0 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

Zdobywa wszystko, czego zapragnie

Monika Mrowińska, nowy burmistrz Łasku (woj. łódzkie)  z impetem weszła do świata polityki. To kobieta z charakterem. Stawia sobie cele i po nie sięga. Potrafi marzyć i optymizmem zarażać innych. Jaka jest jej recepta na sukces?

"Co umysł ludzki potrafi wymyślić i w co uwierzyć, tego potrafi także dokonać" to życiowe motto pani Moniki autorstwa, która zaledwie od trzech miesięcy jest nowym burmistrzem Łasku. Wygrała wybory samorządowe w drugiej turze. Uzyskała 53,82 proc. głosów. Na jej kontrkandydata z Prawa i Sprawiedliwości, dotychczasowego starostę łaskiego Piotra Wołosza zagłosowało 46,18 proc. wyborców. Pani Monika wystartowała w wyborach z Bezpartyjnego Porozumienia Samorządowego. 

- Dużo osób we mnie nie wierzyło, bo miałam mocnego przeciwnika – dodaje nowa burmistrz. - Zwykła radna przeciwko staroście. Ale się udało i myślę, że stało się tak dzięki głosom kobiet, które chciały zmiany, miały dosyć męskich rządów.  Ludzie postawili na zwykła radną i społeczniczkę.
Pani Monika jest pierwszą w historii Łasku kobietą na tym stanowisku. 

Skąd pomysł na politykę? 

- Jestem społecznikiem – mówi. - Od 2008 roku byłam prezesem niepublicznej szkoły. Wtedy razem z innymi rodzicami postanowiliśmy, że bierzemy sprawy w swoje ręce i będziemy prowadzić szkołę. Taka była potrzeba w naszej wsi. Założyliśmy stowarzyszenie. Było ciężko, ale szkoła rozwija się prężnie działa do dzisiaj.

Mieszkańcy dostrzegli w pani Monice potencjał i namówili ją do startu w wyborach na sołtysa wsi Łopatki. 

- Przygodę na tym stanowisku rozpoczęłam w 2015 roku – dodaje. - W tym czasie założyłam też koło gospodyń wiejskich, a nie było wtedy jeszcze mowy o żadnych dofinansowaniach. Chciałam, żeby kobiety działały, ale nie tylko przy garnkach i gotowaniu na różnych uroczystościach. Tym kobietom należy się coś więcej. To była taka moja misja.

Po zakończeniu kadencji sołtysa pani Monika została wybrana do rady gminy.  Wtedy też pojawiły się pierwsze głosy zachęcające do wystartowania w wyborach na burmistrza. 

- Sporo w tym czasie udało się zrobić, szkoła zaczynała działać z coraz większym rozmachem, wyremontowaliśmy dom ludowy, powstała droga, na którą mieszkańcy długo czekali – wylicza pani Monika. - Spotykałam się z kołem, które zresztą prężnie działa do dzisiaj.

Pojawiły się kolejne cele. Zbliżały się wybory na stanowisko burmistrza. 

- Mąż raczej nie namawiał mnie do wzięcia w nich udziału – dodaje z uśmiechem działaczka – Ale dzieci już tak. Mam dorosłych dwóch synów i córkę. Zgodziłam się z myślą, że we władzach potrzebnych jest więcej kobiet, żeby były dostrzegane i zauważane.

Wysokie stanowiska są z reguły obsadzane przez mężczyzn. 

- Ze szkodą dla wielu projektów. Kobiety są bardzo konkretne, sprawcze  i pracowite – dodaje pani burmistrz. - Ja jestem bardzo szczera, nie umiem grać i kombinować. Jak pracuje i idę do przodu.

W pani Monice jest potężna siła i chęć do działania. To wulkan energii z pozytywnym nastawieniem do ludzi. Jest pełna wiary, że świat można zmienić na lepsze. 

- Od zawsze mam w sobie taką potrzebę spełnienia jakiejś misji,  inaczej nie będę w życiu do końca szczęśliwa – dodaje. 

A łatwo nie jest, bo polityka to „ciężki kawałek chleba”.  Na urzędowych stanowiskach często trzeba mierzyć się z ograniczeniami, politycznymi gierkami i układami. 

- Zdaję sobie z tego sprawę i nie raz otarłam się o takie sytuacje w minionej kadencji – zapewnia pani Monika. - Widziałam jak  burmistrz nie otrzymywał dotacji, bo należał do innej niż rządząca opcji politycznej. Mam  nadzieję, że to jednak się zmieni, wierzę, że niemożliwe rzeczy są możliwe.

Decyzja o starcie w wyborach nie była łatwą i naraziła nasza bohaterkę na hejt, kłamstwa a nawet obelgi.  

- Gdzie one nie miały żadnych podstaw – wspomina pani burmistrz. - Ale przeżyłam to, umocniłam się i myślę, że  jestem dużo silniejszym człowiekiem niż byłam.  Przechodząc przez kampanie stałam  się silniejsza i umocniona w tych swoich postanowieniach, że ja muszę tą swoją misję spełnić. Negatywne  głowy nie podcięły mi skrzydeł, wręcz dodały siły.  Gdy ktoś rzuca mi kłody pod nogi jeszcze bardziej mobilizuje mnie do pracy. 

Pani Monika w wyborach nie startowała z żadnej partii, miało wsparcie Trzeciej Drogi.

- Ale moi radni pochodzą z różnych ugrupować – dodaje. - Ja chcę żeby moje burmistrzowanie było ponad podziałami.  W wyborach lokalnych polityka i przynależność do partii nie powinno mieć znaczenia.  Potem jedna gmina dostaje pieniądze i dotacje a druga nie, bo jest ze złej  opcji. Tak nie powinno być, bo wszyscy płacimy takie same podatki.

W kobietach jest siła. 

- Panie zarządzają swoimi rodzinami domami, jesteśmy bardzo zorganizowane. Co mogę potwierdzić na swoim przykładzie. Prowadziłam gospodarstwo ekologiczne, procowałam na pół etatu w izbie rolniczej, udzielałam się społecznie i wychowywałam trójkę dzieci – wylicza pani burmistrz. - Mąż jest  nauczyciel wychowania fizycznego i  trenerem piłki nożnej. Poświęcił się pracy i pasji. On bez tego żyć nie może. Teraz, gdy dzieci dorosły przyszedł czas na mnie. W tym  roku kończę 54 lata i mam dużo energii. Nie planuję też starości w domu przed telewizorem. Chcę być jak najdłużej aktywna.

Są marzenia, kolejne plany i cele. 

- W lipcu będę broniła pracę magisterską z politologii – zdradza pani Monika. - I  na tym raczej nie skończę, planuje kolejne studia i kto wie, może pracę wykładowcy na wyższej uczelni.

Nigdy nie jest za późno. 

- Teraz, gdy studiuję i się uczę jestem bardziej świadoma niż wtedy, gdy miałam 19 lat. Ta nauka przynosi mi satysfakcję i radość. Oczywiście bywam bardzo zmęczona, ale gdy siadam wieczorami do książek lub pisania pracy jestem szczęśliwa. Ludzie powinni się uczyć i rozwijać a nie spędzać czas na hejtowaniu, obrażaniu się i plotkowaniu. Powinni pożytkować czas mądrze.

Pani Monika jest niepoprawna idealistką. Marzy, stawia sobie cele i je osiąga. Od kilku lat niczym drogowskazy prowadzą ją idee, które wyczytała w książkach Napoleona Hilla. 

- On przekonuje, że warto iść pod prąd, że cele zostają osiągane, gdy nie idziemy z tłumem i nie powtarzamy tego wszyscy mówią – opowiada. - Ważne, żeby rozwijać to, co się kocha.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni. 

Świętej pamięci tata pani Moniki był dla niej wsparciem i wzorem do naśladowania. Był bardzo pozytywnym człowiekiem  pełnym szacunku do innych. W wieku 60 lat kończył swoje kolejne dwuletnie studia. Potem pilnie studiował na Uniwersytecie trzeciego wieku, zaczął pisać wiersze w wieku 80. lat. Śpiewał w chórze. 

- Mam po nim geny – dodaje z uśmiechem pani Monika. - On był pozytywny i szanował ludzi, czego mi w dzisiejszym świecie brak. I nie umiem  tego pojąć, dlaczego  ludzie niszczą ludzi. Próbuję swoją postawą pokazywać, że  można inaczej. Szkoda też mi pokolenia naszych dzieci, którym często pokazujemy taki paskudny świat.
A czas płynie, dzieci dorastają… opuszczają dom. Ważne, żeby odnaleźć się w takiej rzeczywistości.
- Rolą kobiety w dojrzałym wieku nie jest czekanie na wnuki, albo oczekiwanie stałej uwagi i opieki od dzieci – zapewnia pani Monika. - Pytania typu, kiedy się ożenisz czy wyjdziesz za mąż, kiedy znajdziesz lepszą pracę po prostu są nie na miejscu. To wszystko nie ma znaczenia. Każdy z nas obiera swoją drogę, nikogo nie uszczęśliwiajmy na siłę związkiem czy wymyśloną karierą. My też musimy dać dzieciom przestrzeń. Niech to wszystko będzie oparte na zdrowych zasadach i chęci spędzania ze sobą.

Najważniejsza jest pasja i cel.

- Często przy okazji wielu zajęć rozmyślam o swoich celach, marzę o nich. I to działa. Rzeczy się dzieję. Pojawiają się tez kolejne plany. 

Nie można osiąść na laurach.

- Ja czuję, że właśnie teraz zaczynam żyć, że mam swoją przestrzeń, kolejne pomysły na siebie. Chciałabym też więcej podróżować… w przyszłości być wykładowcą – wylicza pani Monika. 


 

Redakcja mojaWieś ..

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

XVIII Regionalny Przegląd Zespołów Artystycznych KGW

XVIII Regionalny Przegląd Zespołów Artystycznych KGW odbył się 18 lipca 2026 roku w Centrum Kultury Kurpiowskiej w Kadzidle. KGW „Wesołe Nutki” wzięły w nim udział. Było wspólne śpiewanie, ciekawe rozmowy i degustacja przepysznych ciast. Na Facebooku CKK w Kadzidle czytamy: „Deszcz? Dla uczestników to nie była żadna przeszkoda!   Dzisiaj Kadzidło gościło uczestników XVIII Regionalnego Przeglądu Zespołów Artystycznych Kół Gospodyń Wiejskich w ramach realizacji projektu pn."Śladami Mazowieckiej Kultury Ludowej". Projekt współfinansowany ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego. Na scenie i placu im. Zespołu Folklorystycznego „Kurpianka” zaprezentowały się kolorowe, mazowieckie zespoły KGW. Wydarzenie oficjalnie otworzyła Anna Śniadach- Wójt Gminy Kadzidło życząc wszystkim udanej zabawy i niezapomnianego pobytu w Kadzidle. Wśród gości obecna była również Wiceminister Sportu i Turystyki Żaneta Cwalina - Śliwowska Posłanka na Sejm RP. Dużym zainteresowaniem cieszył się koncert Raisa&Zespół Cygański Duj Duj, który dostarczył publiczności wielu muzycznych emocji. Organizatorem wydarzenia był Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Ostrołęce z Barbara Gałązką na czele, natomiast za jego współorganizację odpowiadało Centrum Kultury Kurpiowskiej w Kadzidle. Nad sprawnym przebiegiem wydarzenia czuwał Marek Przetakiewicz Kapela Od Kurpsi. Współfinansowanie Samorząd Województwa Mazowieckiego Mazowsze serce Polski Mimo kapryśnej aury uczestnicy po raz kolejny udowodnili, że dobra energia, folklor i wspólna zabawa są silniejsze niż deszcz.” Tekst: Jadwiga Niedźwiedzka  Zdjęcia: Jadwiga Niedźwiedzka Czytaj dalej

Najpiękniejsze smaki lata! Ciasta z owocami prosto z ogrodu

Latem natura obdarza nas wyjątkowym bogactwem smaków. Soczyste truskawki, pachnące maliny, słodkie wiśnie, borówki, porzeczki czy złociste morele aż proszą się, aby wykorzystać je w kuchni. To właśnie o tej porze roku najchętniej sięgamy po lekkie, owocowe wypieki, które przywołują wspomnienia beztroskich wakacji, rodzinnych spotkań i popołudniowej kawy na tarasie. Ciasta z owocami mają w sobie coś wyjątkowego – są proste, domowe i pełne naturalnego smaku. Nie wymagają wielu dodatków, bo główną rolę grają świeże owoce. Kruche spody, puszyste biszkopty, delikatne ucierane ciasta czy drożdżowe wypieki z owocami od lat goszczą na polskich stołach. Latem warto korzystać z tego, co daje nam ogród i sad. Owoce z własnej działki czy kupione bezpośrednio od rolnika mają niepowtarzalny aromat i smak. Wystarczy kilka składników, odrobina czasu i możemy przygotować deser, który zachwyci całą rodzinę. Szczególnym letnim przysmakiem są morele – złociste, lekko kwaskowe owoce, które doskonale komponują się z delikatnym ciastem. Po upieczeniu stają się jeszcze bardziej aromatyczne, a ich naturalna słodycz nadaje wypiekowi wyjątkowego charakteru. Ciasto ucierane z morelami – prosty letni klasyk  Składniki: 4 jajka 180 g cukru 200 g masła lub dobrej margaryny 250 g mąki pszennej 2 łyżeczki proszku do pieczenia 1 łyżeczka cukru waniliowego około 500 g świeżych moreli cukier puder do posypania Przygotowanie: Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na jasną, puszystą masę. Dodawać po jednym jajku, cały czas miksując. Wsypać przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i delikatnie połączyć składniki. Ciasto przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Morele umyć, przekroić na pół, usunąć pestki i ułożyć na cieście skórką do dołu. Piec około 40–45 minut w temperaturze 180°C (do suchego patyczka). Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem. Najlepiej smakuje jeszcze lekko ciepłe, podane z filiżanką kawy lub herbaty.  Bo lato ma swój wyjątkowy smak – smak świeżych owoców, domowego ciasta i chwil spędzonych razem.  Czytaj dalej

Zakochaj się w swoim życiu. Szczęście zaczyna się od małych codziennych wyborów

Nie trzeba wygrywać na loterii, przeprowadzać się na drugi koniec świata ani diametralnie zmieniać swojego życia, by poczuć się szczęśliwszym. Często wystarczy zatrzymać się na chwilę i świadomie zadbać o drobne codzienne rytuały. To właśnie one sprawiają, że zwykłe dni stają się piękne, a życie nabiera kolorów. Coraz więcej psychologów podkreśla, że poczucie szczęścia nie jest efektem wielkich wydarzeń, lecz sumą małych chwil, które potrafimy dostrzec i docenić. Dzień dobry, życie! Poranek ma ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądał cały dzień. Wstanie kilkanaście minut wcześniej nie musi oznaczać większego wysiłku. To czas tylko dla siebie – bez pośpiechu, telefonu i niepotrzebnego stresu. Kubek ulubionej kawy lub herbaty wypity w ciszy, kilka głębokich oddechów czy spojrzenie przez okno na budzący się świat potrafią zmienić nastawienie na resztę dnia. Ruch to najlepszy prezent dla organizmu Nie trzeba od razu przebiegać maratonów. Spacer po lesie, przejażdżka rowerem, kilka ćwiczeń rozciągających czy taniec przy ulubionej muzyce – każda forma aktywności poprawia samopoczucie. Podczas ruchu organizm wydziela endorfiny, czyli hormony szczęścia. Dzięki nim łatwiej radzimy sobie ze stresem, mamy więcej energii i lepiej śpimy. Chwila ciszy dla duszy Jedni wybierają modlitwę, inni medytację lub po prostu kilka minut świadomego oddechu. Każda z tych form pozwala wyciszyć natłok myśli i spojrzeć na codzienne problemy z większym spokojem. W świecie pełnym informacji i nieustannego pośpiechu chwila ciszy staje się prawdziwym luksusem. Ubieraj się dla siebie Strój ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi o drogie marki ani podążanie za modą. Najważniejsze jest to, aby nosić ubrania, w których czujemy się dobrze i pewnie. Piękna sukienka, ulubiony sweter, wygodne buty czy delikatna biżuteria potrafią poprawić humor i przypomnieć, że warto o siebie dbać. Muzyka, która leczy emocje Każdy z nas ma piosenki, które przywołują dobre wspomnienia lub dodają energii. Muzyka wpływa na nasze emocje, pomaga się wyciszyć, zmotywować lub po prostu cieszyć chwilą. Warto stworzyć własną playlistę dobrego nastroju i sięgać po nią zawsze wtedy, gdy dzień nie układa się po naszej myśli. Uśmiech wraca Psychologowie od lat mówią o niezwykłej sile uśmiechu. Nawet jeśli na początku wydaje się wymuszony, potrafi poprawić nastrój. Co więcej, uśmiech działa również na innych – często wraca do nas ze zdwojoną siłą. Życzliwe spojrzenie, miłe słowo czy uprzejmość wobec nieznajomego mogą sprawić, że czyjś dzień stanie się lepszy. A przy okazji również nasz. Małe chwile tworzą wielkie życie Nie trzeba czekać na wakacje, awans czy wyjątkową okazję, by poczuć szczęście. Ono ukrywa się w prostych momentach: zapachu świeżo skoszonej trawy, rozmowie z bliską osobą, spacerze z psem, bukiecie polnych kwiatów, smaku dojrzałych malin prosto z krzaka czy wieczorze spędzonym z dobrą książką. To właśnie z takich chwil buduje się dobre życie. Pokochaj swoją codzienność Miłość do własnego życia nie pojawia się nagle. Jest efektem codziennych decyzji i świadomego wybierania tego, co daje spokój, radość i poczucie sensu. Zamiast czekać na idealny moment, warto zacząć już dziś. Wstać odrobinę wcześniej. Pójść na spacer. Zadbać o swoje ciało i umysł. Posłuchać ulubionej muzyki. Uśmiechnąć się do siebie w lustrze. Bo szczęście bardzo często nie znajduje się gdzieś daleko. Ono czeka tuż obok – w naszej codzienności.  Czytaj dalej

Prosto od rolnika. Samoobsługowe sklepiki, które podbijają serca klientów!

Jeszcze do niedawna zakupy u rolnika kojarzyły się przede wszystkim z targowiskiem lub wizytą w gospodarstwie po wcześniejszym umówieniu. Dziś coraz większą popularność zdobywają samoobsługowe sklepiki od rolnika – niewielkie stoiska ustawiane przy drogach, na skraju pól lub przed gospodarstwami. To miejsca, w których można kupić świeże warzywa i owoce, pozostawiając należność w przygotowanej kasetce lub płacąc telefonem. To prosty pomysł, który opiera się na czymś niezwykle cennym – wzajemnym zaufaniu. Smak, którego nie znajdziemy w markecie Soczyste pomidory pachnące latem, chrupiące ogórki, młoda marchewka, sałata, cukinia, buraki, cebula czy ziemniaki wykopane zaledwie kilka godzin wcześniej – właśnie takie produkty trafiają do samoobsługowych sklepików. Nie muszą pokonywać setek kilometrów ani spędzać wielu dni w magazynach. Prosto z pola i grządek trafiają na stoisko, a stamtąd na nasze talerze. Klienci coraz częściej doceniają nie tylko ich wyjątkowy smak, ale także świadomość, skąd pochodzą. Wiedzą, kto je wyprodukował i jak wygląda gospodarstwo, z którego pochodzą. Zakupy o każdej porze Samoobsługowe sklepiki są odpowiedzią na współczesne potrzeby. Można zatrzymać się w drodze z pracy, podczas wycieczki rowerowej czy spaceru i zrobić szybkie zakupy bez kolejek. Wystarczy wybrać produkty, zapłacić zgodnie z cennikiem i ruszyć dalej. Coraz częściej rolnicy umożliwiają również płatności bezgotówkowe – za pomocą kodów QR, systemu BLIK czy terminala płatniczego. Dzięki temu zakupy stają się jeszcze wygodniejsze. Korzyści dla wszystkich Na takim rozwiązaniu zyskują zarówno konsumenci, jak i producenci. Rolnicy mogą sprzedawać swoje plony bez pośredników, uzyskując uczciwszą cenę za swoją pracę. Kupujący natomiast otrzymują świeże, sezonowe produkty najwyższej jakości, często w cenach korzystniejszych niż w sklepach. To również sposób na ograniczenie marnowania żywności. Warzywa i owoce trafiają do klientów niemal od razu po zbiorach, dzięki czemu dłużej zachowują świeżość i wartości odżywcze. Powrót do prostych wartości Samoobsługowe sklepiki przypominają, że handel może opierać się na uczciwości i wzajemnym szacunku. Wielu rolników przyznaje, że przypadki nieuczciwości zdarzają się niezwykle rzadko. Zdecydowana większość klientów płaci zgodnie z cennikiem, a często zostawia nawet drobny napiwek jako wyraz uznania dla ciężkiej pracy gospodarzy. To pokazuje, że zaufanie wciąż ma ogromną wartość. W rytmie natury Asortyment takich sklepików zmienia się wraz z porami roku. Wiosną królują nowalijki i sałaty, latem pomidory, ogórki, fasolka szparagowa i cukinie, jesienią dynie, buraki, ziemniaki oraz kapusta. W wielu gospodarstwach można kupić także świeże zioła, jaja, miody, przetwory, soki czy kwiaty. Każda pora roku przynosi nowe smaki i zachęca do odkrywania lokalnych produktów. Wspierajmy lokalnych producentów Kupując bezpośrednio od rolnika, wspieramy rodzinne gospodarstwa, lokalną gospodarkę i rozwój polskiej wsi. Wybieramy żywność świeżą, sezonową i pełną naturalnego smaku, a jednocześnie ograniczamy ślad węglowy związany z transportem produktów na duże odległości. Samoobsługowe sklepiki pokazują, że czasami najlepsze rozwiązania są najprostsze. Wystarczy niewielkie stoisko, skrzynki pełne pachnących warzyw i owoców oraz odrobina wzajemnego zaufania, aby stworzyć miejsce, do którego klienci chętnie wracają. Bo nic nie smakuje lepiej niż pomidor dojrzewający w letnim słońcu, ogórek zerwany prosto z grządki czy marchewka wyjęta z ziemi jeszcze tego samego dnia. To smak prawdziwej polskiej wsi – świeży, naturalny i pełen pasji ludzi, którzy każdego dnia pracują, by na naszych stołach nie zabrakło zdrowej żywności. Czytaj dalej

Lubczykowe ogórki – obowiązkowy przepis dla fanów maggi i lubczyku!

Jeśli uwielbiasz charakterystyczny aromat przyprawy maggi i świeżego lubczyku, ten przepis z pewnością przypadnie Ci do gustu. Lubczykowe ogórki zachwycają intensywnym zapachem i wyjątkowym smakiem – już po otwarciu słoika ich aromat roznosi się po całej kuchni. To doskonała propozycja dla osób, które lubią tradycyjne kiszonki z delikatnym, ziołowym akcentem. Lubczyk nadaje ogórkom niepowtarzalny charakter, a w połączeniu z czosnkiem, koprem i chrzanem tworzy kompozycję, której trudno się oprzeć. Składniki: 500 g ogórków 1 laska chrzanu 1 pęczek kopru 1 główka czosnku kilka gałązek lubczyku 1 litr wody 2 łyżki soli Sposób przygotowania: Dokładnie umyj ogórki, chrzan, koper, lubczyk oraz czosnek. Na dnie wyparzonych słoików ułóż chrzan, koper, kilka ząbków czosnku i gałązki lubczyku. Ciasno ułóż ogórki. W litrze wody dokładnie rozpuść 2 łyżki soli i przygotowaną solanką zalej ogórki, tak aby były całkowicie przykryte. Zamknij słoiki i odstaw je w temperaturze pokojowej do rozpoczęcia kiszenia. Następnie przenieś w chłodniejsze miejsce i pozostaw do uzyskania ulubionego stopnia ukiszenia. Lubczyk sprawia, że ogórki nabierają wyjątkowego, intensywnego aromatu, który wielu osobom kojarzy się z przyprawą maggi. To prosty sposób, aby klasyczne kiszone ogórki zyskały zupełnie nowy smak. Smacznego! Małe co nieco u Rudej w kuchni :) żródło: https://www.facebook.com/share/p/1C6ohzgrDm/?mibextid=wwXIfr Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij