Aktualności

0 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

Artysta pełną gębą

Zdun, ludowy rzeźbiarz, który nie boi się nowatorskich pomysłów i uparcie dąży do wyznaczonych celów. Oto nasz bohater – Mateusz Gębala, mieszkaniec niewielkiej wsi w województwie śląskim - żadna twórcza i ciężka praca nie jest mu straszna. Ma swój styl, brawurowo projektuje i wykonuje piece kuchenne, chlebowe, kominki czy grille. Sprosta oczekiwaniom najbardziej wymagających klientów, a miał już takich wielu. Jego rzeźby w kamieniu i drewnie zdobywają uznanie na licznych konkursach.

Mateusz Gębala już od ponad 20 lat zarabia na życie uprawiając zawód zduna. To nie tylko jego praca ale też pasja. Kilka z jego projektów „wypłynęło” poza granice naszego kraju i zdobyło uznanie w licznych publikacjach branżowych, zachęcają do współpracy kolejnych inwestorów.
Zdun to zawód, który dla wielu osób zdaje się być powoli zapominany, Mateusz - zdun z krwi i kości dowodzi, że to nieprawda i z rozmachem eksperymentuje, tworzący wyjątkowe piece.
Są projekty, które wspomina ze szczególnym sentymentem.
- Pierwszy taki stanął w pięknym beskidzkim domku – opowiada Mateusz. - Inwestorką była artystka, której życzeniem był dziwny, krzywy kominek. Taki wykonałem a jego zdjęcia wrzucone do „sieci” szybko zaczęły znajdować uznanie i przyciągać kolejnych inwestorów poszukujących niestandardowych rozwiązań.
Dla pomysłowego zduna otwarci na innowacje i odrobinę szaleństwa klienci stwarzają przestrzeń dla wyjątkowych pomysłów.
- Tak powstają moje najlepsze, autorskie prace – dodaje artysta. - Kolejną taką wykonałem dla architekta, do domu z bali, stojącego na szczycie jednego z beskidzkich szczytów. Zamówienie dotyczyło białego kuchennego pieca oraz akumulacyjnego, tynkowanego kominka. Te projekty, po umieszczenie ich zdjęć w internecie, zdobyły uznanie na świecie i były komentowane w wielu językach.



Skąd przychodzą inspiracje?
- To też kwestia porozumienia z klientem i jego otwartości na moje sugestie – dodaje. - Wtedy efekt może zapierać dech w piersiach. Tak stało się w przypadku bajecznego kominka, który zamówiła u mnie pewna projektantka mody. Oj naoglądałem się wtedy bajek w poszukiwaniu inspiracji, ale warto było. . Miałem też przygodę z Gaudim. Kolejna inwestorka była pasjonatką jego stylu. Wykonałem też projekt kominka „flaszki” – na życzenie artystki z Krakowa.

Mateusz eksperymentował również z piecami chlebowymi i to ze sporymi sukcesami.
- Rosło na nie zapotrzebowanie na rynku, więc zacząłem proponować klientom piece do zabudowy ogrodowej – opowiada zdun. - Nie miałem jeszcze wtedy ekspozycji, wymyśliłem więc, że zrobię piec na kółkach z okrągłym paleniskiem. Jeździłem z nim do potencjalnych inwestorów w celach ekspozycyjnych, aż w końcu jeden z nich go kupił. Wykonałem drugi, jeszcze większy – kupił go ten sam klient. Piecze do dziś w tych piecach podpłomyki na różnych imprezach historycznych.



Rzeźba to jego żywioł
Drugim obliczem działalności Mateusza jest ludowa rzeźba, którą wykonuje w kamieniu i drewnie.
- Wiedziałem jak obrabiać kamień i nie sprawiało mi to problemu, dzięki doświadczeniu w pracy zduna – opowiada. - Zajmowałem się więc głównie rzeźbieniem w piaskowcu. Żeby sprawdzić swoje siły zacząłem startować w różnych konkursach, gdzie oceny jurorów mocno mnie zaskakiwały. Kamień okazał się moim atutem.
Materiał ten ma opinię trudnego , dlatego nawet gorsza rzeźba, ale w kamieniu, była wyżej oceniana niż te w drewnie.
- Kamień to ciężki materiał, praca jednak taka ciężka nie jest, wcale nie cięższa niż rzeźba w drewnie. Biorę małe dłutko, młoteczek i po małym ziarenku piasku delikatnie dążę do celu, trzeba używać mniej siły, uderzać tylko więcej razy – zdradza artysta. - Kamień wymaga pokory, jest twardy, ale kruchy, żeby go opanować potrzeba techniki i pokoju. Wypracowałem je sobie, ale po drodze nie jedna głowa, twarz czy nos odpadły przed końcem pracy, gdyż źle uderzyłem.
Drewnem jednak nie pogardzi.
- Lubię jedno i drugie – dodaje.
Kultowa praca Mateusza to jak do tej pory rzeźba św. Floriana.
- Stoi ona na 1,50 metrowym postumencie, w sumie mierzy 3 metry. Taka „robota życia” – dodaje artysta. - Nie kułem wcześniej w kamieniu tak dużej pracy. Były wątpliwości czy dam radę? Wiedziałem, że jak coś nie wyjdzie to nie będę miał możliwości zaczęcia od nowa. Wyszło wspaniale!
Pieniądze na tą rzeźbę pochodziły ze stypendium Marszałka Województwa Śląskiego.
- Starałem się o nie przez 5 lat, to była trochę droga przez mękę, ale ostatecznie się udało. Ktoś docenił ten projekt – dodaje Mateusz.
Rzeźna św. Florian służy lokalnej społeczności i stanęła jako przydrożna kapliczna przy siedzibie Ochotniczej Straży Pożarnej.



Historia kołem się toczy
Jego korzenie to mała wieś ……..– nieduża sypialnie Bielsko - Białej.
- U nas sporo ludzi pracuje w przemyśle. Wsie w pobliżu to nie są też tereny rolnicze – opowiada Mateusz.
Małe gospodarstwa, rolnictwo zaczęło zanikać.
- Jestem jednym z niewielu mieszkańców, a jest ich około 2000, którzy mają małe stadko kur – dodaje. - Ale pamiętam jeszcze obrzędy wiejskie, gwara zawsze była obecna w naszym domu. Gdy rozpocząłem przygodę ze sztukę, to zacząłem wracać pamięcią do tego okresu.
Trochę przez przypadek dowiedział się o swoich przodkach.
- W ośrodku kultury, gdzie pracowałem 15 lat poznałem animatorkę sztuki, z która jak się okazało miałem wspólnych krewnych, nasi dziadkowie byli rodzeństwem – opowiada. - I tak dowiedziałem się, że moi przodkowie byli znanymi muzykantami i rzeźbiarzami. Zostało po nich kilka prac, zdjęć, pamiątek rozsianych po rodzinie, małych form rzeźbiarskich w zbiorach muzealnych pozbieranych również po rodzinie. Uzbierało się tego już na małą wystawę.
Artystyczna droga Mateusza nie była zatem przypadkowa. Jego pasja i zapał, za którymi poszło mnóstwo czasu i wysiłku, żeby realizować swoje pomysły, żeby rzeźbić były kontynuacją tradycji przodków.
- To są moje korzenie. Poszedłem za wielką tęsknotą i dopiero w wieku 40 lat zrozumiałem co mnie tak w tym pociągało – dodaje Mateusz. - Nigdy też nie wątpiłem, że to ma sens, kolejne tygodnie, praca po nocach, to mnie pochłaniało bez reszty. Niestety pieniędzy z tego nie było, dlatego jestem wdzięczy żonie, że to wytrzymała.

Artystyczne plany na przyszłość?
-
Chciałbym dokończyć realizację cyklu Patroni Europy. Będzie to 6 rzeźb w kamieniu, trzy są już skończone. Każda o wysokości 80 cm, z najważniejszymi atrybutami i detalami.
Kolejny pomysł to Chrystus Frasobliwy w trzech odsłonach – wyrzeźbiony w kamieniu, w drewnie i stali, każdy po metrze.

Agnieszka N.

Udostępnij na facebook!

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Gdzie Ci mężczyźni?

Gdzie Ci mężczyźni? Jak śpiewała Danut Rinn, gdzie Ci mężczyźni prawdziwi tacy, na miarę czasów? No właśnie porównując panów z jej czasów, a obecnych facetów to można śmiało powiedzieć że wtedy byli prawdziwi mężczyźni. Dziś prawdziwi faceci to panowie 50+ choć i młodsi się zdarzają. Patrząc na obecne młode pokolenie, które dorasta na naszych oczach, aż chce się zaśpiewać „dziś prawdziwych mężczyzn już nie ma”. Kiedyś się mówiło, żeby komuś dogryźć: jesteś facet czy szelki? Ze smutkiem można stwierdzić, że nawet na szelki większość nie zasługuje. Rośnie nam pokolenie nieudolnych dorosłych dzieci kompletnie nieprzystosowanych do życia. Czego się spodziewać, czym skorupka za młodu na siąknie, tym w dorosłym życiu trąci. Dzieci wychowywane do lat 90 nauczone były odpowiedzialności i samodzielności, życia uczyły się z podwórka, bo rodzice wiecznie w pracy. Teraz dmucha się i chucha na dzieci, wyręcza we wszystkim, skacze się nad nimi jak nad tym jajkiem, które teraz trąci niewydarzeniem życiowym. Rośnie w Polsce plaga dzieci, które mieszkają z rodzicami i nie zamierzają się nigdzie ruszać. Nie mamy tu na myśli osób których zwyczajnie nie stać, bo zarobki niskie, a życie drogie, tylko tych facetów, którzy świadomie siedzą przy rodzicach bo im tak wygodnie. Za nic nie płacą, nie obchodzą ich za co kupić jedzenie czy zapłacić rachunki. Nikt tak nie ugotuje jak mama czy nie wypierze brudnych majtek. I tu o dziwo przeważnie matczyna miłość i nadopiekuńczość tak zdusiło to dziecko, że jest nieporadne życiowo. Jeśli już taki maminsynek się wyprowadzi to tylko do innej kobiety, czytaj żony, która przejmie opiekę nad dorosłym dzieckiem.  Starsze pokolenie jest nauczone szanować pieniądze i doświadczać skąd się biorą. Obecni dwudziestoparolatkowie nie imają się żadnego zajęcia, które nie spełni ich wysokich wymagań finansowych. A najlepiej nic nie robić, a żeby pieniążki same wpływały na konto. Kiedyś każdy facet musiał pracować bo był głową rodziny i na jego barkach było utrzymanie żony i dzieci. Teraz faceci to „cztery litery”, żeby brzydko nie napisać, którzy uciekają od odpowiedzialności. Co najgorsze nie wykazują jakichkolwiek skłonności żeby nauczyć się czegokolwiek. Mamy pokolenie „chłopców” bo na miano faceta nie zasługują, którzy nie umieją gotować, zmywać. Obsługa pralki czy odkurzacza to już dla nich wyższa filozofia, nie mówiąc już o zmianie koła czy czasami nawet zatankować auto. Starsze pokolenie jest zdania, że to wina zniesienia obowiązkowej służby wojskowej i powinno się do tego wrócić. Coś w tym jest bo kiedyś każdy facet musiał uwolnić się od mamusi i odsłużyć swoje co najmniej 9 miesięcy. Pomysł z powrotem może i słuszny chociażby żeby zobaczyć przerażenie w oczach tych dorosłych chłopców, ale niestety i do koszar zawitały łagodne obyczaje, gdzie służba przygotowawcza bardziej przypomina kolonie niż prawdziwe życie. To teraz coś z życia wzięte. Mężczyzna 35 lat, po rozwodzie, sam wynajmuje mieszkanie i pracuje, ale uzależniony od mamusi, a właściwie od niemałych pieniędzy, którymi mamusia go co miesiąc wspiera. Gdzie doskonale wie, że syn prowadzi hulaszczy tryb życia, a brak pieniędzy nie jest spowodowany alimentami tylko wiecznymi imprezami i panienkami. Oczywiście coś za coś. Mamusia ma ciągłą kontrole nad nim i on nawet nie chce się przeciwstawiać. Dorosły facet, który nawet nie umie do lekarza się zarejestrować, mało tego – nie dość, że mama to za niego zrobi to jeszcze razem z synem wchodzi do gabinetu. Może komuś coś pomoże historia z Włoch, gdzie matka poszła do sądu oskarżając dwóch synów 40+, że z nią mieszkają i nie mają zamiaru się wyprowadzić, ani pracować czy nawet założyć rodzinę. Synowie przegrali sprawę, musieli się wyprowadzić i zacząć żyć na własny rachunek. To przykład powszechnego we Włoszech zjawiska pozostawania dorosłych dzieci w domach rodziców i niechęci do usamodzielniania się. Rezultatem takiego zachowania jest braku perspektyw na stabilizację finansową i zawodową wielu młodych ludzi. Kiedyś dotyczyło to tylko Włoch teraz ta moda zawitała również do Polski Na całym świcie pojawiło się określenie jak metroseksualni faceci, czyli styl życia mężczyzn skupiający się na własnej cielesności i atrakcyjności oraz podążaniu za modą. Dobrze, że faceci dbają o siebie, tylko gdzieś zatarły się te granice między byciem schludnym a byciem narcystycznym. Chodzą na siłownie, niby dźwigają ciężary, a jak przychodzi co do czego to te góry mięśni nie idą w parze z siłą, a zwykły chuderlak przeskoczy fizycznie mięśniaka bez szyi. Starsze pokolenie było nauczone pracy i szacunku do zdobytych z trudem rzeczy, w czasach kiedy półki w sklepach były na pół puste. Rodzice 40+ opowiadają swojemu 16 letniemu synowi, że oni mieli biedne dzieciństwo nie mogli sobie pozwolić na wakacje czy zajęcia pozaszkolne na co ten nastolatek nie może narzekać bo ma wszystko. On im odpowiedział, żeby mieli pretensje do swoich rodziców, że byli tak mało zaradni życiowo i nie potrafili zagwarantować tego czego sobie wymarzyli ich dzieci.  Właśnie takie pokolenie „facetów” nam wyrosło i dalej rośnie, a będzie tylko gorzej mając takie wzorce. Pokolenie które, jest roszczeniowe i myśli, że rodzice będą żyć wiecznie. Mama wszystko załatwi, wypierze, ugotuje. Tata samochód zatankuje czy zaprowadzi do mechanika. Wychowani byliśmy w czasach gdzie nic nie było, a mimo to mieliśmy tak dużo. Dziś mamy wszystkiego pod dostatkiem, a z tego przybytku wychowaliśmy rozleniwione, bez ambicji pokolenie zniewieściałych chłopców bojących się życia.  To nie wróży nic dobrego dla tego świata, a prawdziwi mężczyźni z krwi i kości, tak jak dinozaury są skazani na wyginięcie. Dlatego szanujmy tych facetów, bo to gatunek na wymarciu. A jeśli chcecie przedłużyć ten zacny gatunek to nie jest za późno na wychowanie własnych synów. Będzie to wymagało samozaparcia, bycia konsekwentnym i nieugiętym, ale będzie warto. Przygotujcie swoje dzieci do dorosłego i samodzielnego funkcjonowania, zanim życie samo zweryfikuje ich gotowość. Wy może i tego nie zobaczycie, ale gdy wasz nieudolny syn niezdolny do samodzielnego bytowania zderzy się ze ścianą prawdziwego życia, to może mieć to dla niego tragiczne konsekwencje. Daniel Mucha Czytaj dalej

Babski kongres pełen muzyki, sztuki i dobrej energii

W Pisarzowicach odbył się Babski Kongres „Rozkwitaj”. Było muzycznie, twórczo i bardzo radośnie. Koncert, inspirujące rozmowy o sztuce oraz warsztaty malarskie sprawiły, że uczestniczki wróciły do domów z uśmiechem, nową energią i pięknymi wspomnieniami. W marcu w GCDT w Pisarzowicach spotkały się kobiety, by wspólnie spędzić inspirujące popołudnie podczas Babskiego Kongresu „Rozkwitaj”. Wydarzenie rozpoczął piękny koncert naszej utalentowanej muzycznie i wokalnie Pisarzowianko-Kozianki – Weroniki Cieślik. Artystka wprowadziła publiczność w klimat kobiecej wrażliwości, wykonując utwory m.in. Danuty Rinn, Anny German, Whitney Houston i Zbigniewa Wodeckiego, a także własne kompozycje. Jej występ spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem i szybko porwał do wspólnego śpiewania całą salę. Następnie uczestniczki wysłuchały prelekcji poświęconej warsztatowi malarskiemu prac pani Małgorzaty Kulczyk, których wystawę można było podziwiać podczas spotkania. Najwięcej emocji przyniosły jednak warsztaty „Akwarelowe kwiaty”, które poprowadziła kierowniczka GCDT, pani Magdalena Chrobak. Panie z uśmiechem wracały wspomnieniami do szkolnych lekcji plastyki i malowania farbami akwarelowymi w podstawówce, wspominając z rozrzewnieniem swoją nauczycielkę – panią Halinę Gacek. Tym razem jednak uczestniczki poznawały tajniki trudnej sztuki operowania wodą, farbą i pędzlem pod czujnym okiem prowadzącej. Nie brakowało śmiechu, żartów i twórczej swobody – niektóre prace przybrały wręcz abstrakcyjne formy. Na jednej z nich pojawiło się nawet jajeczko, z którego wyłonił się diabełek z uszami i kręconym ogonkiem. Panie z humorem prezentowały swoje „kwiatowe inspiracje”, a atmosfera była naprawdę wyjątkowa. Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy i trzeba było wracać do domów – może przygotować kolację dla męża czy włączyć pralkę. Jak jednak powiedziała jedna z uczestniczek: „Mogę spokojnie wracać do domu, bo tyle się dziś uśmiałam, ubawiłam i nabrałam energii – to moje!”. A na pamiątkę każda z pań wracała z pięknym goździkiem… choć już bez rajstop. Panie z pewnością pamiętają, o co chodzi – w końcu marzec to czas, gdy szczególnie świętujemy kobiety. Serdecznie dziękujemy kierowniczce pani Magdalenie oraz paniom z GCDT za wspaniale zorganizowane popołudnie, pełne radości, twórczej atmosfery i pysznych łakoci. Czytaj dalej

Dlaczego plotki są bardziej wpływowe niż wszystkie reklamy świata ?

W świecie przesyconym reklamami i kampaniami marketingowymi mogłoby się wydawać, że firmy mają pełną kontrolę nad tym, co kupujemy i w co wierzymy. Tymczasem badania z zakresu psychologii społecznej wskazują jednoznacznie: plotki mają moc, której nie dorównuje żadna reklama. Ale dlaczego tak jest, że reklama robi wrażenie, a to plotka „robi robotę”? Plotki to pierwotny system ostrzegania i rekomendacji. Od zarania dziejów to, co mówili inni, decydowało o naszym bezpieczeństwie: dokąd nie chodzić, komu zaufać, co jest dobre lub złe. Ten system przekazywania ważnych informacji był szybki i skuteczny – i do dziś działa identycznie. Jeśli informacja pochodzi od kogoś z naszej „grupy”, traktujemy ją jako wiarygodną i ważną. Kiedy ludzie, którym ufamy, o czymś mówią, zakładamy, że „coś w tym jest”. Nawet jeśli staramy się być niezależni i niepodatni na plotki, mechanizm społecznego dowodu słuszności i tak zadziała – automatycznie. Sekret ma zawsze większą wartość niż ogłoszenie Reklama może być perfekcyjnie dopracowana, ale zawsze pozostaje komunikatem masowym – jedną wersją skierowaną do milionów odbiorców. Plotka natomiast to „spersonalizowany projekt”, VIP wśród informacji. Daje poczucie dostępu do czegoś „nie dla wszystkich”, do wiedzy krążącej w zamkniętym obiegu. Dlatego nasz mózg automatycznie traktuje ją jako cenniejszą. Informacja, którą usłyszeli nieliczni, zyskuje aurę wyjątkowości, nawet jeśli dotyczy zwykłego tuszu do rzęs. Emocje w najczystszej formie Plotka działa skutecznie, bo budzi autentyczne emocje: zdziwienie, zaciekawienie, szok, zaskoczenie, rozbawienie. Czasem wystarczy półszept: „Słyszałaś…?”, aby mózg uznał informację za wartą zapamiętania i przekazania dalej. Nie potrzeba do tego skandalu ani sensacji – wystarczy jeden zaskakujący detal, który przykuje naszą uwagę. Reklama musi taki efekt misternie konstruować, podczas gdy plotka ma go w standardzie. Efekt lawiny śnieżnej bez budżetu i scenariusza Plotki nie potrzebują zaplanowanych kampanii, budżetu, billboardów ani sztabu kreatywnych specjalistów. Pojawiają się naturalnie, w rozmowach bez scenariusza, i rozprzestrzeniają, ponieważ ich przekazywanie daje nam przyjemność, poczucie kompetencji i bycia „w środku wydarzeń”. Mózg wynagradza nas w ten sposób za dzielenie się informacjami społecznymi. Reklamy muszą udowadniać swoją wiarygodność, aby działały. Plotki nie muszą robić nic – działają dlatego, że chcemy je opowiadać. Dlatego nawet najbardziej dopracowana i najdroższa kampania reklamowa nie ma szans z jednym zdaniem wypowiedzianym we właściwym momencie, przez właściwą osobę, we właściwej grupie. Plotka w marketingu? Najlepszy darmowy nośnik świata Najbardziej wiralowe kampanie reklamowe coraz mniej przypominają tradycyjne reklamy, a coraz bardziej… historię, którą możesz opowiedzieć znajomej. Tak jak plotkę. Marki, które rozumieją potęgę ludzkiego szeptu, stawiają na emocje i doświadczenia. Zamiast wymuszonego „kup teraz!”, tworzą przestrzeń do rozmów – prawdziwych, spontanicznych i łatwo niosących się dalej. Jednak to działa w obie strony: plotka może pomóc zbudować markę w kilka dni, ale też zniszczyć ją w kilka godzin. Dlatego strategie oparte na plotkach wymagają precyzji, wrażliwości i stałej kontroli tego, co dzieje się wśród odbiorców. To sztuka balansowania między spontanicznością a intencją. Każda przesadzona próba manipulacji może spalić temat natychmiast, podczas gdy subtelnie podana informacja naturalnie rozchodzi się w grupie. Ostatecznie sekret plotki jest prosty: działa, bo jest ludzka. Łączy prawdziwe emocje, zaufanie i poczucie wyjątkowości w jednym krótkim przekazie, który żyje własnym życiem. W świecie, w którym codziennie przekazujemy setki informacji, marki potrafiące wykorzystać siłę spontanicznego szeptu w autentyczny sposób zyskają wyraźną przewagę nad konkurencją. Aleksandra Koronna   Czytaj dalej

8 Marca - Święto Kobiet

8 marca to dzień, który przypomina o roli kobiet w życiu społecznym, rodzinnym i zawodowym. To także okazja, by zatrzymać się na chwilę i docenić ich codzienny wysiłek, wrażliwość, determinację oraz wkład w budowanie świata opartego na wzajemnym szacunku. Dzień Kobiet obchodzony na całym świecie jest nie tylko symboliczną okazją do składania życzeń i wręczania kwiatów. To również moment refleksji nad drogą, jaką kobiety przeszły w walce o równe prawa, szacunek i możliwość decydowania o własnym życiu. Współczesne kobiety pełnią wiele ról, są liderkami, specjalistkami, społeczniczkami, matkami, partnerkami i przyjaciółkami. Każdego dnia udowadniają, że siła może iść w parze z wrażliwością, a determinacja z empatią. Dzień Kobiet to dobry moment, by powiedzieć „dziękuję” za codzienną pracę, troskę o innych, odwagę w podejmowaniu wyzwań oraz za inspirację, którą kobiety dają kolejnym pokoleniom. Drogie Panie z okazji Dnia Kobiet życzymy Wam przede wszystkim spokoju, siły i codziennej radości z małych rzeczy. Niech w Waszym życiu będzie jak najwięcej ludzi, którzy naprawdę Was doceniają, słuchają i są obok wtedy, kiedy tego potrzebujecie. Życzymy Wam czasu dla siebie, odwagi do bycia sobą i przekonania, że jesteście wystarczające dokładnie takie, jakie jesteście. Niech każdy dzień przynosi Wam powody do uśmiechu, dumy z siebie i poczucia, że to, co robicie, ma znaczenie. Dziękujemy Wam za ciepło, wrażliwość, siłę i dobro, które wnosicie w świat. Wszystkiego dobrego, dziś i każdego dnia. Czytaj dalej

Dzisiejsza noc ma swoją magię

Księżyc w czerwieni i dobre momenty na nowe intencje. 3 marca nad naszymi głowami pojawia się krwawa pełnia, zjawisko, które nie tylko zmienia kolor Księżyca, ale według wielu osób przynosi też wyraźną zmianę energii. To idealny wieczór, by na chwilę zwolnić, popatrzeć w niebo i symbolicznie zamknąć to, co już swoje zrobiło. Dzisiejsza pełnia nie jest zwyczajna. Księżyc na krótką chwilę przybiera ciepły, ceglastoczerwony odcień i wygląda zupełnie inaczej niż podczas typowych, jasnych nocy. Ten efekt – nazywany krwawą pełnią – od wieków rozpalał wyobraźnię i budował wokół siebie aurę tajemnicy. W świecie ezoteryki takie noce uważa się za szczególnie mocne. To moment, w którym łatwiej coś puścić, domknąć sprawę, zmienić nastawienie albo po prostu złapać dystans do własnych emocji. Krwawa pełnia bywa kojarzona z intensywnością – ale nie tą chaotyczną. Raczej z wyraźnym „klik”, kiedy nagle wiemy, co już nam nie pasuje i czego nie chcemy dalej nosić ze sobą. Nieprzypadkowo dzisiejszą pełnię nazywa się też robaczym Księżycem – dawniej był to znak, że ziemia zaczyna się budzić, a pod powierzchnią wszystko powoli wraca do ruchu. W symbolice to piękne tło dla osobistych zmian. Coś w nas też może właśnie dojrzewać do wyjścia na światło. Jeśli masz dziś chwilę, warto po prostu wyjść na balkon albo otworzyć okno i spojrzeć w górę. Bez wielkich rytuałów i skomplikowanych praktyk. Wystarczy w myślach zostawić przy tej pełni to, co ciąży najbardziej – i pozwolić sobie na jedną prostą intencję na nadchodzące tygodnie. Bo nawet jeśli ktoś nie wierzy w magię, to dzisiejszy Księżyc naprawdę potrafi przypomnieć, że nowy etap bardzo często zaczyna się od jednej, cichej decyzji. Czytaj dalej

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Aktualnie trwa modernizacja sklepu.
Zapraszamy już wkrótce!

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij