0 1
Kłosuj Komentuj Ulubione

Krótka historia koła

Witajcie nazywam się Izabela Suplicka i pragnę przedstawić Państwu historię naszego koła moimi oczami. Koło Gospodyń wiejskich z Józefowie zostało założone w dniu 3 marca 1967 r. Przez kolejne 13 lat przewodniczące zmieniały się, ale koło funkcjonowało na pełnych obrotach adekwatnych do tamtych czasów. W roku 1980 przewodniczącą została moja babcia Regina Matuszak. Z opowiadań pamiętam, że prowadziłą ona warsztaty kulinarne w swojej kuchni w domu. Panie chętnie spotykały się szyły fartuchy i suknie. Zajmowały się również rozprowadzaniem piskląt do gospodarstw, organizowały wycieczki, imprezy integracyjne z okazji np. Dnia dziecka czy Dnia Kobiet. Regina Matuszak była przewodniczącą do roku 1999 . Po tym czasie koło zostało zawieszone. 21.12.2018r. Koło Gospodyń Wiejskich zostało wpisane do Krajowego Rejestru Kół Gospodyń Wiejskich prowadzonego przez ARiMR. KGW znów odżyło pełną parą. Dzięki dotacjom jakie uzyskaliśmy organizowane były miłe spotkania, zakupione zostały dwa namioty, krzesła, głośnik oraz inne sprzęty. Organizowaliśmy imprezy integracyjne, Dzień Dziecka i inne. W 2021 roku odbył się festyn "Szczepimy się z KGW", warsztay kulinarne z dietetyk Panią Kingą Kaczmarek. W listopadzie 2021r KGW połączyło siły z sołectwem i zorganizowało wycieczkę do Wrocławia na jarmark Bożonarodzeniowy. W grudniu odbywają się spotkania świąteczne. W dniu 29.12.2021 zostałam przewodniczącą Koła. W marcu udało się we współpracy z sołectwem zorganizować kolację z okazji Dnia Kobiet dla wszystkich mieszkanek naszej wsi. W planach mamy uszycie sobie pięknych sukien oraz organizacja wycieczek, warsztatów oraz rajdów i innych spotkań, przy których będziemy mogły porozmawiać o naszej aktywności, aby rozwinąc skrzydła. Przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich w Józefowie Izabela Suplicka

Izabela S. z Kpło Gospodyń Wiejskich w Józefowie

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

I nagroda dla Redaktor Naczelnej „mojaWieś mojeMiasto” w Konkursie KRUS

27 lutego 2026 roku w Centrali Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego odbyło się uroczyste podsumowanie XXXI edycji Konkursu „W rolnictwie można pracować bezpieczniej” na publikacje poświęcone bezpieczeństwu pracy rolników. Z ogromną satysfakcją informujemy, że I nagrodę w kategorii artykuły prasowe i internetowe otrzymała Sylwia Skulimowska – redaktor naczelna kwartalnika „mojaWieś mojeMiasto” – za publikację pt. „Sztuka odpoczynku”, opublikowaną na łamach naszego pisma.w lipcu. Gratulacje laureatom złożyli: Podsekretarz Stanu w Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi Adam Nowak, Prezes KRUS Tomasz Ślusarczyk, Zastępca Prezesa KRUS Sylwia Dudzik, Zastępca Prezesa KRUS Helena Rudzis-Gruchała oraz Zastępca Prezesa KRUS Arkadiusz Iwaniak. W konkursie wzięło udział 47 dziennikarzy i autorów publikujących w mediach ogólnopolskich i branżowych. Nagrodzone materiały wyróżniały się wysokim poziomem merytorycznym oraz umiejętnością przystępnego i interesującego przedstawiania zasad bezpiecznej pracy w gospodarstwie rolnym. – Dziękuję wszystkim autorom i dziennikarzom za to, że pomagają nam budować kulturę bezpieczeństwa w rolnictwie. Dziękuję Kapitule Konkursu za odpowiedzialne i – jak słyszałem – niemal jednogłośne decyzje. Dziękuję pracownikom KRUS za codzienną pracę w obszarze prewencji, orzecznictwa i rehabilitacji. Laureatom gratuluję nie tylko nagród, ale przede wszystkim wpływu. Bo każde dobrze napisane zdanie może uratować czyjeś zdrowie, a czasem życie – powiedział Prezes KRUS Tomasz Ślusarczyk. Podczas wydarzenia podsumowano także działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa i ochrony zdrowia rolników w 2025 roku. Dyrektor Biura Prewencji Centrali KRUS Cezary Nobis zaprezentował efekty działań prewencyjnych, przywołując statystyki wypadkowe za ubiegły rok. Naczelny Lekarz Kasy Marek Kos zaprezentował informacje dotyczące stanu zdrowia rolników, opracowane na podstawie danych z prac komisji lekarskich funkcjonujących w jednostkach terenowych KRUS. W ramach wydarzenia odbył się również wykład dr Natalii Czajki z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach poświęcony profilaktyce niedosłuchu wśród rolników. Uzupełnieniem części teoretycznej była możliwość skorzystania z bezpłatnego badania słuchu z wykorzystaniem mobilnej aplikacji diagnostycznej.  To wyróżnienie jest nie tylko osobistym sukcesem Redaktor Naczelnej, ale także potwierdzeniem, że kwartalnik „mojaWieś mojeMiasto” konsekwentnie podejmuje ważne tematy społeczne i wspiera budowanie kultury bezpieczeństwa w rolnictwie. Serdecznie gratulujemy wszystkim Laureatom! KRUS Lista laureatów Czytaj dalej

Jak obudzić ogród po zimie i przygotować go na nowy sezon

Marzec to moment przełomowy w ogrodzie – jeszcze czuć chłód zimy, ale przyroda wyraźnie zaczyna się budzić. To właśnie teraz kładziemy fundament pod cały sezon: zdrowe rośliny, bujne rabaty i zadbany trawnik. Kilka dobrze zaplanowanych prac wykonanych na początku wiosny sprawi, że późniejsze miesiące będą znacznie łatwiejsze, a ogród szybciej odwdzięczy się pięknym wyglądem. Porządki po zimie – pierwszy krok do udanego sezonu Przygotowanie ogrodu na wiosnę warto rozpocząć od dokładnego sprzątania. Z rabat, trawnika i zakątków ogrodu należy usunąć zalegające liście, połamane gałęzie oraz resztki zeszłorocznych roślin. To nie tylko kwestia estetyki – w takich pozostałościach bardzo często zimują choroby grzybowe i szkodniki. Marzec to również dobry moment, aby przyjrzeć się ścieżkom, obrzeżom rabat oraz elementom małej architektury i sprawdzić, czy zima nie pozostawiła po sobie uszkodzeń. Wiosenne cięcie drzew i krzewów Gdy miną najsilniejsze mrozy, można przystąpić do cięcia drzew i krzewów. Marzec to bardzo dobry termin na przycinanie krzewów ozdobnych kwitnących latem, róż, krzewów owocowych oraz drzew owocowych. Podczas pracy usuwa się przede wszystkim pędy przemarznięte, chore i połamane, a także te, które nadmiernie zagęszczają koronę. Dzięki temu rośliny zyskują lepszy dostęp do światła i powietrza, a w kolejnych tygodniach szybciej wypuszczają silne, zdrowe przyrosty. Przygotowanie gleby na rabatach i w warzywniku Po zimie ziemia bywa zbita, ciężka i pozbawiona dobrej struktury. W marcu warto ją delikatnie spulchnić, rozbić większe grudki oraz usunąć pierwsze pojawiające się chwasty. To również idealny moment na wzbogacenie podłoża kompostem lub dobrze rozłożonym obornikiem. Tak przygotowana gleba szybciej się nagrzewa, lepiej zatrzymuje wilgoć i stwarza znacznie korzystniejsze warunki do rozwoju systemu korzeniowego roślin. Regeneracja trawnika po zimowych miesiącach Trawnik po zimie często wygląda na osłabiony, a na jego powierzchni pojawiają się filc, mech i puste miejsca. W marcu warto dokładnie go wygrabić, aby usunąć resztki obumarłej trawy i umożliwić dostęp powietrza do gleby. Delikatna aeracja poprawia jej przepuszczalność, a dosiew trawy pozwala szybko uzupełnić ubytki. Jeżeli pogoda na to pozwala, można zastosować pierwszą, lekką dawkę nawozu startowego, który pobudzi murawę do intensywnego wzrostu. Pierwsze wysiewy i nasadzenia Marzec to początek prawdziwej pracy ogrodnika. Do gruntu można już wysiewać warzywa odporne na chłody, takie jak sałata, szpinak, rzodkiewka, marchew czy cebula z dymki. To także bardzo dobry czas na rozpoczęcie produkcji rozsad roślin ciepłolubnych w domu lub w szklarni. Dzięki temu w maju będą one gotowe do przeniesienia na stałe miejsce i szybciej rozpoczną wzrost. Przygotowanie narzędzi i systemów nawadniania Zanim prace ogrodowe nabiorą tempa, warto zadbać o sprzęt. Oczyszczenie i naostrzenie sekatorów oraz nożyc znacznie ułatwia cięcie i ogranicza ryzyko uszkodzenia roślin. Dobrze jest także sprawdzić węże ogrodowe, zraszacze oraz instalację nawadniającą, aby w trakcie sezonu uniknąć niepotrzebnych przestojów i awarii. Marzec – najlepsza inwestycja w piękny ogród Choć marzec bywa kapryśny pogodowo, to właśnie w tym miesiącu warto poświęcić ogrodowi najwięcej uwagi. Porządki, cięcia, poprawa jakości gleby i regeneracja trawnika tworzą solidną bazę pod dalsze prace. Im staranniej przygotujemy ogród na początku wiosny, tym szybciej i efektowniej rozkwitnie on w kolejnych tygodniach sezonu. Czytaj dalej

Zimowa dieta bez dodatkowych kilogramów: jak jeść, żeby nie przytyć?

Zimą organizm domaga się więcej energii, a krótsze dni i chłodne temperatury sprzyjają podjadaniu oraz sięganiu po słodkie i tłuste potrawy. Czy oznacza to, że każdy z nas musi przytyć w chłodnych miesiącach?  Dietetycy przekonują, że nie, a świadome wybory i kilka prostych zasad pozwalają cieszyć się zimą bez dodatkowych kilogramów. Dlaczego zimą jemy więcej? Chłodne dni i krótkie, szare wieczory sprawiają, że nasz organizm instynktownie domaga się większej ilości energii. Zużycie kalorii może nieznacznie wzrosnąć, bo ciało musi utrzymać stałą temperaturę, ale przede wszystkim częściej pojawia się ochota na słodkie i tłuste produkty.  — To naturalne mechanizmy fizjologiczne. Organizm reaguje na spadek temperatury i krótsze dni, ale różnice w zapotrzebowaniu energetycznym nie są tak duże, jak się powszechnie uważa — tłumaczy dietetyk. — Kluczowe jest to, co jemy. Nawet zimą możemy odżywiać się zdrowo i sycąco, bez ryzyka przybierania na wadze. Psychologowie dodają, że krótsze dni wpływają też na nastrój, co często prowadzi do tzw. „emotional eating”, czyli jedzenia dla poprawy samopoczucia. W efekcie łatwiej ulegać podjadaniu i wybierać wysokokaloryczne przekąski, które szybko dostarczają przyjemności. Jak jeść zimą, żeby nie przytyć? Dietetycy zalecają, aby zimowe posiłki były przede wszystkim ciepłe, sycące, ale jednocześnie lekkie. Doskonałym wyborem są zupy krem z warzyw, kasze, owsianki, duszone jarzyny czy mrożone warzywa, które dostarczają błonnika i dają poczucie sytości na długo. Warto również zwrócić uwagę na tłuszcze, choć nie należy ich całkowicie eliminować, najlepiej wybierać te zdrowe, jak oliwa z oliwek, orzechy, awokado czy tłuste ryby, które wspierają układ odpornościowy i pomagają utrzymać energię w ciągu dnia. Dietetycy podkreślają, że kluczowe jest też ograniczenie podjadania między posiłkami.  — Najwięcej kalorii dostarczamy organizmowi nie podczas głównych posiłków, ale właśnie w chwilach słabości, gdy sięgamy po słodycze czy słone przekąski — tłumaczy specjalistka od diet. Świadomość własnych zachcianek i planowanie przekąsek pozwala uniknąć niepotrzebnych kalorii. Dobrym rozwiązaniem są zdrowe alternatywy: owoce, orzechy, jogurt naturalny czy suszone owoce w małych porcjach. Zimowe nawyki kulinarne Jak w praktyce wygląda to w codziennym życiu? Pani Karolina z Warszawy przyznaje, że wieczorne podjadanie to jej największa zmora.  — Herbata z imbirem i cytryną pomaga mi mniej podjadać. Kiedy mam ciepły napój, rzadziej sięgam po czekoladę — mówi. Pan Andrzej z Krakowa podchodzi do sprawy bardziej systematycznie. — Uwielbiam bigos i cięższe potrawy, ale jem je tylko raz dziennie. Reszta posiłków jest lżejsza, dzięki czemu utrzymuję wagę w ryzach.  Z kolei studentka Ewa z Łodzi stawia na proste, szybkie i zdrowe posiłki. — Częściej gotuję zupy. Duży garnek wystarcza na dwa dni. Jest tanio, szybko i zdrowo — mówi. Opinie mieszkańców pokazują, że świadome wybory i drobne modyfikacje codziennego jadłospisu mogą w znacznym stopniu zmniejszyć ryzyko przybierania na wadze zimą, a jednocześnie pozwalają cieszyć się smakiem ulubionych dań. Zdrowe nawyki na zimę Specjaliści przypominają również, że warto dbać o regularność posiłków, bo pomaga to kontrolować apetyt i zapobiega nagłym zachciankom. Rozgrzewające przyprawy, takie jak imbir, cynamon czy chili, wspierają naturalną termogenezę organizmu, a odpowiednie nawodnienie pozwala odróżnić głód od pragnienia. Należy także uważać na alkohol, grzańce i słodkie nalewki są bardzo kaloryczne i mogą zwiększać apetyt. Choć zimą łatwo spędzać czas w domu, nawet krótki, codzienny spacer reguluje apetyt, poprawia krążenie i wspiera utrzymanie wagi. Zima nie musi oznaczać dodatkowych kilogramów. Świadome wybory żywieniowe, regularne posiłki, zdrowe przekąski i odrobina aktywności fizycznej pozwalają cieszyć się chłodnymi miesiącami bez ryzyka przybierania na wadze. Wystarczy kilka prostych zasad i rozsądne podejście do zimowej kuchni, aby zachować równowagę między przyjemnością jedzenia a zdrowiem. Dzięki temu można w pełni cieszyć się smakiem rozgrzewających dań i słodkich deserów, bez wyrzutów sumienia i bez niechcianych kilogramów.   Czytaj dalej

Lekcja historii KGW „Strażniczki Tradycji”

Spotykamy się na lekcji historii przygotowanej przez Koło Gospodyń Wiejskich „Strażniczki Tradycji”, aby wspólnie przypomnieć wydarzenia sprzed 81 lat i oddać hołd ofiarom niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady. Temat ten podejmujemy nie tylko z obowiązku pamięci, ale także dlatego, że historia Auschwitz dotknęła również naszą okolicę i mieszkańców pobliskich miejscowości. To część historii świata, Polski i naszej lokalnej społeczności. 27 stycznia 1945 r. przed południem żołnierze 60. Armii 1. Frontu Ukraińskiego pojawili się we wschodnim rejonie Oświęcimia, na terenie podobozu w Monowicach. Około godziny 15.00 wyzwolili obóz macierzysty oraz obóz w Brzezince, kończąc funkcjonowanie niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. Kompleks obozowy składał się z trzech głównych części. Auschwitz I, tzw. obóz macierzysty, był pierwszym utworzonym obozem i pełnił funkcję administracyjnego centrum całego systemu, a także miejsca pracy przymusowej. Auschwitz II-Birkenau początkowo funkcjonował jako obóz koncentracyjny, a następnie stał się głównym miejscem masowej eksterminacji, gdzie zbudowano komory gazowe i krematoria. Auschwitz III-Monowitz był obozem pracy przymusowej przy zakładach Buna-Werke koncernu IG Farben. Pomysł utworzenia obozu w Oświęcimiu zrodził się we Wrocław, w ówczesnym Urzędzie Wyższego Dowódcy SS i Policji Nadokręgu „Südost”. Na jego czele stał Erich von dem Bach-Zelewski. Pod koniec 1939 roku Arpad Wigand zaproponował utworzenie nowego obozu z powodu przepełnienia więzień na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. Wskazał Oświęcim jako miejsce odpowiednie do adaptacji – na terenie istniejącego od jesieni 1939 roku przejściowego obozu jenieckiego Wehrmachtu, w przedwojennych koszarach Wojska Polskiego. Organizację obozu powierzono Rudolf Höß, który przybył do Oświęcimia 30 kwietnia 1940 r., a 4 maja został oficjalnie mianowany komendantem. W KL Auschwitz zamordowano co najmniej 1,1 miliona osób. Wśród nich było około 960 tysięcy Żydów, 70–75 tysięcy Polaków, 21 tysięcy Romów i Sinti, 15 tysięcy jeńców sowieckich oraz od 10 do 15 tysięcy więźniów innych narodowości. Jedynie około 200 tysięcy osób zostało zarejestrowanych jako więźniowie – zachowała się ich dokumentacja. Wśród zamordowanych był dziedzic Dolnego Dworu z Pisarzowic, Jerzy II Krzemień. Został aresztowany przez gestapo 8 października 1939 roku za to, że nie wyrzekł się polskości. Zmarł 4 lutego 1941 roku w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Warto przytoczyć fragment relacji mieszkańca Pisarzowic, pana Michała Miarka. Początkowo pracował w obozie jako budowlaniec-stolarz, następnie trafił do Birkenau, a później został wywieziony do lagru w Buchenwald. Jak wspominał, to właśnie przeniesienie do innego obozu ocaliło mu życie. Niemcy mówili bowiem: „Z Auschwitz wychodzi się tylko kominem”. „Pragnę dodać, że z mojej wioski Pisarzowice zabrano do obozów dwanaście osób, w tym dziewięciu mężczyzn i trzy kobiety. Zginęło dziewięć osób – dwie kobiety i siedmiu mężczyzn. W obozie w Oświęcimiu zginęło siedem osób, w tym jedna kobieta i sześciu mężczyzn, a dwie osoby w innych lagrach. Do domu powróciła jedna kobieta z obozu w Oświęcimiu, jeden więzień, który zbiegł z obozu, oraz ja.” Spisane w Pisarzowicach dnia 27 listopada 1977 roku. Przez Pisarzowice regularnie kursowały ciężarówki przewożące zakrwawione pasiaki i mundury SS między obozem a Bielskiem-Białą, do pralni „Pedanteria” przy ul. 11 Listopada 63. Załadunkiem i rozładunkiem zajmowali się więźniowie pilnowani przez esesmanów. W czasie okupacji miejsce to stało się także łącznikiem ze światem zewnętrznym. Przekazywano tam grypsy, lekarstwa i paczki trafiające za druty obozu. Dochodziło również do potajemnych spotkań z rodzinami. 27 stycznia 1945 r. wyczerpani więźniowie – około 7 tysięcy osób, w tym kilkaset dzieci – witali żołnierzy radzieckich jako wyzwolicieli. W 2005 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła 27 stycznia Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Pamięć o tych wydarzeniach jest naszym wspólnym obowiązkiem. Czytaj dalej

Miłość z datą w kalendarzu

Skąd się wzięły Walentynki i dlaczego wciąż dajemy się im porwać? 14 lutego jedni rezerwują stoliki z miesięcznym wyprzedzeniem, inni przewracają oczami na widok czerwonych serc w witrynach. A jednak co roku wszyscy, nawet najwięksi sceptycy – choć na chwilę wchodzą w walentynkowy klimat. Skąd właściwie wzięło się to święto i jak to się stało, że przetrwało tyle wieków? Zanim pojawiły się pluszowe misie, bukiety róż w cenie weekendu w spa i desperackie poszukiwania „czegoś drobnego, ale znaczącego”, był Rzym i pewien uparty duchowny. Nazywał się Święty Walenty i żył w III wieku naszej ery. W czasach, gdy cesarz Klaudiusz II Gocki uznał, że samotni mężczyźni są lepszymi żołnierzami, zakazano im zawierania małżeństw. Logika starożytnej polityki była prosta: mniej ślubów, więcej waleczności. Walenty najwyraźniej miał inne zdanie. Potajemnie udzielał ślubów zakochanym, ryzykując karierą, wolnością, a ostatecznie – życiem. Został uwięziony i stracony 14 lutego. Według legendy przed śmiercią wysłał list podpisany „Od Twojego Walentego”. I tak oto dramatyczna historia sprzed wieków stała się początkiem tradycji, która dziś kojarzy się raczej z pralinkami niż z buntem wobec cesarza. Przez długi czas 14 lutego był po prostu dniem wspomnienia świętego. Dopiero w średniowieczu zaczęto łączyć tę datę z romantyczną miłością – poeci chętnie dopisywali do niej westchnienia, tęsknoty i sercowe uniesienia. A kiedy wynaleziono druk, miłość zyskała masową dystrybucję. Kartki walentynkowe ruszyły w świat, a wraz z nimi pomysł, że uczucia można – i warto – wyrażać w eleganckiej formie. Dziś Walentynki są świętem trochę poważnym, a trochę z przymrużeniem oka. Dla jednych to obowiązkowa kolacja przy świecach i starannie zaplanowana niespodzianka. Dla innych, sympatyczny pretekst, by powiedzieć „lubię cię” bez zbędnej ironii. Nawet ci, którzy deklarują, że „nie obchodzą”, często kończą dzień z czekoladą w ręku albo wiadomością wysłaną późnym wieczorem. W erze aplikacji randkowych i komunikatorów romantyzm zmienił formę, ale nie sens. Zamiast pachnących listów częściej wysyłamy emoji z sercem, zamiast poetyckich wyznań, krótkie „myślę o tobie”. A jednak idea pozostaje ta sama: zatrzymać się na chwilę i dać komuś sygnał, że jest ważny. Można żartować z komercyjnej otoczki, z cen kwiatów i czerwonych wystaw sklepowych. Można też uznać, że skoro świat pędzi jak szalony, jeden dzień poświęcony czułości wcale nie jest najgorszym pomysłem. W końcu gdyby nie upór pewnego duchownego sprzed wieków, być może 14 lutego byłby po prostu kolejnym zimowym dniem. A tak jest datą, która co roku przypomina, że miłość, nawet jeśli czasem bywa niepraktyczna i trochę przesłodzona, wciąż potrafi rozgrzać bardziej niż najcieplejszy szalik. Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij