Aktualności

1 0
Kłosuj Komentuj Ulubione

O życiu i sile przyjaźni, którą odnalazła w KGW w Santoku...

Jak udźwignąć miażdżącą diagnozę, poradzić sobie z bólem, lękiem, pustką, nie oszaleć? Jak odbudować codzienność, cieszyć się życiem i otworzyć na innych. Lucy Miosga, autorka książki pt. "Anioł stróż czy czekolada?" mierzy się z tymi pytaniami, wprowadza czytelnika w swój świat, dzieli się bólem, ale też bawi. Nam opowiada o książce, życiu i sile przyjaźni, którą odnalazła w Kole Gospodyń Wiejskich w Santoku.

Powodem, dla którego Lucyna chwyciła za pióro i zaczęła przelewać na papier swoje myśli była poważna choroba, która spadła na nią nagle, i bez uprzedzenia przemeblowała jej życie. Praca, dom, plany na przyszłość – wszystko stanęło pod dużym znakiem zapytania.  Nawet drobne, codzienne czynności przestały być tak oczywiste. Pojawiło się pytanie - co dalej?
- Nie mogłam pracować, jedno, drugie i kolejne zwolnienie, potem urlop, pustka i ból – opowiada Lucyna. - A jeszcze tak niedawno wydawało mi się, że wokół nie ma granic, że wszystko jest możliwe, na wyciągnięcie ręki. Miałam tyle planów, tyle rzeczy do zrobienia.  
Pojawił się ból i strach. Trzeba było chociaż spróbować się z nimi zmierzyć. - Nie wiedziałam też co zrobić ze sobą i czasem, którego nagle miałam tak dużo – wspomina autorka. - Przez lata pochłaniała mnie praca, zlecenie za zleceniem. Byłam w ciągłym biegu. Nie miałam wtedy chwili na pisanie, które po diagnozie stało się dla mnie formą terapii. Przyjaciółka poradziła mi, żebym spróbowała coś zrobić, znaleźć sobie zajęcie, żeby żyć, żeby nie oszaleć.

Jak się czujesz?
Proste pytanie, od którego wszystko się zaczęło. - Pisałam o tym z czym się mierzę, o swoich emocjach, dylematach – opowiada mieszkanka Santoka. -  I tak dzień po dniu, strona po stronie.  Nie było w tym pisaniu ciągłości, chronologii, porządku. I tak też można czytać moją książkę. Otworzyć na przypadkowej stronie, rozpocząć od środka. To co scala te kartki to ja. Oczywiście miejscem, gdzie owe zapiski początkowo lądowały była szuflada. I tam miały pozostać. A jednak. 
- Moment, w którym notatki z szuflady trafiły do wydawnictwa był czasem, gdy stwierdziłam, że niczego już się nie wstydzę, ani tego, że potrzebuję pomocy czy wsparcia, ani tego, że chodzę na terapię. Przestałam wstydzić się czegokolwiek.
„Anioł stróż, czy czekolada” to nie jest ciężka książka, jak na kaliber tematu, który porusza. Bywa też wesoło. To nie tylko ból i przeżywanie choroby, mierzenie się z nią krok po kroku. W książce nie brakuje przewrotnych i zabawnych historyjek, epizodów, ironii. 
- Do dziś z uśmiechem wspominam sytuację, gdy straciłam przytomność w domu a ostatnią osobą, którą zapamiętałam był kominiarz, jakby nie było obcy mężczyzna. Co się później działo, gdzie on się podział?  Przyznam, że trochę mnie to rozbawiło. Okazało się, że wokół mojego „nowego”, nieruchomego z pozoru świata, działo się całkiem sporo i to fajnych rzeczy, takich które wcześniej po prostu mi umykały. 

Lucyna Miosga jest pedagogiem specjalnym, fizjoterapeutą, trenerem masażu dziecięcego, specjalistą z zakresu wczesnej interwencji i wspierania rozwoju małego dziecka. - Ta praca nie pozwalała mi na nudę, wymagała też zdobywania kolejnych stopni  edukacji – opowiada. – Praca terapeutyczna a szczególnie z zakresu  komunikacji pozawerbalnej pozwalały mi na dotarcie do bardzo chorych dzieci, leżącym, z niewielkim kontaktem. W pracy Lucyna miała kontakt z osobami, które zmagały się z trudnymi sytuacjami. 
- To jednak wcale mnie to nie zahartowało – dodaje. - Choroba innych a moja to dwie zupełnie różne rzeczy. Pomaganie, 
a sytuację, w której to my potrzebujemy pomocy dzieli przepaść. To lekcja życia, którą musiałam przejść sama. 
 
Z miasta na wieś
Przez wiele lat Lucyna z mężem mieszkała w Gliwicach. Dzieciństwo spędziła na wsi z rodzicami oraz na gospodarstwie dziadków. 
- Wieś mam we krwi, w duszy i sercu – mówi z przekonaniem nasza bohaterka. Przeprowadzkę z miasta do Santoka sprowokowała nowa praca męża, która z tymczasowej przerodziła się w tą „na stałe”. - Na wieś powędrowałam za mężem. I tak trochę znalazłam się na końcu świata – opowiada Lucyna. - Pomogło mi to nauczyć się bycia z samą sobą. Nerwica lękowa, czy depresja to przy przewlekłych schorzeniach chleb powszedni. Powoli doszłam do punktu, w którym musiałam poprosić o pomoc. Bliscy często są w takich sytuacjach bezradni, są w pobliżu, kochają, są gotowi do działania, ale nie wiedzą jak sobie poradzić z takim „bałaganem”. Powiedzenie choremu „weź się w garść” nie pomoże… ból cierpienie są tak silne, że często odtrąca się najbliższych. W niewielkiej miejscowości Lucyna nie miała szans na dotychczasową aktywność zawodową. - Zresztą nie dałabym rady fizycznie do niej wrócić – zapewnia. - Zajęłam się więc herbatkami, ziołami, skończyłam studia podyplomowe z dietetyki oraz  fitoterapię i zielarstwo, tak powstała firma Lucy – Magia smaku. Milowym krokiem, choć z pozoru błahym, okazało się też przypadkowe spotkanie z wójtem 
w urzędzie gminy. - Pani tutaj taka nowa i taka fajna, a my mamy nasze kobiety z koła gospodyń. Zaraz panią zagospodarujemy – powiedział z uśmiechem. - Mąż też dorzucił krótko na temat  – idź do ludzi – więc poszła. - Trochę nieśmiało z lekkim dystansem wybrałam się na pierwsze spotkanie gospodyń. Jednak już po kilku tygodniach zaangażowałam się w życie koła i w same panie. Odkryłam jak wspaniałymi są kobietami. Gdy po jakimś czasie usłyszałam „nasza Lucy”- tak mówią do mnie znajomi,  poczułam, że jestem w domu.
 
Bo w Kole jest raźniej
- Śmiało mogę powiedzieć, że realizuję się w kole gospodyń wiejskich – zapewnia Lucyna. - Być może u niektórych wywoła to uśmiech, ale z czego tu się śmiać? W kole są fantastyczne, kochane babeczki, bo gdzie jest to co najistotniejsze, gdzie człowieczeństwo? Na pewno nie w tytułach, pozycjach, naukowych osiągnięciach, ale w bliskich, szczerych relacjach. 
Lucyna w Santoku mieszka od 3 lat. Do KGW należy od 2. Gospodynie przyjęły ją z otwartymi rękoma, wspierają i są dumne z tego, że ich dziewczyna wydała książkę. Na spotkaniu autorskim zaskoczyły Lucynę. - Moje kochane koleżanki przyszły wspaniale przygotowane, przeczytały książkę, wynotowały pytania. A wypytywały o wszystko – wspomina autorka. Padło też to jedno, zdawałoby się najważniejsze pytanie. „A na co ty tak naprawdę chorujesz”? - Tutaj nie chodzi o chorobę, a o mnie – odpowiedziałam. - O to co czuję, jak radzę sobie z bólem, z całym tym bagażem emocji, które tak nagle na mnie spadły. Celowo nie pisałam o chorobie, nie nazwałam jej, bo nie chciałam i nie chcę być sklasyfikowana, wrzucona do szuflady z opisem danej jednostki chorobowej. Chciałam uniknąć pytań o terapię, sposoby i możliwości leczenia o ich skutki uboczne... to nie jest po prostu istotne. Ważne było, że ból był nie do zniesienia, że przyparł mnie do ściany. Nie chcę rozmawiać o tym na co jestem chora, tylko o tym co czuję, że potrzebuję wsparcia, rozmowy, obecności drugiej osoby. Nie jestem chorobą. 

Co mi życie przyniesie...
- Cieszę się codziennością, czerpię z niej garściami – mówi Lucyna. -  Mam marzenia, ale nie jestem do nich tak przywiązana. Więcej spełniam swoich drobnych zachcianek. Kiedyś było, wyżej, więcej teraz podejmuję się zadań, w których nie muszę być najlepsza. Kocham życie i chcę jeszcze pożyć, ale nie trzymam się kurczowo swoich planów, bardziej patrzę na to co mi życie przyniesie. Pozwólmy czasowi zrobić swoje i łapmy ile możemy, ile się da.  

Z Lucyną Miosgą rozmawiała Agnieszka Namysł/
Artykuł ukazał się we wrześniowym wydaniu kwartalnika "mojaWieś".

Redakcja mojaWieś.pl ..

Marian B. z Kółko Rolnicze w Krzęcinie

To prawda pni Lucyno że babeczki z K.G.W. są wspaniałe, życzę pani dużo radości i uśmiechu w pracy społecznej w Santoku.

0

20 lis 2020, 12:29:48

Przeczytaj również wszystkie artykuły z kategorii >

Trwa przekierowywanie...

Trwa przetwarzanie ...

Twój kłos został poprawnie oddany!

Twój kłos został usunięty!

Wystąpił błąd podczas kłosowania. Twój kłos nie został oddany!

Plik jest zbyt duży, dozwolona wielkośc to max 10MB.

Korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

Zamknij