Aktualności

0 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

Anielskie Ogrody

Jak uprawiać ekologiczny ogród na słabej ziemi, który jest spiżarnią, apteką, drogerią i miejscem wypoczynku? „Anielskie Ogrody” to dzieło Kamili i Bogdana Kasperskich. Stworzyli od podstaw małe rodzinnego ekologiczne gospodarstwo rolne, które miało zapewnić wyżywienie przez cały rok dla 4 osobowej rodziny. Ale nie tylko… Po pierwszym przyrodniczym sukcesie produkcja bio warzyw, owoców, ziół i kwiatów rozpoczęła się również na potrzeby lokalnej społeczności. Od ziarenka do edukacja przez warsztaty w ogrodzie oraz edukację przez Internet. Inspirowanie społeczności lokalnej i ogólnopolskiej do edukacji ekologicznej to anielski cel ich życia!

A jak się zaczęło? Od ziarenka – do stołu!

- Z ogrodu ekologiczne warzywa, owoce, zioła, kwiaty trafiają prosto do anielskiej kuchni – śmieje się pani Kamila. I nie tylko dla nas te smakołyki. W naszym ogrodzie rośnie około 600 różnych gatunków roślin – część z nich to rośliny posadzone i posiane specjalnie dla dzikich zwierząt. Dzięki temu w najbliższej okolicy pojawia się mnóstwo ptaków, gadów, płazów i ssaków. Budowane są również dla nich specjalne siedliska, bo dobrze wiemy, że dzikie zwierzęta pomagają w utrzymaniu równowagi biologicznej w ogrodzie, na polach i łące. Dzięki temu mamy mniej pracy.

Państwo Kasperscy w 2009 roku przeprowadzili się z Warszawy do lubuskiej wsi o nazwie Budachów. Od ponad dwóch hektarów kiepskiej ziemi doszli do ośmiu i pół hektara, które zagospodarowują i zamieniają w życiodajny, bogaty ekologicznie teren. Zastosowali rozwiązania z ogrodnictwa ekologicznego, permakultury i opracowali metody uzyskania dużej ilości próchnicy w glebie. Po prostu stworzyli zasady, jak dobrze dbać o ziemię. 

- Nasza ekologia realizowana jest w oparciu o bioróżnorodność i elementy permakultury. Dlatego stosujemy różne techniki upraw, szczególnie „no dig”, czyli bez przekopywania ziemi oraz różne metody ściółkowania. Na przykład warzywa rosną na górkach i wałach permakulturowych, na rabatach wyniesionych i zagłębionych. Zajmujemy się metodami uzyskania dużej ilości próchnicy w glebie oraz budowaniem bogatego profilu glebowego – opowiada z entuzjazmem pan Bogdan.  

Ogrody Aniołów!

- Pokazujemy jak uprawiać ogród z poszanowaniem przyrody i korzyścią dla człowieka. W Akademii Anielskich Ogrodów edukujemy na konkretnych, praktycznych przykładach. Zdrowa ziemia – zdrowe jedzenie – zdrowi ludzie. Inspirujemy osoby chcące uprawiać własne ogrody w podobny sposób i spotyka się to z uznaniem wielu ludzi – zaznacza pani Kamila 

Z wykształcenia jest plastyczką i specjalistką w zakresie dziennikarstwa, marketingu, reklamy i public relations. Wykorzystuje swoje doświadczenie i umiejętności tworząc materiały edukacyjne o ekologicznym ogrodnictwie oraz sezonowej kuchni połączonej z ogrodem. Pisze artykuły i scenariusze filmowe o tematyce ekologicznej. Jest ambasadorką Akademii Anielskich Ogrodów. Inspiruje do życia blisko natury. Jako eko-gospodyni zachęca do prowadzenia domu i ogrodu. Pokazuje jak wyżywić własną rodzinę z przydomowego ogródka.

- Nasz ogród jest domową spiżarnią, apteką, drogerią i miejscem wypoczynku. Leczenie ogrodem (hortiterapia), ogród bez wysiłku (bez przekopywania, bez podlewania, bez plewienia), dzieci i osoby starsze w ogrodzie, ekologiczna i zdrowa kuchnia, gospodarność, ochrona przyrody – to tematy, którymi szczególnie jestem zainteresowana. Moim hobby są hortensje. Uprawiam je w sposób ekologiczny. Wykonuję z nich wianki i bukiety. Pasjonuję się kuchnią z tradycyjnymi przepisami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Mam syndrom „pełnej spiżarni”. Smaki i zapachy kuchni opartej na sezonowości w ogrodzie, przetwory, ciasta domowe i octy – to moje ulubione klimaty – śmieje się pani Kamila

Anielska właścicielka jest też współzałożycielką Parafialnego Zespołu Ekologicznego w Bytnicy, który organizuje lokalną społeczność i aktywność ekologiczną. W zespole tworzą ogrody społeczne na terenie gminy. Prowadzą też ekologiczny ogród edukacyjny dla dorosłych oraz dla dzieci ze szkoły i przedszkola.

Eko-gospodarz i eko-edukator

Bogdan Kasperski tworzy i udoskonala ekologiczne techniki ogrodowe. 

- Projektuję rozwiązania budujące bioróżnorodności w otoczeniu. Szczególnie zajmuję się efektywną uprawą warzyw na rabatach wyniesionych, alleopatią i nawożeniem naturalnym. Jestem pasjonatem nowoczesnych technologii, zwłaszcza rozwiązań opartych na wzorcach naturalnych. 

Pan Bogdan tworzy koncepcje i prototypy z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii. Projektuje i wdraża produkty związane z energooszczędnością oraz budownictwem, a także tworzy komunikację oraz graficzną tożsamość dla produktów i firm.

Wraz z żoną rozwijają projekt Anielskich Ogrodów i Akademii Anielskich Ogrodów. Pracują nad koncepcją i przykładem rodzinnego samowystarczalnego gospodarstwa domowego. Akademia organizuje kursy, warsztaty, prezentacje oraz tworzy wydawnictwa multimedialne. Pan Bogdan uczy w niej, jak tworzyć ekologiczne ogrody i dlaczego są one tak potrzebne. 

We współpracy z Centrum Energetyki Odnawialnej stworzyli innowacyjne Anielskie Ogrody Sferyczne. To zestaw kopuł w których uprawiają pomidory, papryki, melony, bakłażany i winoroślą. 

Bogdan z wykształcenia jest pedagogiem i specjalistą od marketingu, reklamy i public relations. Uwielbia analizować i kreować nowe produkty oraz usługi. Interesuje się metodyką nauczania i uczenia się,  psychologią poznawczą, etyką i filozofią głębokiej ekologii, ekologią integralną, filozofią minimalistyczną oraz zero waste w praktyce. Szuka rozwiązań, dzięki którym można żyć, pracować i mieszkać w przyjaźni z przyrodą. Ale nie tylko, ponieważ zajmuje się rozwiązaniami zapobiegających i skutecznie leczące choroby autoimmunologiczne oraz nowotworowe. A jakie hobby? Fotografia i bycie domową „złotą rączką”!

Rural Inspiration Awards 2021

Stosowanie w gospodarstwie rozwiązań przyjaznych środowisku zostało przyjęte entuzjastycznie i docenione zostało różnymi nagrodami. 
- Zielona przyszłość jest możliwa. Jesteśmy częścią przyrody. Od tego, co zrobi każdy z nas zależy przyszłość wszystkich. Każdy człowiek może zmienić kawałek ziemi wokół siebie w żywy, bioróżnorodny ogród. Prawdopodobnie nie zmienimy całego świata, ale każdy może zmienić świat wokół siebie – tak właściciele Anielskich Ogrodów podziękowali za przyznanie nagrody publiczności w głosowaniu internetowym w konkursie Rural Inspiration Awards 2021. Projekt znalazł się w gronie 20 finalistów spośród 125 projektów z całej Europy biorących udział w konkursie organizowanym przez Europejską Sieć na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich. Są też inne nagrody. W 2017 roku pierwsze miejsce w Polsce w konkursie na „Najlepsze gospodarstwo ekologiczne”. W 2018 roku drugie miejsce w Polsce w konkursie WWF na ”Rolnika Roku regionu Morza Bałtyckiego 2018”. W 2017 roku gospodarze podjęli współpracę z ośrodkami naukowo – badawczymi i pozyskane fundusze na „Bon na innowacje” pomógł im zrealizować pierwszy projekt badawczy dotyczący upraw ekologicznych z odnawialnymi źródłami energii. Kolejny projekt „Energooszczędne rabaty wyniesione” umożliwił uprawę warzyw, owoców i ziół poza sezonem, otrzymał nagrodę „Lubuska nagroda innowacji”. Gospodarstwo wdrożyło też  uprawy w metodzie agroleśnictwa.

Mieć taki ogród u siebie!

Przykład ekologicznego ogrodu państwa Kasperskich to inspiracja by stworzyć u siebie oazę bioróżnorodności i w swoim ogrodzie lub gospodarstwie uprawiać wszystkie potrzebne w kuchni warzywa, zioła i kwiaty jadalne. Cały projekt Anielskich Ogrodów ma ogromne znaczenie dla społeczności lokalnych. Inspiruje by samemu zaopatrzyć całą rodzinę w zdrową żywność i mieć ogród przyjazny przyrodzie!  
Sylwia Skulimowska

 

Redakcja mojaWieś ..

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Wiosenna energia i bieganie bez kontuzji – ruszyła kolejna edycja Slow Jogging w Łodzi

Ponad 40 uczestników wzięło udział w pierwszym wiosennym sobotnim treningu slow joggingu w Parku Julianowskim w Łodzi. Spotkanie poprowadziła pełna energii i optymizmu trenerka Karolina Szatkowska-Zawisza, która od lat zachęca mieszkańców do aktywności fizycznej w przyjaznej i bezpiecznej formie. Jak podkreśla sama trenerka, była to wyjątkowo udana inauguracja cyklu. – To była naprawdę wspaniała sobota. Ogrom pozytywnej energii, radości i ruchu. Takie spotkania pokazują, że bieganie może być przyjemnością, a nie wysiłkiem ponad siły – mówi. Bieganie dla każdego Cykl treningów organizowany w ramach inicjatywy Zielona Łódź skierowany jest przede wszystkim do osób początkujących oraz tych, które chcą wrócić do aktywności fizycznej po przerwie. Slow jogging to japońska technika biegania, która pozwala poruszać się w spokojnym tempie, bez zadyszki i nadmiernego obciążenia organizmu. To forma aktywności dostępna praktycznie dla każdego – także dla osób z nadwagą, insulinoopornością czy problemami zdrowotnymi, które utrudniają intensywny wysiłek. Uczestnicy uczą się nie tylko samego biegania, ale również prawidłowej techniki, zasad rozgrzewki oraz ćwiczeń wspierających sprawność i zapobiegających kontuzjom. Ruch, zdrowie i dobra atmosfera Każde spotkanie to nie tylko trening, ale także okazja do poprawy samopoczucia, redukcji stresu i poznania osób o podobnych celach. Wspólne zajęcia sprzyjają budowaniu motywacji i pokazują, że regularny ruch może być źródłem satysfakcji i dobrej energii. Podczas poprzednich edycji wielu uczestników po raz pierwszy pokonało dystans kilku kilometrów – i to z uśmiechem. Organizatorzy podkreślają, że tej wiosny kolejne osoby mogą odkryć radość z biegania. Treningi trwają Przed uczestnikami jeszcze sześć wiosennych spotkań. Najbliższy trening odbędzie się w sobotę, 18 kwietnia o godzinie 9:30 w Parku Julianowskim w Łodzi. Udział w zajęciach jest bezpłatny i nie wymaga wcześniejszych zapisów – wystarczy pojawić się na miejscu zbiórki. Informacje organizacyjne Terminy treningów: 11.04, 18.04, 25.04, 02.05, 30.05, 06.06, 13.06 Godzina: 9:30 Czas trwania: do 1,5 godziny Miejsce zbiórki: boisko do koszykówki w pobliżu parkingu przy ul. Zgierskiej (Park Julianowski) – oznaczone flagą Zielona Łódź Organizatorzy zachęcają wszystkich zainteresowanych do udziału i spróbowania swoich sił w slow joggingu. To doskonała okazja, by zadbać o zdrowie, poprawić kondycję i przekonać się, że bieganie może być przyjemne i dostępne dla każdego. Czytaj dalej

Targi staroci – podróż w czasie nie tylko w Łodzi

Miłośnicy przedmiotów z duszą dobrze wiedzą, że prawdziwe skarby nie kryją się w galeriach handlowych, lecz tam, gdzie historia miesza się z codziennością. Jednym z takich miejsc jest Bałucki Rynek, a dokładniej pchli targ przy ulicach Dolnej i Ceglanej w Łódź. To przestrzeń, która od lat przyciąga kolekcjonerów, poszukiwaczy okazji i wszystkich tych, którzy wierzą, że przedmioty mogą mieć swoją opowieść. Już od pierwszych chwil czuć tu niepowtarzalną atmosferę. Stare zegary, porcelana, książki, biżuteria czy meble – każdy przedmiot zdaje się szeptać historię minionych lat. To właśnie tutaj można natrafić na rzeczy unikatowe, często zapomniane, które tylko czekają na drugie życie w nowym domu. Najlepszym dniem na wizytę jest sobota, kiedy targ tętni życiem, a alejki wypełniają się sprzedawcami i kupującymi. Nie oznacza to jednak, że w inne dni nie warto zajrzeć – wręcz przeciwnie. Piątki czy wtorki potrafią zaskoczyć spokojniejszą atmosferą i równie ciekawymi znaleziskami. Każda wizyta jest inna, każda może przynieść coś wyjątkowego. A o jakie „perełki” tu chodzi? Czasem to drobiazg o niewielkiej wartości materialnej, ale ogromnym uroku. Innym razem – prawdziwa okazja, jak choćby komplet porcelanowych bulionówek z dawnej Fabryka Porcelany Stołowej Karolina, który można zdobyć za symboliczne kilka złotych. Takie historie nie zdarzają się w zwykłych sklepach – one rodzą się właśnie na targach staroci. Choć Bałucki Rynek jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów na mapie Łodzi, podobne miejsca znajdziemy w wielu miastach Polski i Europy. Każdy targ ma swój rytm, swoją społeczność i swoje tajemnice. Łączy je jedno – magia odkrywania i radość z odnajdywania rzeczy, które przetrwały próbę czasu. Wizyta na pchlim targu to coś więcej niż zakupy. To podróż w przeszłość, spotkanie z historią i dowód na to, że piękno nie przemija – zmienia tylko właściciela. I jest duża szansa, że nie wrócicie stamtąd z pustymi rękami Czytaj dalej

„Muzeum na obcasach” w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce

Spotkania kobiet mają w sobie szczególną siłę – są przestrzenią, w której codzienność splata się z historią, doświadczenie z inspiracją, a tradycja z nowoczesnością. Takie właśnie było tegoroczne świętowanie Dnia Kobiet podczas wydarzenia „Muzeum na obcasach” w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce – pełne ciepła, uważności i piękna w najróżniejszych jego odsłonach. Pałacowe wnętrza na jeden dzień stały się miejscem wyjątkowego spotkania – nie tylko z historią, ale przede wszystkim z drugim człowiekiem. Opowieści o dawnych zwyczajach, modzie i codziennym życiu kobiet pozwoliły spojrzeć na przeszłość z nowej, bardziej osobistej perspektywy. Program wydarzenia był bogaty i różnorodny, a każda jego część wnosiła coś unikalnego. Uczestnicy mogli wziąć udział w warsztatach palm wielkanocnych prowadzonych przez Małgorzatę Danilkiewicz, a także w warsztatach florystycznych, które pozwalały tworzyć piękno z natury. Niezwykłym doświadczeniem był również „Podwieczorek u Anieli” prowadzony przez Magdalenę Pilsak – spotkanie przy herbacie, pełne rozmów i atmosfery dawnych czasów. Dużym zainteresowaniem cieszyły się pokazy mody, które przenosiły widzów w różne epoki. Pokaz mody powojennej, przygotowany przez modelki z Klubów Seniora z Niedźwiady, Tarła i Zabiela pod kierunkiem Oliwii Kaczmarzewskiej, z udziałem gościa specjalnego Kamila Strużka, ukazał elegancję i codzienność tamtych lat. Równie poruszające były pokazy mody XIX-wiecznej – zarówno w wykonaniu Skrobowianek – Koła Gospodyń Wiejskich w Skrobowie pod opieką Karoliny Wilkowicz, jak i grupy „Zakochani w Nałęczowie”. Wydarzenie wzbogacił także występ Kamila Strużka, który nadał spotkaniu artystycznego charakteru i podkreślił jego wyjątkową atmosferę. Uczestnicy mogli również wziąć udział w spotkaniu „Sztuka prowadzenia domu”, prowadzonym przez Katarzynę Kot – refleksji nad codziennością, która w kobiecym wydaniu staje się sztuką samą w sobie. Nie zabrakło także zwiedzania tematycznego „Pałac Zamoyskich oczami kobiet”, które pozwoliło odkryć historię miejsca z bardziej wrażliwej, pełnej emocji perspektywy. Takie wydarzenia pokazują, jak ważne są przestrzenie budowane wokół kobiecej energii – otwartej, twórczej i wspierającej. To właśnie w nich rodzi się wspólnota, w której każda historia ma znaczenie, a każda osoba jest wysłuchana. Spotkania te przypominają również, że kobiecość ma wiele wymiarów – od codziennych obowiązków, przez pasje i talenty, aż po rolę, jaką kobiety odgrywały i odgrywają w historii. „Muzeum na obcasach” to także piękny przykład współpracy i zaangażowania wielu środowisk. Dzięki obecności i wsparciu lokalnych grup, twórców oraz pasjonatów możliwe było stworzenie wydarzenia, które nie tylko zachwycało programem, ale przede wszystkim budowało relacje. W czasach, gdy tak wiele uwagi poświęcamy pośpiechowi i obowiązkom, takie spotkania przypominają o tym, co najważniejsze – o potrzebie bycia razem, dzielenia się doświadczeniem i czerpania radości z prostych chwil. Są ważne, bo wzmacniają. Są piękne, bo prawdziwe. I dlatego zapraszam Państwa do Muzeum Zamoyskich w Kozłówce! Sylwia Skulimowska  *Zdjęcia i informacje o wydarzeniu Muzeum Zamoyskich w Kozłówce: https://www.facebook.com/share/p/1C9MykMyaQ/ Czytaj dalej

Seniorzy z miasta na wsi u rolników – dwa tygodnie wspólnej pracy zamiast samotności

W ramach pilotażu projektu „Rezydencje dobrostanu” samotni seniorzy z miasta spędzają dwa tygodnie w rodzinnych gospodarstwach rolnych. To nie wakacje ani opieka wytchnieniowa – seniorzy stają się częścią życia rodziny, pomagając przy ogrodzie, zwierzętach, uprawach szklarniowych czy porządkach w sadzie.​ Autorzy i program Innowację stworzyli – Celina Maciejewska, łódzka psycholożka, jednocześnie rolniczka i miejska rzeczniczka ds. seniorów wraz z osobą dojrzałą – Jagodą Kropidłowską. Projekt realizowany jest w ramach „Generatora innowacji. Sieci wsparcia 3” – programu testującego nowe rozwiązania na rzecz poprawy jakości życia osób starszych.​ Jak to działa? Dziesięciu seniorów trafi do dziesięciu gospodarstw (głównie prowadzonych przez aktywne społecznie rolniczki). Przed pobytem obie strony poznały się na całodniowym szkoleniu integracyjnym, gdzie dopasowano pary. Praca jest realna i dostosowana do możliwości – od zakładania ogródka po karmienie zwierząt.​ Badania (poziom kortyzolu, dopaminy, testy psychologiczne) sprawdzą, czy pobyt poprawia dobrostan seniorów. Pobyty ruszą po Wielkanocy, raport końcowy – do końca maja. Sukcesem tego projektu będzie jego upowszechnienie szerokiemu gronu odbiorców, ale najważniejsze są relacje jakie się nawiążą.   Seniorzy na wsi, rolniczki i rolnicy w roli gospodyń i gospodarzy Kiedy pani Jagoda opowiada o swoim marzeniu, brzmi to bardzo zwyczajnie: „Chciałabym pojechać na wieś, popracować chwilę w ogrodzie, wśród zwierząt. Tylko… nie mam z kim i dokąd”. To zdanie wypowiedziane przez osobę aktywną, śpiewającą w chórze, uczęszczającą na zajęcia dla osób starszych – stało się jednym z impulsów do stworzenia projektu „Rezydencje dobrostanu”.​ O projekcie opowiada Celina Maciejewska, jego współautorka, łódzka psycholożka, rolniczka i jednocześnie miejska rzeczniczka ds. seniorów, która od lat żyje jedną nogą w świecie miejskich seniorów, a drugą w realiach rodzinnego gospodarstwa.​ Dwa tygodnie na wsi zamiast opieki wytchnieniowej Idea „Rezydencji dobrostanu” jest prosta: senior z dużego miasta na dwa tygodnie wprowadza się do czynnego gospodarstwa rolnego. Nie przyjeżdża tam na wakacje ani do domu opieki wytchnieniowej, gdzie spędza kilka godzin dziennie na obserwowaniu zajęć gospodarzy. Przyjeżdża po to, by zostać częścią rodziny rolników – razem z nimi żyć, jeść, rozmawiać i pracować.​ – Od początku bardzo jasno mówiliśmy: to nie jest agroturystyka, to nie jest terapia, gdzie senior siedzi i patrzy, jak inni coś robią – podkreśla prowadząca projekt. – To jest normalna, choć oczywiście dostosowana do możliwości, praca w gospodarstwie. W zamian osoba dojrzała zyskuje coś, czego w mieście często jej brakuje: poczucie sprawczości, bycia potrzebnym, bliski kontakt z naturą i dobre, zdrowe jedzenie.​ Pilotaż projektu obejmuje dziesięć gospodarstw rolnych i dziesięciu rezydentów – seniorów, którzy spędzą dwa tygodnie w gospodarstwie u rolników. Zanim jednak do tego dojdzie, obie strony muszą się poznać i przełamać pierwsze lody. Temu służyło długie, całodniowe szkolenie integracyjne, podczas którego powstawały pierwsze pary – konkretne gospodarstwo i konkretna osoba starsza.​ – Zdarzało się, że pięć osób chciało jechać do tej samej rolniczki, bo tak świetnie się zaprezentowała – mówi nasza rozmówczyni. – Ale nie chodzi o to, by całkowicie przeorganizować życie gospodarstwa. To ma być włączenie seniora w istniejący rytm, a nie rewolucja.​ Co senior robi na wsi? Praca seniora w gospodarstwie nie jest przypadkowa. Każdy rolnik wspólnie z rezydentem przygotowuje plan zadań – uwzględniając jego możliwości, zdrowie, doświadczenie i zainteresowania.​ – W jednym gospodarstwie senior założy ogródek warzywny, na co już namawia rolniczkę – opowiada Celina Maciejewska. – W innym będzie pomagał przy zwierzętach: podawał wodę i karmę, spędzał z nimi czas, oswajał je z obecnością obcych, bo część z nich ma docelowo pełnić funkcję zwierząt terapeutycznych.​ Gdzie indziej zadaniem może być pomoc przy uprawach szklarniowych, zbieraniu roślin, porządkowaniu sadu, przenoszeniu i układaniu gałęzi po cięciu drzew. Zdarzają się też zadania bardziej domowe – jedna z rolniczek marzy, by ktoś ugotował ciepły obiad wtedy, kiedy ona sama nie ma na to czasu.​ – To nie są rzeczy na niby. To realna, potrzebna w gospodarstwie praca, którą trzeba wykonać. Senior nie jest obciążeniem, tylko partnerem. On wkłada swój wysiłek, doświadczenie, umiejętności, a w zamian dostaje pobyt w żywym gospodarstwie, relacje i zdrową żywność prosto z pola.​ Do projektu zgłosili się bardzo różni ludzie. Część seniorów wychowała się na wsi, ale od lat mieszka w mieście i nie ma już na co dzień kontaktu z rolnictwem. Inni to mieszczuchy, którzy wieś znają wyłącznie z wyobrażeń i ogródków działkowych. – Na etapie rekrutacji bardzo jasno pokazywaliśmy, że to jest ciężka praca, a nie dwa tygodnie wakacji – zaznacza prowadząca.​ Zaskakująca okazała się też struktura uczestników: po stronie rolników zgłosiły się prawie wyłącznie kobiety – aktywne społecznie rolniczki, angażujące się w życie lokalnych społeczności. Po stronie seniorów proporcje kobiet i mężczyzn okazały się niemal równe.​ – Wszyscy powtarzają, że mężczyźni znikają po przejściu na emeryturę, że ich nie widać w działaniach społecznych. A tu okazało się, że bardzo wielu panów chce po prostu konkretnej pracy. To dla mnie ważny sygnał: w dojrzałym wieku często nie brakuje sił, tylko okazji, by je sensownie wykorzystać – zauważa Celina Maciejewska. Pilotaż pod okiem naukowców „Rezydencje dobrostanu” to nie tylko społeczny eksperyment, ale i projekt z zapleczem badawczym. Pilotaż, który będzie trwał sześć miesięcy, ma dać odpowiedź na kluczowe pytanie: czy pobyt i praca w gospodarstwie rolnym realnie poprawiają dobrostan seniorów.​ – Nie chcemy opierać się wyłącznie na wrażeniach czy obserwacjach, choć te są bardzo pozytywne już na etapie rekrutacji. Dlatego badamy poziom różnych hormonów, m.in. dopaminy i kortyzolu, które pozwalają ocenić poziom stresu i poczucie szczęścia – podkreśla organizatorka. Seniorzy przechodzą badania dwa razy: tuż przed wyjazdem na wieś oraz bezpośrednio po zakończeniu pobytu. Do tego dochodzą testy psychologiczne, oceniające subiektywne poczucie dobrostanu. W trakcie całego projektu prowadzone jest też tzw. mikrotestowanie – zespół regularnie zbiera uwagi od seniorów i rolników, na bieżąco modyfikując rozwiązania organizacyjne.​ – Cały czas powtarzamy: to jest pilotaż. Jeśli relacja się nie klei, jeśli ktoś źle się czuje, jeśli wyjdzie na jaw np. alergia, o której nikt nie wiedział – zawsze można przerwać pobyt i rozwiązać umowę. Nikogo nie zmuszamy do dotrwania do końca za wszelką cenę– mówi nasza rozmówczyni. Zgodnie z harmonogramem, dwutygodniowe pobyty seniorów w gospodarstwach ruszą po Wielkanocy, a do końca maja powstanie raport końcowy wraz z opisem całej innowacji: krok po kroku, z narzędziami, które się sprawdziły, i tymi, które trzeba było porzucić lub zmienić. Materiały trafią m.in. na stronę projektu „Generator innowacji. Sieci wsparcia 3”, gdzie publikowane są rozwiązania poprawiające jakość życia osób starszych.​ – Marzymy o tym, że jeśli wyniki będą dobre, Ministerstwo przyjrzy się temu bliżej i być może powstaną programy, które pozwolą takie rezydencje upowszechnić. Ale nawet jeśli to się nie wydarzy od razu, relacje zawiązane w pilotażu mogą żyć własnym życiem. Już dziś słyszę od seniorów, że chętnie wróciliby do „swojego” rolnika po zakończeniu projektu. – mówi. Samotność, sprawczość i pomoc w gospodarstwie Projekt może być odpowiedzią na dwa równoległe kryzysy: samotności seniorów i braku rąk do pracy w gospodarstwach.​ – Samotność jest w gruncie rzeczy chorobą cywilizacyjną późnego wieku – mówi nasza rozmówczyni. – W Łodzi, gdzie pracuję jako rzeczniczka ds. seniorów, ogromna część starszych kobiet żyje samotnie, często w gorszej sytuacji ekonomicznej niż małżeństwa z dwiema emeryturami. Jednocześnie rolnicy niemal zawsze potrzebują pomocy – czy to przy obiedzie, czy przy odkręceniu kranów nawadniania, czy przy drobnych pracach w sadzie.​ Projekt wyraźnie przełamuje stereotyp seniora jako wyłącznie odbiorcy opieki. – Wielu ludzi myśli: „Senior na wsi? Przecież trzeba będzie się nim opiekować, pilnować go, żeby nic mu się nie stało.” A my mówimy: nie, tu przyjeżdża osoba sprawna, która chce pracować. To nie jest ciężar, to jest zasób.​ To myślenie idzie zresztą w parze z szerszą zmianą obrazu starości. Coraz częściej widzimy osoby po sześćdziesiątce i siedemdziesiątce, które zaczynają studia, robią doktoraty, angażują się w działalność społeczną. Kiedyś po sześćdziesiątce czekało się na kres życia, dziś coraz więcej osób świadomie planuje kolejne dwadzieścia lat życia, szukając wyzwań i sensu – zauważa rozmówczyni.​ W tym sensie „Rezydencje dobrostanu” są nie tylko pilotażem usługi, ale też projektem, który ma pokazać rolnikom, że osoba starsza może być partnerem, a nie wyłącznie obiektem troski. Seniorom zaś, że ich doświadczenie i kompetencje są realnie potrzebne.​ – Bardzo zależy nam na równowadze – mówi prowadząca. – W tym projekcie seniorzy są ważni, ale równie ważni są rolnicy. Rzeczniczka seniorów: od skarg po warsztaty Rozmowa o „Rezydencjach dobrostanu” naturalnie prowadzi do drugiej roli naszej rozmówczyni – rzeczniczki ds. seniorów w Łodzi. To stanowisko, w którym łączą się funkcje reprezentowania interesów osób starszych na zewnątrz oraz bardzo konkretna, codzienna praca z pojedynczymi ludźmi.​ – Senior może przyjść do mnie z ulicy – tłumaczy – opowiedzieć o swoim problemie, jeśli dotyczy on funkcjonowania w mieście. Czasem jest to kwestia medyczna, wtedy odsyłam do rzecznika praw pacjenta. Czasem problem prawny – wtedy kieruję do nieodpłatnej pomocy prawnej. Pomagam też pisać pisma, wskazuję właściwego urzędnika lub dzwonię w imieniu danej osoby.​ Ale spora grupa seniorów trafia do rzeczniczki z zupełnie inną potrzebą: chcą coś robić, realizować własne pomysły, ale brakuje im zasobów – sali, kontaktów, czy parasolowej instytucji. – Przychodzą do mnie np. panie, które prowadzą warsztaty profilaktyki nietrzymania moczu, szukając miejsca, gdzie mogłyby je organizować – opowiada. – Albo grupy chcące złożyć projekt w konkursie grantowym potrzebujące wsparcia merytorycznego czy medialnego.​ Jako psycholożka i rzeczniczka sama prowadzi liczne działania profilaktyczne dotyczące chorób otępiennych, aktywności społecznej, troski o mózg i sprawność poznawczą w wieku 40+ i później. – Wciąż panuje przekonanie, że problemy z pamięcią są czymś oczywistym w starości, czymś, co trzeba po prostu przyjąć – mówi. – A ja powtarzam: wiek jest tylko czynnikiem ryzyka. Możemy bardzo wiele zrobić, by ten spadek był powolny i nie musiał prowadzić do otępienia.​ W pracy rzeczniczki ważny jest też obszar zdrowia psychicznego. Nasza rozmówczyni z dużym uznaniem mówi o projektach, takich jak szkoły zdrowienia czy Fundacja Otwartych Seminariów Filozoficzno Psychiatrycznych, gdzie osoby starsze z doświadczeniem kryzysu psychicznego pełnią rolę samorzeczników.​ – Na szkoleniu słuchałam siedemdziesięcioletniej pani z chorobą dwubiegunową, która opowiadała o wieloletnim zmaganiu się z brakiem diagnozy i wsparcia – wspomina. – To było poruszające. Dla osób w podobnej sytuacji rozmowa z kimś, kto zna problem z autopsji, bywa ważniejsza niż pięć minut u lekarza, który tylko wypisuje receptę.​ Wszystkie te wątki – zdrowie fizyczne, psychiczne, samotność, aktywność społeczna – splatają się w jednym pytaniu: jak sprawić, by rosnąca grupa seniorów nie była postrzegana jako obciążenie, lecz jako świadoma, sprawcza część społeczeństwa.​ – Myślę, że „Rezydencje dobrostanu” są jedną z odpowiedzi – mówi na koniec Celina Maciejewska. – Jeśli choć kilka par senior–rolnik z tego pilotażu zostanie ze sobą na dłużej, jeśli ktoś znajdzie „swoją” wieś, do której będzie wracał, to już jest sukces. A jeśli do tego powstanie ogólny program, który pozwoli takie pobyty powielać w całej Polsce – to znaczy, że zrobiliśmy coś naprawdę ważnego. Źródło: https://witrynawiejska.org.pl/2026/03/16/seniorzy-z-miasta-na-wsi-u-rolnikow-dwa-tygodnie-wspolnej-pracy-zamiast-samotnosci/ Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij