Wiadomości z koła

Aktualności regionalne

Lokalnie, regionalnie i tradycyjnie – wiem co zjem

Dwie gospodynie z Koła Gospodyń Wiejskich w Szonowicach "Wioskowe Trio" starają się o udział w ogólnopolskich warsztatach kulinarnych organizowanych przez Fundację: Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej oraz Polską Izbę Produktu Regionalnego i Lokalnego. Warsztaty organizowane są w ramach operacji „Lokalnie, regionalnie i tradycyjnie - wiem co zjem". Operacja skierowana jest do członkiń Kół Gospodyń Wiejskich, działających na terenie 9 województw. Na województwo śląskie przewidziano 12 miejsc. Dla uczestników przewidziany jest dwudniowy, bezpłatny pobyt w Centrum Współpracy Międzynarodowej w Grodnie koło Międzyzdrojów. Celem warsztatów jest poszerzenie wiedzy i kompetencji. Uczestnicy poszerzą wiedzę nt. dziedzictwa kulinarnego swojego regionu, dowiedzą się, jak wyszukiwać, identyfikować i promować lokalne i regionalne produkty, jak funkcjonują krótkie łańcuchy żywności oraz wymienią się swoimi doświadczeniami w zakresie przygotowywania lokalnych produktów. Poznają również możliwości legalnej sprzedaży lokalnej żywności w  ramach sprzedaży i dostaw bezpośrednich. Warsztaty kulinarne poprowadzą znani szefowie kuchni. W przypadku dofinansowania operacji ze środków KSOW projekt będzie zakładał dodatkowo promocję produktów z danego regionu wśród lokalnej społeczności. Uczestnicy przeprowadzą warsztaty kulinarne w szkołach oraz będą uczestniczyli w lokalnych dożynkach.  Koszty związane z zakupem produktów oraz z dojazdami zostaną pokryte przez Fundację. Autor: Karina Lassak   Czytaj dalej

0 2

Aktualności regionalne

"Dom i Tradycje" - tematem przewodnim przyświecającym VI konferencji organizowanej w Raciborzu przez Stowarzyszenie Rodzin Zastępczych "Przyjazny Dom"

17 kwietnia br. na Zamku Pistowskim w Raciborzu spotkali się wszyscy Ci, którym nie pozostaje obojętny los dzieci, które z różnych powodów nie mogą wychowywać się w swoich rodzinach biologicznych. Spotkanie rodzin zastępczych, kandydatów na rodziców oraz instytucji wspierających pieczę zastępczą było okazją do wymiany doświadczeń oraz promocją niełatwego rodzicielstwa zastępczego. Gości przybyłych na Zamek Piastowski w Raciborzu przywitali: Irma Kruppa Prezes Stowarzyszenia Rodzin Zastępczych "Przyjazny Dom" oraz Henryk Hildebrandt dyr. Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Raciborzu, otwarcia w imieniu starosty dokonał wicestarosta Marek Kurpis. Prowadzenia i moderacji spotkania podjęła się Karina Musioł – przyjaciel stowarzyszenia "Przyjazny Dom" oraz Kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bierawie. Wśród prelegentów znaleźli się: dr Kornelia Lach specjalistka edukacji regionalnej, mgr Danuta Hryniewicz od lat pracująca z rodzinami zastępczymi, mgr Dorota Krężlewicz-Skorbot certyfikowany trener resocjalizacji oraz przedstawiciel rodzin zastępczych Krystian Bieniek. Wprowadzeniem do cyklu wykładów był występ dzieci i młodzieży stowarzyszenia w spektaklu "Jak to downiej u nas bywało". Na widowni zasiedli zaproszeni goście oraz wykładowcy i młodzież raciborskiej PWSZ. Obecnie w powiecie raciborskim pieczę nad małoletnimi wychowankami sprawuje 120 rodzin zastępczch, w których opiekę zanlazło ponad 250 dzieci. Ponad 100 dzieci przebywa w 3 placówkach opiekuńczo wychowawczych w Rudach, Pogrzebieniu i Kuźni Raciborskiej. W Samborowicach i Cyprzanowie swoją działalność prowadzą Regionalne Placówki Opiekuńczo-Terapeutyczne. Są to kameralne domy dziecka, w których poza opieką, wychowaniem i edukacją zapewnia się dzieciom także terapię. Najwięcej dzieci przebywa w rodzinach zastępczych gdzie warunki rozwoju są najbardziej zbliżone do rodzin tradycyjnych. "Starostwo, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, cały system wsparcia pieczy i opieki zastępczej dokładają wszelkich starań by przebywający poza swoimi rodzinami biologicznymi małoletni mogli wzrastać, korzystać z edukacji i rozwijać swoje możliwości z dala od swoich biologicznych rodzin" mówił otwierając konferencję wicestarosta Marek Kurpis. Dawne rodzinne i społeczne tradycje wspominała w swoim wykładzie dr Kornelia Lach zwracając szczególną uwagę na wartość tradycyjnego przekazu treści kulturowych w dawnych rodzinach wielopokoleniowych. "Kultura ludowa potrzebna jest w naszych społecznościach i naszych rodzinach bowiem człowiek, a zwłaszcza, człowiek młody potrzebuje zakorzenienia, sacrum, potrzebuje norm dających poczucie bezpieczeństwa". Aby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć skąd się wyszło, te przytoczone na koniec słowa Cypriana Kamila Norwida, miały uświadomić słuchaczom wielkie znaczenie przeszłości – która powinna stać się dla nas drogowskazem, wartością do budowania dobrych przyszłych relacji niezależnie w jakim miejscu i okolicznościach się znajdziemy. Nie zawsze przychodzi to łatwo. Inaczej buduje się relacje w rodzianch biologicznych, a inaczej, trudniej w rodzinach zastępczych. Pani mgr Danuta Hryniewicz wieloletni praktyk współpracujący z środowiskiem instytucji i rodzin pieczy zastępczej w swoim wykładzie podkreślała wielokrotnie, że bez korzeni dzieci nie rozwiną skrzydeł. Dla porównania podała przykład drzew, które nie ostoją się bez solidnego systemu korzeniowego. Co jest tą kotwicą, korzeniem dla młodego człowieka? Ano rodzina z całym tradycyjnym przekazem. Stanowią one wzorce do naśladowania w przyszłości i kształtują młode charaktery. To tradycja nadaje spokojny rytm życia rodzinnego i społecznego, ma ogromną wartość wychowawczą oraz, co najważniejsze daje poczucie bezpieczeństwa. Im bardziej nowoczesne i dynamicznie rozwijające się społeczeństwo tym więcej problemów natury psychicznej w takiej społeczności. Brak czasu na zwyczajne ludzkie relacje, brak kultywowania tradycji, brak zakorzenienia i wzorców powoduje pewną pustkę której niczym nie da się zastąpić. Szanujmy więc i pielęgnujmy to co otrzymaliśmy od naszych rodziców i wychowawców, nie szczędźmy trudu i wysiłku w przekazywanie tego naszym dzieciom i młodym pokoleniom. Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości, a tego byśmy z pewnością nie chcieli. Autor Karina Lassak Czytaj dalej

0 5

Pozostałe

Gospodyni i społeczniczka

Kolejny z cyklu artykułów: "Wspaniałe kobiety są wśród nas". Pora na kolejną z szonowickich gospodyń. Teresa Neblik - bo o niej mowa to rodowita gamowiczka. W Szonowicach zamieszkała po wyjściu za mąż za kochającego ją po dziś dzień Brunona Neblika, a było to prawie 30 lat temu. Przypuszczam, że wówczas Teresa nawet nie wyobrażała sobie jak bardzo zwiąże się z nowym miejscem. Co można o Niej napisać: żona, matka czwrórki wspaniałych dzieci, gospodyni, ogrodniczka, animatorka działań społecznych, osoba z pomysłami, pełna pozytywnej energii, którą potrafi „zarażać” innych. Jest specjalistką od uprawy ziemniaków i warzyw, a także pomocy w sytuacjach kryzysowych i beznadziejnych. Waleczna i skuteczna - między innymi dzięki jej aktywności szkoła w Szonowicach istnieje, a wokół niej integrują się mieszkańcy. Na szczególne podkreślenie w czasie kiedy zamykanie różnych placówek stało się już swoistą modą, zasługuje uruchomienie, kilka lat temu, stołówki szkolnej (zamkniętej wiele lat wcześniej). Dzisiaj w małych Szonowicach wydawanych jest codziennie prawie 100 obiadów dla uczniów szkoły i przedszkola. Świadczy to, nie tylko o wrażliwości na potrzeby dzieci lecz również o ogromnej solidarności społecznej – to dowód budowania społeczności aktywnej i solidarnej. Pani Teresa jest członkiem KGW, pomysłodawczynią reaktywacji tego stowarzyszenia w sołectwie Szonowice - 10 lat temu. Czytaj dalej

2 9

Pozostałe

Wiosna w śląskiej pasiece

W pszczelim gaju praca wre. Wczoraj wspólnie z dziećmi odwiedziliśmy pasiekę mojego taty - jedną z najstarszych pasiek naszego powiatu, by sprawdzić czy to już na pewno idzie wiosna? Doglądający uli w Jastrzębiu, Pan Henryk, a mój ojciec, pszczelarstwem pasjonuje się od 1954 roku, nieprzerwanie przez niemal 64 lata. Pasiekę odziedziczył po swoim dziadku. Teraz ma 77 lat i uli dogląda ze swoimi wnukami, nastepcą będzie chyba najstarszy z wnuków - Marcel. Po wielu miesiącach oczekiwania związanych ze zmienną zimowa aurą przyszedł czas pierwszego, gruntownego wiosennego przeglądu. Zapytaliśmy dziadka, jak w tym sezonie przezimowały pszczoły? Okazuje się, że dobrze. Na jesień do zimowania przygotowanych było 25 rodzin pszczelich i wszystkie w dobrej kondycji przetrwały do wiosennych oblotów. Tragiczny był zeszłoroczny sezon, wspomnia pszczelarz, bowiem z zapakowanych do zimy 52 rojów na wiosnę obudziło się zaledwie 12, a i te były wówczas w kiepskiej kondycji. Zdarzają się lata, kiedy najlepiej nawet przygotowane rodziny źle zimują, na wiosnę są w złej formie, chorują i są osłabione, ale sezon zimowy 2016/2017 zapamiętają chyba wszyscy pszczelarze w okolicy bowiem wtedy pasieki zostały wręcz zdziesiątkowane. Jaka była przyczyna takiego stanu rzeczy nie wiadomo? Pszczelarze mimo właściwego postępowania i ogromnego doświadczenia utracili od 50% do 80% pszczół. Pierwszy wiosenny oblot dostarcza właścicielowi pasieki wielu bardzo cennych informacji jeszcze przed zajrzeniem do uli. Obserwowanie wiosennego przebudzenia pszczół daje niezapomniane wrażenia. Wystarczy, że zaświeci słońce, temperatura podniesie się do 12 - 14 oC , a już te małe owady, budzą się do życia i od razu, bez ociągania zabierają się do wytężonej pracy. Podchodziliśmy pod same wylotki uli, a pszczoły spokojne, nie zwracały w ogóle uwagi na pszczelarza i gości w pasiece. Pozwalały bezkarnie, bez odymiania zagladać do uli. Widzieliśmy jak pszczoły biorą się do sprzątania, wynoszą martwe towarzyszki, wymiatają okruchy wosku, przynoszą wodę, pierwszy pyłek i pilnują wejścia do ula. Karmicielki już zaczynają się intensywnie odżywiać i produkować mleczko pszczele. Nim karmią matkę by miała siły do skaładania całego mnóstwa jajeczek. Napotkany pszczelarz mówi, że często już dzień po oblocie nowe pszczele jajeczka wypełniają nawet dwie ramki. Żeby przeżyć zimę, pszczoły muszą co najmniej pół roku spędzić w ulu, w spokoju, po to, by mogły przekazać życie nowym pokoleniom. Co się dzieje w ulu zimą? Pszczoły wbrew pozorom wcale nie śpią. Muszą wytwarzać temperaturę w granicach 35 stopni, muszą się odżywiać, karmić matkę. Potrzebują do tego spokoju. A potem już tylko wiosna i pracowity słodki sezon lata. Jakie są współczesne zagrożenia dla owadów pszczołowatych? Są to z pewnością środki owadobójcze stosowane w rolnictwie. Insektycydy są stosowane po to by truć owady – szkodniki, a pszczoła to przecież owad. Przypadki wytrucia pszczół zdarzają się w całej Polsce. Często są spowodowane nie tyle samym użyciem środka ochrony roślin, ale jego niewłaściwym zastosowaniem. Rolnicy są jednak, z roku na rok, bardziej świadomi korzyści jakie płyną z pasieki usadowionej w sąsiedztwie upraw rzepaku, grochu, bobiku czy sadu. Nie wykonują oprysków w ciągu dnia oraz bardzo ostrożnie dobierają środki. Dobra współpraca rolników z pszczelarzami to ich wspólny interes i zysk. Pierwsi mają miód rzepakowy, a drudzy zapylone rośliny i więcej ziarna. Pocieszające jest to, że wbrew opiniom "zielonych", rodzin pszczelich w Polsce stale przybywa. Niestety opinia społeczna kształtowana jest dziś, w głównej mierze przez głośne, podsycane przez media, skandale, a nie przez dobre przykłady i praktyki. Nie dajmy się "zwariować", a przy okazji spaceru czy rowerowej eskapady zajrzyjmy do jakiejś pasieki, bo tam naprawdę dużo się dzieje wiosną. Autor tekstu i zdjęć Karina Lassak   Czytaj dalej

2 6

Aktualności regionalne

1 4

Trwa przekierowywanie...

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij