Aktualności

Wieści od Korespondentów

Gminne orkiestry na kalwaryjskich dróżkach

Zaszczytną tradycją orkiestr dętych działających na terenie Gminy Mszana Dolna jest ich czynny udział w  Procesji Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Zebrzydowskiej.  Nie mogło ich więc w tym szczególnym dla wszystkich katolików miejscu zabraknąć również w tym roku. 17 sierpnia, podczas głównych uroczystości, swój wkład w oprawę muzyczną kalwaryjskiego odpustu włożyli muzycy „Echa Gór” z Kasinki Małej, „Echa Zagórzan” z Kasiny Wielkiej oraz Orkiestry OSP Mszana Górna. W uroczystej procesji towarzyszyły im asysty parafialne z poszczególnych miejscowości i parafialni pątnicy.       Uroczystość rozpoczęła się nieszporami maryjnymi przy Domku Matki Bożej, podczas których kazanie wygłosił bp Leszek Leszkiewicz z Tarnowa. Po nieszporach kilkadziesiąt tysięcy osób przeszło w tradycyjnej i barwnej procesji do kościoła Grobu Matki Bożej, gdzie Mszy św. sprawowanej przy ołtarzu polowym przewodniczył abp Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce. Homilię wygłosił abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. Udział w uroczystości i Procesji Zaśnięcia NMP jest  jednak momentem wieńczącym pielgrzymi szlak mieszkańców Gminy Mszana Dolna. Parafialni pątnicy przygotowują się do niego poprzez liczny udział i pobożną modlitwę na „Dróżkach Pana Jezusa” (w czwartek) oraz „Dróżkach Matki Boskiej” i dróżkach ofiarowanych za zmarłych (w piątek). Magda Polańska fot. www.krakow.gosc.pl   Czytaj dalej

1 2

Wieści od Korespondentów

0 2

Wieści od Korespondentów

Zawładnęli beskidzkimi scenami

W dniach 4 i 5 sierpnia b.r. Zespół Regionalny „Kasinianie – Zagórzanie” wystąpił na plenerowych scenach Wisły i Szczyrku  w ramach 55 Tygodnia Kultury Beskidzkiej. Współtworząc wspaniałą atmosferę  święta góralskiego folkloru Kasinianie – Zagórzanie zaprezentowali  licznie zgromadzonej publiczności program  „Na zagórzańską nutę”. Przedstawili w nim charakterystyczne dla regionu górali zagórzańskich tańce i piosenki, m. in.: „Krakowiok z góry z góry”, „Krzyżok”, „Polka „Ram pam pam”, „Płynie woda”, „Przez tą kosińską wieś”, „Pasła Andzia pawie” „Cicha polka”, „Zyd”, „Krakowiok siadany” i inne.  W prezentowaną na beskidzkich scenach wiązankę wokalno-taneczną  wpleciono  również scenki rodzajowe o tym jak:  - wyglądały dawniej zaloty - Wójt z synem Wojtkiem umawiają się z wcześniej upatrzonym starostą, który ma córkę Hankę, że przyjdą do nich do domu na zaloty (lub namówiny) w celach ożenku ich dzieci oraz aby omówić szczegóły  tego małżeństwa i wysokość posagu; - co robili naprawiace  - We wsiach w XIX nie było opieki zdrowotnej, a leczeniem zajmowali się tzw. naprawiace. Nastawiali zwichnięcia, złamania czy naderwania. Potrafili także wyrywać bolące zęby. Więcej w tych zabiegach było magii niż leczenia..., ale czasami były skuteczne. Przez dziewięć dni na scenach Wisły, Szczyrku, Żywca, Makowa Podhalańskiego i Oświęcimia  przewija się barwny korowód zespołów regionalnych; polskich i zagranicznych.  Koncerty cieszą się  - co może dziwne w naszym industrialnym świecie - niesłabnącym zainteresowaniem. Oprócz prezentacji w amfiteatrach organizatorzy zapewniają  liczne imprezy towarzyszące, koncerty na mniejszych scenach, przemarsze  uliczne i targi ludowe.  Wytwarzający  się przez te kilka dni   radosny entuzjazm  muzyków i tancerzy udziela się  także  i widowni, dając poczucie specyficznej wspólnoty – podkreślają kasinianie. Warto  się tam znaleźć -  i z perspektywy członka zespołu i widza.  Dlatego jako zespół  chętnie wracamy   na sceny  TKB. Wyjazd na festiwal był  możliwy dzięki dotacji Urzędu Gminy Mszana Dolna uzyskanej w drodze otwartego konkursu ofert.  Czytaj dalej

2 6

Wieści od Korespondentów

Stuletni Gorczański Jarmark… w Pobierowie

Tegoroczna Obozowa Akcja Letnia 2018 Gorczańskich Harcerzy z Hufca im. Władysława Orkana z siedzibą w Mszanie Dolnej odbyła się w Pobierowie (gm. Rewal w woj. zachodniopomorskim). Chcąc uczcić stulecie niepodległej Biało - Czerwonej obóz nazwano w tym roku „Stuletnim Gorczańskim Jarmarkiem”. W małych miasteczkach i we wsiach cotygodniowe jarmarki skupiały wszystkich mieszkańców, nie tylko w celach handlowych. Tam właśnie kwitło życie kulturalne, polityczne i społeczne. Harcerze bawiąc się poznawali jak zmieniały się zwyczaje i obyczaje, a także życie kulturalne naszych rodaków przez ostatnie stulecie. W czasie trwania obozu bardzo prężnie działał Parlament „SGJ”, który na swych posiedzeniach wysuwał różne postulaty, które kadra obozu dodawała do programu danego dnia. Bardzo aktywnie działała też Redakcja Kuriera „SGJ”, która co dwa dni wydawała gazetkę z dziedziny: humor obozowy, wydarzenia kulturalne i kącik zakochanych. Redaktorzy przeprowadzali również ankiety między uczestnikami obozu na różne tematy. Podczas turnusów obozowych odbyły się spotkania z „Babcią Upał”, Dni Kultury w „SGJ”, olimpiada sportowa, wycieczki piesze i autokarowe, zwiady w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie „co przez stulecie zmieniło się w Pobierowie?”. Były też kominki i ogniska, bieg z Lilijką oraz liczne gry i zabawy. Nie zabrakło oczywiście morskich kąpieli. W każdą niedzielę w obozie odbywały się Msze święte. Celebrowali je kapelani z Chorągwi Gorzowskiej. W harcerstwie niczego nie dostaje się za darmo. Wszystko, co się robi - to „po coś”, albo „na coś”. To „po coś” to sprawności indywidualne i zadania zespołowe, a „na coś” to zdobycie kolejnego stopnia harcerskiego i rozwoju osobistego harcerza. Przyjeżdżamy z Harcerzami do Pobierowa od 20 lat. Nie zapominamy nigdy o naszej przepięknej Gminie Mszana Dolna promując ją przez cały czas i zachęcając ludzi, z którymi się spotykamy do odwiedzenia jej - deklaruje kadra obozu. Najważniejsze jednak w całym przedsięwzięciu jest to, że pogoda była wspaniała, humory dopisywały, nie było żadnych zachorowań i wszyscy bezpiecznie spędzili obozowe dni. Dziękujemy Wójtowi i Radnym Gminy Mszana Dolna za decyzję o dofinansowaniu udziału Harcerzy w tegorocznym obozie letnim ze środków budżetu Gminy przeznaczonych na działania profilaktyczne – dodają przedstawiciele obozowej kadry. Do zobaczenia na harcerskim szlaku Czuwaj! Kadra obozu w Pobierowie Czytaj dalej

0 4

Wieści od Korespondentów

1 2

Wieści od Korespondentów

Seniorzy z Niemcza we Wrocławiu

Seniorzy z Niemcza woj. Kujawsko-Pomorskie wybrali się na dwudniową wycieczkę do Wrocławia. W drodze do stolicy Dolnego Śląska zatrzymaliśmy się w Międzynarodowym Sanktuarium Świętej Jadwigi w Trzebnicy. Po chwili zadumy i modlitwy wybraliśmy się w dalszą drogę na miejsce umówione z przewodnikiem. Pierwszym punktem naszej wycieczki był Uniwersytet Wrocławski, gdzie podziwialiśmy Aulę Leopoldina. Z wieży matematycznej podziwialiśmy piękną panoramę Wrocławia. Gdy odpoczęliśmy, wybraliśmy się do unikatowego na skalę światową oceanarium, w którym zobaczyliśmy gatunki zwierząt pochodzące z Czarnego Lądu. Następnym punktem naszej wycieczki był Ogród Japoński, oraz wodne widowisko tańczących fontann. Po wielu niesamowitych wrażeniach artystycznych udaliśmy się do autokaru na nocne zwiedzanie Wrocławia. Kolejny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania najstarszej zabytkowej części Wrocławia-Ostrowa Tumskiego. Pogoda nam dopisała i postanowiliśmy przepłynąć statkiem po Odrze. Następnie spacerkiem udaliśmy się zobaczyć Panoramę Racławicką  po drodze zwiedzając dziedzińce Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Pełni zachwytu po obejrzeniu unikatowego na skalę światowa malowidła przedstawiającego bitwę po Racławicami udaliśmy się do nowoczesnego Muzeum Pana Tadeusza. Podczas całej wycieczki towarzyszyła nam miła pani przewodnik, która z ogromna pasja przedstawiła nam historię, najpiękniejsze zabytki i zakamarki miasta. Wrocław jest bardzo ciekawym miastem. Zmęczeni ale bardzo zadowoleni powróciliśmy do domów, marząc o tym aby jeszcze raz tam pojechać.  Tekst nadesłała: Krystyna Lachowska, korespondentka kwartalnika "mojaWieś" Czytaj dalej

1 4

Wieści od Korespondentów

2 4

Wieści od Korespondentów

Kiermasz przed Wielkanocą w Skarżysku- Kamiennej

W Skarżysku- Kamiennej, sukcesywnie odbywają się kiermasze związane z nadejściem Wielkanocy. Można tu zawsze znaleźć coś z ozdób potrzebnych do dekoracji naszych domów, jak też można się podelektować najprzedniejszymi frykasami, które serwowane są właśnie na wiosenne święta. Same atrakcje Dla gości kiermaszu, jak zwykle czeka sporo atrakcji. Są tutaj wyrabiane ręcznie kokoszki siedzące na sianku w koszyku, wykonywane z nici okrasy na święcone jajka, jak również jest tu wyeksponowanych szereg ozdób, które są chętnie nabywane przez gospodynie domowe, do upiększania z okazji Wielkanocy naszych domów.  Można też sobie na wspomnianych kiermaszach zakupić piękne serwety, dziergane szaliczki czy też, kolorowe świece i wełniane swetry. Przede wszystkim można tutaj skorzystać z rad pań, które prezentują swoje wyroby rękodzielnicze i dowiedzieć się jak najpiękniej przyozdobić koszyczek ze święconym. Od dawien dawna Takie kiermasze organizowane były od wielu, wielu lat. W początkach dziewiętnastego stulecia, w Krakowie były organizowane tak zwane „kiermasze na kuchennej blasze”. Można było tutaj posmakować i zakupić najsmakowitsze placki, bigosy, a nawet pieczone karkówki z buraczkami. W Lublinie natomiast, po wojnie organizowano kiermasze jajeczne. Wystawiano tutaj najpiękniej kraszone jajka wielkanocne, które także znajdowały swoich nabywców. Zawsze takowe kiermasze spotykały się z ogromnym zainteresowaniem, a nabywców wspomnianego towaru także było niemało. Autorka tekstu: Ewa Michałowska-Walkiewicz, korespondentka kwartalnika "mojaWieś" Czytaj dalej

0 2

Wieści od Korespondentów

Anielskie dni

ABY POMOGŁY NAM ANIOŁY W dawnej Polsce, czas przed Wielkanocą nosił nazwę Anielskich Dni. Nasze zacne prababcie w tym też czasie wykonywały kolorowe postacie niebiańskich posłańców, aby podczas Wielkiego Postu dekorować nimi swoje domy i całe obejścia gospodarskie. W Pakoslawie koło Iłży W dziewiętnastym wieku, znana tu była rodzina Kalitów, która trudniła się wrabianiem aniołków. Potrafili oni nawet sprzedawać je na Górny Śląsk, by i tam nasze rodziny mogły sobie udekorować dom na nadchodzące święta Wielkanocne. Najwięcej tych aniołków wykonywali Kalitowie w ostatni tydzień po Popielcu, kiedy to wierzono w szczególną opiekę tych niebiańskich posłańców. W Radomiu Tutaj natomiast mieszkała baronowa Szymbarska, która to sama była mistrzynią w wykonywaniu wszelkich robótek na szydełku. W Wielki Post co czwartek spraszała ona do siebie panienki z okolicznych domów, by je nauczyć tego zacnego rzemiosła. Pozwalała ona im zabrać wykonane przez siebie aniołki, by mogły je sprzedać na jarmarku i w ten sposób zarobić troszkę pieniędzy na nadchodzące święta. Podczas takich spotkań, baronowa urządzała też wieczorki modlitewne, na których proszono Pana Jezusa, aby dał on każdej panience anielskiego opiekuna, by nigdy nie była ona kuszona do grzechu. W świętokrzyskich Krynkach W tej miejscowości znane były od lat mistrzynie haftu, dziergania i robótek na szydełku. Tutaj gospodynie domowe, zawsze robiły ogromną ilość aniołków na szydełku, by obdzielić nimi na czas Wielkanocy znajomych i bliskich ludzi. Pani Eleonora Olszewska z Krynek, potrafiła też wykonywać aniołki z kawałków drewna, a potem nadawała im ona kolorowego wyglądu. Niekiedy aniołki te miały nawet namalowane czerwono-żółte czapeczki i szaliczki, bo czas po Tłustym Czwartku, często należał do mroźnych. Pani Olszewska co roku dawała aniołka swojemu zięciowi, który zawsze odwdzięczał się jej smakowitym poczęstunkiem. Pani Olszewska zwykła mawiać, że takie jadło jakie przyrządzi jej zięć, należy do anielskich. Pewnego razu, zacna kobieta ufundowała nawet zięciowi pobyt sanatoryjny w Polanicy-Zdroju, by mógł on jak najdłużej cieszyć się zdrowiem i raczyć ją najprzedniejszymi frykasami. Teks nadesłała: korespondentka kwartalnika "mojaWieś" Ewa Michałowska-Walkiewicz Czytaj dalej

0 1

Wieści od Korespondentów

Strażnicy tradycji

Zespół obrzędowy z Hańska działa przy Gminnym Ośrodku Kultury już od 24 lat. Jego założycielką i filarem jest Halina Radecka. Reżyserowane i wystawiane przez nią przedstawienia z etnograficzną wiernością odtwarzają obrzędy i obyczaje Polesia. Opowiedziane są gwarą z wykorzystaniem muzyki, poezji ludowej, stroju i tańca. To widowiska związane z rytmem pór roku i przypadającymi na nie świętami. Zespół obrzędowy jest teatrem amatorskim. Aktorzy grają praktycznie samych siebie, to kultura ich ojców i dziadów. To też teatr wielopokoleniowy, aktorami są dziadkowie, rodzice, dzieci. Założycielką i filarem grupy jest pani Halina Radecka - dusza artystyczna i reżyser widowisk. Pomimo że nie posiada wykształcenia teatralnego, znakomicie czuje przestrzeń sceniczną. Widowiska przez nią reżyserowane cechuje wierność tradycji w stroju, nucie i gwarze. Pani Halina przez wiele lat pracowała społecznie. Jak wspomina pani początki swojej pracy artystycznej?Pamiętam zebranie mieszkańców Hańska w klubie Ruch, to był rok 1982. Jego przedstawiciel postanowił wtedy, że zamknie placówkę, ponieważ jego zdaniem nie prowadziła ona działalności kulturalnej. Oburzyło mnie to, bo w Hańsku to było jedyne miejsce związane z kulturą. Łatwiej jest coś zniszczyć niż potem odbudować. Dlatego zobowiązałam się do pracy z dziećmi społecznie, choć nie bardzo wierzyłam, że mi się uda i martwiłam się czy sobie poradzę. Miałam małe dzieci, pracę zawodową i brakowało mi przygotowania. Nie tyko dała pani radę , ale zaczęła się rozwijać. W maju założyłam teatr Maluch. Wystawialiśmy wiele przedstawień i programów artystycznych. Teatr był wielokrotnie nagradzany i wyróżniany. Dwa razy uczestniczyliśmy w przeglądzie Dziatwa Łodzi. Mój syn, który należał do zespołu został wybrany i zagrał w filmie Andrzeja Wajdy „Korczak”. Idąc za ciosem i spełniając oczekiwania mieszkańców, w 1985 roku założyłam Kapelę Obejściową, a po czterech latach Zespół Obrzędowy. Ramowe scenariusze dla zespołu pisze Barbara Puacz-Mazurek. My podczas prób nieco go modyfikujemy, tworzymy oprawę, zachowując oryginalne brzmienie bez zachowania zasad ortografii. Tak jak zapamiętali to najstarsi mieszkańcy. Pierwszym widowiskiem był „Pierzak w Hańsku”. Pierwsze przedstawienie i pierwszy sukces ? Owszem, zdobyliśmy pierwsze miejsca w I Wojewódzkim Przeglądzie Widowisk Obrzędowych w Hańsku w 1990 roku, na Ogólnopolskim Turnieju Recytatorskim i Teatrów Małych Form „Źródło” w Chełmie i na IV Krajowym Przeglądzie Wiejskich Zespołów w Kielcach. Widowisko w zmienionej obsadzie i z nowymi pomysłami scenicznymi zespół przypomniał w roku 2002. Zaowocowało to pierwszą nagrodą przyznaną na Ogólnopolskim Sejmiku Wiejskich Zespołów Teatralnych w Tarnogrodzie. Proszę pochwalić się kolejnymi sukcesami. Tak, tych nagród było wiele. W roku 1991 otrzymaliśmy I miejsce w II Wojewódzkim Przeglądzie Widowisk Obrzędowych za „Prządki w Hańsku”. W roku 1994 byliśmy najlepsi w V Wojewódzkim Przeglądzie Widowisk Obrzędowych. W roku 1996 pierwsze miejsce otrzymaliśmy za „Oborywanie kozy”, które w roku następnym na Ogólnopolskim Sejmiku Zespołów Teatralnych w Tarnogrodzie otrzymało nagrodę Ministra Kultury, a w 1998 roku zaprezentowano je na VII Spotkaniach Obrzeży w Galerii Władysława Hasiora w Zakopanem. Z tym widowiskiem jeździmy co roku do Lublina, do Muzeum Wsi Lubelskiej przy okazji prezentacji zwyczajów żniwnych. Podobnie jest z „Wilią św. Jana”. Od lat przedstawienie prezentowane jest w lubelskim skansenie i w wielu miejscowościach W roku 2007 na Ogólnopolskim Sejmiku w Tarnogrodzie nagrodzono „Godzenie służby”. Z widowiskiem „Swaty” braliśmy udział w II Biesiadzie Weselnej w Węgrowie.   Wioletta Wójtowicz-Wicińska Czytaj dalej

0 7

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij