Talenty i pasje

3 6
Kłosuj Komentuj Ulubione

Jutowe kwiatki

Z najlepszymi życzeniami dla Babci i Dziadka!

Marianna P. z Koło Miłośniczek Rękodzieła Artystycznego "Kleszczynki"

Maria J. z Koło Gospodyń Wiejskich Biały Kościół

Pomysłowe,Wyglądają ciekawie !

1

30 sty 2018, 21:32:58

Malwina W.

Piękne kwiaty, czy wykonanie ich zajmuje sporo czasu?

1

30 sty 2018, 21:32:49

Maria P. z Koło Gospodyń Wiejskich Zaborze

Gratulację są piękne tylko pozazdrościć.

1

30 sty 2018, 21:32:40

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Bo najważniejszy jest chleb…

W Gminie Buczek (powiat łaski, woj. łódzkie) chleb jest produktem tradycyjnym i lokalnym. Przechodzi przez jedne wyjątkowe ręce, jest mieszany z rozczynem, z ziarnami, z żurawiną lub śliwą i ma w sobie wiele serca pani Grażyny Gawrońskiej. Jak byłam małą dziewczynką, moja mama często piekła chleb. W domu był piec na drewno, z którego wychodziły takie okrągłe duże bochenki - opowiada pani Grażyna. - I czułam ten zapach…, słyszałam odgłosy krojenia i łamania chleba, a do dziś pamiętam smak kromki z masłem. A potem, wiele łat później, poczułam, że tęsknię za tym chlebem i wtedy zaczęło się… Pani Grażyna to bardzo pracowita buczkowska gospodyni, która oprócz pieczenia chleba, pracuje również też zawodowo. - Kiedy pracowałam w szpitalu w Łasku, miałam koleżankę Danusię, pielęgniarkę, niestety już nie żyje – opowiada nasz bohaterka. - To właśnie ona przyniosła kiedyś chleb, który sama upiekła. Spróbowałam i poprosiłam Danusię o przepis oraz zakwas. Jakiś czas później na oddziale zorganizowana była Wigilia, na którą zaniosłam mój własny chleb. Pan ordynator powiedział, że jest przepyszny i że on by „właśnie takiego chleba wciąż jadł”. I tak się zaczęło. Od tej pory, od 10 lat piekę chleb i mam każdego dnia ten ukochany zapach, odgłos krojenia i łamania chleba, i smak kromki z masłem… I wtedy chleb tak pięknie rośnie… - Nie było takiej sytuacji, żeby chleb się nie udał. Jeśli piekę w nocy, to czasami mi się przypali, kiedy zasnę - śmieje się. - Ale nigdy nie ma żadnego zakalca, nigdy w życiu! Chodzi o to, aby mieć bardzo dobry zakwas. Kiedyś ktoś chciał, to dałam zakwas. Niestety, jedni mówili, że się nie opłaci, bo to za duże koszty jak dla siebie, a drudzy znowu, że im nie wyszedł. Ale jak to nie wyszedł? Mi zawsze wychodzi, a tobie nie? Pani Grażyna swojego zakwasu nigdy wcześniej sama nie przygotowywała. Zakwas dostała od koleżanki Danusi i wciąż używa tego zakwasowego sposobu. Wyrabia z zakwasem ciasto i z tego wyrobionego ciasta odkłada kawałek na kolejny zakwas - na kolejne pieczenie. - Rośnie mi ten rozczyn w pojemniku około 5 godzin i później można przetrzymywać go do 10 dni w lodówce. A potem znowu chleb… Piekę różne chleby. Białe, żytnio-razowe, pszenno-żytnie, żytnie. Chleby są z żurawiną, z śliwką, z ziarenkami: sezamem, słonecznikiem, siemieniem, płatkami owsianymi i czarnuszką. Kiedy piekę chleb, to wkładam do chleba wszystko to, co znajomi lubią. Mąkę kupuję w młynie. Mąka razowa, mąka pszenna i mąka żytnia, to jest właśnie ten ciemny chlebek z ziarenkami. Mąka żytnia to jest typ 580, a na ten ciemny chleb pszenna to typ 750. Na biały mam specjalną mąkę żytnią 500, a pszenna też mam typ 500. Ona jest jaśniejsza od tej 750, wtedy chleby nie są takie ciemne. Ważny jest rodzaj mąki i oznaczenia. Najlepszy chleb z żurawiną… Pani Grażyna najbardziej lubi biały chleb, bo jest on „do wszystkiego”. Pyszny jest też z ziarenkami i chyba to właśnie ten chleb jest najbardziej popularny wśród jej znajomych. Jest jeszcze chleb z żurawiną, na słodko, wystarczy do niego tylko masełko. Każdy chleb ma inny smak i każdy wybiera sobie taki chleb, jaki lubi.   - Pojechaliśmy kiedyś na wycieczkę z naszą sołtysową. Upiekłam mnóstwo chlebów, by było co jeść. Ten z żurawiną jedliśmy ze smalcem i ogórkiem, i był to najpyszniejszy zestaw! Wszyscy myśleli, że nie pasuje żurawinowy ze smalcem i z ogórkiem, ale wszystkim ogromnie smakował - śmieje się pani Grażyna. Chleb to jednak ważna sprawa, daje nam tyle walorów smakowych. Nawet ten sklepowy chleb jest ważny. Kiedy mama cały czas piekła swoje chleby, to mała Grażynka była spragniona chleba ze sklepu. Ale potem, po wielu latach, wróciła do maminego wypieku, różnych rozmiarów. - Jest chleb duży, średni, mały i mam takie malutkie foremeczki. Chleb średni ma 35 cm, a większy 40 cm. Wszystkie piekę w piecu na prąd, w kuchni gazowej. Niestety nie mam takiego pieca jak moja mama. Jeszcze zapomniałam powiedzieć o wodzie do chleba. Trzeba mieć wodę gazowaną. Dodajemy wodę przegotowaną, pół na pół z wodą gazowaną. Chleb wymaga uwagi i troski… Pani Grażyna uważa, że chleb trzeba robić z uwagą i troską. Chleb musi być pyszny. Niestety, czasami chleb nie jest dobry, bo jest robiony na ilość, a nie na jakość. - Nie, u mnie tak nie ma. Trzeba robić tak, jak było na początku, żeby nikt nie powiedział, że chleb jest gorszy, że jest czegoś mniej. Ja zawsze tyle produktów wkładam do chleba, ile powinno być, czyli bardzo dużo. Żurawiny, w chlebie kupionym w sklepie, jest bardzo mało, a ja staram się, żeby było jej bardzo dużo. Mój chleb jest zawsze taki, jaki powinien być. Trzeba o niego dbać, by smakował. Pani Grażyna jest wciąż niewyspana, bo chleb piecze w nocy. W dzień pracuje zawodowo, a w nocy piecze dla znajomych. Z reguły wstaje o 2 – 3 godzinie i do rana, tak co pół godziny, budzi się i dogląda chleba. W pieczeniu pomaga pani Grażynie mąż Jerzy. - Jerzy przywozi mi z lokalnego targu śliwkę, żurawinę, mąkę, papier i wszystkie ziarenka. To dla nas z mężem ogromne zadanie. Jeśli nie piekę 2-3 dni to czegoś mi brakuje. Zdarza się, że ktoś zadzwoni o 22 godz., że potrzebuje na następny dzień chleb, więc idę i robię, aby komuś rano dać świeżutki chlebek- śmieje się pani Grażyna. Chleb od serca… - Proszę pamiętać, że jeśli ktoś chce robić biały chleb to powinien go dwa razy przerabiać. Do białego dodaję też biały barszcz. Ale podam przepis na ten ciemny chleb z ziarnami, na 2 bochenki. Tam wszystkie składniki się miesza, wsypuje ziarna, dolewa wody. Nie trzeba, nawet za długo mieszać. Chleb musi postać około 6 godzin do pełnych foremeczek 10 x 40cm. Wstawia się go do pieca na 1,5 godziny. Mam podział w piecu na górę i dół, i przekładam by góra nie była spalona i dół był dopieczony. Oto przepis… 3 szklanki mąki pszennej, 1 szklanka mąki żytniej, po ¾ szklanki słonecznika, siemienia, płatków owsianych, sezamu oraz mąki razowo-żytniej, 3-4 łyżki rozczynu około 1 l wody (ma być ciepła) - część wody gotowanej i część gazowanej, 3 łyżeczki soli, 1 łyżeczka cukru. Z wszystkich składników należy zarobić ciasto (wyrabiać około 5 minut). Po wyrobieniu włożyć do foremki, zostawić do wyrośnięcia 5-6 godz. Piec na termoobiegu, w temperaturze 180 stopni, przez około 1,5 godziny. Życzę udanych wypieków, a potem smacznego! Wspaniała pasja pani Grażyny, ma też trochę inny wymiar. Dawać komuś gorący chleb, który sama zrobiła, własnoręcznie, i z ogromnym sercem. Pani Grażyna żyje swoją pasją i uwielbia robić chleb dla innych ludzi. - Chleb to moje życie. Zaczęło się od mamy, potem Danusia mi przypomniała i tak powstał mój chleb. Bo chleb jest dla mnie najważniejszy, nie umiem komuś odmówić chleba. Dopóki mam siłę i zdrowie, to piekę ten chleb. Sylwia Skulimowska Czytaj dalej

Trzy publikacje książkowe w Pisarzowicach

        Pisarzowice w swoim  godle mają atrybuty pisarza. Z świetle obowiązującego ustawodawstwa polskiego o samorządzie terytorialnym ,każdej gminie przysługiwało prawo do posiadania i używania swojego herbu i pieczęci. Z drugiej połowy XIX stulecia gmina Pisarzowice posiadała w dokumentach odcisk pieczęci. Prawdopodobnie pieczęć tę otrzymała nasza miejscowość podczas reformy administracyjnej jeszcze końcem XVIII wieku przeprowadzonej przez Austriaków na terenie Galicji. Tłok z godłem przedstawiał dwa skrzyżowane gęsie pióra. Prawdopodobnie wybór takiego godła był związany z nazwą naszej miejscowości. Pisarzowice to etymologicznie-wieś pisarza, wybrano więc atrybuty pisarza; gęsie pióra. Z pewnością te gęsie pióra czuwały nad naszymi mieszkańcami, którzy przez wieki garnęli się do wiedzy. Z pewnością mieszkańcy z wielką radością przyjęli wiadomość o promocjach książkowych, dotyczących naszych mieszkańców jak i naszej miejscowości. We wszystkich trzech promocjach uczestniczyli zebrani goście zaproszeni przez księdza proboszcza Pisarzowic, burmistrza Wilamowic i autorów publikacji. Z pewnością  trwające jeszcze (choć niewielkie) obostrzenia pandemii nie zezwoliły na wypełnienie sali na 100%. ”Maraton” bardzo ciekawych i bliskimi nam publikacji trwał przez trzy dni w budynku Gminnego Centrum Działań Twórczych w Pisarzowicach (filia M-GOK Wilamowice) i był w dniach od 15 do 17 czerwca br. Był on w ramach projektu pn. „Wydanie czterech publikacji o różnorodnej tematyce historycznej obejmującej dziedzictwo niematerialne gminy Wilamowice”. Wnioskodawcą projektu była Parafia Rzymsko-Katolicka p.w. Św. Marcina w Pisarzowicach, a całość prac koordynował Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Wilamowicach, który był partnerem projektu, odpowiedzialnym za realizację i nadzór nad prawidłowym przebiegiem zadania. 15 czerwca odbyła się promocja książki pt. „Krótkie  historie o Żołnierzach I Wojny Światowej  pochodzących z Pisarzowic”, której autorami są mieszkańcy Pisarzowic panowie Bronisław Gawron i Tomasz Woźny. W książce tej opisane zostały historie żołnierzy i ich losy w czasie działań wojennych I wojny światowej oraz efekty poszukiwań informacji w wojskowych austriackich archiwach o poległych ,zaginionych lub wziętych do niewoli włoskiej i rosyjskiej żołnierzy pochodzących z Pisarzowic. Wspomniana zostały także spisane na podstawie rozmów z krewnymi osób biorących udział w I Wojnie Światowej, starych fotografii z tego okresu, przechowywanych w rodzinnych albumach. Książka ta została poświęcona pisarzowickim ochotnikom, druhom ówczesnego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i umundurowanym dzięki składkom Towarzystwa, a także mężczyzn powołanych do wojska austriackiego. Zakończeniem tejże bogatej we wspomnienia książki było złożenie hołdu poległym żołnierzom pod tablicą pamiątkową na budynku GCDT. Kwiaty złożyli burmistrz Wilamowic Marian Trela, proboszcz parafii ks. Janusz Gacek, wnuk płk Mariana Pilarskiego - Dariusz Pilarski oraz autorzy publikacji Bronisław Gawron i Tomasz Woźny. 16 czerwca kolejną promocję rozpoczął koncert młodzieżowej orkiestry dętej działającej przy OSP. Była to książka  dh.Marka Okrenta, również mieszkańca Pisarzowic pt. „Szukając korzeni. Rys historyczny rozwoju Straży Pożarnej w Pisarzowicach”. Jak powiedział autor, chciał by opracowanie to dotarło do mieszkańców Pisarzowic oraz osób zainteresowanych problematyką strażacką, bo też było do nich kierowane. Chciał przybliżyć historię powstawania i działania pisarzowickiej jednostki OSP i ocalić od zapomnienia część informacji. Pragnął także zachęcić mieszkańców rdzennych i tych dopiero co osiedlonych w Pisarzowicach do wstępowania w po­czet druhów straży oraz aktywnego działania, jak i odnalezienia zaginionych dokumentów i zdjęć oraz pozyskanie nowych dopełniających  obecną wiedzę o jednostce. Z pewnością była to historia ,dzięki której mamy świadomość wspólnej na prze­strzeni wieku idei humanitarnej służby dla swojej Małej Ojczyzny. Idei, która łą­czy we wspólnym działaniu i każe dostrzegać człowieka oczekującego pomocy. Bo tworzyli ją ludzie. Byli to mieszkańcy (nie tylko) w strażackich mundurach, w garni­turach kierowników szkoły, właścicieli zakładów pracy, urzędników, księży ,rolników i robotników, w mundurach żołnierzy wśród lu­dzi broniących czynem tych, którzy tej obronny potrzebowali, potrzebują i będą potrzebować. W książce tej zostały przedstawione zdjęcia naszych dziadków, ojców tworzących szeregi strażaków zawsze gotowych do niesienia pomocy. Działalności na przestrzeni 140 lat do 1939 roku. Jak obiecał autor dh Marek Okrent II część książki o naszych pisarzowskich druhach będzie kontynuowana. Będą to zapisy działalności naszej jednostki pożarniczej od 1940 roku do czasów nam obecnych. Podczas  rozdania autografów przez autora pięknymi utworami upiększała scenerię orkiestra dęta. Nie wspominając, o bisach. Wydawało się, że  promocja druga złączy się z trzecią następnego dnia. Trzecia promocja to czasy baroku. „Kazania Grzegorza Jana Zdziewojskiego z Łasku” Tom II: „Kazania pisarzowickie”. Część 1: (1643-1646). Wydał z rękopisu, opracował wraz z tłumaczeniem oraz opatrzył wstępem i przypisami dr Jan Rodak. To wydanie drukiem po prawie 400 latach od powstania 50-ciu rękopiśmiennych kazań ks. Grzegorza Jana Zdziewojskiego z Łasku (1609-1685). Kazania kaznodziei Zdziewojskiego zachowały się do naszych czasów w archiwum parafialnym w Pisarzowicach. Ks.Zdziewojski był proboszczem w Pisarzowicach w latach 1643-1653 oraz w Wilamowicach w latach 1640-1644 i 1660-1662,ale nim dotarł do naszej miejscowości i Wilamowic przemierzył imponujący szlak. Po szczeblach edukacji zdobywał wykształcenia w kraju i we Włoszech. Pochodził z rodu szlacheckiego- herbu Prus III. To świątobliwy kapłan, apostoł miłosierdzia, dobroczyńca wielu lokalnych społeczności (Kurzelowa, Pilicy, Łasku, Oświęcimia, Libiąża, Brzeska, Wilamowic, Pisarzowic, Tłuczani, Kęt i Krakowa), gorliwy czciciel Trójcy Świętej i Najświętszej Marii Panny, propagator kultu św.Jana z Kęt. Był wielkim jak na swoje czasy intelektualistą. W każdej objętej parafii zakładał księgi metrykalne i uporządkowywał sprawy kancelaryjno-kościelne. Zakładał biblioteczki parafialne. Władał sześcioma językami. Kazania ks. Zdziewojskiego przeznaczone były dla ludu wiejskiego, który był przez wieki najliczniejszą częścią naszego społeczeństwa. Zachowane po nim rękopiśmienne kazania stanowią materialne dziedzictwo dawnych mieszkańców dzisiejszej Gminy Wilamowice. Kazania zaliczyć należy do sfery dziedzictwa religijnego, kulturowego, językowego i literackiego tego terenu. To unikalny w skali całego kraju pomnik staropolskiego piśmiennictwa, świadczący o wysokiej kulturze literackiej. Teksty kazaniowe w przyszłości mogą stać się nieocenionym źródłem wiedzy do dalszych badań nad życiem religijnym i kulturą duchowną dawnych mieszkańców Pisarzowic i Wilamowic. Dr Jan Rodak podczas spotkania poprzez prezentację multimedialną i dzieła przybliżył postać tego wielkiego kaznodziei. Wspomniał też o śp. ks. Juliuszu Olejaku i kardynale Marianie Jaworskim, których marzeniem było powstanie tejże publikacji. Niestety już się jej nie doczekali. Ks.Grzegorz Jan Zdziewojski to „Skarga” ubogich nie tylko na pisarzowickiej ambonie. Wszystkie publikacje zostały przyjęte z dużym zainteresowaniem zwłaszcza, że dotyczyły naszych praojców i nas samych. Zostały utrwalone symboliką gęsich piór. Podczas spotkań autorzy kierowali miłe słowa podziękowań w kierunku wszystkich zaangażowanych w prace nad powstawaniem publikacji, udostępnianiem informacji i materiałów zdjęciowych. Szczególne słowa uznania za podjęcie inicjatywy i jakże ważne wsparcie w wydaniu publikacji zostały skierowane do ks. proboszcza Janusza Gacka i burmistrza Mariana Treli. Warto także wspomnieć o czwartej z tego programu publikacji, która odbędzie się w sierpniu br.,a będzie to Monografia Zespołu Regionalnego „Cepelia Fil-Wilamowice” pt. „Z wilamowskim folklorem przez Europę”. Zespół działa pod patronatem M-GOK w Wilamowicach. Autorką publikacji jest Pani dr Jolanta Danek.     Czytaj dalej

Procesja Bożego Ciała ulicami Pisarzowic AD 2021

3 czerwca Boże Ciało. Dzień obudził wszystkich mieszkańców promieniami słońca. Szczególnie tych którzy od wczesnych godzin rannych uwijali się jak mrówki, by przygotować cztery ołtarze wzdłuż ulic Pisarzowic, bo dzięki uzyskanym pozwoleniom i poluzowanym obostrzeniom pandemii, można było iść ulicami naszej miejscowości. W naszej parafii idąc ulicami Pisarzowic procesja z Najświętszym Sakramentem zatrzymuje się kolejno przy czterech ołtarzach polowych, wybudowanych przez poszczególne dzielnice parafii, taka jest u nas tradycja. Ołtarze były pięknie przystrojone. Z pewnością w tym roku pandemicznym wszyscy uczestnicy szli  w procesji w pięknie ujętych słowach prymasa….”szliśmy za Nim, pytając Go jak kiedyś przed Paschą Jego uczniowie; Panie, gdzie chcesz, żebyśmy przygotowali? Panie, gdzie chcesz, byśmy z Toba byli? Panie ,gdzie chcesz, byśmy Ciebie w Eucharystii dziś zanieśli? Panie, gdzie Ty, dziś, chcesz byś obecny? Panie, sam wskaż nam drogę.” Pierwszy ołtarz w tym roku był, w Roku św.Józefa przy figurze Józefa Robotnika, który został patronem budowy nowej świątyni, która powstała po spaleniu się starego kościółka. Drugi na skrzyżowaniu ulic Bielskiej i Pańskiej, trzeci na skrzyżowaniu ulic Pańskiej i św. Floriana, a czwarty ołtarz przy krzyżu kamiennym obok starej plebanii przy ulicy św. Marcina. Przy każdym z ołtarzy czytane są fragmenty czterech ewangelii tematycznie związanych z Eucharystią. Jakiż logiczny jest związek fragmentów tych czterech Ewangelii. Jak zawsze w  procesji uczestniczy liturgia kościelna, Panie Niosące Światło, poczty sztandarowe górników, strażaków, pszczelarzy. Były feretrony niesione przez górników, strażaków i panie z Koła Gospodyń Wiejskich -Strażniczki Tradycji, były dzieci obchodzące rocznicę komunii św. Szczególnie w tym roku było biało od strojów dzieci pierwszokomunijnych. Tworzyło to wstęgę białych lilii falującą przed Najświętszym Sakramentem. W procesji uczestniczyło też najmłodsze pokolenie naszych mieszkańców- dziewczynki sypiące kwiaty z których tworzył się wzorzec drogi (kolorowy dywan) po której przechodziła procesja, byli także mali chłopcy dzwoniący dzwoneczkami. Obecna była również nasza strażacka orkiestra dęta. I oczywiście licznie przybyli mieszkańcy naszej miejscowości. W tym roku pandemii mieszkańcy swoją obecnością zamanifestowali, pokazując głęboką wiarę i silną więź z naszym kościołem. Nieodłączną częścią procesji była  modlitwa , śpiew oraz skupienie. Wszystko to stwarzało niepowtarzalną scenerię. Warto też podkreślić ,że cała trasa przejścia procesji była przyozdobiona symboliką naszej wiary oraz pięknie uporządkowana. Jak zawsze aktywnie włączyli się do organizowania strażacy i policja blokując ruch drogowy w czasie procesji. Myślę, że tworzyliśmy wszyscy jedność. Nie tylko na ulicach w Pisarzowicach, ale w Gminie Wilamowice i całej Polsce. Było to nie tyle wystawienie białej Hostii w ozdobnej monstrancji, ale przede wszystkim umacnianie wiary przez jej pokazywanie.…”co dla zmysłów jest doprawdy nie pojęte, niech dopełni wiara w nas”, bo inaczej procesja Bożego Ciała niczym nie będzie się różnić od jakiegokolwiek przemarszu, czy pochodu. I można zadać sobie pytanie, co było powodem, że mieszkańcy tak licznie uczestniczyli w procesji. Odpowiedzi może być kilka, ale zapewne jedną z nich jest fakt, że mieszkańcy chcieli podziękować Panu Bogu, że pandemia powoli ustępuje. Podziękować także Służbie Zdrowia, która robiła i robi nadal wszystko ,by ratować ludzkie życie. Drugą odpowiedzią może być to, że mieszkańcy są już utrudzeni i przyszli, żeby móc spotkać się w grupie parafian, tak jak to kiedyś bywało. Mimo maseczki na twarzy można było ze znajomymi zamienić kilka słów. Widać, że dzięki Bogu wszystko powoli zmierza już ku jakiejkolwiek normalności. Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij