Wiadomości z koła

Na wesoło

ARŁAMÓW

Arłamów Malownicza osada w Ustrzykach Dolnych Arłamów, to osada usytuowana w Polsce, w  województwie podkarpackim w powiecie bieszczadzkim, w gminie Ustrzyki Dolne. Miejscowość ta leży na terenie założonego w 1992 roku Parku Krajobrazowego Gór Słonnych. Jest to miejscowość turystyczna, do której bardzo jest łatwo dotrzeć komunikacją miejską i pociągiem z Przemyśla, największego miasta w powiecie. Wieś szlachecka Arłamów, zapisał się w naszej historii jako niegdyś szlachecka wieś prywatna, która należała do rodu Herburtów. Położona była ona na przełomie XVI i XVII wieku w powiecie przemyskim w województwie ruskim. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, Arłamów należy już do województwa krośnieńskiego. Jak zatem wiadomo, Arłamów położony jest w Górach Sanocko- Turczańskich w Karpatach Wschodnich, w południowo-wschodniej Polsce. Przez miejscowość tę, z północy na południe przepływa potok Arłamówka, będący dopływem rzeki Wyrwy. Od wschodu Arłamów graniczy z Ukrainą. Od południa graniczy z Kwaszeniną, z zachodu z Makową, a od północy z północy z Paprotnem. Najwyższe wzniesienie o nazwie Ralce, posiada 596 metrów n.p.m. Zachodnim skrajem osady przebiega droga powiatowa nr 2089R Jureczkowa- Kwaszenina- Arłamów, a od niej ciągnie się droga gminna, prowadząca do centrum miejscowości. Najbliższe miasto to Ustrzyki Dolne odległe od Arłamowa o 28 kilometrów. Pochodzenie Arłamowa Według tradycji nazwa miejscowości pochodzi od osiedlonych tu, w czasach książąt ruskich, jeńców tatarskich tzw. (włóczęgów). Ponowna lokacja Arłamowa na prawie wołoskim, miała miejsce pod koniec XV wieku i dokonał jej Jan Herburt, z czasem nazwany Janem Arłamowskim. Był to poseł województwa ruskiego, pierwszy właściciel Arłamowa oraz wójt samborski. Kolejnymi właścicielami byli jego spadkobiercy, którzy przyjęli nazwisko Arłamowscy. W 1623 roku, wieś tą przejmuje za długi Iwan Kopystyński, a w połowie stulecia wchodzi w jej posiadanie kasztelan lwowski Andrzej Maksymilian Fredro. W 1693 roku, dobra te nabył Jan Bonawentura Krasiński, wojewoda płocki i starosta warszawski. W 1776 roku, Arłamów wraz z posiadłościami dobromilskimi zakupił od Zofii z Krasińskich księżnej Lubomirskiej rząd austriacki, włączając je w skład dóbr państwowych, tzw. dóbr kameralnych.   W Arłamowie przy drodze powiatowej na szczycie wzniesienia Wierch mającego 596 m n.p.m. zlokalizowano lądowisko dla helikopterów - helioport do obsługi położonego w Jamnej Górnej kompleksu hotelowego „Hotel Arłamów". Tutaj wypoczywa nasza kadra piłkarska przed większymi zawodami sportowymi, a niegdyś internowany był tutaj Lech Wałęsa. Straszy tutaj duch zabitego przez pewnego Ukraińca Polaka, który bez obaw głosił mieszkańcom Arłamowa wartości patriotyczne. Nasza redakcja będąc na wycieczce w Arłamowie nie dowiadczyła żadnych paranormalnych zjawisk, ale krążą tutaj takie niesamowite opowieści, które mrożą nam krew w żyłach. Podobno duch ten pokazuje się ludziom, którym nie zalezy na dobru naszej Ojczyzny. Zatem warto się zastanowić kto do nich należy.    Ewa Michałowska - Walkiewicz Czytaj dalej

0 1

Na wesoło

KULTURA ŻYDOWSKA

Redakcja MOJA WIEŚ zaproszona na żydowską zabawę Nasza redakcja została zaproszona na spotkanie historyczno- literackie do świętokrzyskiego Suchedniowa, gdzie mogliśmy posłuchać prelekcji na temat kultury polsko- żydowskiej. Prelekcję wygłaszał Jan Olszewski, historyk z Krynek. Potem wszyscy udali się na cudowną zabawę i wspólne śpiewanie pieśni żydowskich chociażby takich jak ta z filmu „Skrzypek na dachu”. Słowo wstepne Choć Żydzi i Polacy przez stulecia mieszkali obok siebie, to jednak tworzyli dwa odrębne światy. Mimo ewidentnych różnic, wzajemna izolacja obu społeczności nigdy nie była zupełna. Istniały pewne tereny styczności i wzajemnych oddziaływań. To oczywiście powodowało przenikanie tych dwóch odrębnych kultur. Niezależnie od zapatrywań i relacji polsko-żydowskich faktem jest, że Żydzi polscy mieli ogromny wpływ na rozwój gospodarczy, naukę i kulturę naszego kraju. Społeczność żydowska w Polsce Wyznawcy religii mojżeszowej, pojawili się w naszym kraju już w czasach piastowskich, jednak największy napływ tej ludności miał miejsce dopiero w XIV-XVI stuleciu. Wypędzeni z Anglii, Francji, Niemiec, Hiszpanii i Portugalii Żydzi, znajdowali w Polsce, rządzonej wówczas przez Kazimierza Wielkiego, bardzo dobre warunki życia. Stanowili oni swoistą grupę etniczną i religijną, ale również prawną. Dysponowali własnym samorządem i sądownictwem, ale podlegali jurysdykcji naszego króla. W 1580 roku, król Stefan Batory podjął decyzję o utworzeniu Sejmu Czterech Ziem, centralnego organu samorządu Żydów mieszkających na terytorium Królestwa Polskiego, który cieszył się autorytetem wszystkich środowisk żydowskich. W 1764 roku, sejm konwokacyjny rozwiązał żydowski parlament. Stosunek władz zaborczych do społeczności żydowskiej był bardzo różny, chociaż ich wcześniejsze przywileje raczej nie były respektowane. Najgorsze warunki życia mieli obywatele zamieszkujący obszary Rosji. Ich sytuacja uległa poprawie dopiero po wybuchu powstania styczniowego, kiedy to władze carskie zniosły większość obowiązujących zakazów wobec Żydów. Mogli oni ponownie nabywać nieruchomości, zasiadać w samorządach, pracować w urzędach państwowych i płacić takie same podatki jak inni obywatele. Stosunek chłopów Żydzi spotykali się również z niechęcią ze strony środowisk chłopskich, która była dodatkowo podsycana przez duchowieństwo odwołujące się do antyjudaizmu, a także niektóre partie i organizacje polityczne, obwiniające tę grupę za wszelkie nieszczęścia, jakie spotkały nasz kraj. Nieznajomość specyfiki świata żydowskiego oraz brak szacunku dla nich, skutkowały działaniami zmierzającymi do ograniczenia ich praw obywatelskich oraz ich izolacji. Natomiast Żydzi świadomie i dobrowolnie poddawali się separacji. Walcząc o zachowanie tożsamości, akcentowali nie tylko swoją odmienność religijną, ale również kulturalną i obyczajową. Nie starali się zrozumieć otaczającego ich świata, nie zabiegali o kontakt z otoczeniem. II wojna światowa zniszczyła żydowski świat w Polsce. Hitlerowską zagładę przeżyli tylko nieliczni, chociaż po wojennych doświadczeniach nie czuli się już w naszym kraju bezpiecznie, a po programie kieleckim mającym miejsce w 1946 roku, wielu z nich na stałe wyemigrowało. Kolejna fala obywateli pochodzenia żydowskiego została zmuszona do opuszczenia Polski w 1968 roku. Spotkanie w Suchedniowie Po skończonej prelekcji na temat kultury żydowskiej, panie z Suchedniowskiego Towarzystwa Kulturalnego, ugościły zebranych gości jadłem przyrządzonym według przepisów żydowskich. Po czym wszyscy bawili się do żydowskiej muzyki. Nasza redakcja miała okazję zaśpiewać żydowską pieśń „Anatewka”, która została uhonorowana gromkimi brawami. Ewa Michałowska - Walkiewicz         Czytaj dalej

0 6

Aktualności regionalne

NOC KUPAŁY

Noc Kupały Kupalnocka Znów zbliża się Noc Kupały A z nim śpiewy i zabawy U wód brzegów ogniska płoną W tym odwiecznym obrzędzie Który znany jest wszędzie…..   Głowy w wianki panny ustroją Gdy mrok otuli drzewa Nocny ptak zacznie śpiewać Ponad wodą rozleje się mgła Paproć zakwita w lesie Śpiewy piosenek wiatr niesie I zabawa w najlepsze trwa…   By się znalazł kochanek Panna w nurt rzuca wianek Woda w barwny kobierzec zakwita Aby w dłoń chwycić wianek W wodę skacze kochanek A na brzegu luba go wita  Ogień skrami się złoci Pójdą szukać kwiat paproci Czy znaleźli szczęście, nie spytam…..JACEK KWIECIEŃ autor z Osełkowa województwo świętokrzyskie   Noc Kupały, to słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca. Jest ono obchodzone w czasie najkrótszej nocy w roku, co przypada dzień około 22-23 czerwca. Kościół katolicki, nie mogąc wykorzenić corocznych obchodów pogańskiej Sobótki, wywodzącej się z wierzeń słowiańskich, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Stąd często Kupal Nocka, jest nazywana Świętem Janki, czyli Noc Świętojańska. Na południu Polski Na południu Polski, uroczystość o podobnym charakterze zwie się sobótką. Zaś na Warmii i Mazurach palinocką. Święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, powszechnie obchodzone jest na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, ale również w podobnym charakterze na obszarach zamieszkiwanych przez ludy bałtyckie, germańskie i celtyckie, a także przez część narodów fińskich. Święto to jest często opisywane jako rodzima alternatywa wobec zachodnich walentynek, czyli święta miłości. A to dlatego, iż Kupała w czasach prasłowiańskich czczony był jako bóg miłości i kojarzenia par. Sobótka czyli mały sabat Z nazwą tą wiąże się również legenda, mówiąca, jakoby była to uroczystość ku czci pięknej dziewczyny o imieniu Sobótka. Jej narzeczony, Sieciech, powróciwszy z wojny, miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak ich wioska została nagle zaatakowana przez wroga. Podczas odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. Miało się to dziać w noc letniego przesilenia. Ponieważ podczas sobótki schodziły się nad pobliskie rzeki młode panny, tak jak podczas sabatu czarownic zlatywały się Łysą Górę czarownice, kupalnocka często też nosiła nazwę małego sabatu. Znaczenie kupalnocki Kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto miłości, płodności, słońca i księżyca. Na Litwie istnieje świętojańska pieśń pod tytułem M?nuo Saulužę ved? („Księżyc poślubił Słoneczko”), opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc wziął ślub ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, które nieustannie ze sobą walczą i rywalizują, a dzieje się tak szczególnie podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy. Dawne czasy  Wiążące się z Nocą Kupały obrzędy pogańskie, miały zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj. Rozpalano wówczas ogniska, w których palono zioła. W trakcie radosnych zabaw odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce. Dziewczęta puszczały w nurty rzek wianki z zapalonymi świecami. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera, oznaczało to jej szybkie zamążpójście. Jeśli płynął, dziewczyna nieprędko miała wyjść za mąż. Jeśli zaś płonął, utonął lub zaplątał się w sitowiu, wróżyło to staropanieństwo. Prawdopodobnie są to pozostałości dawnych wiosennych obrzędów magicznych kończących zaklinanie „dobrego początku”, nawiązujących do obrzędowości zadusznej i nadchodzącego urodzaju. W niektórych regionach wierzono, że do święta Kupały nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy jeziorach, natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była wówczas uzdrawiającym żywiołem należącym do księżyca. Obchody kupalnocki rozpoczynały się od skrzesania ognia z drewna jesionu i brzozy. W obranym miejscu wbijano w ziemię brzozowy kołek, po czym zakładano nań jesionową piastę, koło ze szprychami owiniętymi smoloną słomą. Następnie obracano koło tak szybko, że w wyniku tarcia zaczynało się ono palić. Wtedy je zdejmowano i płonące toczono do przygotowanych nieopodal stosów, dzięki czemu zajmowały się one ogniem. No to przez ognisko….. Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą. W ogniu składano również ofiary ze zwierząt dla różnych bogów opiekunów. Młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił rytuał zaręczynowy.   Ewa Michałowska -Walkiewicz     Czytaj dalej

1 14

Na wesoło

HISTORIA HAFTU KRZYŻYKOWEGO

Historia haftu krzyżykowego   Obrazy ze Stawu Kunowskiego   Nasza redakcja została zaproszona do Stawu Kunowskiego do domu pani Witoldyny Gałkowskiej, która we wspaniały sposób wykonuje historyczne obrazy haftem krzyżykowym. Jej brat pan Jan Ireneusz Olszewski zorganizował dla nas wieczorek historyczny, podczas którego przypomniał wszystkim historię tego rodzaju haftu.   Wspaniała technika   Haft należał do najwyżej cenionych technik, polegających na zdobieniu tkanin. Znany był on już w starożytności w Grecji i Rzymie. Haft ceniono tak bardzo, że właśnie nim ozdabiano szaty o symbolicznym znaczeniu, takie jak kapy koronacyjne i płaszcze królewskie. Do dziś haft uznawany jest za wspaniały sposób dekorowania eleganckich ubiorów i tkanin zdobiących wnętrza domów. Żywa pozostaje nadal tradycja haftowania szat liturgicznych. W średniowieczu sztukę hafciarską ceniono na równi z malarstwem. Najsłynniejszymi ośrodkami, w których powstawały wspaniałe hafty były Sycylia i Anglia. Określenie opus anglicanum, było synonimem wysokiej jakości haftu. W Anglii działało wiele pracowni hafciarskich, o których poziomie artystycznym i technicznym świadczą zachowane zabytki.   Tkanina z Bayeux   Najprawdopodobniej w jednym z angielskich warsztatów wykonana została tzw. tkanina z Bayeux. Należy ona do najsłynniejszych dzieł kunsztu hafciarskiego. Na siedemdziesięciometrowym pasie lnianej tkaniny wyhaftowano barwnymi wełnianymi włóczkami, scenę batalistyczną opisującą podbój Anglii przez Wilhelma Zdobywcę w 1066 roku. Wykonanie haftu przypisywano niegdyś królowie Matyldzie, żonie Wilhelma Zdobywcy. Dziś uważa się jednak, że tkanina została zamówiona przez Odona, przyrodniego brata Wilhelma i biskupa Bayeux, z okazji poświęcenia tamtejszej katedry w 1077 roku. Tkanina z Bayeux jest jednak nie tylko opowieścią historyczną, ale też stanowi ona swoisty dokument ówczesnego życia, na którym utrwalone zostały sceny koronacji, uczt, budowania statków i oglądania komety na nieboskłonie.   Haft w Polsce   Również w Polsce na dworach książęcych i rycerskich działały pracownie hafciarskie. Haftowano w nich tkaniny do dekoracji wnętrz, jak również szaty dworskie i kościelne. W kronice opactwa benedyktyńskiego w Zwiefalten zapisano, że Salomea wdowa po Bolesławie Krzywoustym, ofiarowała tamtejszemu klasztorowi „płaszcz na szatę mszalną obrzucony złotymi naszyciami i u dołu obszyty czerwonym obramieniem, który według zwyczaju tego ludu zdobiony jest w złote gwiazdy”. Oprócz płaszcza, ówczesny kronikarz wymienia jeszcze inne bogate tkaniny, co świadczy o cennym wyposażeniu polskich świątyń i siedzib naszych możnowładców. Hafciarstwem zajmowano się również w klasztorach, do czego w niektórych zakonach, na przykład u brygidek, zobowiązywała reguła. Rozkwit sztuki hafciarskiej przypadł na wiek XIV i XV. Z imienia znani są wymienieni w rachunkach dworskich, dwaj hafciarze pracujący dla królowej Jadwigi i Władysława Jagiełły, a byli to Klemens i Jan. Na życzenie królowej wykonali oni ornat dla jednego z saksońskich klasztorów. Na polecenie króla Jagiełły, wspomniany Klemens sporządził haftowane zasłony i królewskie proporce. W samym Krakowie działały też liczne pracownie hafciarskie. Wiadomo, że na początku XV wieku Krakowie zamieszkała Włoszka z Ferrary, która zajmowała się naszywaniem pereł i drogich kamieni na szaty dworskie. Niestety haftowanych świeckich ubiorów czy akcesoriów mody zachowało się z tego okresu bardzo niewiele.   Wawelska jałomużniczka   Jednym z eksponatów sztuki hafciarskiej, jest przechowywana w skarbcu katedry wawelskiej jałomużniczka- aumoniere, czyli zawieszana u pasa sakiewka noszona przez kobiety i mężczyzn. Jałomużniczka została wykonana w około 1340 roku, najprawdopodobniej we Francji. Wyhaftowana została na niej jedwabnymi i złotymi nićmi scena z rycerskiego romansu. Do najwspanialszych dzieł średniowiecznego hafciarstwa należą aparaty burgundzkie. A jest to zespół szat liturgicznych składający się z ornatu, dwóch dalmatyk, trzech kap oraz dwóch antepediów. Wykonano je na zlecenie Filipa Dobrego, władcy Burgundii, który w 1430 roku ustanowił Zakon Złotego Runa. Szat tych, używano podczas uroczystych liturgii w kaplicy zakonu w Dijon. Na antepediach głównymi przedstawieniami są Tron Łaski i Mistyczne zaślubiny św. Katarzyny, ujęte postaciami proroków i apostołów. Na kapach zaś zmyślnie ukazano Tronującą Marię, Chrystusa jako Salvatora Mundi oraz Św. Jana Chrzciciela, a w sześciokątnych niszach postacie proroków i patriarchów. Do wykonania haftów mistrzowie użyli nici złotych i jedwabnych, a także pereł. Posługiwali się techniką or nué, polegającą na przytrzymywaniu nici metalowych jedwabnymi, co w zależności od gęstości ściegów lub użytych barw dawało efekt cieniowania kształtów i plastyczności.   Nasza redakcja dziękuje panu Olszewskiemu za piękną prelekcję. Wiele informacji przekazała panu Janowi Ireneuszowi jego teściowa Irenka, która zapisuje cenne informacje dotyczące historii haftu i rzeźby. Pani Witoldyna Gałkowska ze Stawu Kunowskiego, za swój obraz wykonany haftem krzyżykowym otrzymała statuetkę Złotego Gołębia. Obraz ten zaprezentowano na wspomnianym wieczorku historycznym a nosił on tytuł „W domu Radziwiłów”.   Ewa Michałowska - Walkiewicz Czytaj dalej

1 7

Na wesoło

HISTORIA NOCNIKA

Historia nocnika   Gdy budzi nas rzeczywistość   Grupa Miłośników Historii „ Kredens” ze Stawu Kunowskiego, zorganizowała wieczorek literacki, na którym przypomniano historię pojawienia się w życiu człowieka nocnika. Podczas tego spotkania było śmiechu co niemiara, a wesołości dopełniły śmieszne wiersze na wspomniany temat. Nocnik Nocnik, zwany potocznie naczyniem nocnym to niewielki zbiornik trzymany zwyczajowo pod łóżkiem, do którego siusiano w razie takiej potrzeby. Nocniki często bywały ceramiczne z elegancką pokryweczką. Inne materiały do wykonania nocnika, to tworzywa sztuczne, miedź, srebro, porcelana, a nawet szkło. Zdarzały się też, nocniki drewniane w kształcie rur, wykorzystywane w Turkmenistanie. Szczególną formę nocników są tak zwane Bourdaloue wykorzystywane przez kobiety. Nocniki te były bogato zdobione, czasami z napisem „Au plaisir des dames..." (ku uciesze dam). Podobno nazwa pochodzi od francuskiego katolickiego księdza Louisa Bourdalone, który wygłaszał długie kazania i arystokratki dyskretnie oddawały mocz do nocnika. Bogaci Rzymianie posiadali nocniki ze srebra i złota i prawo rzymskie przewidywało sposoby dziedziczenia tych urządzeń. W Anglii, do chwili obecnej nocniki są dawane jako prezent ślubny. Obecnie coraz częściej spotyka się nocniki plastikowe, nieoddające w niczym przepychu dawnych dni. Co na to poezja ….Oto jak nas, biednych ludzi, Rzeczywistość ze snu budzi Jednej nocy, bawiąc wspólnie, Rycerz czuły był szczególnie. Ciągle mówił: "Ach! Ludmiło!" (Niby tak się to jej śniło.) Wciąż mężniej sobie poczynał, Aż łóżko wpadło w Urynał. Oto jak nas, biednych ludzi, Rzeczywistość ze snu budzi Pierwsze wzmianki na temat nocnika pochodzą z rzymskiej powieści „Satyryki” z I wieku n.e. To znane już od starożytności naczynie, swoją największą popularność zyskało dopiero w XVIII i XIX wieku. Nocniki zwane są też często, urynałami. Do ich obsługi angażowani byli najwierniejsi pokojowi. Drogocenne naczynia trzymano w szafkach, zamykanych na kluczyk. Delikatne porcelanowe nocniki zaczęto wytwarzać około 1710 roku, w Holandii. W tym samym wieku we Francji wymyślono zgrabne, spłaszczone porcelanowe urynałki zdobione bukiecikami kwiatów i miniaturkami aniołków, stosownych odpowiednio do panującej wówczas rokokowej mody kobiecej. Urynały w ciągu wieków zmieniały swoje kształty i zdobienia stając się czasami prawdziwymi dziełami sztuki, zdarzało się nawet mylić je z sosjerkami. Ich wzory znajdowały się w katalogach najznakomitszych wytwórni w Europie.   Polska szlachta   W Polsce szlachta długo wyśmiewała nocniki zwąc je garnkami do łóżka, dopiero w XVIII wieku przekonano się do tego praktycznego przedmiotu. W 1907 roku, fabryka fajansu we Włocławku produkowała aż sześć modeli nocników: jardiniere, rokoko, kulisty, zwykły, warszawski i owalny. Późne XIX-wieczne nocniki były blaszane i często pokryte emalią. Postęp higieniczny w XX wieku sprawił, że nocniki przestały być naczyniami codziennego użytku. Pani Elwira z Krynek, przypomniała zebranym gościom polską dziewiętnastowieczną opowieść dotyczącą nocnika. Otóż złe duchy nawiedzające domy, często wylewały zawartość nocników na głowy ludzi, którzy ze swej chytrości nie potrafili się dzielić swoim dobrem z potrzebującymi. Aby zatem złe duchy tego nie robiły, wokół nocników rozrzucano zmiażdżony czosnek, aby zmylić zapach, który wabił by ducha pod łóżko.   Pani Elwira otrzymała sowite brawa za swoją opowieść i imitację złotego nocnika, którego jak obiecała wszystkim będzie co noc używać, a nawet pozwoli skorzystać z niego swoim dwóm zięciom.   Ewa Michałowska - Walkiewicz Czytaj dalej

1 9

Trwa przekierowywanie...

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij