anieli Andrzejczak przypomina, że pamięć o korzeniach i szacunek dla przeszłości są fundamentem, na którym buduje się teraźniejszość. To głos ważny, potrzebny i niezwykle poruszający – zaproszenie do zatrzymania się i dostrzeżenia piękna w tym, co proste i prawdziwe. Przeczytajcie!  PRADZIADKOWIE W słonecznym blasku zacisznego ogrodu i pośród jabłoni i gruszy jest tam ławeczka dębowa otoczona kwiatami kolorowych róż. Na tej ławeczce na tej dębowej siadali pradziadkowie. Snuli marzenia i opowieści byli szczęśliwi i radośni. Ziemio moja kochana z pokolenia na pokolenie przekazywana. Przekazywali rodzice, dziadkowie, ciocie i wujowie. Ziemia to skarb, który dostali. Na tej Ziemi się budowali. Ciężką pracą w pocie czoła, od wczesnego rana do późnego wieczora. To co wypracowali, wyhodowali było ich radością życia codziennego oczami zwróconymi ku niebu: ,,Boże ufamy Tobie”, daj nam nadzieję na lata, że nasza Ziemia przetrwa w tych ciężkich czasach. Aniela Andrzejczak   Czytaj dalej

Truskawki – czerwone złoto polskiego lata

Soczyste, pachnące i wyczekiwane przez cały rok – truskawki od lat należą do najchętniej kupowanych owoców w Polsce. Są symbolem początku lata, ale także ważnym elementem krajowego sadownictwa i ogrodnictwa. Choć dziś trudno wyobrazić sobie bez nich czerwcowe stoły, ich historia i znaczenie są znacznie bogatsze, niż mogłoby się wydawać. Owoc o niezwykłej historii Truskawka, którą znamy współcześnie, nie występowała w naturze od zawsze. Powstała w XVIII wieku jako efekt skrzyżowania dwóch gatunków poziomek – pochodzącej z Ameryki Północnej poziomki wirginijskiej oraz południowoamerykańskiej poziomki chilijskiej. Dzięki temu połączeniu uzyskano owoce większe, bardziej aromatyczne i lepiej nadające się do uprawy. Do Polski truskawki trafiły stosunkowo szybko i z czasem stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych owoców sezonowych. Polska wśród europejskich liderów Polska od wielu lat znajduje się w gronie czołowych producentów truskawek w Europie. Uprawy prowadzone są zarówno w dużych gospodarstwach towarowych, jak i w mniejszych, rodzinnych gospodarstwach ogrodniczych. Coraz częściej wykorzystuje się nowoczesne technologie – tunele foliowe, systemy nawadniania czy precyzyjne nawożenie – które pozwalają wydłużyć sezon i poprawić jakość owoców. Produkcja truskawek wymaga jednak dużego nakładu pracy. Zbiór nadal w dużej mierze odbywa się ręcznie, a powodzenie sezonu zależy od wielu czynników: pogody, dostępności pracowników, kosztów produkcji i sytuacji rynkowej. Smak i zdrowie w jednym Truskawki są cenione nie tylko za smak, ale również za właściwości odżywcze. Zawierają witaminę C, błonnik, przeciwutleniacze oraz składniki mineralne wspierające prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Co istotne – są niskokaloryczne i w dużej części składają się z wody. Regularne spożywanie świeżych owoców może wspierać zdrową dietę, a sezon na truskawki to doskonały moment, by sięgać po produkty lokalne i świeże. Truskawka – owoc wielu możliwości Choć najczęściej jemy je prosto z koszyczka, truskawki od lat inspirują kuchnię. Powstają z nich dżemy, konfitury, soki, koktajle, ciasta i desery. Coraz częściej pojawiają się także w wytrawnych kompozycjach – sałatkach, sosach czy daniach z dodatkiem serów i ziół. To właśnie ich uniwersalność sprawia, że niezmiennie pozostają jednym z ulubionych smaków lata. Smak lata, który łączy pokolenia Truskawki to coś więcej niż owoc – to część letnich wspomnień i tradycji. Kojarzą się z pierwszymi wakacyjnymi dniami, wizytą na targu, pracą w polu i domowymi przetworami przygotowywanymi na zimę. W świecie, który coraz bardziej przyspiesza, sezon na truskawki przypomina o wartości lokalności, świeżości i prostych przyjemności. A ich pojawienie się co roku oznacza jedno – lato właśnie się zacznie... Czytaj dalej

Sołectwo Kłady – wspólnota z pasją i sercem

Kłady to malowniczo położona wieś w powiecie zduńskowolskim, w województwie łódzkim. Miejscowość ciągnie się wzdłuż drogi obsadzonej aleją starych, dostojnych drzew, a przybyłych wita śpiew ptaków i spokój wsi. W skład miejscowości wchodzą Kłady Dworskie oraz Stare Kłady. Pierwsze wzmianki o wsi pochodzą z 1775 roku, a według źródeł historycznych w 1796 roku Kłady liczyły zaledwie 25 mieszkańców. Była to wówczas wieś szlachecka należąca do parafii w Borszewicach – taki układ utrzymał się do zakończenia II wojny światowej. Po wojnie, wraz z tworzeniem nowych struktur administracyjnych, Kłady znalazły się w granicach gromady Ochraniew w Gminie Zduńska Wola, a pierwszym sołtysem został Tadeusz Kosecki. W 1984 roku mieszkańcy Kład postanowili wystąpić o utworzenie odrębnego sołectwa. Chęć samodzielnego działania i decydowania o sprawach lokalnych była ogromna – i już rok później, w 1985 roku, decyzja ta została oficjalnie zatwierdzona. Integracja i rozwój Pierwsze wybory władz sołectwa odbyły się 9 lipca 1985 roku. Sołtysem został Wacław Maniewski, a w skład rady sołeckiej weszli: Tadeusz Kosecki, Janusz Kusiak, Wiesława Pawlik, Zbigniew Budka i Józef Jasiaczyk. Na początku działalność sołectwa koncentrowała się na bieżących sprawach – naprawie dróg, przycinaniu drzew czy budowie wodociągu. Jednak z biegiem lat mieszkańcy pragnęli stworzyć miejsce, które integrowałoby lokalną społeczność i dawało przestrzeń do wspólnego działania. Po 30 latach istnienia sołectwa mieszkańcy świętowali swój jubileusz w leśnym zaciszu – za stodołą sołtysa. Gdy stodołę rozebrano, narodził się pomysł stworzenia nowej przestrzeni spotkań – miejsca przyjaznego dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Dostępność dla wszystkich W 2017 roku na działce przekazanej przez sołtysa Wacława Maniewskiego (symbolicznie odsprzedanej gminie za złotówkę) powstało boisko, które stało się centrum życia wsi. Teren o powierzchni 30 arów został ogrodzony, obsadzony tujami, wysiano trawę, a mieszkańcy własnoręcznie zbudowali bramki i drewnianą wiatę – według projektu sołtysa. Materiały na inwestycję pozyskano dzięki grantom sołeckim z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, przy wsparciu radnego Sylwestra Witczaka. Niezwykle cenna była też pomoc władz Gminy Zduńska Wola – wójta Henryka Staniuchy, zastępcy wójta Antoniego Wujdy oraz pracowników urzędu. Dzięki tej współpracy i ogromnemu zaangażowaniu mieszkańców udało się zrealizować ambitny plan. Sołtys z wizją i charyzmą Wacław Maniewski pełni funkcję sołtysa już od 30 lat. Choć planował zakończyć działalność, mieszkańcy przekonali go do kolejnej kadencji. Jest człowiekiem z wizją, energią i ogromnym sercem do ludzi. Z dumą mówi o swoich sąsiadach – rolnikach i aktywnych zawodowo mieszkańcach, którzy mimo wielu obowiązków znajdują czas, by wspólnie działać na rzecz sołectwa. Na pytanie, dlaczego z takim zaangażowaniem tworzy nowe przestrzenie, odpowiada z prostotą: - Nie mogłem patrzeć, jak dzieci grają w piłkę na drodze. Dziś w Kładach działają: świetlica kontenerowa, boisko, altana grillowa, siłownia plenerowa i plac zabaw. Trwa także budowa zadaszonego tarasu przed świetlicą. Miejsce, które tętni życiem Teren sołectwa zachwyca estetyką – starannie przycięty trawnik, ogrodzenie z wysokich tuj, przyjazna przestrzeń, która zaprasza do spędzania czasu razem. Mieszkańcy sami projektują i wykonują większość prac. Dzięki temu powstało miejsce wyjątkowe – z duszą i charakterem. Można tu spotkać się z sąsiadami przy kawie, poćwiczyć na świeżym powietrzu, zagrać mecz czy po prostu porozmawiać. Seniorzy mają tu swoją przestrzeń do aktywności i integracji, a dzieci – bezpieczne miejsce do zabawy. Co roku sołectwo powiększa się o nowych mieszkańców, którzy podczas uroczystości składają symboliczną przysięgę „dobrego sąsiada” – to piękny zwyczaj, który wzmacnia więzi i poczucie wspólnoty. Koło Gospodyń Wiejskich – tradycja z nową energią W Kładach prężnie działa Koło Gospodyń Wiejskich pod przewodnictwem Agnieszki Woszczak. To reaktywacja tradycji sięgającej lat powojennych – pierwsze KGW prowadziła Stanisława Grądkowska, wspierana przez Weronikę Mataśkę, Helenę Frątczak, Zofię Maniewską i Genowefę Banaś. Dziś gospodynie kontynuują tę piękną historię, dbając o kulinarne dziedzictwo i wspólnotowy charakter wsi. Rolnik, społecznik, lider Sołtys Maniewski już jako 16-latek angażował się w życie lokalne – współpracował z Naczelnikiem Gminy Zduńska Wola, Stanisławem Szewczykiem, i doprowadził do powstania pierwszego boiska piłkarskiego we wsi. Dziś z uśmiechem wspomina tamte czasy, choć jego zaangażowanie i pasja nie słabną do dziś. Wspólny sukces Na sukces sołectwa Kłady pracowało wielu mieszkańców. Wśród najbardziej zaangażowanych są m.in. Tomasz i Łukasz Gruszczyńscy, Tomasz Budka, Damian Woszczak, Robert i Maciej Maniewscy, Filip Potakowski, Jacek Małek z synami – Sylwestrem, Witoldem i Przemysławem, Grzegorz Kusiek z synami – Robertem, Piotrem i Marcinem oraz Dominik Budka. Wsparcie finansowe i rzeczowe zapewnili lokalni przedsiębiorcy: • Agnieszka i Bogusław Klimczakowie, właściciele firmy Klimeko, • Michał i Błażej Gierczyńscy z firmy Żwir-Trans, • Jerzy Capała z firmy Kornik. Podczas jubileuszu 40-lecia sołectwa Pani Poseł Jolanta Zięba-Gzik pogratulowała mieszkańcom zintegrowanej postawy i społecznego zaangażowania. My również gratulujemy Mieszkańcom – Sołtysa, a Sołtysowi – Mieszkańców. Anna Kamila Kaczmarek   Czytaj dalej

Boczniaki – smaczne, zdrowe i łatwe w uprawie

Jeszcze kilkanaście lat temu boczniaki kojarzyły się głównie z kuchnią wegetariańską lub specjalistycznymi sklepami ze zdrową żywnością. Dziś są coraz bardziej popularne, a ich walory smakowe i zdrowotne doceniają zarówno kucharze, jak i dietetycy. Te charakterystyczne grzyby o wachlarzowatych kapeluszach stanowią doskonałą alternatywę dla mięsa i mogą być cennym elementem codziennej diety. Grzyb o wyjątkowym wyglądzie Boczniak ostrygowaty (łac. Pleurotus ostreatus) należy do najczęściej uprawianych grzybów na świecie. Nazwa pochodzi od kształtu kapelusza przypominającego muszlę ostrygi. W naturze występuje na martwych lub osłabionych pniach drzew liściastych, zwłaszcza buków, topól i wierzb. Kapelusze boczniaków osiągają średnicę od kilku do nawet kilkunastu centymetrów. Ich kolor może być szary, brunatny, niebieskawy lub kremowy, w zależności od odmiany i warunków wzrostu. Grzyby te rosną w charakterystycznych skupiskach, tworząc efektowne kaskady. Skarbnica wartości odżywczych Boczniaki są niskokaloryczne – 100 gramów świeżych grzybów dostarcza zaledwie około 30–40 kcal. Jednocześnie zawierają wiele cennych składników odżywczych: białko roślinne, błonnik pokarmowy, witaminy z grupy B, witaminę D, potas, fosfor, żelazo i magnez, przeciwutleniacze wspierające organizm w walce z wolnymi rodnikami. Szczególne zainteresowanie naukowców budzi obecność beta-glukanów – związków wspomagających funkcjonowanie układu odpornościowego. Badania wskazują również, że regularne spożywanie boczniaków może korzystnie wpływać na poziom cholesterolu oraz zdrowie układu krążenia. Boczniaki w kuchni Mięsista konsystencja sprawia, że boczniaki często nazywane są „grzybowym mięsem”. Doskonale nadają się do smażenia, duszenia, grillowania oraz pieczenia. Mogą stanowić składnik zup, sosów, farszów, sałatek czy dań makaronowych. Coraz większą popularnością cieszą się panierowane boczniaki, które po usmażeniu przypominają w smaku i strukturze kotlet. W kuchni roślinnej wykorzystywane są również jako zamiennik mięsa w burgerach, tacos czy gulaszach. Warto pamiętać, że boczniaki nie wymagają długiej obróbki termicznej. Wystarczy kilka minut smażenia, aby zachowały swój aromat i wartości odżywcze. Łatwe do uprawy Jedną z największych zalet boczniaków jest możliwość ich samodzielnej uprawy. Grzyby te można hodować na słomie, trocinach lub specjalnych podłożach dostępnych w sklepach ogrodniczych. Nie wymagają dużej przestrzeni ani specjalistycznego sprzętu. Uprawa może odbywać się w piwnicy, garażu czy innym zacienionym miejscu o umiarkowanej temperaturze i odpowiedniej wilgotności. Pierwsze zbiory często pojawiają się już po kilku tygodniach od założenia hodowli. Grzyb przyszłości Rosnące zainteresowanie zdrowym odżywianiem i dietą opartą na produktach roślinnych sprawia, że boczniaki zyskują coraz większe grono zwolenników. Łączą w sobie doskonały smak, wysoką wartość odżywczą oraz łatwość uprawy. Nic więc dziwnego, że coraz częściej goszczą na naszych stołach i znajdują zastosowanie zarówno w tradycyjnej, jak i nowoczesnej kuchni. Boczniaki są dowodem na to, że zdrowa żywność może być jednocześnie smaczna, dostępna i przyjazna dla środowiska. Zdjęcie: Anielskie Ogrody: https://www.facebook.com/share/p/1Czes3rcDm/?mibextid=wwXIfr Czytaj dalej

Boże Ciało – święto wiary, tradycji i wspólnoty

Boże Ciało to jedno z najważniejszych i najbardziej uroczystych świąt w tradycji katolickiej. Obchodzone jest co roku, przyciągając wiernych do wspólnej modlitwy i publicznego wyznania wiary w obecność Chrystusa w Eucharystii. Uroczystość ta ma wyjątkowy, radosny charakter. W wielu miejscowościach wierni uczestniczą w procesjach eucharystycznych, które przechodzą ulicami miast i wsi, zatrzymując się przy przygotowanych ołtarzach. To czas modlitwy, refleksji oraz świadectwa wiary wyrażanej nie tylko słowem, ale także obecnością i wspólnotowym przeżywaniem święta. Boże Ciało od wieków wiąże się również z bogatą tradycją zdobienia przestrzeni, przez którą przechodzi procesja. Płatki kwiatów, zielone gałązki, chorągwie i symbole religijne tworzą wyjątkową oprawę, podkreślając uroczysty charakter tego dnia. W wielu parafiach szczególne miejsce zajmują dywany kwietne – misternie układane kompozycje z żywych kwiatów, będące wyrazem zaangażowania, wspólnoty i przywiązania do tradycji. Święto Bożego Ciała jest także okazją do umocnienia więzi międzyludzkich. W przygotowania angażują się całe społeczności – rodziny, sąsiedzi, parafianie – którzy wspólnie tworzą przestrzeń pełną piękna i symboliki. Dzięki temu uroczystość nabiera nie tylko wymiaru religijnego, ale również społecznego. To dzień, który przypomina o znaczeniu wspólnoty, o sile tradycji oraz o potrzebie zatrzymania się w codziennym biegu, by spojrzeć na to, co najważniejsze – wiarę, relacje i duchowe wartości. Boże Ciało pozostaje jednym z tych świąt, które łączą pokolenia i wciąż na nowo inspirują do tworzenia piękna – zarówno w przestrzeni, jak i w relacjach międzyludzkich. wiecej zdjęć: https://www.facebook.com/share/p/1DRAm5o9fF/?mibextid=wwXIfr Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij