Aktualności

0 1
Kłosuj Komentuj Ulubione

Kolejna zapisana karta historii

Odpust na Matkę Boską Szkaplerzną z Góry Karmel w Pisarzowicach to przede wszystkim świętem wspólnoty wiernych tworzącej daną parafię. To szczególny czas łaski i bożego miłosierdzia. To dzień, w którym każdy wierzący ma okazję doświadczyć w sposób bardzo konkretny Łaski Bożej miłości, wyrażającej się w darze odpustu. Daje okazję poznania świętego patrona parafii i uwielbienia Boga za jego orędownictwo i opiekę. Świętowanie odpustu parafialnego przypomina także o powołaniu do świętości każdego chrześcijanina.

W naszej parafii drugim patronalnym świętem jest odpust Bractwa Szkaplerza Świętego na Matkę Boską Szkaplerzną z Góry Karmel (Hajfa-Izrael).

Do Polski kult Matki Bożej Szkaplerznej przynieśli Karmelici pod koniec XIV wieku. Ożywienie tego kultu miało miejsce wraz z przybyciem do Polski karmelitów bosych w 1605 roku. Zaraz w roku następnym królewicz Władysław IV ze szlachtą dworu przyjął Szkaplerz święty i od tego czasu bractwo Szkaplerza świętego rozszerza się szybko w naszym kraju. W naszych czasach bractwo Szkaplerza istnieje prawie wszędzie a często cudowne zdarzenia potwierdzają jak Najświętsza Maryja Panna jest wierna swoim obietnicom.

Od XVIII wieku dużą aktywnością religijną,wykraczającą poza obręb naszej parafii,odzanaczały się bractwa religijne: szkaplerzne i różańcowe. Bractwa ubogacały świątynię różnymi fundacjami i rozwijały kult Matki Boskiej Szkaplerznej, której obraz ozdabiał główny ołtarz szesnastowiecznej świątyni.Podczas tragicznego pożaru 07 sierpnia 1965 roku obraz cudownie ocalał, wyniesiony z płonącego kościoła przez parafian.

Dość wcześnie rozwinął się kult Matki Bożej Szkaplerznej w naszej parafii.Nawet jak powiadali nasi przodkowie przybrał tak szerokie rozmiary, że przewyższał głównego patrona św.Marcina i był jednym z najuroczystszych odpustów, nawet mieszkańcy uważali ten odpust za „najważniejszy”.

W naszej parafii pierwszym założonym Bractwem było Bractwo Szkaplerza Świętego, którego akt erekcyjny spisano na grodzie oświęcimskim 05 października 1686 roku. Bractwo to założył ówczesny proboszcz Jan Wosiński, a kolatorzy Aleksander i Jan Pisarzowscy byli fundatorami, zapisali na jego konto na dobrach pisarzowskich majątek o wartości tysiąca florenów. Głównym obowiązkiem braci i sióstr Bractwa Szkaplerznego było noszenie szkaplerza świętego oraz regularne modlitwy do Matki Boskiej. Corocznie od założenia do dnia dzisiejszego po sumie odpustowej są przyjmowani nowicjusze, są to nie tylko mieszkańcy Pisarzowic dorośli, ale i dzieci. W archiwach kościelnych znajduje się jeden z pierwszych Spisów członków Bractwa Szkaplerzowego z 1791roku.

Członkinie bractwa w procesjach odpustowych w XX wieku i obecnie nosiły feretrony, niosły także tzw. światło. W asyście niewiast niosących płonące świece szedł i nadal idzie pod baldachimem ksiądz z monstrancją. Panie te ubrane były w jasne, niebieskie jakle i jasne zapaski (do lat 50-tych XX wieku), w latach sześćdziesiątych XX wieku dziewczęta ubrane były w białe bluzki i niebieskie bądź granatowe spódnice.

Feretron od szeregu lat niosą członkinie Koła Gospodyń Wiejskich „Strażniczki Tradycji” przed pożarem starego kościoła kobiety niosły feretron-obraz św.Zofii z trzema córkami (niestety spłonął podczas pożaru kościoła), a obecnie jest to wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej (z jednej strony) i św.Jana Pawła II z drugiej. Panie członkinie KGW i Zespołu Regionalnego ”Pisarzowianki” ubrane są w stroje pisarzowskie (sceniczne). Strażacy w mundurach nieśli i nadal niosą figurę św.Floriana. Lata wstecz szli jeszcze w mundurach górnicy z figurą swojej patronki św.Barbary i młodzież z figurą św.Stanisława czy figurą Chrystusa. Były sztandary; nieśli je mieszkańcy i młodzież. W ostatnich latach pielęgnują tradycję pocztów sztandarowych: druhowie strażaccy i pszczelarze, coraz rzadziej widać górników. Swoim śpiewem sumę odpustową uświetnia chór parafialny i młodzieżowa orkiestra dęta działająca przy OSP. Oczywiście należy wspomnieć o najmłodszych mieszkańcach Pisarzowic. Dziewczynki sypiące kwiaty ubrane w spódniczki z motywami kwiatowymi i białych bluzeczkach i w wianuszkach na głowie oraz chłopcy dzwoniący małymi dzwoneczkami większość chłopców ubrana jest w białe koszule i czarne spodnie (pokłon w stronę rodziców chłopców- ubiór naszych przodków zachowany). Dodać chcę, że procesje odpustowe prowadziła i prowadzi liturgia kościelna.

Dawniej rodzice, dziadkowie, chrzestni (putkowie) po mszach świętych obowiązkowo musieli iść z dziećmi ku budom (straganom) i kupić, co najmniej jedną odpustową zabawkę: trąbkę, piszczałkę, lalkę albo pierścionek z kolorowym, błyszczącym oczkiem, balonik, zabawkowy pistolet na kapiszony, drewniane krzesełka, ptaszki czy słodkie, kolorowe bombony (cukierki) o różnych smakach, serca piernikowe, anyżki, makarony, cukrowe tabliczki z imbirem, cukrową watę. Ku strzelnicom szli młodzi, narzeczeni, by dziewczynie ofiarować ustrzelone serce,kwiatek z bibuły czy sztuczny, pluszaka. Ku budom (straganom) szli młodzi by „przekupić” chłopaka czy dziewczynę słodkościami.

Odpustowi towarzyszyły również inne atrakcje: karuzele czy loterie fantowe, a także wieczorne zabawy taneczne. W dniu odpustu, od samego rana do późnego popołudnia, słychać było dźwięki trąbek, piszczałek, gwizdków oraz wybuchy petard i kapiszonów. Zawsze było dużo gości zwłaszcza na mszy odpustowej po której rodzinami szło się na proszony obiad (gdyby wówczas były drony to z nagrań można by było stwierdzić,że po drogach,miedzach idą małe procesje).

Dzisiaj w naszych Pisarzowicach o tych wspaniałych odpustowych klimatach (poza kościołem) jest już tylko wspomnienie. Stragany są ze słodyczami, miśkami z kremem, balony, zabawki (chińskie), ale to już nie ten „klimat”.

 

 

Odpust na Matkę Boską Szkaplerzną z Góry Karmel w Pisarzowicach to przede wszystkim świętem wspólnoty wiernych tworzącej daną parafię. To szczególny czas łaski i bożego miłosierdzia. To dzień, w którym każdy wierzący ma okazję doświadczyć w sposób bardzo konkretny Łaski Bożej miłości, wyrażającej się w darze odpustu. Daje okazję poznania świętego patrona parafii i uwielbienia Boga za jego orędownictwo i opiekę. Świętowanie odpustu parafialnego przypomina także o powołaniu do świętości każdego chrześcijanina.

W naszej parafii drugim patronalnym świętem jest odpust Bractwa Szkaplerza Świętego na Matkę Boską Szkaplerzną z Góry Karmel (Hajfa-Izrael).

Do Polski kult Matki Bożej Szkaplerznej przynieśli Karmelici pod koniec XIV wieku. Ożywienie tego kultu miało miejsce wraz z przybyciem do Polski karmelitów bosych w 1605 roku. Zaraz w roku następnym królewicz Władysław IV ze szlachtą dworu przyjął Szkaplerz święty i od tego czasu bractwo Szkaplerza świętego rozszerza się szybko w naszym kraju. W naszych czasach bractwo Szkaplerza istnieje prawie wszędzie a często cudowne zdarzenia potwierdzają jak Najświętsza Maryja Panna jest wierna swoim obietnicom.

Od XVIII wieku dużą aktywnością religijną,wykraczającą poza obręb naszej parafii,odzanaczały się bractwa religijne: szkaplerzne i różańcowe. Bractwa ubogacały świątynię różnymi fundacjami i rozwijały kult Matki Boskiej Szkaplerznej, której obraz ozdabiał główny ołtarz szesnastowiecznej świątyni.Podczas tragicznego pożaru 07 sierpnia 1965 roku obraz cudownie ocalał, wyniesiony z płonącego kościoła przez parafian.

Dość wcześnie rozwinął się kult Matki Bożej Szkaplerznej w naszej parafii.Nawet jak powiadali nasi przodkowie przybrał tak szerokie rozmiary, że przewyższał głównego patrona św.Marcina i był jednym z najuroczystszych odpustów, nawet mieszkańcy uważali ten odpust za „najważniejszy”.

W naszej parafii pierwszym założonym Bractwem było Bractwo Szkaplerza Świętego, którego akt erekcyjny spisano na grodzie oświęcimskim 05 października 1686 roku. Bractwo to założył ówczesny proboszcz Jan Wosiński, a kolatorzy Aleksander i Jan Pisarzowscy byli fundatorami, zapisali na jego konto na dobrach pisarzowskich majątek o wartości tysiąca florenów. Głównym obowiązkiem braci i sióstr Bractwa Szkaplerznego było noszenie szkaplerza świętego oraz regularne modlitwy do Matki Boskiej. Corocznie od założenia do dnia dzisiejszego po sumie odpustowej są przyjmowani nowicjusze, są to nie tylko mieszkańcy Pisarzowic dorośli, ale i dzieci. W archiwach kościelnych znajduje się jeden z pierwszych Spisów członków Bractwa Szkaplerzowego z 1791roku.

Członkinie bractwa w procesjach odpustowych w XX wieku i obecnie nosiły feretrony, niosły także tzw. światło. W asyście niewiast niosących płonące świece szedł i nadal idzie pod baldachimem ksiądz z monstrancją. Panie te ubrane były w jasne, niebieskie jakle i jasne zapaski (do lat 50-tych XX wieku), w latach sześćdziesiątych XX wieku dziewczęta ubrane były w białe bluzki i niebieskie bądź granatowe spódnice.

Feretron od szeregu lat niosą członkinie Koła Gospodyń Wiejskich „Strażniczki Tradycji” przed pożarem starego kościoła kobiety niosły feretron-obraz św.Zofii z trzema córkami (niestety spłonął podczas pożaru kościoła), a obecnie jest to wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej (z jednej strony) i św.Jana Pawła II z drugiej. Panie członkinie KGW i Zespołu Regionalnego ”Pisarzowianki” ubrane są w stroje pisarzowskie (sceniczne). Strażacy w mundurach nieśli i nadal niosą figurę św.Floriana. Lata wstecz szli jeszcze w mundurach górnicy z figurą swojej patronki św.Barbary i młodzież z figurą św.Stanisława czy figurą Chrystusa. Były sztandary; nieśli je mieszkańcy i młodzież. W ostatnich latach pielęgnują tradycję pocztów sztandarowych: druhowie strażaccy i pszczelarze, coraz rzadziej widać górników. Swoim śpiewem sumę odpustową uświetnia chór parafialny i młodzieżowa orkiestra dęta działająca przy OSP. Oczywiście należy wspomnieć o najmłodszych mieszkańcach Pisarzowic. Dziewczynki sypiące kwiaty ubrane w spódniczki z motywami kwiatowymi i białych bluzeczkach i w wianuszkach na głowie oraz chłopcy dzwoniący małymi dzwoneczkami większość chłopców ubrana jest w białe koszule i czarne spodnie (pokłon w stronę rodziców chłopców- ubiór naszych przodków zachowany). Dodać chcę, że procesje odpustowe prowadziła i prowadzi liturgia kościelna.

Dawniej rodzice, dziadkowie, chrzestni (putkowie) po mszach świętych obowiązkowo musieli iść z dziećmi ku budom (straganom) i kupić, co najmniej jedną odpustową zabawkę: trąbkę, piszczałkę, lalkę albo pierścionek z kolorowym, błyszczącym oczkiem, balonik, zabawkowy pistolet na kapiszony, drewniane krzesełka, ptaszki czy słodkie, kolorowe bombony (cukierki) o różnych smakach, serca piernikowe, anyżki, makarony, cukrowe tabliczki z imbirem, cukrową watę. Ku strzelnicom szli młodzi, narzeczeni, by dziewczynie ofiarować ustrzelone serce,kwiatek z bibuły czy sztuczny, pluszaka. Ku budom (straganom) szli młodzi by „przekupić” chłopaka czy dziewczynę słodkościami.

Odpustowi towarzyszyły również inne atrakcje: karuzele czy loterie fantowe, a także wieczorne zabawy taneczne. W dniu odpustu, od samego rana do późnego popołudnia, słychać było dźwięki trąbek, piszczałek, gwizdków oraz wybuchy petard i kapiszonów. Zawsze było dużo gości zwłaszcza na mszy odpustowej po której rodzinami szło się na proszony obiad (gdyby wówczas były drony to z nagrań można by było stwierdzić,że po drogach,miedzach idą małe procesje).

Dzisiaj w naszych Pisarzowicach o tych wspaniałych odpustowych klimatach (poza kościołem) jest już tylko wspomnienie. Stragany są ze słodyczami, miśkami z kremem,balony, zabawki (chińskie), ale to już nie ten „klimat”. C. Puzoń

Redakcja mojaWieś ..

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Szycie to moje życie i pasja!

Na prośbę naszych Czytelników przypominamy artykuł Pani Ingi Fortuniak o pasji szycia i tworzenia przepięknych ubrań miarowych! Pani Inga niedługo otwiera pracownię krawiectwa miarowego. Jej między innymi sukienki, płaszcze, garnitury są znane z precyzji i niezwykłej elegancji! Szyje również na odległość, a Jej ubrania trafiają do różnych zakątków świata!   *** Kiedy zostałam poproszona o napisanie artykułu o swojej pracy do kwartalnika mojaWieś pomyślałam, że to ciekawa propozycja i idealny moment… Nazywam się Inga Fortuniak i od 25 lat prowadzę Pracownię Krawiecką w Pawłowicach, niedaleko Leszna, gdzie zajmuję się szyciem na miarę dla pań. Bakcyl szycia Przygodę z szyciem rozpoczęłam w 7 klasie podstawówki. Wtedy, jak w większości polskich domów, maszyna do szycia była jednym z podstawowych artykułów gospodarstwa domowego. Były to maszyny nie do zdarcia, mam nawet jedną zachowaną na pamiątkę. Na dodatek w Pawłowicach był sklep z metrażem, wiec z tkaninami nie było problemu. I była Burda - magazyn z wykrojami krawieckimi, który zainspirował mnie do zrobienia pierwszego kroku. No i połknęłam bakcyla, bo już na komers, na zakończenie szkoły podstawowej, wystąpiłam we własnoręcznie uszytej kreacji. Wybór Technikum Odzieżowego w Lesznie, był więc dla mnie oczywisty. Poczta pantoflowa Miałam szczęście, bo trafiła mi się najlepsza nauczycielka zawodu w całej szkole, pani Maria Jankowska. Nie pomyliłam się z wyborem zawodu, chociaż nie raz słyszałam komentarze, że najlepsza uczennica w szkole została zwykłą krawcową. No cóż, świadectwa z czerwonym paskiem do niczego w życiu mi się nie przydały. 1 czerwca 1997 roku, nie mając jeszcze świadectwa maturalnego, zarejestrowałam działalność gospodarczą. Wcale mi się do tego nie śpieszyło, ale klientki obszywałam już od drugiej klasy technikum. Jedna pani drugiej pani… i tak pocztą pantoflową wieść szybko się rozniosła, że jest taka osoba, która dobrze szyje. Oryginalne imię też pomogło, bo stało się rozpoznawalne. Kiedyś klientka opowiedziała mi o zabawnej sytuacji. Kiedy czekała w kolejce w piekarni, zwróciła uwagę na ciekawą sukienkę, w którą była ubrana pani, stojąca przed nią. Zapytała, gdzie kupiła taką ładną sukienkę? Okazało się, że sukienka była szyta. Od słowa do słowa doszły, że u pani Ingi. Na co pan, stojący za nimi, odezwał się, że jego żona też u niej szyje.  Ubiór do sylwetki, osobowości i okazji Dobre rzemiosło, ale też wyczucie estetyki, wyobraźnia, doradztwo, aby nie podążać ślepo za modą. By dopasować ubiór do sylwetki, osobowości i okazji. Klientki to doceniają, a to, że pracownia mieści się na wsi, gdzie trzeba dojechać, nie stanowi dla nich problemu. Mało tego, od jednej z pań dostałam kiedyś w prezencie piękny naparstek przywieziony z Cypru. Później sama przywiozłam kilka z zagranicznych podróży. Jednak najwięcej dostaję naparstków od wiernych klientek. Naparstek do naparstka i uzbierała się z tego całkiem niezła kolekcja, ponad 80 sztuk. Co ciekawe, ja nigdy nie używam naparstków przy szyciu ręcznym, bo dla mnie to " ciało obce" tylko przeszkadza, zamiast pomagać. Zdalne szycie… Jest to ciężki kawałek chleba, bo szycie na miarę, to precyzyjna i czasochłonna praca. Ale jest satysfakcja, kiedy klientki wracają, chwalą i polecają swoją krawcową. Część swoich prac prezentuję na stronie pracowni na Facebooku, gdzie zasięgi są nieograniczone. Odzywają się do mnie osoby z Polski i zagranicy. Niestety odległość stanowi problem, żeby przyjechać do przymiarki…, ale zdarza mi się szyć zdalnie. Czyli wymiary klientki ustawiam na manekinie i ubiór przymierzam na nim. Później pięknie zapakowane rzeczy jadą do właścicielki. Marka sama w sobie Panie zamawiają wszystko. Począwszy od prostych bluzek, sukienek, sukni wieczorowych, po płaszcze zimowe. Ostatnio trafiły mi się też suknie ślubne.  Szycie okolicznościowe to 90% mojej pracy. Wesela, komunie, studniówki, bale.. Są panie, które do mnie przyjeżdżają, bo ze względu na rozmiar (nie tylko duży), bądź dysproporcje sylwetki, nie mogą sobie kupić nic gotowego. Ale jest coraz więcej klientek, które nie chcą rzeczy z sieciówek, chcą mieć coś wyjątkowego, oryginalnego. Chcą się wyróżniać albo zwyczajnie, chcą uszyć coś u pani Ingi. I mówią: Inga Fortuniak, to już marka sama w sobie. Od pewnego czasu ubrania spod mojej igły, oznaczone są metką z moim nazwiskiem. Szycie na miarę jest coraz bardziej poszukiwane i doceniane, a znalezienie fachowca z prawdziwego zdarzenia, graniczy z cudem. Nie pomaga zamykanie szkół zawodowych (moja szkoła już nie istnieje) i niestety brakuje kadry nauczycielskiej. Kocham to, co robię! Jednak, wykształcenie to jedno, a pasja, serce do zawodu, tzw. dryg to już zupełnie inna sprawa... Z perspektywy tego ćwierćwiecza, nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić coś innego niż szyć. Złoszczę się czasem, że praca zabiera mi życie, czas dla rodziny, ale kocham, to co robię! Szycie to moje życie i pasja! Inga Fortuniak Krawiectwo miarowe https://szycie-na-miare.eu/     Czytaj dalej

Utalentowany zespół do zadań muzycznych

Magdalena Gawlik i Paul Gavlic to artystyczne małżeństwo. Całe ich życie kręci się wokół muzyki, dziennikarstwa, a ostatnio pisania opowiadań dla dzieci i przekładu na język polski książki o Rumim (słynnym na świecie, dawnym, perskim poecie). On wybitny kompozytor i producent muzyczny, współtwórca między innymi sukcesu Dawida Kwiatkowskiego, muzyki filmowej, autor słynnej piosenki dla dzieci „Idziemy do ZOO” i muzyki dyskotekowej spod znaku East Clubbers. Ona wokalistka, tekściarka, dziennikarka, prezes fundacji Idea Artis Poloniae. Trzy lata temu wyprowadzili się z Warszawy, zamieniając miejski zgiełk na ciszę i otoczenie natury. Paul Gavlic (Paweł Marek Gawlik) obchodzi w tym roku 30- lecie pracy artystycznej. Witold: Jak to się zaczęło? Paul: Rodzina i upór. Pochodzę z małego miasta na Podkarpaciu. Teraz wszystko jest na wyciągnięcie ręki, ale w tamtych czasach, żeby posłuchać dobrej muzyki zamawiało się w jedynym sklepie w Dębicy kasety i czekało miesiącami. Nie wspominając o dostępie do dobrych instrumentów czy nagłośnienia. Witold: Dlaczego pytam. Zdałem sobie sprawę, że rok 1994 jest znamienny z kilku powodów. Dzisiaj świętujesz 30-lecie pracy artystycznej. Ja również mogę świętować – 30 lecie znajomości i przyjaźni z Madzią (Magdalena Gawlik – prywatnie żona Pawła Gawlika, menadżerka, wokalistka,autorka tekstów, producentka). I co Ty na to? (śmiech). Paul: Słyszałem wiele o waszych przygodach przez te 30 lat (śmiech). Ogólnie mówiąc kiedyś to byłyczasy. Magdalena: No tak, zaczynaliśmy od konsultingu i dotacji, a wszyscy w końcu wylądowaliśmy wsztuce. Chciałabym tutaj dodać dla Czytelników, że Witek zaczynał od zarządzania systemem dotacji w instytucji rządowej, a teraz jest malarzem i razem ze mną w Fundacji Idea Artis Poloniae promuje polskich artystów. Witold: Pawle, przez trzynaście lat byłeś związany z zespołem KSU, który również świętuje 45-lecie. Taka ciekawostka - 30 lat temu rozwijaliśmy w Polsce sieć Centrów Wspierania Biznesu (red. sieć ośrodków wspierających przedsiębiorców po zmianach ustrojowych), przekształconą w Krajowy System Usług (w skrócie KSU). Madzia pracowała wówczas w jednym z takich ośrodków w Mielcu. Zbieg okoliczności? Przypadek? A może los chciał. Wierzysz (wierzycie – Paweł i Madzia) w przeznaczenie? Paul: Dość długo te znaki trwały ale wreszcie jakoś je odczytaliśmy i nastąpiła najlepsza rzecz w moim życiu, poznałem Madzię! A co do KSU. Nie wiem, jak w waszym KSU, ale w tym w którym grałem to było bardzo rockandrolowo (śmiech). Magdalena: Nie skojarzyłam tego do tej pory (śmiech). Na osiemnaste urodziny zażyczyłam sobie nową gitarę, bo wymyśliłam sobie wtedy, że będzie mi potrzebna w życiu. Później poszukałam sobie bardziej stabilnego zajęcia, stąd konsulting, ekonomia i zarządzanie projektami, ale jednak muzyka upomniała się o mnie. Wróciłam jako manager artystyczny i producent wykonawczy muzyki, a na samym końcu mąż poprosił, żebym nagrywała mu wersje demonstracyjne utworów (tzw. Demówki) i zostałam pełnoprawną wokalistką. Witold: Nad czym teraz pracujecie? Jak zwykle różnorodność? Paul: Pracujemy obecnie nad kilkoma projektami. Najbardziej skupiamy się nad kolejną porcją piosenek dla dzieci do opowiadania pt. „Frodzilla”, którego autorką jest moja żona. Na początku lutego zgłosiliśmy piosenkę z moją muzyką do EUROWIZJI 2024. To utwór „Poszukam”, który wykonuje Matylda Staneyko, doskonale rokująca wokalistka. Witold Kajszczak Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij