Aktualności

0 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

To już Srebrny Jubileusz

W Pisarzowicach sensacja, baby tworzą zespół tańca

KGW chcą występować okolice zawojować... tak było 25 lat temu, a dzisiaj uroczystość jubileuszowa.

Po przywitaniu przybyłych na obchody Jubileuszu gości, zespół zaśpiewał wraz z zebranymi na sali „Ojcowski Dom” rozpoczynając bardzo piękną uroczystość. W ten też sposób uczczono pamięć tych których nie ma: zmarłych członków zespołu oraz członków rodzin wszystkich zebranych na sali OSP w Pisarzowicach.

Następnie prowadząca,kierowniczka zespołu zaprosiła do filmu, gdzie zebrani zobaczyli najważniejsze fakty

z historii zespołu w pigułce. Uzupełnić informacje o historii zespołu, można było oglądając i podziwiając cztery kroniki zespołu oraz przywiezione przez członków zespołu nie tylko z kraju, ale także z zagranicznych wojaży nagrody, dyplomy, suveniry, puchary. A ilość ich była imponująca.

Gratulacje i życzenia na kolejne lata promowania regionalnego folkloru składali obecni na uroczystości samorządowcy: Burmistrz Gminy Wilamowice Marian Trela wraz z przewodniczącą Rady Miasta Stanisławą Kudłacik, prezes Zarządu PZChiO oddziału w Bielsku-Białej Krzysztof Przemyk, prezes RZRKiOR w Bielsku-Białej Danuta Kożusznik, członek Zarządu powiatu bielskiego Dorota Nikiel, przedstawicielka GE-ES sp. z o.o.Wilamowice, przedstawicielka prezesa ABS Banku Spółdzielczego w Wilamowicach, w zastępstwie sołtysa,radny Rady Miejskiej, Dyrektorka M-GOK w Wilamowicach z paniami M-GOK Wilamowice i GCDT w Pisarzowicach wraz z najmłodszym gościem na sali Guciem, przedstawiciele organizacji działających w Pisarzowicach: prezes OSP Pisarzowice wraz z żoną, dyrektorka przedszkola, prezes Fundacji Krzyż Dziecka, prezes LKS „Pionier”, delegacje zespołów regionalnych działających w gminie Wilamowice, Rada Kobiet Gminy Wilamowice,Zarząd i Komisja Rewizyjna KGW „Strażniczki Tradycji”. Na sali nie zabrakło byłych członków zespołu, darczyńców i sympatyków zespołu.

Podczas uroczystości zespół za wybitną działalność organizacyjną i artystyczną w społecznym ruchu muzycznym otrzymał Srebrną Odznakę Honorową przyznaną przez Zarząd Oddziału Polskiego Związku Chórów i Orkiestr w Bielsku-Białej.

Koncertem wraz z podziękowaniami i upominkiem na tę okoliczność zespół podziękował wszystkim zebranym za lata współpracy za wsparcie, dobre rady, miłe słowa, wyjazdy zespołu na koncerty, przeglądy zespołów, itp.

Ale to nie wszystko, bardzo miłą niespodzianką była wizyta pani Premier Beaty Szydło i Ministra Funduszy i Polityki Regionalnej Grzegorza Pudy z osobą towarzyszącą. Pani Beata Szydło oraz pan Grzegorz Puda na ręce kierowniczki zespołu złożyli statuetkę okolicznościową ,upominek i kwiaty.

Szefowa zespołu także podziękowała wszystkim władzom powiatowym, samorządowym, organizacjom działającym na terenie nie tylko w naszej miejscowości ale i poza nią, sponsorom, darczyńcom, sympatykom, członkom zespołu którzy występowali na przestrzeni 25 lat istnienia i ich rodzinom,a obecnym członkom zespołu życzyła wytrwałości,uśmiechu i świetnej zabawy podczas występów na scenach małych i dużych.

Podziękowania skierowane także były w szczególności na ręce Starosty Bielskiego Andrzeja Płonki, Burmistrza Mariana Treli oraz Dyrektorki M-GOK w Wilamowicach Urszuli Kucharskiej, którzy to objęli patronat nad Jubileuszem Zespołu.

Na zakończenie części oficjalnej było coś dla ducha i coś dla ciała. Wszyscy zebrani mogli „zakosztować deseru muzycznego” przy muzyce i śpiewie zespołu Czesława Żemły wraz z „Kapelą z Naszego Miasteczka” z Czerwionki-Leszczyn. Bawiła się cała sala. A coś dla ciała to biesiada przy suto zastawionych stołach przygotowanych przez członkinię zespołu wraz ze swoją grupą, trwała do późnych godzin nocnych. Tak członkowie zespołu wkroczyli w drugie 25-lecie.
Art. C.Puzoń
zdjęcia.- R.Prochowski

Redakcja mojaWieś ..

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Szycie to moje życie i pasja!

Na prośbę naszych Czytelników przypominamy artykuł Pani Ingi Fortuniak o pasji szycia i tworzenia przepięknych ubrań miarowych! Pani Inga niedługo otwiera pracownię krawiectwa miarowego. Jej między innymi sukienki, płaszcze, garnitury są znane z precyzji i niezwykłej elegancji! Szyje również na odległość, a Jej ubrania trafiają do różnych zakątków świata!   *** Kiedy zostałam poproszona o napisanie artykułu o swojej pracy do kwartalnika mojaWieś pomyślałam, że to ciekawa propozycja i idealny moment… Nazywam się Inga Fortuniak i od 25 lat prowadzę Pracownię Krawiecką w Pawłowicach, niedaleko Leszna, gdzie zajmuję się szyciem na miarę dla pań. Bakcyl szycia Przygodę z szyciem rozpoczęłam w 7 klasie podstawówki. Wtedy, jak w większości polskich domów, maszyna do szycia była jednym z podstawowych artykułów gospodarstwa domowego. Były to maszyny nie do zdarcia, mam nawet jedną zachowaną na pamiątkę. Na dodatek w Pawłowicach był sklep z metrażem, wiec z tkaninami nie było problemu. I była Burda - magazyn z wykrojami krawieckimi, który zainspirował mnie do zrobienia pierwszego kroku. No i połknęłam bakcyla, bo już na komers, na zakończenie szkoły podstawowej, wystąpiłam we własnoręcznie uszytej kreacji. Wybór Technikum Odzieżowego w Lesznie, był więc dla mnie oczywisty. Poczta pantoflowa Miałam szczęście, bo trafiła mi się najlepsza nauczycielka zawodu w całej szkole, pani Maria Jankowska. Nie pomyliłam się z wyborem zawodu, chociaż nie raz słyszałam komentarze, że najlepsza uczennica w szkole została zwykłą krawcową. No cóż, świadectwa z czerwonym paskiem do niczego w życiu mi się nie przydały. 1 czerwca 1997 roku, nie mając jeszcze świadectwa maturalnego, zarejestrowałam działalność gospodarczą. Wcale mi się do tego nie śpieszyło, ale klientki obszywałam już od drugiej klasy technikum. Jedna pani drugiej pani… i tak pocztą pantoflową wieść szybko się rozniosła, że jest taka osoba, która dobrze szyje. Oryginalne imię też pomogło, bo stało się rozpoznawalne. Kiedyś klientka opowiedziała mi o zabawnej sytuacji. Kiedy czekała w kolejce w piekarni, zwróciła uwagę na ciekawą sukienkę, w którą była ubrana pani, stojąca przed nią. Zapytała, gdzie kupiła taką ładną sukienkę? Okazało się, że sukienka była szyta. Od słowa do słowa doszły, że u pani Ingi. Na co pan, stojący za nimi, odezwał się, że jego żona też u niej szyje.  Ubiór do sylwetki, osobowości i okazji Dobre rzemiosło, ale też wyczucie estetyki, wyobraźnia, doradztwo, aby nie podążać ślepo za modą. By dopasować ubiór do sylwetki, osobowości i okazji. Klientki to doceniają, a to, że pracownia mieści się na wsi, gdzie trzeba dojechać, nie stanowi dla nich problemu. Mało tego, od jednej z pań dostałam kiedyś w prezencie piękny naparstek przywieziony z Cypru. Później sama przywiozłam kilka z zagranicznych podróży. Jednak najwięcej dostaję naparstków od wiernych klientek. Naparstek do naparstka i uzbierała się z tego całkiem niezła kolekcja, ponad 80 sztuk. Co ciekawe, ja nigdy nie używam naparstków przy szyciu ręcznym, bo dla mnie to " ciało obce" tylko przeszkadza, zamiast pomagać. Zdalne szycie… Jest to ciężki kawałek chleba, bo szycie na miarę, to precyzyjna i czasochłonna praca. Ale jest satysfakcja, kiedy klientki wracają, chwalą i polecają swoją krawcową. Część swoich prac prezentuję na stronie pracowni na Facebooku, gdzie zasięgi są nieograniczone. Odzywają się do mnie osoby z Polski i zagranicy. Niestety odległość stanowi problem, żeby przyjechać do przymiarki…, ale zdarza mi się szyć zdalnie. Czyli wymiary klientki ustawiam na manekinie i ubiór przymierzam na nim. Później pięknie zapakowane rzeczy jadą do właścicielki. Marka sama w sobie Panie zamawiają wszystko. Począwszy od prostych bluzek, sukienek, sukni wieczorowych, po płaszcze zimowe. Ostatnio trafiły mi się też suknie ślubne.  Szycie okolicznościowe to 90% mojej pracy. Wesela, komunie, studniówki, bale.. Są panie, które do mnie przyjeżdżają, bo ze względu na rozmiar (nie tylko duży), bądź dysproporcje sylwetki, nie mogą sobie kupić nic gotowego. Ale jest coraz więcej klientek, które nie chcą rzeczy z sieciówek, chcą mieć coś wyjątkowego, oryginalnego. Chcą się wyróżniać albo zwyczajnie, chcą uszyć coś u pani Ingi. I mówią: Inga Fortuniak, to już marka sama w sobie. Od pewnego czasu ubrania spod mojej igły, oznaczone są metką z moim nazwiskiem. Szycie na miarę jest coraz bardziej poszukiwane i doceniane, a znalezienie fachowca z prawdziwego zdarzenia, graniczy z cudem. Nie pomaga zamykanie szkół zawodowych (moja szkoła już nie istnieje) i niestety brakuje kadry nauczycielskiej. Kocham to, co robię! Jednak, wykształcenie to jedno, a pasja, serce do zawodu, tzw. dryg to już zupełnie inna sprawa... Z perspektywy tego ćwierćwiecza, nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić coś innego niż szyć. Złoszczę się czasem, że praca zabiera mi życie, czas dla rodziny, ale kocham, to co robię! Szycie to moje życie i pasja! Inga Fortuniak Krawiectwo miarowe https://szycie-na-miare.eu/     Czytaj dalej

Utalentowany zespół do zadań muzycznych

Magdalena Gawlik i Paul Gavlic to artystyczne małżeństwo. Całe ich życie kręci się wokół muzyki, dziennikarstwa, a ostatnio pisania opowiadań dla dzieci i przekładu na język polski książki o Rumim (słynnym na świecie, dawnym, perskim poecie). On wybitny kompozytor i producent muzyczny, współtwórca między innymi sukcesu Dawida Kwiatkowskiego, muzyki filmowej, autor słynnej piosenki dla dzieci „Idziemy do ZOO” i muzyki dyskotekowej spod znaku East Clubbers. Ona wokalistka, tekściarka, dziennikarka, prezes fundacji Idea Artis Poloniae. Trzy lata temu wyprowadzili się z Warszawy, zamieniając miejski zgiełk na ciszę i otoczenie natury. Paul Gavlic (Paweł Marek Gawlik) obchodzi w tym roku 30- lecie pracy artystycznej. Witold: Jak to się zaczęło? Paul: Rodzina i upór. Pochodzę z małego miasta na Podkarpaciu. Teraz wszystko jest na wyciągnięcie ręki, ale w tamtych czasach, żeby posłuchać dobrej muzyki zamawiało się w jedynym sklepie w Dębicy kasety i czekało miesiącami. Nie wspominając o dostępie do dobrych instrumentów czy nagłośnienia. Witold: Dlaczego pytam. Zdałem sobie sprawę, że rok 1994 jest znamienny z kilku powodów. Dzisiaj świętujesz 30-lecie pracy artystycznej. Ja również mogę świętować – 30 lecie znajomości i przyjaźni z Madzią (Magdalena Gawlik – prywatnie żona Pawła Gawlika, menadżerka, wokalistka,autorka tekstów, producentka). I co Ty na to? (śmiech). Paul: Słyszałem wiele o waszych przygodach przez te 30 lat (śmiech). Ogólnie mówiąc kiedyś to byłyczasy. Magdalena: No tak, zaczynaliśmy od konsultingu i dotacji, a wszyscy w końcu wylądowaliśmy wsztuce. Chciałabym tutaj dodać dla Czytelników, że Witek zaczynał od zarządzania systemem dotacji w instytucji rządowej, a teraz jest malarzem i razem ze mną w Fundacji Idea Artis Poloniae promuje polskich artystów. Witold: Pawle, przez trzynaście lat byłeś związany z zespołem KSU, który również świętuje 45-lecie. Taka ciekawostka - 30 lat temu rozwijaliśmy w Polsce sieć Centrów Wspierania Biznesu (red. sieć ośrodków wspierających przedsiębiorców po zmianach ustrojowych), przekształconą w Krajowy System Usług (w skrócie KSU). Madzia pracowała wówczas w jednym z takich ośrodków w Mielcu. Zbieg okoliczności? Przypadek? A może los chciał. Wierzysz (wierzycie – Paweł i Madzia) w przeznaczenie? Paul: Dość długo te znaki trwały ale wreszcie jakoś je odczytaliśmy i nastąpiła najlepsza rzecz w moim życiu, poznałem Madzię! A co do KSU. Nie wiem, jak w waszym KSU, ale w tym w którym grałem to było bardzo rockandrolowo (śmiech). Magdalena: Nie skojarzyłam tego do tej pory (śmiech). Na osiemnaste urodziny zażyczyłam sobie nową gitarę, bo wymyśliłam sobie wtedy, że będzie mi potrzebna w życiu. Później poszukałam sobie bardziej stabilnego zajęcia, stąd konsulting, ekonomia i zarządzanie projektami, ale jednak muzyka upomniała się o mnie. Wróciłam jako manager artystyczny i producent wykonawczy muzyki, a na samym końcu mąż poprosił, żebym nagrywała mu wersje demonstracyjne utworów (tzw. Demówki) i zostałam pełnoprawną wokalistką. Witold: Nad czym teraz pracujecie? Jak zwykle różnorodność? Paul: Pracujemy obecnie nad kilkoma projektami. Najbardziej skupiamy się nad kolejną porcją piosenek dla dzieci do opowiadania pt. „Frodzilla”, którego autorką jest moja żona. Na początku lutego zgłosiliśmy piosenkę z moją muzyką do EUROWIZJI 2024. To utwór „Poszukam”, który wykonuje Matylda Staneyko, doskonale rokująca wokalistka. Witold Kajszczak Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij