Aktualności

0 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

Artysta pełną gębą

Zdun, ludowy rzeźbiarz, który nie boi się nowatorskich pomysłów i uparcie dąży do wyznaczonych celów. Oto nasz bohater – Mateusz Gębala, mieszkaniec niewielkiej wsi w województwie śląskim - żadna twórcza i ciężka praca nie jest mu straszna. Ma swój styl, brawurowo projektuje i wykonuje piece kuchenne, chlebowe, kominki czy grille. Sprosta oczekiwaniom najbardziej wymagających klientów, a miał już takich wielu. Jego rzeźby w kamieniu i drewnie zdobywają uznanie na licznych konkursach.

Mateusz Gębala już od ponad 20 lat zarabia na życie uprawiając zawód zduna. To nie tylko jego praca ale też pasja. Kilka z jego projektów „wypłynęło” poza granice naszego kraju i zdobyło uznanie w licznych publikacjach branżowych, zachęcają do współpracy kolejnych inwestorów.
Zdun to zawód, który dla wielu osób zdaje się być powoli zapominany, Mateusz - zdun z krwi i kości dowodzi, że to nieprawda i z rozmachem eksperymentuje, tworzący wyjątkowe piece.
Są projekty, które wspomina ze szczególnym sentymentem.
- Pierwszy taki stanął w pięknym beskidzkim domku – opowiada Mateusz. - Inwestorką była artystka, której życzeniem był dziwny, krzywy kominek. Taki wykonałem a jego zdjęcia wrzucone do „sieci” szybko zaczęły znajdować uznanie i przyciągać kolejnych inwestorów poszukujących niestandardowych rozwiązań.
Dla pomysłowego zduna otwarci na innowacje i odrobinę szaleństwa klienci stwarzają przestrzeń dla wyjątkowych pomysłów.
- Tak powstają moje najlepsze, autorskie prace – dodaje artysta. - Kolejną taką wykonałem dla architekta, do domu z bali, stojącego na szczycie jednego z beskidzkich szczytów. Zamówienie dotyczyło białego kuchennego pieca oraz akumulacyjnego, tynkowanego kominka. Te projekty, po umieszczenie ich zdjęć w internecie, zdobyły uznanie na świecie i były komentowane w wielu językach.



Skąd przychodzą inspiracje?
- To też kwestia porozumienia z klientem i jego otwartości na moje sugestie – dodaje. - Wtedy efekt może zapierać dech w piersiach. Tak stało się w przypadku bajecznego kominka, który zamówiła u mnie pewna projektantka mody. Oj naoglądałem się wtedy bajek w poszukiwaniu inspiracji, ale warto było. . Miałem też przygodę z Gaudim. Kolejna inwestorka była pasjonatką jego stylu. Wykonałem też projekt kominka „flaszki” – na życzenie artystki z Krakowa.

Mateusz eksperymentował również z piecami chlebowymi i to ze sporymi sukcesami.
- Rosło na nie zapotrzebowanie na rynku, więc zacząłem proponować klientom piece do zabudowy ogrodowej – opowiada zdun. - Nie miałem jeszcze wtedy ekspozycji, wymyśliłem więc, że zrobię piec na kółkach z okrągłym paleniskiem. Jeździłem z nim do potencjalnych inwestorów w celach ekspozycyjnych, aż w końcu jeden z nich go kupił. Wykonałem drugi, jeszcze większy – kupił go ten sam klient. Piecze do dziś w tych piecach podpłomyki na różnych imprezach historycznych.



Rzeźba to jego żywioł
Drugim obliczem działalności Mateusza jest ludowa rzeźba, którą wykonuje w kamieniu i drewnie.
- Wiedziałem jak obrabiać kamień i nie sprawiało mi to problemu, dzięki doświadczeniu w pracy zduna – opowiada. - Zajmowałem się więc głównie rzeźbieniem w piaskowcu. Żeby sprawdzić swoje siły zacząłem startować w różnych konkursach, gdzie oceny jurorów mocno mnie zaskakiwały. Kamień okazał się moim atutem.
Materiał ten ma opinię trudnego , dlatego nawet gorsza rzeźba, ale w kamieniu, była wyżej oceniana niż te w drewnie.
- Kamień to ciężki materiał, praca jednak taka ciężka nie jest, wcale nie cięższa niż rzeźba w drewnie. Biorę małe dłutko, młoteczek i po małym ziarenku piasku delikatnie dążę do celu, trzeba używać mniej siły, uderzać tylko więcej razy – zdradza artysta. - Kamień wymaga pokory, jest twardy, ale kruchy, żeby go opanować potrzeba techniki i pokoju. Wypracowałem je sobie, ale po drodze nie jedna głowa, twarz czy nos odpadły przed końcem pracy, gdyż źle uderzyłem.
Drewnem jednak nie pogardzi.
- Lubię jedno i drugie – dodaje.
Kultowa praca Mateusza to jak do tej pory rzeźba św. Floriana.
- Stoi ona na 1,50 metrowym postumencie, w sumie mierzy 3 metry. Taka „robota życia” – dodaje artysta. - Nie kułem wcześniej w kamieniu tak dużej pracy. Były wątpliwości czy dam radę? Wiedziałem, że jak coś nie wyjdzie to nie będę miał możliwości zaczęcia od nowa. Wyszło wspaniale!
Pieniądze na tą rzeźbę pochodziły ze stypendium Marszałka Województwa Śląskiego.
- Starałem się o nie przez 5 lat, to była trochę droga przez mękę, ale ostatecznie się udało. Ktoś docenił ten projekt – dodaje Mateusz.
Rzeźna św. Florian służy lokalnej społeczności i stanęła jako przydrożna kapliczna przy siedzibie Ochotniczej Straży Pożarnej.



Historia kołem się toczy
Jego korzenie to mała wieś ……..– nieduża sypialnie Bielsko - Białej.
- U nas sporo ludzi pracuje w przemyśle. Wsie w pobliżu to nie są też tereny rolnicze – opowiada Mateusz.
Małe gospodarstwa, rolnictwo zaczęło zanikać.
- Jestem jednym z niewielu mieszkańców, a jest ich około 2000, którzy mają małe stadko kur – dodaje. - Ale pamiętam jeszcze obrzędy wiejskie, gwara zawsze była obecna w naszym domu. Gdy rozpocząłem przygodę ze sztukę, to zacząłem wracać pamięcią do tego okresu.
Trochę przez przypadek dowiedział się o swoich przodkach.
- W ośrodku kultury, gdzie pracowałem 15 lat poznałem animatorkę sztuki, z która jak się okazało miałem wspólnych krewnych, nasi dziadkowie byli rodzeństwem – opowiada. - I tak dowiedziałem się, że moi przodkowie byli znanymi muzykantami i rzeźbiarzami. Zostało po nich kilka prac, zdjęć, pamiątek rozsianych po rodzinie, małych form rzeźbiarskich w zbiorach muzealnych pozbieranych również po rodzinie. Uzbierało się tego już na małą wystawę.
Artystyczna droga Mateusza nie była zatem przypadkowa. Jego pasja i zapał, za którymi poszło mnóstwo czasu i wysiłku, żeby realizować swoje pomysły, żeby rzeźbić były kontynuacją tradycji przodków.
- To są moje korzenie. Poszedłem za wielką tęsknotą i dopiero w wieku 40 lat zrozumiałem co mnie tak w tym pociągało – dodaje Mateusz. - Nigdy też nie wątpiłem, że to ma sens, kolejne tygodnie, praca po nocach, to mnie pochłaniało bez reszty. Niestety pieniędzy z tego nie było, dlatego jestem wdzięczy żonie, że to wytrzymała.

Artystyczne plany na przyszłość?
-
Chciałbym dokończyć realizację cyklu Patroni Europy. Będzie to 6 rzeźb w kamieniu, trzy są już skończone. Każda o wysokości 80 cm, z najważniejszymi atrybutami i detalami.
Kolejny pomysł to Chrystus Frasobliwy w trzech odsłonach – wyrzeźbiony w kamieniu, w drewnie i stali, każdy po metrze.

Agnieszka N.

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Paryż od serca – subiektywny przewodnik pełen smaków i emocji!

Paryż… miasto, które tak często widzimy w filmach, książkach i na pocztówkach, zawsze był dla mnie ogromnym sentymentem, ale dopiero teraz poczułam jego wyjątkowy rytm. Wyjazd do Paryża był prezentem od mojej córki – zaprosiła mnie na koncert Sabriny Carpenter. Spędziłyśmy tam sześć cudownych dni, które były prawdziwą ucztą dla zmysłów, bo Paryż to nie tylko miasto zabytków, to również miasto stylu, sztuki i niezwykłej atmosfery, której nie da się podrobić! Miasto, które od wieków przyciąga turystów z całego świata – nie tylko miłośników sztuki, mody i architektury, ale również tych, którzy pragną poczuć jego klimat. Zachwyca na każdym kroku – i choć można tu wracać wielokrotnie, za każdym razem odkrywa się coś nowego. Tak jak my każdy poranek zaczynałyśmy po francusku – aromatyczna kawa, świeży croissant z migdałami lub czekoladą – proste przyjemności, które smakują najlepiej właśnie tutaj. Czas się zatrzymywał. Nigdzie się nie spieszyłyśmy. Po prostu siedziałyśmy przy stoliku na chodniku, obserwując miasto, które budziło się do życia. A potem był koncert – pełen energii, świateł i emocji. Jeden z wielu pięknych momentów tego wyjazdu. Sabrina zachwyciła publiczność swoją charyzmą i głosem, a my cieszyłyśmy się wspólną pasją i obecnością. Ale przecież Paryż to nie tylko koncerty.  Najpiękniejsze miejsca, które musisz zobaczyć Wieża Eiffla – symbol, którego nie da się pominąć Nie sposób jej nie zauważyć – wysoka na 330 metrów, stalowa konstrukcja z końca XIX wieku to jeden z najbardziej rozpoznawalnych punktów na świecie. Panorama Paryża z jej szczytu zapiera dech w piersiach. A wieczorem? Rozbłyska tysiącami świateł!  Luwr – spotkanie z wiecznością To nie tylko muzeum, to prawdziwa podróż w czasie. Od antycznego Egiptu, przez rzeźby greckie, dzieła renesansu, aż po francuskie malarstwo – w Luwrze można spędzić całe dnie. Mona Lisa Leonarda da Vinci przyciąga tłumy, ale warto też zajrzeć do skrzydeł mniej popularnych – tam często odkrywa się prawdziwe perły, a co najważniejsze w ciszy i spokoju. Szklana piramida przed wejściem do Luwru, kiedyś budziła we mnie mieszane uczucia, jednak, gdy znalazłam się w środku, zachwyciło mnie, jak harmonijnie łączy się z całą strukturą muzeum.  Montmartre i bazylika Sacré-Cœur – artystyczna dusza Paryża To wzgórze ma w sobie coś magicznego. Kiedyś żyli tu i tworzyli tacy artyści jak Picasso, Toulouse-Lautrec czy Modigliani. Dziś Montmartre to labirynt wąskich uliczek, pełnych kawiarni, galerii i ulicznych malarzy. Warto przysiąść na chwilę, posłuchać ulicznych muzyków i po prostu patrzeć. Katedra Notre-Dame – gotycka duma Paryża Choć ucierpiała w pożarze w 2019 roku i jest cały czas odbudowywania to jeszcze bardziej zachwyca majestatem i detalem gotyckiej architektury. Nam udało się wejść i zobaczyć przepiękne wnętrze. Uczestniczyłyśmy również we mszy świętej odprawianej po francusku, ku zaskoczeniu – liturgia była bardzo podobna do tej, którą znamy z Polski. Spacer wzdłuż Sekwany, tuż obok katedry, to jedno z naszych najbardziej malowniczych doświadczeń z Paryża.  Disneyland Paris – spełnienie marzeń nie tylko dzieci Choć Disneyland znajduje się około 40 minut jazdy koleją RER od centrum Paryża, zdecydowanie warto się tam wybrać – zwłaszcza z dziećmi. To nie tylko karuzele i kolorowe parady, ale prawdziwa kraina wyobraźni i emocji. Park składa się z dwóch części: klasycznego Disneyland Park, gdzie króluje zamek Śpiącej Królewny i bajkowe atrakcje, oraz nowocześniejszego Walt Disney Studios, pełnego filmowych efektów specjalnych i scenografii rodem z planu zdjęciowego. Dla mojej córki była to podróż do świata marzeń – dzień wypełniony śmiechem, wzruszeniem i magią. A że już w przyszłym roku planowane jest otwarcie Krainy Lodu… cóż, mamy pretekst, by znowu tu powrócić! Pałac Wersalski – przepych i historia Nie udało nam się zwiedzić Pałacu Wersalskiego, ale zapisujemy go na listę obowiązkową na kolejną wizytę. Oddalony zaledwie 20 km od centrum Paryża - Wersal to kwintesencja francuskiego przepychu i elegancji. Pałac Ludwika XIV podobno zachwyca bogato zdobionymi komnatami, lustrzaną salą balową i ogromnymi ogrodami zaprojektowanymi z matematyczną precyzją. Francja słynie z kuchni, a Paryż jest jej pysznym centrum! O francuskich śniadaniach, które są proste, ale genialne, już pisałam. A co było później?  Oczywiście sery! I to jakie! Kremowe, pleśniowe, pikantne i łagodne – jedzone z bagietką albo ot tak, po prostu. Do tego oczywiście makaroniki – te kolorowe małe cuda smakują lepiej niż jakikolwiek deser, jaki znałam wcześniej. Delikatne, słodkie, rozpływające się w ustach. Najlepsze znajdziesz w małych rodzinnych cukierniach, które są niebem dla łasuchów! A potem były naleśniki - crêpes – zarówno na słodko (z czekoladą, cukrem, bananami), jak i na słono (z szynką, serem, jajkiem). Quiche lorraine – tarta z boczkiem i cebulą – to klasyczny francuski lunch, który nie zawodzi - szybka i pyszna opcja. Warto też zamówić klasyczne dania francuskiej kuchni – jak ratatouille, boeuf bourguignon czy zupę cebulową. Czego doświadczyć, żeby poczuć prawdziwego ducha Paryża? • Spacer wzdłuż Sekwany – najlepiej wieczorem, kiedy światła latarni odbijają się w wodzie. • Zakupy na targu – świeże owoce, sery, pieczywo i wino. Francuzi celebrują jedzenie i warto ich styl podpatrzeć. • Francuska chwila – usiądź przy stoliku w kawiarni, zamów espresso i po prostu… patrz. Na ludzi, na architekturę, na życie, które w Paryżu toczy się inaczej – wolniej, piękniej. • Obserwacja artystów – na Montmartre, w metrze, na mostach. Paryż żyje muzyką, malarstwem i teatrem ulicznym. • Małe księgarnie i galerie – Paryż kocha kulturę. Można godzinami przeglądać książki, plakaty, antyki.   Paryża nie poznaje się oczami, ale sercem… Warto go obserwować, chłonąć zmysłami. Nie chodzi tylko o to, co zobaczyć w Paryżu, ale o to, co poczuć: zapach świeżej kawy, dźwięk skrzypiec na moście, smak malinowego makaronika czy uśmiech sprzedawczyni na targu. Bo Paryż trzeba smakować, by był w pięknych, niezapomnianych chwilach.  Sylwia Skulimowska    Czytaj dalej

Poezja zakorzeniona w ziemi i pamięci. O twórczości Anieli Andrzejczak

Wiersz Anieli Andrzejczak pt. „Pradziadkowie” to niezwykle czuła, pełna pokory i refleksji opowieść o tym, co najważniejsze – o rodzinie, ziemi i dziedzictwie przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Autorka w prostych, a zarazem głęboko poruszających słowach buduje obraz świata, w którym codzienna praca, tradycja i wiara splatają się w jedną, harmonijną całość. Centralnym symbolem utworu staje się dębowa ławeczka pośród róż – miejsce spotkań pradziadków, rozmów i wspomnień. To właśnie ona staje się metaforą pamięci, zakorzenienia i trwania rodzinnych historii, które mimo upływu czasu nie tracą swojej mocy. Obraz ten przenosi czytelnika w przestrzeń pełną spokoju, natury i międzypokoleniowej więzi. Wiersz jest również hołdem złożonym ziemi – rozumianej nie tylko jako przestrzeń życia i pracy, ale przede wszystkim jako bezcenny dar, przekazywany przez przodków. Autorka podkreśla trud ich codziennego wysiłku, szacunek do pracy rąk oraz głęboką wdzięczność za możliwość budowania życia „od świtu do zmierzchu”, w zgodzie z rytmem natury. Szczególną siłą tej poezji jest jej szczerość i prostota. Nie znajdziemy tu zbędnych ozdobników – jest za to autentyczne przeżycie, wdzięczność i wiara w trwałość wartości, które łączą pokolenia. To poezja bliska ludziom i ich codziennym doświadczeniom, wyrastająca z głębokiej miłości do ziemi i rodziny. Twórczość Anieli Andrzejczak przypomina, że pamięć o korzeniach i szacunek dla przeszłości są fundamentem, na którym buduje się teraźniejszość. To głos ważny, potrzebny i niezwykle poruszający – zaproszenie do zatrzymania się i dostrzeżenia piękna w tym, co proste i prawdziwe. Przeczytajcie!  PRADZIADKOWIE W słonecznym blasku zacisznego ogrodu i pośród jabłoni i gruszy jest tam ławeczka dębowa otoczona kwiatami kolorowych róż. Na tej ławeczce na tej dębowej siadali pradziadkowie. Snuli marzenia i opowieści byli szczęśliwi i radośni. Ziemio moja kochana z pokolenia na pokolenie przekazywana. Przekazywali rodzice, dziadkowie, ciocie i wujowie. Ziemia to skarb, który dostali. Na tej Ziemi się budowali. Ciężką pracą w pocie czoła, od wczesnego rana do późnego wieczora. To co wypracowali, wyhodowali było ich radością życia codziennego oczami zwróconymi ku niebu: ,,Boże ufamy Tobie”, daj nam nadzieję na lata, że nasza Ziemia przetrwa w tych ciężkich czasach. Aniela Andrzejczak   Czytaj dalej

Truskawki – czerwone złoto polskiego lata

Soczyste, pachnące i wyczekiwane przez cały rok – truskawki od lat należą do najchętniej kupowanych owoców w Polsce. Są symbolem początku lata, ale także ważnym elementem krajowego sadownictwa i ogrodnictwa. Choć dziś trudno wyobrazić sobie bez nich czerwcowe stoły, ich historia i znaczenie są znacznie bogatsze, niż mogłoby się wydawać. Owoc o niezwykłej historii Truskawka, którą znamy współcześnie, nie występowała w naturze od zawsze. Powstała w XVIII wieku jako efekt skrzyżowania dwóch gatunków poziomek – pochodzącej z Ameryki Północnej poziomki wirginijskiej oraz południowoamerykańskiej poziomki chilijskiej. Dzięki temu połączeniu uzyskano owoce większe, bardziej aromatyczne i lepiej nadające się do uprawy. Do Polski truskawki trafiły stosunkowo szybko i z czasem stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych owoców sezonowych. Polska wśród europejskich liderów Polska od wielu lat znajduje się w gronie czołowych producentów truskawek w Europie. Uprawy prowadzone są zarówno w dużych gospodarstwach towarowych, jak i w mniejszych, rodzinnych gospodarstwach ogrodniczych. Coraz częściej wykorzystuje się nowoczesne technologie – tunele foliowe, systemy nawadniania czy precyzyjne nawożenie – które pozwalają wydłużyć sezon i poprawić jakość owoców. Produkcja truskawek wymaga jednak dużego nakładu pracy. Zbiór nadal w dużej mierze odbywa się ręcznie, a powodzenie sezonu zależy od wielu czynników: pogody, dostępności pracowników, kosztów produkcji i sytuacji rynkowej. Smak i zdrowie w jednym Truskawki są cenione nie tylko za smak, ale również za właściwości odżywcze. Zawierają witaminę C, błonnik, przeciwutleniacze oraz składniki mineralne wspierające prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Co istotne – są niskokaloryczne i w dużej części składają się z wody. Regularne spożywanie świeżych owoców może wspierać zdrową dietę, a sezon na truskawki to doskonały moment, by sięgać po produkty lokalne i świeże. Truskawka – owoc wielu możliwości Choć najczęściej jemy je prosto z koszyczka, truskawki od lat inspirują kuchnię. Powstają z nich dżemy, konfitury, soki, koktajle, ciasta i desery. Coraz częściej pojawiają się także w wytrawnych kompozycjach – sałatkach, sosach czy daniach z dodatkiem serów i ziół. To właśnie ich uniwersalność sprawia, że niezmiennie pozostają jednym z ulubionych smaków lata. Smak lata, który łączy pokolenia Truskawki to coś więcej niż owoc – to część letnich wspomnień i tradycji. Kojarzą się z pierwszymi wakacyjnymi dniami, wizytą na targu, pracą w polu i domowymi przetworami przygotowywanymi na zimę. W świecie, który coraz bardziej przyspiesza, sezon na truskawki przypomina o wartości lokalności, świeżości i prostych przyjemności. A ich pojawienie się co roku oznacza jedno – lato właśnie się zacznie... Czytaj dalej

Sołectwo Kłady – wspólnota z pasją i sercem

Kłady to malowniczo położona wieś w powiecie zduńskowolskim, w województwie łódzkim. Miejscowość ciągnie się wzdłuż drogi obsadzonej aleją starych, dostojnych drzew, a przybyłych wita śpiew ptaków i spokój wsi. W skład miejscowości wchodzą Kłady Dworskie oraz Stare Kłady. Pierwsze wzmianki o wsi pochodzą z 1775 roku, a według źródeł historycznych w 1796 roku Kłady liczyły zaledwie 25 mieszkańców. Była to wówczas wieś szlachecka należąca do parafii w Borszewicach – taki układ utrzymał się do zakończenia II wojny światowej. Po wojnie, wraz z tworzeniem nowych struktur administracyjnych, Kłady znalazły się w granicach gromady Ochraniew w Gminie Zduńska Wola, a pierwszym sołtysem został Tadeusz Kosecki. W 1984 roku mieszkańcy Kład postanowili wystąpić o utworzenie odrębnego sołectwa. Chęć samodzielnego działania i decydowania o sprawach lokalnych była ogromna – i już rok później, w 1985 roku, decyzja ta została oficjalnie zatwierdzona. Integracja i rozwój Pierwsze wybory władz sołectwa odbyły się 9 lipca 1985 roku. Sołtysem został Wacław Maniewski, a w skład rady sołeckiej weszli: Tadeusz Kosecki, Janusz Kusiak, Wiesława Pawlik, Zbigniew Budka i Józef Jasiaczyk. Na początku działalność sołectwa koncentrowała się na bieżących sprawach – naprawie dróg, przycinaniu drzew czy budowie wodociągu. Jednak z biegiem lat mieszkańcy pragnęli stworzyć miejsce, które integrowałoby lokalną społeczność i dawało przestrzeń do wspólnego działania. Po 30 latach istnienia sołectwa mieszkańcy świętowali swój jubileusz w leśnym zaciszu – za stodołą sołtysa. Gdy stodołę rozebrano, narodził się pomysł stworzenia nowej przestrzeni spotkań – miejsca przyjaznego dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Dostępność dla wszystkich W 2017 roku na działce przekazanej przez sołtysa Wacława Maniewskiego (symbolicznie odsprzedanej gminie za złotówkę) powstało boisko, które stało się centrum życia wsi. Teren o powierzchni 30 arów został ogrodzony, obsadzony tujami, wysiano trawę, a mieszkańcy własnoręcznie zbudowali bramki i drewnianą wiatę – według projektu sołtysa. Materiały na inwestycję pozyskano dzięki grantom sołeckim z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, przy wsparciu radnego Sylwestra Witczaka. Niezwykle cenna była też pomoc władz Gminy Zduńska Wola – wójta Henryka Staniuchy, zastępcy wójta Antoniego Wujdy oraz pracowników urzędu. Dzięki tej współpracy i ogromnemu zaangażowaniu mieszkańców udało się zrealizować ambitny plan. Sołtys z wizją i charyzmą Wacław Maniewski pełni funkcję sołtysa już od 30 lat. Choć planował zakończyć działalność, mieszkańcy przekonali go do kolejnej kadencji. Jest człowiekiem z wizją, energią i ogromnym sercem do ludzi. Z dumą mówi o swoich sąsiadach – rolnikach i aktywnych zawodowo mieszkańcach, którzy mimo wielu obowiązków znajdują czas, by wspólnie działać na rzecz sołectwa. Na pytanie, dlaczego z takim zaangażowaniem tworzy nowe przestrzenie, odpowiada z prostotą: - Nie mogłem patrzeć, jak dzieci grają w piłkę na drodze. Dziś w Kładach działają: świetlica kontenerowa, boisko, altana grillowa, siłownia plenerowa i plac zabaw. Trwa także budowa zadaszonego tarasu przed świetlicą. Miejsce, które tętni życiem Teren sołectwa zachwyca estetyką – starannie przycięty trawnik, ogrodzenie z wysokich tuj, przyjazna przestrzeń, która zaprasza do spędzania czasu razem. Mieszkańcy sami projektują i wykonują większość prac. Dzięki temu powstało miejsce wyjątkowe – z duszą i charakterem. Można tu spotkać się z sąsiadami przy kawie, poćwiczyć na świeżym powietrzu, zagrać mecz czy po prostu porozmawiać. Seniorzy mają tu swoją przestrzeń do aktywności i integracji, a dzieci – bezpieczne miejsce do zabawy. Co roku sołectwo powiększa się o nowych mieszkańców, którzy podczas uroczystości składają symboliczną przysięgę „dobrego sąsiada” – to piękny zwyczaj, który wzmacnia więzi i poczucie wspólnoty. Koło Gospodyń Wiejskich – tradycja z nową energią W Kładach prężnie działa Koło Gospodyń Wiejskich pod przewodnictwem Agnieszki Woszczak. To reaktywacja tradycji sięgającej lat powojennych – pierwsze KGW prowadziła Stanisława Grądkowska, wspierana przez Weronikę Mataśkę, Helenę Frątczak, Zofię Maniewską i Genowefę Banaś. Dziś gospodynie kontynuują tę piękną historię, dbając o kulinarne dziedzictwo i wspólnotowy charakter wsi. Rolnik, społecznik, lider Sołtys Maniewski już jako 16-latek angażował się w życie lokalne – współpracował z Naczelnikiem Gminy Zduńska Wola, Stanisławem Szewczykiem, i doprowadził do powstania pierwszego boiska piłkarskiego we wsi. Dziś z uśmiechem wspomina tamte czasy, choć jego zaangażowanie i pasja nie słabną do dziś. Wspólny sukces Na sukces sołectwa Kłady pracowało wielu mieszkańców. Wśród najbardziej zaangażowanych są m.in. Tomasz i Łukasz Gruszczyńscy, Tomasz Budka, Damian Woszczak, Robert i Maciej Maniewscy, Filip Potakowski, Jacek Małek z synami – Sylwestrem, Witoldem i Przemysławem, Grzegorz Kusiek z synami – Robertem, Piotrem i Marcinem oraz Dominik Budka. Wsparcie finansowe i rzeczowe zapewnili lokalni przedsiębiorcy: • Agnieszka i Bogusław Klimczakowie, właściciele firmy Klimeko, • Michał i Błażej Gierczyńscy z firmy Żwir-Trans, • Jerzy Capała z firmy Kornik. Podczas jubileuszu 40-lecia sołectwa Pani Poseł Jolanta Zięba-Gzik pogratulowała mieszkańcom zintegrowanej postawy i społecznego zaangażowania. My również gratulujemy Mieszkańcom – Sołtysa, a Sołtysowi – Mieszkańców. Anna Kamila Kaczmarek   Czytaj dalej

Boczniaki – smaczne, zdrowe i łatwe w uprawie

Jeszcze kilkanaście lat temu boczniaki kojarzyły się głównie z kuchnią wegetariańską lub specjalistycznymi sklepami ze zdrową żywnością. Dziś są coraz bardziej popularne, a ich walory smakowe i zdrowotne doceniają zarówno kucharze, jak i dietetycy. Te charakterystyczne grzyby o wachlarzowatych kapeluszach stanowią doskonałą alternatywę dla mięsa i mogą być cennym elementem codziennej diety. Grzyb o wyjątkowym wyglądzie Boczniak ostrygowaty (łac. Pleurotus ostreatus) należy do najczęściej uprawianych grzybów na świecie. Nazwa pochodzi od kształtu kapelusza przypominającego muszlę ostrygi. W naturze występuje na martwych lub osłabionych pniach drzew liściastych, zwłaszcza buków, topól i wierzb. Kapelusze boczniaków osiągają średnicę od kilku do nawet kilkunastu centymetrów. Ich kolor może być szary, brunatny, niebieskawy lub kremowy, w zależności od odmiany i warunków wzrostu. Grzyby te rosną w charakterystycznych skupiskach, tworząc efektowne kaskady. Skarbnica wartości odżywczych Boczniaki są niskokaloryczne – 100 gramów świeżych grzybów dostarcza zaledwie około 30–40 kcal. Jednocześnie zawierają wiele cennych składników odżywczych: białko roślinne, błonnik pokarmowy, witaminy z grupy B, witaminę D, potas, fosfor, żelazo i magnez, przeciwutleniacze wspierające organizm w walce z wolnymi rodnikami. Szczególne zainteresowanie naukowców budzi obecność beta-glukanów – związków wspomagających funkcjonowanie układu odpornościowego. Badania wskazują również, że regularne spożywanie boczniaków może korzystnie wpływać na poziom cholesterolu oraz zdrowie układu krążenia. Boczniaki w kuchni Mięsista konsystencja sprawia, że boczniaki często nazywane są „grzybowym mięsem”. Doskonale nadają się do smażenia, duszenia, grillowania oraz pieczenia. Mogą stanowić składnik zup, sosów, farszów, sałatek czy dań makaronowych. Coraz większą popularnością cieszą się panierowane boczniaki, które po usmażeniu przypominają w smaku i strukturze kotlet. W kuchni roślinnej wykorzystywane są również jako zamiennik mięsa w burgerach, tacos czy gulaszach. Warto pamiętać, że boczniaki nie wymagają długiej obróbki termicznej. Wystarczy kilka minut smażenia, aby zachowały swój aromat i wartości odżywcze. Łatwe do uprawy Jedną z największych zalet boczniaków jest możliwość ich samodzielnej uprawy. Grzyby te można hodować na słomie, trocinach lub specjalnych podłożach dostępnych w sklepach ogrodniczych. Nie wymagają dużej przestrzeni ani specjalistycznego sprzętu. Uprawa może odbywać się w piwnicy, garażu czy innym zacienionym miejscu o umiarkowanej temperaturze i odpowiedniej wilgotności. Pierwsze zbiory często pojawiają się już po kilku tygodniach od założenia hodowli. Grzyb przyszłości Rosnące zainteresowanie zdrowym odżywianiem i dietą opartą na produktach roślinnych sprawia, że boczniaki zyskują coraz większe grono zwolenników. Łączą w sobie doskonały smak, wysoką wartość odżywczą oraz łatwość uprawy. Nic więc dziwnego, że coraz częściej goszczą na naszych stołach i znajdują zastosowanie zarówno w tradycyjnej, jak i nowoczesnej kuchni. Boczniaki są dowodem na to, że zdrowa żywność może być jednocześnie smaczna, dostępna i przyjazna dla środowiska. Zdjęcie: Anielskie Ogrody: https://www.facebook.com/share/p/1Czes3rcDm/?mibextid=wwXIfr Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij